Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kiedyś i tak trzeba będzie, więc czemu nie teraz?
#1
Jest takie skrajne stanowisko, że "odddzielamy twórcę od tworzywa". Śpiewamy sobie melodyjne i mądre piosenki, robi się cudniście i nikogo nie interesuje, ile twórca miał dzieci i z kim, czy sam się ochrzcił, czy jego ochrzcili, czy mówił publicznie niegodziwe słowa w rodzaju "dupa" i czy pił mleko, które jest niewątpliwie zdrowe.

Przeklikowując się przez to forum zauważyłem, że ta wyniosła postawa raczej nie ma tu miejsca, a nawet założono specjalną rubrykę pod tytułem "życie".

W takim razie prędzej czy później nie będzie ucieczki przed tematem:

IPN BU 001121/2444 KACZMARSKI JACEK MARCIN SUSW jedynki MKF

a także przed przypisami w rodzaju

IPN BU 001121/4241 LINDENBERG JAROSŁAW SUSW jedynki MKF

No więc chciałbym zapytać, co najaktualniejsza kaczmarologia ma na ten temat do powiedzenia, a jeśli nic, bo może coś przeoczyłem, to dlaczego nic? Czy dzieci, żony, chrzty są OK, a "życie teczkowe" już nie?

Dla mniej wciągniętch: "jedynki" w archiwach IPN to nie są prześladowani i tropieni, ale ci, którzy donosili na prześladowanych i tropionych.
Odpowiedz
#2
.............
Odpowiedz
#3
No nie całkiem rozumiem wypowiedź powyższą. Jakie "zaświadczenie" podpisał? Został donosicielem policji politycznej - tak to się nazywa. To jest może i nawet tylko jakaś chwilowa słabość. Ale jest i druga słabość, że przez kilkanaście lat już w innym jednak kraju na ten temat nie wypowiadał się raczej, choć dość gadatliwy był i o sobie mówić lubił, a także różnych ludzi pouczał na tematy moralne.

Natomiast pytanie "I co z tego" można sobie dopisać do dowolnego tzw. "faktu życiowego". Ileś tam żon miał oraz "kobiet towarzyszących". "I co z tego?" Miał problemy z alkoholem. "I co z tego?". I co z tego "I co z tego?" wynika?

Bądźmy może poważni, bo jednak pewien elementarny szacunek tego wymaga.
Odpowiedz
#4
A czy mozna dostac zrodlo informacji ze jedynki to tylko i wylacznie skarzypyty a nie takze tzw "kandydaci na" czyli ludzie ktorych chciano/starano sie zwerbowac ?
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#5
thomas.neverny napisał(a):A czy mozna dostac zrodlo informacji ze jedynki to tylko i wylacznie skarzypyty a nie takze tzw "kandydaci na" czyli ludzie ktorych chciano/starano sie zwerbowac ?
Może być i tak. Czasem, chociaż rzadko, są to tylko "kandydaci na". Sama taka sygnatura z oznaczeniami nie jest na 100% rozstrzygająca i dlatego właśnie moje pytanie, co najaktualniejsza kaczmarologia ma do powiedzenia na ten temat. Jakbym sam wszystko wiedział, to bym nie pytał. Na razie chyba takie pytania wciąż są "zmiatane pod dywan".
Odpowiedz
#6
Przykry Teodor napisał(a):co najaktualniejsza kaczmarologia ma do powiedzenia na ten temat.
ale to pytanie nie do nas tylko do IPN.
Dajcie żyć po swojemu - grzesznemu, a i świętym żyć będzie przyjemniej!
Odpowiedz
#7
W pytaniu do kaczmarologów zawiera się także pytanie: dlaczego dotąd żaden kaczmarolog nie pofatygował się do IPN i nie sprawdził, co i jak?

O chrzcie Kaczmara czytałem na tym forum bardzo drobiazgowe deliberacje. O osobach towarzyszących, o stanie przytomności, o wcześniejszych skłonnościach do chrzczenia lub niechrzczenia. Rozmowy z tajną policją to też jest jakby chrzest - chrzest polityczny i moralny. Czemu więc na ten temat roztrząsań równie drobiazgowych nie widać?

I nikt nie kwituje, że w sprawie chrztu to nie do nas, tylko do kurii...
Odpowiedz
#8
A bo ja wiem czy "zmiatane pod dywan". W momencie kiedy wszyscy wszedzie mowili tylko i wylacznie o "liscie Bronka" ten temat (fakt ze JK na niej figuruje) byl wspomniany na tym forum. Problem w tym ze bez dostepu do tamtej teczki mozemy sie tylko bawic w hipotezy. Czyli, mowiac inaczej : z proznego to i kaczmarolog nie naleje (zaznaczam ze nie zaliczam swojej osoby do « kaczmarologow »).

Nie wiem czy rodzina wystepowala o statut pokrzywdzonego dla JK, by moc zajrzec do teczki. Teraz, po zatwierdzeniu nowej ustawy przez Senat, chyba juz nie bedzie mogla (nie wczytywalem sie dokladnie w sprawozdania...).

Rozumiem ze jesli piszesz ze "został donosicielem policji politycznej - tak to się nazywa" badz "że przez kilkanaście lat już w innym jednak kraju na ten temat nie wypowiadał się raczej, choć dość gadatliwy był i o sobie mówić lubił, a także różnych ludzi pouczał na tematy moralne" to masz do tego powody. Mam wrazenie ze wiesz wiecej ode mnie. Czy moglbys sie podzielic zrodlami Twoich informacji ?
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#9
thomas.neverny napisał(a):Rozumiem ze jesli piszesz ze "został donosicielem policji politycznej - tak to się nazywa" badz "że przez kilkanaście lat już w innym jednak kraju na ten temat nie wypowiadał się raczej, choć dość gadatliwy był i o sobie mówić lubił, a także różnych ludzi pouczał na tematy moralne" to masz do tego powody. Mam wrazenie ze wiesz wiecej ode mnie. Czy moglbys sie podzielic zrodlami Twoich informacji ?
Otóż źrodła moje są na tyle mętne i chybotliwe, a materia delikatna, że właśnie dlatego pielgrzymkę przedsięwziąłem do kaczmarologów z uprzejmym zapytaniem. Jeśli na forum to już roztrząsane było, a ja przeoczyłem, upraszam o adresik.

Natomiast moje "został donosicielem policji politycznej" nie było stwierdzeniem faktu. Było tylko stylistycznym rozwinięciem stwierdzenia wyrażonego zwięźle przez pana kaczmarologa Krasnego. Cytuję
Krasny napisał(a):No tak, Kaczmar podpisał zaświadczenie. I co z tego?
Ze słów tych wynika, że dobrze znanym kaczmarologom faktem jest, iż Kaczmar podpisał policji politycznej jakieś "zaświadczenie", lecz kaczmarologia olewa ów fakt ciepłym atramentem. Moja inwencja ograniczyła się do wyeksplikowania treści kryjących się w suchym zwrocie o "podpisaniu zaświadczenia".
Odpowiedz
#10
Przykry Teodor napisał(a):dlaczego dotąd żaden kaczmarolog nie pofatygował się do IPN i nie sprawdził, co i jak?
ja nie byłem w IPN bo bardziej cenie twórczość Jacka niż jego życie prywatne albo jego konotacje polityczne. nie wiem jak inni Smile
Przykry Teodor napisał(a):I nikt nie kwituje, że w sprawie chrztu to nie do nas, tylko do kurii...
fakt, ale wielu kwitowało to: (parafrazuje) to jego (Jacka) sprawa.
Dajcie żyć po swojemu - grzesznemu, a i świętym żyć będzie przyjemniej!
Odpowiedz
#11
................
Odpowiedz
#12
Ja nic o żadnym oświadczeniu nie wiedziałam, a listy Bronka W. programowo nie przeglądałam, bo miała to do siebie, że dość łatwo było powiedzieć
Przykry Teodor napisał(a):Czasem, chociaż rzadko, są to tylko "kandydaci na".
i na podstawie nieprawdopodobnieństwa tego "rzadko" oszkalować każdego. Natomiast na chłopski mój rozumek :Smile Kaczmar coś tam pewnie musiał podpisać, żeby np. paszport dostać. No i?
Krasny napisał(a):Wiesz, fakt podpisania oświadczenia nic jeszcze sam z siebie nie znaczy, nie jest w żaden sposób moralnie deprecjonujący. Ocena moralna wchodzi dopiero w momencie podjęcia jakiegoć konkretnego, komuś szkodzącego działania.
tajes Smile Jeśli ktoś ma jakąś wiedzę o kimś, komu Kaczmara kontakty z SB zaszkodziły, to niech napisze. A jak nikt nie ma, bądź nie chce się nią dzielić, to niech obrazu nie zakłóca mętnymi podejrzeniami i aluzjami.
Odpowiedz
#13
Przykry Teodor napisał(a):dlaczego dotąd żaden kaczmarolog nie pofatygował się do IPN i nie sprawdził, co i jak?
1. IPN, to nie czytelnia do której może wejśc każdy i przejżeć co sobie chce.
2. Kaczmarofile i kaczmarolodzy czerpią mimo wszystko dużo więcej przyjemności z pochłaniania artystycznej strony twórczości JK niż z jakichś niewiele znaczących świstków.
3. Jeśli nawet Jacek coś tam podpisał, to raczej nie wyrządził tym personalnie nikomu krzywdy, bo gdyby tak było to do tej pory przypuszczam, ktoś by to wyciągnął.
Odpowiedz
#14
Nie mam najmniejszej wiedzy o tym, że Jacek cokolwiek podpisywał. Myślę, że najbliższa prawdy może być Ola. By dostać paszport (a wyjeżdżał przecież m.in. do Francji, czyli poza tzw. blok demokracji ludowej) pewnie kazali mu coś podpisać.
W ogóle wydaje mi się, że doszukiwanie się u konkretnych osób rysów donosicielskich na podstawie wszelkiej maści, w tym kolegi Bronisława, list - jest rzeźbieniem w gównie.

Burdel w tym obszarze jest ogromny. Osobiście wiem o jednej osobie, która - ponad wszelką watpliwość - była w latach 70-tych ubeckim donosicielem, a uzyskała status osoby pokrzywdzonej. Wiem też o dziesiątkach czcigodnych ludzi, z których kilku nazwałbym nawet bohaterami, a których opluto i próbowano zniszczyć na podstawie jakichś list, akt, czy innych podejrzanych papierów.
Odpowiedz
#15
Teodorze...

Mam niejasne przeczucie ze okaze sie ze Krasny tez (tak jak Ty) zastosowal jakies «stylistyczne rozwinięcie« a tak naprawde to chodzilo mu np o to ze nie wyklucza ze Kaczmar MOGL kiedys i dla swietego spokoju podpisac jakis papierek ze np nie jest wrogiem Polski Ludowej. No ale to jest tylko moje gdybanie. A wiec :

Krasny ! Czy piszac o podpisywaniu przez JK jakiegos papierka masz na mysli jakis konkretny fakt (czy masz taka informacje?) czy tylko sobie gdybasz ? !

Zas wracajac do naszej rozmowy, Teodorze, to :

Czy nie sadzisz ze byloby lepiej gdyby wszyscy dali sobie spokoj ze «stylistycznym rozwinięciami«, zwlaszcza w tak delikatnym temacie ?

Krasny nie ma tytulu kaczmarologa, rozumiem ze to tylko Ty tak go « stylistycznie » nazywasz ? Jesli masz na mysli fakt ze udziela sie na forum JK, to sam tez juz jestes kaczmarologiem.

Przypuszczam ze « stylizowaniem » jest tez gdy piszesz ze sprawa byla “roztrząsana » na forum. Ja napisalem ze fakt ze JK jest na liscie byl WSPOMNIANY. Nie przypominam sobie by byl « roztrzasany » (tak napisales, a to slowo ma inny sens) i nie napisalem tego.
Jak juz pisalem, po prostu wiecej upublicznionych informacji na ten temat nie ma, trudno wiec bylo cokolwiek roztrzacac badz chowac pod dywan.

Czy mozesz uzywac zwrotow typu “jezeli” lub « byc moze » kiedy piszesz o tezach ktore nalezaloby sprawdzic i potwierdzic (badz odrzucic) ? Pozwoliloby to uniknac tracenia czasu na wyjasnianie niepotrzebnych nieporozumien i skupic sie na szukaniu odpowiedzi na Twoje pytania.

Wszystko to niepotrzebnie utrudnia dyskusje.

Wracajac zas do sedna tematu :

Nie sadze ze wystarczy “pofatygowac sie do IPN”, przedstawic jako fan Kaczmara i poprosic by moc zajrzec do teczki. Chyba nawet dziennikarzom nie daja juz zagladac. Moze komus kto pisze biografie JK ? Nie wiem. Bede musial przy okazji przeczytac co jest w nowej ustawie.

Temat chrztu (badz wychrzczenia) byl tutaj roztrzasany bo kilka osob mialo na ten temat dodatkowe informacje (lub conajmniej dawaly do zrozumienia ze maja dodatkowe informacje).
W temacie ktory zalozyles mamy tylko numer ewidencyjny.
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#16
Piwa, nalejcie piwa, dobrego piwa... Wink Podstawa to sojusz alkoholowy, piwka w tym temacie szybko rosną dSmile
Odpowiedz
#17
Jedyny fakt jaki jest nam znany to to, że p. Bronisław Wildstein wyniósł z IPN skorowidz nazwisk pojawiających się w dokumentach bezpieki. Skorowidz na którym znajdują się nazwiska osób pokrzywdzonych, nazwiska kandydatów na współpracowników (o czym sami zainteresowani nawet nie wiedzieli), nazwiska "współpracowników" (o czym "współpracownicy też nie wiedzieli), nazwiska osób świadomie z SB współpracujących (bez wnikania w motywy ich postępowania), nazwiska zawodowych ubeków.
Wielką szkodę dla wszystkich umieszczonych w tym skorowidzu wyrządziła (niestety) Gazeta Wyborcza, od początku określając ją "ubecką listą".
I co?
Czy fakt znalezienia na liście konkretnego nazwiska oznacza, że ta osoba była TW. Czy jeżeli znajdę tam swoje nazwisko będę musiał udowadniać, że nie jestem wielbłądem? Nawet jeżeli weźmie się pod uwagę, że statystycznie podchodząc do sprawy osób o tym samym nazwisku i imieniu jest na pewno w Polsce więcej.
Przykry Teodor napisał(a):
Wildstein napisał(a):IPN BU 001121/2444 KACZMARSKI JACEK MARCIN SUSW jedynki MKF
Czy coś z tego zapisu wynika? .... Nic. Kompletnie nic.
Na tu i teraz możemy jedynie powiedzieć, że w dokumentach bezpieki znajdują się "jakieś" informacje o człowieku określanym - KACZMARSKI JACEK MARCIN
A może dla odmiany ten artykuł pod wielce znamiennym tytułem: W IPN jest dużo list(podtytuł: Kogo rozpracowywała bezpieka i jej tajni współpracownicy)
Mały cytat:
Niekiedy imię i nazwisko rozpracowywanej przez bezpiekę osoby jest tak często spotykane, że póki nie zajrzymy do akt sprawy, póty nie możemy być pewni, czy SOR Jacek Kaczmarski to sprawa śpiewaka, SOR Stanisław Mikołajczyk - premiera, SOR Kazimierz Kaczor - aktora i prezesa ZASP a SOR Anna Modrzejewska - polonistki z warszawskiego Liceum im. Reytana? Której Katarzyny Górskiej dotyczy SOR Katarzyna Górska?
Poniższy przegląd osób, przeciw którym bezpieka prowadziła sprawy operacyjnego rozpracowania i dłużej lub krócej systematycznie je prześladowała, jest siłą rzeczy niekompletny i niesystematyczny. Może jednak lepszy taki, niż żaden. Pragnąc uniknąć omyłek, rezygnuję z wymieniania najpospolitszych nazwisk (Kowalskich, Nowaków itp.). Zaczynam od kilku spraw - jak się wydaje - najstarszych, a potem wymieniam sprawy mniej więcej jak leci. Kto z Czytelników jest ciekaw numerów sygnatur spraw (niezbędnych przy wypełnianiu wniosku badawczego o dostęp do akt), ten łaskawie zechce osobiście pofatygować się w tej sprawie do IPN. Uprzedzam, że stan zachowania niektórych akt jest mocno niekompletny.
(tutaj wymienionych jest trochę nazwisk i m.in)
Ludzie estrady i show businnesu: Jacek Kaczmarski, Jacek Kleyff, Wojciech Młynarski, Jerzy Owsiak, Stanisław Tym i inni.


Możemy Jackowi "zarzucić" Wink jedną rzecz - że leży na Powązkach w pobliżu "prawdziwych polaków" - Mariana Spychalskiego, Andrzeja Bączkowskiego, Henryka Jabłońskiego itd. itd
Przykry Teodor napisał(a):(..)nikogo nie interesuje, ile twórca miał dzieci i z kim, czy sam się ochrzcił, czy jego ochrzcili, czy mówił publicznie niegodziwe słowa w rodzaju "dupa"(...)
Niestety zawsze znajdą się "życzliwi ludzie", którzy nie pozwolą zapomnieć nam - szaraczkom - że Wyspiański to na syfilis, a Witkacy to narkoman, Kaczmarski to seksoholik i alkoholik itd. itp. Zajrzy im się przy okazji w rozporki - "czy napletek mają"?
Tylko pytanie- po co?
Odpowiedz
#18
Do Przedmówców moich Szanownych...

Zgadzam się z opinią wyrażoną przez Dyla, że
Dyl napisał(a):Burdel w tym obszarze jest ogromny
Ale burdel jest także w obszarze, kto nawrócił się szczerze, kto koniunkturalnie, a kogo rodzina jako takiego podała, gdy już ducha wyzionął.

Jeszcze większy burdel jest w obszarze, kto z kim, kiedy i ile razy; czy najpierw miał dziecko a potem kochankę, czy odwrotnie itp. itd.

Niemniej wszystkie te "obszary" dość obficie poruszane były na tym forum. Gdyby tu Admin miejscowy wydał nakaz, że ploteczki maglowo-biograficzne surowo wzbronione, to bym się nie wyrywał ze swoimi pytaniami. Ale skoro jest dział "życie", no to ja o to życie pytam.

To tyle w tej kwestii.

IPN nie jest ruskim bunkrem i podejrzewam, że przynajmniej kilka osób z tego forum mogłoby tam wniknąć w celu udokumentowania swoich badań rozmaitych. Czy ktoś chciał wniknąć, a nie mógł? Czy też może jakoś dotąd nikomu na wnikliwość się nie zebrało?

W dalszym ciągu zdumiewa mnie pewna nonszalancja w podejściu do tego, co tam Kaczmar w istocie podpisał (jeśli podpisał). Papierek przypaszportowy (nie każdemu bynajmniej podsuwany), że się będzie godnie reprezentowało ojczyznę ludową i o zakusach wrogów niezwłocznie donosiło, to absolutnie nie to samo, co zobowiązanie do tajnej donosicielskiej współpracy. O tym pierwszym papierku ludzie na ogół gadali bez wstydu, sarkając jeszcze jakie to czerwony czyni im szykany. Gdyby tylko o taki papierek chodziło, to Kaczmar może nawet i do piosenki satyrycznej fakt by ten wstawił, a już całkiem nie widać powodu, by o nim nie miał wspomnieć we wspominkach ze swego opozycyjnego życia. No więc pytam kaczmarologów, czy Kaczmar wspomina, czy nie?

Zwracam przy tym uwagę, że fantazje jakoby Kaczmar podpisał tylko bzdety nic nie znaczące, są dokładnie tym samym, co fantazje, że zobowiązał się wydać wszystkich swych przyjaciół na męki. Są mianowicie - fantazjami.
Odpowiedz
#19
Odnoszę wrażenie, że nie czytasz dokładnie poprzednich postów, a jeżeli czytasz to nie do końca rozumiesz.
Zacytuję tutaj samego siebie, żeby Ci pewną rzecz uświadomić:
wilk'u napisał(a):
Przykry Teodor napisał(a):
Wildstein napisał(a):IPN BU 001121/2444 KACZMARSKI JACEK MARCIN SUSW jedynki MKF
Czy coś z tego zapisu wynika? .... Nic. Kompletnie nic.
Na tu i teraz możemy jedynie powiedzieć, że w dokumentach bezpieki znajdują się "jakieś" informacje o człowieku określanym - KACZMARSKI JACEK MARCIN
Co natomiast robisz Ty:
Przykry Teodor napisał(a):W dalszym ciągu zdumiewa mnie pewna nonszalancja w podejściu do tego, co tam Kaczmar w istocie podpisał (jeśli podpisał).
Przyjmujesz a prori, że to chodzi o tego Jacka Kaczmarskiego i rozpoczynasz "gdybaną" dyskusję.
Pamiętaj - dyskusja oparta na "gdybaniach" nie jest dyskusją.
Przykry Teodor napisał(a):IPN nie jest ruskim bunkrem i podejrzewam, że przynajmniej kilka osób z tego forum mogłoby tam wniknąć w celu udokumentowania swoich badań rozmaitych. Czy ktoś chciał wniknąć, a nie mógł? Czy też może jakoś dotąd nikomu na wnikliwość się nie zebrało?
odpowiem cytatem
Kuba Mędrzycki napisał(a):1. IPN, to nie czytelnia do której może wejśc każdy i przejżeć co sobie chce.
a jeżeli sądzisz inaczej... to to nazywa się już podżeganiem... Smile
Odpowiedz
#20
Przykry Teodor napisał(a):Do Przedmówców moich Szanownych...

Ale burdel jest także w obszarze, kto nawrócił się szczerze, kto koniunkturalnie, a kogo rodzina jako takiego podała, gdy już ducha wyzionął.
Tu żadnego burdelu nie ma, tu są fakty. Burdel zaistniał dopiero, gdy zabrano się do ich interpretowania. Jeśli idzie o ewentualne donosicielstwo, czy jak te swoje poszukiwania nazwiesz - tu żadnych faktów, czy dowodów nie mamy. Z wyjątkiem oczywiście niewiele znaczącego i jak na razie nieweryfikowalnego wpisu w papierach bezpieki. Więc nie porównuj tych dwóch spraw.
Przykry Teodor napisał(a):Zwracam przy tym uwagę, że fantazje jakoby Kaczmar podpisał tylko bzdety nic nie znaczące, są dokładnie tym samym, co fantazje, że zobowiązał się wydać wszystkich swych przyjaciół na męki. Są mianowicie - fantazjami.
Nie mamy dowodów, że podpisał cokolwiek. Zapewniam Cię, że gdyby - jak piszesz - zobowiązał się wydać wszystkich swych przyjaciół na męki, owi przyjaciele nie trzymali by tego w tajemnicy. Kaczmar miał wielu wrogów, również politycznych. Gdyby ktoś z jego adwersarzy miał choć cień podejrzenia, że Jacek donosił już dawno napisałoby o tym "Życie Warszawy" lub inny szmatławiec. Jak na razie takich ralacji (nawet jednej) nie ma.
Odpowiedz
#21
Myślę, że należało by do sprawy podejść arcypoważnie. Skoro wiadomo, że nazwisko takie na liście jest to ktoś (u mam na myśli jakiś dorosłych i poważanych społecznie użytkowników forum) powinien postarać się jak najlepiej, aby dostać pozwolenie obejrzenia tej teczki i podania do ogólnej wiadomości co ona zawiera. Osoby na prawdę uważające się za fanów JK nie powinny z góry ani zakładać, że był wyrachowanym donosicielem, ani też od razu wykluczać możliwości jakiejkolwiek współpracy JK z UB. Oczywiście znając choć trochę charakter i poglądy Jacka można być przekonanym, że to jakaś pomyłka, ale szacunek do prawdy oznacza sprawdzenie faktów. Po prostu nie nabierajmy wody w usta, tylko sprawdźmy i (oby) oczyśćmy go z zarzutów. Takie jest moje zdanie na ten temat.
PS. Wydaje mi się także, że w tej sprawie nie można zupełnie oddzielić twórcy od twórczości. Jacek pisał teksty jednoznaczne politycznie, więc ma to znaczenie czy miał coś wspólnego z UB czy nie. Jest to sprawa dalece ważniejsza niż gdybanie na temat jego życia miłosnego.
Odpowiedz
#22
wilk'u napisał(a):Odnoszę wrażenie, że nie czytasz dokładnie poprzednich postów
Akurat do Twojego postu w ogóle się nie odnosiłem. Swój zacząłem pisać, kiedy go jeszcze nie było.

Być może Jacków Marcinów Kaczmarskich jest od metra i to nie o "tego" Kaczmarskiego chodzi. Być może to "ten" Kaczmarski, ale w papierach bezpieki jest jedynie o tym, jak chcieli go zwerbować i zgrzytali zębami z bezsilnej wściekłości. Ja zielonego pojęia nie mam!!!! Pytam tylko, czy któryś z kaczmarologów to sprawdził.

Ale zamiast prostego żołnierskiego "NIE" dostaję jakieś takie pokrętne uwagi, że to bagno jest, wręcz gówno, że jeśli nawet Kaczmar coś tam podpisał, to na pewno tylko jakiś bzdetowaty świstek podpisał, a tak w ogóle to poważna kaczmarologia olewa takie rzeczy równo...

Taką na razie otrzymuję odpowiedź. Jeśli się mylę, to poproszę jeszcze raz prościej...

Acha, fantazja, że gdyby Kaczmar miał coś na sumieniu, to już jego wrogowie dawno by to wyciągnęli, też jest tylko - fantazją... Jeśli do IPN-u tak trudno się dostać, to czemu akurat wrogowie Kaczmara mieliby mieć lekko? A jeśli oni by mogli, to czemu nie mogą przyjaciele? Choćby po to, by opisać, jak Kaczmar twardo stawiał się bezpiece.

A z tym chrztem to mam wrażenie, że spór jednak był i o fakty, i trzeba je było dopiero wyłowić z bagna. I przy okazji zapytam z tej mojej przykrej ciekawości, jak to było z faktem wyrażania woli chrztu przez Kaczmara w ostatnich dniach przytomności? Bo chyba nie było tak, że osoba, która ten chrzest Kaczmarowi zorganizowała, wcześniej mu ani mru mru nie wspominała o swych zamiarach?

[ Dodano: 21 Wrzesień 2006, 15:12 ]
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Myślę, że należało by do sprawy podejść arcypoważnie.
Z całą resztą tego postu się najzupełniej zgadzam, bo bezbłędnie trafia w moje intencje.
Odpowiedz
#23
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):sprawdźmy i (oby) oczyśćmy go z zarzutów.
Ale jakich zarzutów ??
Odpowiedz
#24
Przykry Teodor napisał(a):No nie całkiem rozumiem wypowiedź powyższą. Jakie "zaświadczenie" podpisał? Został donosicielem policji politycznej - tak to się nazywa.
Jak to został donosicielem? A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Na podstawie wpisu z Listy Wildsteina? Przecież tam byli umieszczeni rozmaici ludzie. Każdy, kto w jakiś sposób interesował bezpiekę mógł się tam znaleźć. Wystarczy, ze miał wyjechać za granicę albo był znany, jako człowiek związany jakoś z opozycją.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#25
Dyl napisał(a):Ale jakich zarzutów ??
Hmmm, żeby się ścisle wyrazić. Chodziło mi o wszelkiego rodzaju złe opinie o JK oparte na fakcie istnienia jego nazwiska na tej liście. Każdy może sobie z tego sformułować zarzut typu; "Był świadomym donosicielem" albo "Był słaby psychicznie i zgodził się coś niecoś UB powiedzieć", jak wiemy mógł być tylko osobą przeznaczoną do zwerbowania albo w ogóle to jakaś pomyłka i chodzi o innego Kaczmarskiego. Należało by raz na zawsze rozwiać wątpliwości, jest to sprawa za wielkiej wagi, aby ją zupełnie pominąć.
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
Odpowiedz
#26
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Myślę, że należało by do sprawy podejść arcypoważnie.
A jeśli nawet okazałoby się, że Jacek Marcin Kaczmarski podpisal jakiś niewiele znaczący papier i nawet jeśli okazałoby się, że w jakimś stopniu był zwerbowany czy współpracował, czy jak to tam nazwać, to co z tego wyniknie dla Ciebie? Wypiszesz się z tego forum?Spalisz jego płyty i książki ?
Dla mnie istotna jest Jacka twórczość - to co po sobie pozostawił na papierze, w nagraniach... I nic nie jest w stanie tego zmienić. Przypuszczam, że większość miłośników Jego twórczości ma podobne podejście.
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Wydaje mi się także, że w tej sprawie nie można zupełnie oddzielić twórcy od twórczości.
A mnie się wydaje, że jak najbardziej można. I nie chodzi mi o to , że mam jakieś klapki na oczach. Nie! Znam rozmaite nie do końca chlubne fakty z życia Jacka-niektóre z nich znałem wiele lat temu i co z tego? Czy to wpłynęło na to, że brzydzę się jego piosenkami ???
Jacka większość z nas traktuje i postrzega przede wszystkim(a może i wyłacznie), jako wybitnego poetę i artystę. Nie jest i nigdzy nie był politykiem czy księdzem, żeby miał składać fałszywe obietnice czy być powiernikiem czyichś sumień.
Mało tego - nigdy też nie wypisywał w oficjalnych jak i mniej oficjalnych publikacjach, jakichkolwiek laurek na cześć decydentów poprzedniego systemu politycznego.
Ale oczywiście - jeśli ktoś ma ochotę i przede wszystkim możliwości(!) - niech zada sobie trud i wydobędzie "papiery" J.M.Kaczmarskiego. Mnie to jednak niespecjalnie interesuje.
Wiele osób z tego grona, byłoby pewnie dużo bardziej ukontentowane, gdyby ktoś znalazł nieznane dotąd teksty patrona tego forum.
Odpowiedz
#27
Przykry Teodor napisał(a):Dla mniej wciągniętch: "jedynki" w archiwach IPN to nie są prześladowani i tropieni, ale ci, którzy donosili na prześladowanych i tropionych.
Niekoniecznie. Jedynki to też kandydaci na prześladujących. A kandydatem mógł być prawie każdy, kto jakkolwiek działał. A Kaczmar przecież działał, nie?
Na tej Liście jest też Zbigniew Łapiński
IPN BU 00244/201 ŁAPIŃSKI ZBIGNIEW - nawet nie wiadomo, czy to ten Zbigniew Łapiński. Z tego zapisu, który dałeś, wnioskować można tylko tyle, że Kaczmarski Jacek Marcin:
1. był osobą, którą się interesowano
2. jego akta zachowały się w formie mikrofilmów
3. jego akta znajdowały się w Stołecznym Urzędzie Spraw Wewnętrznych
I to wszystko!
Nie ma żadnych podstaw - bazując na tym wpisie - by twierdzić, ze Jacek Marcin Kaczmarski był donosicielem, agentem, współpracownikiem. Nie można odpowiedzialnie i powaznie powiedzieć, że kogokolwiek przesladował.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#28
Alez oczywiscie ze dobrze by bylo cala ta sprawe wyjasnic. Nie wiem tylko komu IPN moglby to pokazac bo ostatnia ustawa bardzo zawezila dostep.

Niestety, to co Teodor nazywa « stylistyka” przypomina coraz bardziej prowokacje. On pisze jakby z gory bylo jasne, jakby sprawa byla przesadzona.

Zaczal od zapewnienia ze «"jedynki" w archiwach IPN to nie są prześladowani i tropieni, ale ci, którzy donosili na prześladowanych i tropionych « . Trzeba bylo reagowac zeby przyznal ze to niecalkiem tak.

Za kazdym razem narzuca ta sama tendencyjna interpretacje. To co Krasny napisal o "podpisaniu zaświadczenia" MOGLO dotyczyc jakiejs ogolnej deklaracji ale zostalo przedstawione jako umowa o wspolpracy i donoszeniu (Teodor nazywa to “wyeksplikowaniem treści kryjących się w suchym zwrocie o "podpisaniu zaświadczenia".”).

Juz teraz - choc jeszcze nic nie wiadomo - rozwinal cala konstrukcje jak to Kaczmar «przez kilkanaście lat już w innym jednak kraju na ten temat nie wypowiadał się raczej, choć dość gadatliwy był «, ze gdyby to byl tylko swistek to by o tym wspomnial w piosence etc. Choc caly czas nie wiadomo czy JK mial o czym gadac czy nie.

Niby szuka prawdy i chcialby sie dowiedziec co jest w tamtej teczce ale jednoczesnie juz teraz ubolewa ze jako tematy to «dzieci, żony, chrzty są OK, a "życie teczkowe" już nie «.
Czyli z gory zaklada ze JK prowadzil jakies « zycie teczkowe » o ktorym powinno sie tu dyskutowac

Staralem sie mu odpowiadac konkretnie, ale widze ze moj ostatni post w ogole zignorowal (by nastepnie narzekac ze mu tutaj konkretnie nikt nie odpowiada) i w ogole przeskakuje z watku na watek. Dziwne zachowanie, jak na osobe ktora zapewnia ze szuka informacji.
Teraz widze ze zaczyna starac sie wyciagac temat chrztu…
Coraz bardziej mam wrazenie ze mam do czynienia z jakims “mieszaczem” – prowokatorem. Poza kilkoma insynuacjami (“stylizacjami”) nie wniosl nic do tematu.

No ale faktycznie otworzyl temat. Za to mozna mu rzeczywiscie podziekowac. Moze kiedys jakis biograf JK w koncu dotrze do tamtej teczki, jesli jest to ta teczka.

Co do reszty to sadze ze nie ma specjalnego sensu reagowac na kolejne pomysly Teodora. Pomimo zapewnien nt szukania prawdy i innych pieknych “bądźmy może poważni, bo jednak pewien elementarny szacunek tego wymaga” ktore wyczytalem, jestem coraz bardziej przekonany ze nasz nowy kolega kaczmarolog ma cos innego na celu… :/ I chyba nawet zaczyna sie mu to udawac.
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#29
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Każdy może sobie z tego sformułować zarzut typu; "Był świadomym donosicielem" albo "Był słaby psychicznie i zgodził się coś niecoś UB powiedzieć.
Nie każdy. Taki zarzut może sformułować tylko osoba ograniczona rozumowo i kompletnie nie zorientowana w procedurze wciągania ludzi na wszelakie ubeckie druki, listy i formularze. To właśnie w taki sposób "odkryto", że Zb. Herbert był agentem, że Jacek Kuroń kolaborował jako ten sprzedawczyk z czerwonymi, to w taki sposób opluto setki osób.

Odpowiem za siebie i tylko za siebie. Ja nie mam i nigdy nie miałem potrzeby łazić po IPN-ach i studiować teczki Jacka. Wiadomość, że Jacek Marcin Kaczmarski znalazł się na liście Wildsteina przyniósł mi już w kilka dni po jej opublikowaniu kolega. "I co, i co??!" - zagaił z zaaferowaną miną sądząc, że zaraz zemdleję z wrażenia. I nic. Bo nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. Kiedy mi powiedział o tej liście, miałem pewność i nadal mam, że Jacek nie był nigdy donoszącym na kogoś wszarzem. Dlaczego nie pójdę do IPN? Bo nie mam takiej potrzeby, a i szkoda czasu. A potrzeby nie mam, bo wiem, że Jacek - nawet jeśli podpisał jakiś papier - nikomu nie zrobił tym krzywdy. Nikomu. Bo - jakkolwiek to zabrzmi - Jacka nie dało się kupić za żadną cenę. Bo - znów to źle zabrzmi - znałem go i wiem jaki był. Nie modlę się do Jacka, bo wiem, że święty nie był, narobił świństw w życiu, ale - tego jednego na pewno nie. Ale to jest moja pewność - jeśli ktoś ma zacięcie histotyczne, czy "demaskatorskie", niech idzie do IPN i grzebie w papierach. Ja nie pójdę - jeśli kiedykolwiek w alkoholowym, czy innym amoku zdecydowałbym się tam pójść i weryfikować uczciwość opozycyjną Jacka, to po powrocie do domu unikałbym spoglądania w lustro do końca życia. Ale - jak powiedziałem - ja. Kto chce, niech wertuje i dochodzi.

Robert Siwiec
Odpowiedz
#30
Dyl napisał(a):Odpowiem za siebie i tylko za siebie.
Podpisuję się pod słowamie Roberta, choć mniej więcej to samo napisałem już kilka postó wcześniej.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości