Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kiedyś i tak trzeba będzie, więc czemu nie teraz?
#61
..................
Odpowiedz
#62
Krasny napisał(a):uważam że wyciąganie Kaczmarowi podpisania oświadczenia SB
Z Twoich słów wnioskuję, że chyba należysz do "wiedzących", a przynajmniej wiesz, że Kaczmar coś podpisał SB. Czy mógłbyś jednak rozszerzyć tę wypowiedź?

Dalszych porównań nie bardzo rozumiem. O ile wiem, sympatyzowanie Heideggera z nazizmem zostało powszechnie potępione i spowodowało, że Heidegger podlegał przez pewien czas regulacjom denazyfikacjnym. Nie mam natomiast pojęcia, co to jest sympatyzowanie Herberta z Macierewiczem. Czy Herbert donosił Macierewiczowi na kolegów, kiedy Macierewicz był ministrem MSW? Może ja ciemny człowiek, ale im więcej takich metafor, tym mniej kumam. Naprawdę nie da rady prościej?

[ Dodano: 21 Wrzesień 2006, 21:54 ]
Krasny napisał(a):
Przykry Teodor napisał(a):g) Nikogo ta teczka nie interesowała i nie interesuje, bo kaczmarolodzy już zadecydowali, że nawet gdyby istniała i co by w niej nie było, to i tak nie ma to żadnego znaczenia i nic z tego nie wynika.

Podejrzewam, że w gruncie rzeczy w nieco pokrętny sposób i z towarzyszeniem paru przykrych słów ad personam otrzymałem odpowiedź g). Czy się mylę?
Nie, nie mylisz się! Nawet Ci stawiam piwko, bo (zaznaczony fragment) bardzo celnie to ująłęś!
Ann pod tym samym cytatem napisała, że mylę się i to bardzo. No i bądź tu mądry!!!

[ Dodano: 21 Wrzesień 2006, 22:02 ]
ann napisał(a):
Przykry Teodor napisał(a):A czy przynajmniej można wiedzieć, dlaczego nie można wiedzieć
Ponieważ ta osoba jest - nazwijmy to - w trakcie badań
Przykry Teodor napisał(a):kiedy będzie można wiedzieć?
jak przyjdzie na to czas
Mnie tam uczono, że wiedzą należy się dzielić, ale widocznie miałem zbyt idealistycznie nastawionych nauczycieli.

I znowu wszystko to dla mnie zagadkowo brzmi. Raz jestem przekonywany, że wiedza o możliwej teczce Kaczmara jest nieistotna, a zaraz potem okazuje się, że te "nieistotności" są skrywane niczym tajemnice wywiadu albo niebywałe odkrycia, których odkrywca troskliwie dba o swoje pierwszeństwo.
Odpowiedz
#63
Sądzę, że Kraśnemu chodziło o wytłuszczony fragment.
Sądzę, że Ann wie co mówi.
Sadzę, ze nie ma nic złego w debatowaniu nad istneniem lub zawartoscią teczki Kaczmara o ile robi się to w dobrej wierze.
Odpowiedz
#64
Przykry Teodor napisał(a):Mnie tam uczono, że wiedzą należy się dzielić, ale widocznie miałem zbyt idealistycznie nastawionych nauczycieli.
Osoba, która posiada tą wiedzę podzieli się nią w momencie, kiedy uzna, że posiadana przez nią wiedza jest na tyle rzetelna, by sie nią dzielić.
Odpowiedz
#65
MJ napisał(a):Sądzę, że Kraśnemu chodziło o wytłuszczony fragment.
Sądzę, że Ann wie co mówi.
Sadzę, ze nie ma nic złego w debatowaniu nad istneniem lub zawartoscią teczki Kaczmara o ile robi się to w dobrej wierze.
Nie umiem uzgodnić wypowiedzi Krasnego i Ann. Jeśli Ty umiesz, to bardzo jestem ciekaw. "Dobra wiara" to termin mętny i łatwo terroryzować nim oponenta: spróbuj udowodnić, że coś robisz w "dobrej wierze"! Ja bym wolał zacząć od warunku: "o ile robi się to trzymając jak najściślej faktów". Może być? Ale nasza rozmowa to zdaje się i tak tylko bicie piany, skoro wiedzący swoje wiedzą, ale nie powiedzą...
Odpowiedz
#66
...........
Odpowiedz
#67
ann napisał(a):
Przykry Teodor napisał(a):Mnie tam uczono, że wiedzą należy się dzielić, ale widocznie miałem zbyt idealistycznie nastawionych nauczycieli.
Osoba, która posiada tą wiedzę podzieli się nią w momencie, kiedy uzna, że posiadana przez nią wiedza jest na tyle rzetelna, by sie nią dzielić.
OK. Mogę to zrozumieć, ale czy na horyzoncie majaczy chociaż hipotetyczny termin tego "uznania". Chodzi mi o to, czy to raczej za miesiąc, za kwartał, za rok, czy też jedynie Bóg Wszechmogący raczy wiedzieć kiedy.
Odpowiedz
#68
................
Odpowiedz
#69
Krasny napisał(a):Żeby była jasność: ja nie wiem.
Aaaaa... To trzeba było tak od razu!

[ Dodano: 21 Wrzesień 2006, 22:19 ]
Krasny napisał(a):Moja wypowiedź jest taka: nawet gdyby i(teczka JK) stniała i co by w niej nie było, to i tak nie ma to żadnego znaczenia i nic z tego nie wynika.
Pytanie tak z czystej ciekawości. Czy według Ciebie w ogóle istnieją jakiekolwiek fakty pozaliterackie, z których cokolwiek wynika dla literatury, a jeśli tak, to jakie?
Odpowiedz
#70
Przykry Teodor napisał(a):Rozumiem, że mnie nie lubisz, bo trudno lubić faceta, któremu zrobiło się bezinteresowne świństwo.
Doskonale Cie rozumiem. Faktycznie - z Twojego punktu widzenia - zrobilem Ci zapewne swinstwo wyliczajac wiekszosc przeklaman i goloslownych insynuacji ktorymi okrasiles ten temat. I rozumiem tez ze - tak jak popprzednio wolales udawac ze nie przeczytales moich konkretnych odpowiedzi - tak teraz wolisz udawac zbeszczeszczona dziewice. I - coz za przypadek - robic w ten sposob kolejny unik.

W przeciwnym wypadku musialbys sie tlumaczyc dlaczego zaczales ten watek od zapewnienia ze IPN-owskie "jedynki" byly zarezerwowane dla tych co donosili, dlaczego insynuowales ze JK mial "teczkowe zycie", smucac sie ze nigdy o tym sam nie wspominial i dajac do zrozumienia ze bylo to podejrzane itd itp.

Napisalem ze to co uprawiasz wyglada mi na prowokacje (slowo "wyglada na" zakladalo pewien tryb przypuszczajacy i mozliwosc dyskusji)(ktorej tez nie podjales, no ale Tobie tryb przypuszczajacy jest wyraznie nieznany, sadzac po pomowieniach ktore potrafiles wyssac z pewnego numeru ewidencyjnego i z nieszczesnej wypowiedzi Krasnego). Jesli chcesz, mozemy to przemianowac na np "rzniecie glupa".

Najzabawniejsze jest to ze o ile specjalnie nie reagowales na posty z konkretnymi odpowiedziami (moje i nie tylko) o tyle reagujes na te bardziej ogolne, obruszasz sie i obrazasz z patosem. Bardzo to ucieszne i pocieszajace ("a wiec on jednak umie czytac !"), widziane z zewnatrz.

Zycze dalszych sukcesow !

Ann, dzieki za interesujaca informacje. Teodorze, dzieki za sprowokowanie Ann do udzielenia interesujacej informacji.

Krasny ! To co pisales o JK ktory podpisal jakis papierek na ubecji to byla informacja czy tylko jakas alegoria badz inna "stylistyka" ?


PS : Teodorze, Ann i Krasny to dwie rozne osoby i nawet (z tego co zrozumialem) nie zyja razem. Nie ma wiec chyba nic tajemniczego w tym ze udzielaja Ci roznych odpowiedzi w tym samym temacie.
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#71
Przykry Teodor napisał(a):Nie umiem uzgodnić wypowiedzi Krasnego i Ann. Jeśli Ty umiesz, to bardzo jestem ciekaw.
Wlaśnie Kraśny wyjaśnił powyżej.
Przykry Teodor napisał(a):"Dobra wiara" to termin mętny i łatwo terroryzować nim oponenta: spróbuj udowodnić, że coś robisz w "dobrej wierze"!
E, no nie jesteśmy w sądzie ani nawet w prokuraturze, choć może odniosłeś takie wrażenie. Chodziło mi o motywację osoby, która taką dyskusje prowadzi: czy chodzi jej o ustalenie prawdy czy o siane fermentu, oczernianie itp.
Przykry Teodor napisał(a):Ale nasza rozmowa to zdaje się i tak tylko bicie piany, skoro wiedzący swoje wiedzą, ale nie powiedzą...
Ja nie wiem nic o teczce. I nawet byłbym tym zainteresowany, ale nie na tyle, żeby samemu skladać wnioski. Zresztą nawet nie wiem jakie są przesłanki udzielenia zgody. A czy Ty podjąłeś jakieś działania w tym interesujacym Cie temacie?

Natomiast tak ogólniej mówiąc to jezeli nad czyms pracuję a jestem w polu i ktoś mnie co chwila pyta "stary, jak to jest, wiesz już? Kiedy będziesz wiedział? Kiedy w końcu będzie gotowe?" to jest to męczące.

marek
Odpowiedz
#72
thomas.neverny napisał(a):teraz wolisz udawac zbeszczeszcona dziewice.
Prosiłem o ignorowanie, ale Ty jednak uparłeś się udowodnić, że jesteś chamem. Cóż, Twój wybór....

Co do odpowiedzi, to jedynej konkretnej odpowiedzi jak dotąd udzieliła mi Ann, a odpowiedź ta brzmi, że odpowiedź poznać będzie można dopiero za jakiś czas. Reszta to fantazje, prywatne wiary i bicie piany.
Odpowiedz
#73
Przykry Teodor napisał(a):fantazje, prywatne wiary i bicie piany.
Hm... Ja bym to rzekł o pierwszym poście tego wątku.
Odpowiedz
#74
MJ napisał(a):Natomiast tak ogólniej mówiąc to jezeli nad czyms pracuję a jestem w polu i ktoś mnie co chwila pyta "stary, jak to jest, wiesz już? Kiedy będziesz wiedział? Kiedy w końcu będzie gotowe?" to jest to męczące.

marek
Zgadzam się, toteż zapytałem Ann o przewidywany koniec robót. I zaręczam, że ponowię swoje pytanie dopiero wtedy, gdy ten podany czas minie.

[ Dodano: 21 Wrzesień 2006, 22:56 ]
Simon napisał(a):
Przykry Teodor napisał(a):fantazje, prywatne wiary i bicie piany.
Hm... Ja bym to rzekł o pierwszym poście tego wątku.
Masz prawo tak myśleć, ale jak wynika z enigmatycznych postów Ann, ktoś jednak podobne pytanie sobie zadał i teraz męczy się na uzyskaniem odpowiedzi.
Odpowiedz
#75
Przykry Teodor napisał(a):Mogę to zrozumieć, ale czy na horyzoncie majaczy chociaż hipotetyczny termin tego "uznania". Chodzi mi o to, czy to raczej za miesiąc, za kwartał, za rok, czy też jedynie Bóg Wszechmogący raczy wiedzieć kiedy.
Wstępnie - pół roku, choć może wcześniej. Ale niczego nie obiecuję :]
Odpowiedz
#76
Bardzo dziękuję za odpowiedź i do usłyszenia za pół roku. Acha, wczoraj sporo posiedziałem na forum i poczytałem, więc jeszcze tak dopytam: czy to Ty jesteś tą "wiedzącą" osobą a zwłoka ma związek z Twoimi zobowiązaniami dotyczącymi publikacji Twojej pracy magisterskiej o Kaczmarze? Oczywiście jeśli niezręcznie Ci odpowiadać, możesz zawsze odpowiedzieć jak szef tajnych służb: "nie potwierdzam ani nie zaprzeczam".

Pozdrowienia od Przykrego Teodora
Odpowiedz
#77
Pozostaje mi tylko wyrazic zadowolenie z ewuluacji sposobu wyslawiania sie naszego kolegi : od niewybrednych insynuacji (zaczynajac) do listy hipotez, z zaznaczeniem ze sa to hipotezy (konczac). Jest rzecza ludzka ze teraz sie swoich pierwszych wyskokow troche wstydzi i wolalby by mu ich nie przypominano. Nie bede wiec nalegal - patrzmy w przyszlosc a nie w przeszlosc. Jestesmy na forum publicznym (choc nalezacym do Adminow) i – poza skrajnymi wypadkami – kazdy ma prawo sie tu wypowiadac na kazdy temat i na swoj sposob. I porownywac punkty widzenia.
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#78
Przykry Teodor napisał(a):Mnie tam uczono, że wiedzą należy się dzielić, ale widocznie miałem zbyt idealistycznie nastawionych nauczycieli.
Dawno mnie tu nie było... Sad
Drogi Teodorze, Twój pęd do wiedzy jest godny pochwały, ale niestety często lubisz wysuwać dalej idące wnioski, niż najbardziej pokrętna logika by sugerowała.
Powiedzmy, że dowiedziałem się, iż narzeczona mojego przyjaciela to po prostu najzwyklejsza w swiecie k....a. Na pewno tą informacją/podejrzeniem podzielę się z przyjacielem, ale to, czy ową wiedzą się podzielę ze wszystkimi, to już niekoniecznie. Bo to nie kwestia moralna, lecz estetyki, jak by powiedział Bartoszewski.

Lubisz dopuszczać się nadinterpretacji. Neverny ma cięty jezyk, choc ostatnio bardzo złagodniał. Niemniej jednak nigdzie nie zasugerował, ze jesteś chamem, co przypisałeś sobie widać sam.

Sam rozpocząłeś temat, rzucając jedynie sygnaturę. Pisząc o tym na tym forum niejako dałeś do zrozumienia, że ten Jacek to jest własnie TEN Jacek .
Jesli Twoje podejrzenia miały jakiekolwiek podstawy, winieneś je ujawnić. Jeśli nie - własnie to należałoby nazwać biciem piany i prowokowaniem do durnych dyskusji. Sam zasugerowałeś o znaczeniu jedynek w sygnaturach. I taki naiwniak, jak ja, byłby skłonny Ci już uwierzyć. Potem okazało się, że to nie do końca tak, wiec mówiąc delikatnie, naciągnąłeś fakty i powiedziałeś półprawdę. Zamiast powiedzieć, ze widziałeś obrzyganego faceta, jakbyś zasugerował, ze to on sam się obrzygał. A moze to Ty go obrzygałeś? Nie wystarczyło zapytać neutralnie, czy owa sygnatura dotyczy Tego Jacka, czy innego? A jesli Tego, to czy cokolwiek na ten temat jest nam wiadomo? Nie, Ty wolałeś od razu zasugerować pewien tok rozumowania, co wywołało słusznie nieco nerwowe reakcje. Niczym Maciarewicz. Wszyscy byli agentami obcych wywiadów, ale tak na prawdę to nieliczni i nie agentami a współpracownikami własnych służb. I tak w ogóle to są prywatne poglądy. Hm... Maciarewizacja/Kurskizacja/Giertyzacja/Łysiakizacja (niepotrzebne skreślić) naszej narodowej mentalnosci postępuje w zastraszajacym tempie.

W pewnym wątku o wspomnianych tu już australijskich wywiadach w dyspucie brał udział pewien człowiek mieniący sie jedynym sprawiedliwym tego swiata i wszystkowiedzacym. No i w końcu zapytałem go wprost, czy przypadkiem jego nazwisko i nazwisko z listy Bronka W. to te same osoby?
Podła insynuacja, przyznaję, ale ja tez jedynie zapytałem... Dużo bardziej neutralnie, niz Ty.
Od tego momentu prowodyr owej dyskusji zamilkł. Jaki mógłbym wyciągnąć z tego wniosek? Dość podły i nieuzasadniony.
Jaki to ma zwiazek z tym tematem? Własciwie żaden.

Dzieki Ann wydało się, ze ktoś (Ann?) grzebie jednak w IPNie, choć nie zostało potwierdzone, ze "Twoja" sygnatura to sygnatura teczki TEGO Jacka.

I pewnie znów to do Ciebie nie dotrze, bo przerasta to Twoje pojmowanie. Podobnie jak u innych, nawet jesli okazałoby się, ze TEN Jacek był jakąś ubecką kanalią i skończonym sk...em, nie zmieni to mojego odbioru jego wierszy, bo na mnie działało słowo, układ strof i skojarzenia a nie to, ze napisał to akurat TEN JK. Więc deklaracje niektórych, ze dla nich nie ma znaczenia, co jest w teczce JK są jak najbardziej na miejscu.
Jest to forum przede wszystkim miłośników twórczosci Jacka a nie idealizacji jego życia. Choć niewątpliwie wyjaśnienie watpliwosci, którą postanowiłeś zasiać moze pomóc w większym zrozumieniu życia i wyborów JK.

Pozdrawiam serdecznie...
Odpowiedz
#79
......................
Odpowiedz
#80
piotru napisał(a):Drogi Teodorze, Twój pęd do wiedzy jest godny pochwały
Drogi Piotru, Twoja dociekliwość też jest godna pochwały, ale mam wrażenie, że nie zawsze czytasz ze zrozumieniem i wypowiadasz przemyślane sądy.
piotru napisał(a):Powiedzmy, że dowiedziałem się, iż narzeczona mojego przyjaciela
Kaczmar to nie czyjaś narzeczona, tylko osoba publiczna. W dodatku nie jest to twórca muzyki atonalnej czy jakichś innych abstrakcyjnych eksperymentów, ale twórca piosenek opartych w dużej mierze na doświadczeniach osobistych samego autora.

Niniejsze forum jest zresztą najlepszym dowodem, w jak wielkim stopniu miłośników Kaczmarskiego interesuje jego życie. Jest tu o jego żonach (i "towarzyszkach życia"), o dzieciach, o jego chrzcie, o jego wierze, nawet o jego latach szkolnych. Wszystko to miłośnicy Kaczmarskiego pilnie czytają z płonącymi uszami, a często nawet doszukują się różnych aluzji biograficznych w jego twórczości. Ale jest jeden wyjątek...
piotru napisał(a):Neverny ma cięty jezyk, choc ostatnio bardzo złagodniał. Niemniej jednak nigdzie nie zasugerował, ze jesteś chamem, co przypisałeś sobie widać sam.
Pomyłka. Nie pan Neverny mnie, ale ja pana Nevernego, i nie zasugerowałem, ale określiłem wprost. Poza tym wszystko się zgadza.
piotru napisał(a):Sam rozpocząłeś temat, rzucając jedynie sygnaturę.
Przede wszystkim rzuciłem pytanie, co Kaczmarolodzy mają na ten temat do powiedzenia. Co mają, wyszło w praniu. Niestety dałem nabrać się na początkowe dywagacje i mętne niby-twierdzenia, że Kaczmar coś wprawdzie podpisał no i co z tego. Za tę moją naiwność przepraszam.

W pewnym momencie dyskusji jasno napisałem, że moje intencje dobrze odczytała Markowa, natomiast jedyną rzeczową odpowiedź otrzymałem od Ann. Obu Paniom raz jeszcze serdecznie dziękuję: za kobiecą intuicję i za kobiecą rzetelność.
piotru napisał(a):Pisząc o tym na tym forum niejako dałeś do zrozumienia, że ten Jacek to jest własnie TEN Jacek.

Byłoby fałszywością z mojej strony, gdybym udawał, że czytając o teczce Jacka Marcina Kaczmarskiego pomyślałem natychmiast, że to pewnie jakiś zupełnie inny Jacek Marcin Kaczmarski.
piotru napisał(a):Sam zasugerowałeś o znaczeniu jedynek w sygnaturach. I taki naiwniak, jak ja, byłby skłonny Ci już uwierzyć. Potem okazało się, że to nie do końca tak, wiec mówiąc delikatnie, naciągnąłeś fakty i powiedziałeś półprawdę.
Powiedziałem prawdę. Jedynki to TW i w bardzo rzadkich przypadkach kandydaci na TW, ale nie osoby, na które zbierano materiały.
piotru napisał(a):Niczym Maciarewicz.
Czy nie czujesz, że przeginasz?
piotru napisał(a):Maciarewizacja/Kurskizacja/Giertyzacja/Łysiakizacja (niepotrzebne skreślić) naszej narodowej mentalnosci postępuje w zastraszajacym tempie.
W tym momencie straciłeś moralne prawo do pouczania mnie, jaką brzydką rzeczą jest insynuacja. To raczej ja powinienem się uczyć od mistrza Piotru.
piotru napisał(a):W pewnym wątku o wspomnianych tu już australijskich wywiadach w dyspucie brał udział pewien człowiek mieniący sie jedynym sprawiedliwym tego swiata i wszystkowiedzacym. No i w końcu zapytałem go wprost, czy przypadkiem jego nazwisko i nazwisko z listy Bronka W. to te same osoby?

Czy mógłbyś podać link do tego postu? Chętnie poczytam, bo tymi "australijskimi wywiadami" usiłowano mnie w dyskusji jakoś tak "onieśmielić" (?) Oczywiście, tak bardziej pokrętnie, na zasadzie wicie-rozumicie.
piotru napisał(a):Dzieki Ann wydało się, ze ktoś (Ann?) grzebie jednak w IPNie, choć nie zostało potwierdzone, ze "Twoja" sygnatura to sygnatura teczki TEGO Jacka.
Poczekajmy może spokojnie te pół roku? Wtedy się przekonamy, co i jak. Kto insynuował, a kto mataczył. Kto wyciągał nieuprawnione wnioski, a kto starał się, by żadnych wniosków lepiej nie wyciągano itp. itd.
piotru napisał(a):I pewnie znów to do Ciebie nie dotrze, bo przerasta to Twoje pojmowanie.
Tak nie będziemy dyskutować. Jeżeli z góry ustawiasz mnie na pozycji idioty, którego pojmowanie przerastają Twoje cudne myśli, to lepiej nie kombinuj i po prostu nawymyślaj mi od idiotów. Tobie ulży, a ja nie będę musiał czytać takiej pokrętnej sofistyki.
piotru napisał(a):Podobnie jak u innych, nawet jesli okazałoby się, ze TEN Jacek był jakąś ubecką kanalią i skończonym sk...em, nie zmieni to mojego odbioru jego wierszy, bo na mnie działało słowo, układ strof i skojarzenia a nie to, ze napisał to akurat TEN JK.
Jeśli wydaje ci się, że robisz taką deklaracją jakąś "przysługę" Kaczmarskiemu to jesteś w błędzie. Z tego, co napisałeś, wynika bowiem, że jego twórczość to przede wszystkim zgrabne kombinacje słów i przyjemne melodie, w dodatku kompletnie bez związku z osobą autora i czasami, w których powstawały. Krótko mówiąc - jakby spadły z Księżyca.

Podejrzewam jednak, że tą deklaracją chcesz zrobić "przysługę" sobie. W końcu jednak piosenki Kaczmarskiego to nie tylko słowa i melodie, ale też pewna postawa życiowa i próba rozrachunku z własnym życiem. Zgadzam się, że trudno było Kaczmara podziwiać za samo życie, ale można go było właśnie podziwiać za szczerość, z jaką wyznawał swe błędy (powikłane życie rodzinne, alkohol, czasem głupie pomysły polityczne). Jeśli się okaże, że teczka Jacka Marcina Kaczmarskiego to teczka TEGO Kaczmarskiego i jeśli nie zawiera ona wyłącznie rytualnych "deklaracji grzeczności", to kompletne milczenie autora na ten właśnie temat będzie głucho brzmiało jesczze bardzo długo i widzę, że wielbicielom Kaczmara już zaczyna ono nieznośnie dzwonić w uszach.

Rozumiem i szanuję Pana ból, Panie Piotru

Przykry Teodor

[ Komentarz dodany przez: ann: 30 Wrzesień 2006, 17:15 ]
poprawiłam cytowanie
Odpowiedz
#81
Przykry Teodor napisał(a):Czy mógłbyś podać link do tego postu? Chętnie poczytam, bo tymi "australijskimi wywiadami" usiłowano mnie w dyskusji jakoś tak "onieśmielić" (?)
Proszę bardzo:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=555">http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=555</a><!-- m -->
Ciekawym, czy Twój rewolucyjny zapał wystarczy do przebrnięcia przez 92 strony ( Wink ) wątku - trudno tu wskazać konkretne posty, bo cały mniej więcej wątek jest utrzymany w stylu, do którego aluzje czynili "przedpiszcy".
Przykry Teodor napisał(a):Jeśli wydaje ci się, że robisz taką deklaracją jakąś "przysługę" Kaczmarskiemu to jesteś w błędzie. Z tego, co napisałeś, wynika bowiem, że jego twórczość to przede wszystkim zgrabne kombinacje słów i przyjemne melodie, w dodatku kompletnie bez związku z osobą autora i czasami, w których powstawały. Krótko mówiąc - jakby spadły z Księżyca.
ech...
"Tutaj mamy takich też - Bóg odpuść im,
W końcu każdy swoją ma Krzyżową Drogę"

Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że można rozgraniczać życie i twórczość?
Że nawet skończony łajdak może mieć czasem rację?

To, że Ty akurat widzisz w twórczości swego rodzaju "przedłużenie" życia czy charakteru twórcy (a przynajmniej tak wnioskuję z Twoich wypowiedzi), nie oznacza, że wszyscy (np. piotru) muszą mieć takie samo podejście.
Tym bardziej, że JK zawsze odżegnywał się od roli "dyżurnego moralisty" i wzoru do naśladowania.

Pozdrawiam
Zeratul

P.S. Prosiłbym (na przyszłość) o dokładne cytowanie (z podaniem autora wypowiedzi) - o ile w Twoim poprzednim poście jest to w miarę oczywiste - nie zawsze musi tak być.
Żeby zrozumieć zasadę działania porównaj (np. przez naciśnięcie "edytuj") format pierwszego cytatu z wypowiedzi piotru i kolejnych (cytatów)
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#82
Drogi Teodorze,

Być moze obaj czytamy bez dobrego zrozumienia siebie nawzajem. Wydumany przykład z narzeczoną podałem po to, zeby zilustrować Twoje twierdzenie o potrzebie dzielenia się wiedzą z innymi, jesli to nie dotarło do Ciebie. jasne, że Kaczmarski to nie jakis tam kumpel, lecz osoba publiczna. Zgoda, ale fakt istnienia sygnatury nie mówi o tym, jakiego konkretnie człowieka tyczy. Owszem, sylwetka JK sama się narzuca, ale ... dla przykładu - mozesz wierzyc lub nie - w 1988 roku miałem okazje poznać faceta o nazwisku Jacek Kaczmarski o wieku zblizonym do "naszego" Kaczmarskiego i tenze Jacek zasuwał na gitarze i to dwugryfowej jak najety z całkiem niezłym improwizowaniem piosenek w trakcie grania. Niestety nie znam jego drugiego imienia. Wiec nie jednemu psu Burek! Gdybyś miał pewność co do tozsamosci JK z sygnaturą, to Twoje pytanie byłoby jak najbardziej słuszne i nie byłoby odebrane przez innych jak prowokacja. Ty jednak tej pewnosci nie masz. rzucasz pytanie-sugestię i niechze Kaczmarolodzy sobie udowadniają, czy JK był winny czy nie. Twój post sugeruje, ze jednak jest winny. Skazałeś niejako faceta bez sądu.
I czym to się rózni od oskarżeń Maciarewicza wobec byłych ministrów? Co najwyzej znaczeniem nazwisk i poziomem waznosci sprawy. Zasada jednak ta sama.

Co do tego, kto kogo nazwał chamem to faktycznie pokreciłem. Mea culpa.

Tak przy okazji - jak na razie to Ty - jak widać zaczynasz rzucać inwektywy całkiem dosadne, ja jednak nie zamierzam nazywac Cię idiotą. Moze nie dorastam poziomem intelektualnym do Ciebie, moze nie pojmuje Twej dociekliwosci i skomplikowanej logiki, ale - wyobraźsobie - mam elementarny szacunek do rozmówcy.

Jeżeli jedynki w sygnaturach - jak piszesz - tylko w rzadkich przypadkach to kandydaci na TW, to jednak znaczy, że wyjątki są. Ty zaszufladkowałeś jednak jednoznacznie JMK na TW.

Co do moralnego prawa: nie roszczę sobie zadnego prawa a zwłaszcza moralnego. Wchodząc na to forum jak i na kazde inne musisz się liczyć z ripostami, moze i zupełnie idiotycznymi. Fakt, że piszę do Ciebie i pozwalam sobie na krytyke to jeszcze nie pouczanie. Na tej samej zasadzie ja moge twierdzić, ze to Ty nie masz moralnego prawa krytykować mojego postu i tak dojdziemy ad absurdum.

Myślę, ze faktycznie poczekajmy te pół roku. Ty bedziesz zaspokojony wiedzą, ja dowiem się, czy JK był ubeckim sukinsynem, czy też był jedynie w takiego wrabiany. A moze to w ogóle kto inny. Niezaleznie od efektów, obaj poszerzymy swoja wiedzę, Ty ewentualnie wyrzucisz swoje płyty JK ( jesli takowe masz), ja bedę ich słuchał dalej, choc pewnie czasem z mieszanymi uczuciami.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#83
Zeratul napisał(a):Ciekawym, czy Twój rewolucyjny zapał wystarczy do przebrnięcia przez 92 strony
No właśnie już wcześniej te 90 stron mnie wybitnie zniechęciło i dlatego poprosiłem Piotru o link do jego konkretnego postu, bo wywnioskowałem z jego słów, że to był jakiś "punkt przełomowy" w dyskusji.
Zeratul napisał(a):Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że można rozgraniczać życie i twórczość?
Można też wyrywać muchom skrzydełka. Na tym forum jest co najmniej parę kilo postów pokazujących jak mocno twórczość Kaczmara przeplatała się z jego życiem. Pewnie wiesz to lepiej ode mnie.
Zeratul napisał(a):Że nawet skończony łajdak może mieć czasem rację?
Skończony łajdak może mieć rację w kwestii, że 2+2= 4 i w innych tego typu "odpersonalizowanych" zagadnieniach. Natomiast trudno się nauczyć od niepokajanego łajdaka postawy życiowej i radzenia sobie z własnymi błędami. Gdyby Kaczmar zajmował się analizą matematyczną nie byłoby problemu z jego dorobkiem, ale on zajmował się jednak analizą ludzkich dusz i zachowań. Oczywiście zgrabne zdania dalej będą zgrabnymi zdaniami a chwytliwe melodie dalej będą chwytać. Ale nie da się odzelić różnych diagnoz i sympatii Kaczmara od tego, jakim on sam był człowiekiem.
Odpowiedz
#84
Teodorze, a taka teza. JK pisał o takich postawach życiowych, itp, dp jakich każdy chciałby dążyc. Pisał o tym jaki chciałby być. Czy takie coś by ci wystarczyło?
Odpowiedz
#85
Przykry Teodor napisał(a):Jedynki to TW i w bardzo rzadkich przypadkach kandydaci na TW, ale nie osoby, na które zbierano materiały.
Wybacz pytanie - ale skąd to wiesz?
Odpowiedz
#86
Przykry Teodor napisał(a):No właśnie już wcześniej te 90 stron mnie wybitnie zniechęciło i dlatego poprosiłem Piotru o link do jego konkretnego postu, bo wywnioskowałem z jego słów, że to był jakiś "punkt przełomowy" w dyskusji.
Przełomowy to za mocno powiedziane. Po prostu ludzie, którzy -powiedzmy oględnie - staneli w dyskusji po przeciwnej stronie barykady w stosunku do wiekszosci dyskutujacych, szybko zbaczali z własciwego tematu i rozpoczęli ostrą dyskusje polityczną udowadniajac wyższość opcji, którą oczywiscie sami wyznawali od wszelkich innych. Po drodze pojawił sie temat bohaterskiego czynu Wildszteina i jak to pieknie bedzie teraz dokopać wszystkim agentom. A że adwersarze ostro sobie poczynali ( m. in. dla nich własciwie wszystkich z listy trza by było rozstrzelać - nie padło takie zdanie, ale tonacja wypowiedzi na przestrzeni wielu stron była zblizona) nieco sie wnerwiłem i wrednie i podle - przyznaję - zasugerowałem, ze nazwisko głównego oponenta w dyskusji tez jest na tej liscie i chciałbym wiedzieć, czy to ta sama osoba. Widzisz Teodorze - niejako postapiłem w podobny sposób, co Ty. Ja tylko zadałem pytanie, bo lubię, jak ludzie dzielą się wiedzą Wink i lubie mieć czasem jasność w temacie. I wtedy jakoś dyskusja szybko zaczęła zamierać a wspomniany adwersarz postanowoł nie zadawać się z nami, czyli - ze go zacytuję - terrorystami słowa, relatywistami moralnymi i..jeszcze parę epitetów padło. Jak znajdę ten kawałek, podam konkretny link, ale bez przeczytania kilku stron do przodu i tyłu możesz całkiem nieopatrznie sobie wszystko przetłumaczyć.

Znalazłem! To post z 5 lutego 2005 gdzieś w połowie strony
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=555&postdays=0&postorder=asc&start=410">http://www.kaczmarski.art.pl/forum/view ... &start=410</a><!-- m -->
Nie wiem jednak, czy to cokolwiek teraz Ci wyjaśni.
Odpowiedz
#87
piotru napisał(a):Znalazłem! To post z 5 lutego 2005 gdzieś w połowie strony
Tak na marginesie: można też dawać linki do konkretnych postów przez skopiowanie linka z ikonki "kartki" na górze każdego posta (obok napisu "Wysłany..." itd. )

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#88
piotru napisał(a):Gdybyś miał pewność co do
Gdybym miał pewność co do..., to bym nie wyjeżdżał z pytaniami. Jak się pyta, to znaczy, że się nie wie. Nigdy tutaj nie robiłem obietnic ani nawet min pod tytułem "czekajcie, co ja wam tu zaraz rewelacyjnego powiem!"
piotru napisał(a):Twój post sugeruje, ze jednak jest winny. Skazałeś niejako faceta bez sądu.
Jeśli mój post coś sugeruje to jedynie to, że jest sprawa do wyjaśnienia i że wyjaśnienia tego (a przynajmniej prób wyjaśnienia) w pierwszym rzędzie należałoby oczekiwać od znawców Kaczmarskiego. Markowa załapała to bez trudu, więc chyba nie bełkotałem.
piotru napisał(a):mam elementarny szacunek do rozmówcy.
Niestety, nie poczułem się uszanowany wstępnym stwierdzeniem, że Twoje myśli przekraczają moje pojmowanie.
piotru napisał(a):Ty zaszufladkowałeś jednak jednoznacznie JMK na TW.
Jeżeli poszedłem w tę stronę to dlatego, że pierwsza odpowiedź, jaką na tym forum otrzymałem, sugerowała, że Kaczmar coś podpisał, a kandydaci nie podpisują. Wziąlem ją za dobrą monetę, co jak widzę teraz było z mej strony naiwnością, bo nikt nic nie wie, a jedyna Ann, która coś wie, powie to za pół roku. Uznajmy więc może wszystkie "gdybania" w tym wątku za nieważne, łącznie z moimi gdybającymi komentarzami do tych gdybań i nie wypominajmy sobie, kto dalej posunął się w fantazjach. Moim zdaniem nie ma bowiem zasadniczej różnicy między fantazjami jakoś tam "oskarżającymi" Kaczmarskiego i fantazjami jakoś tam go "uniewinniającymi".
piotru napisał(a):Ty ewentualnie wyrzucisz swoje płyty JK ( jesli takowe masz), ja bedę ich słuchał dalej, choc pewnie czasem z mieszanymi uczuciami.
Nigdy nikogo nie będę namawiał do wyrzucania płyt Kaczmara, a najwyżej do dodatkowej refleksji nad jego życiem i twórczością.

[ Dodano: 30 Wrzesień 2006, 18:52 ]
ann napisał(a):
Przykry Teodor napisał(a):Jedynki to TW i w bardzo rzadkich przypadkach kandydaci na TW, ale nie osoby, na które zbierano materiały.
Wybacz pytanie - ale skąd to wiesz?
Oczywiście gdzieś tam przeczytałem, ale szczerze to już nie pamiętam gdzie. W każdym razie była to wypowiedź fachowca, któremu nie miałem podstawy nie wierzyć. Nigdy też nie czytałem zaprzeczenia tego zdania. Jeśli jednak się mylę, to możesz mnie wyprowadzić z błędu i odesłać do lepszych źrodeł informacji.
Odpowiedz
#89
Przykry Teodor napisał(a):Oczywiście gdzieś tam przeczytałem, ale szczerze to już nie pamiętam gdzie. W każdym razie była to wypowiedź fachowca, któremu nie miałem podstawy nie wierzyć. Nigdy też nie czytałem zaprzeczenia tego zdania. Jeśli jednak się mylę, to możesz mnie wyprowadzić z błędu i odesłać do lepszych źrodeł informacji.
Z błędu Cię nie wyprowadzę, bo nie znam systemu nadawania sygnatur w IPNie.
Słyszałam natomiast wersję, że ukryte znaczenie ma liczba zer w sygnaturze Wink

Ale przy okazji drugie pytanie
Przykry Teodor napisał(a):IPN BU 001121/2444 KACZMARSKI JACEK MARCIN SUSW jedynki MKF
Skąd znasz tą sygnaturę? I skąd się wzięło w niej słowo "jedynki" :]
Odpowiedz
#90
ann napisał(a):I skąd się wzięło w niej słowo "jedynki"
stąd
trzeba troszkę poczekać, po plik pdf jest dość obszerny

Te "rewelacje",które pokazał Przykry Teodor, nie są tak naprawdę niczym nowym. Sygnatury akt z Listy Wildsteina można znaleźć na wielu stronach internetowych.
Jaka jest wartość Listy Wildsteina, wiedzą wszyscy, którzy śledzili temat ujawnienia spisów IPN. Generalnie: wartość tej listy jest niezwykle trudna do ocenienia, ale raczej wątpliwa.
Podobnie rzecz się miała z listą Macierewicza.Na też znajdowało nazwisko Kaczmarskiego Jacka Marcina. Wartość rewelacji Macierewicza była podobna do wartości Listy Wildsteina - czyli raczej była to wartość niska.

[ Komentarz dodany przez: ann: 30 Wrzesień 2006, 19:28 ]
poprawiłam link Wink
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości