Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Suplement" w RDC - 8 kwietnia 2006r.
#31
Szymon napisał(a):Chyba inaczej pojmujemy "podstawową znajomość historii" Dla mnie rozumienie historii to jest pierwszy krok i zakładam, że ludzie w miarę oczytani w dziedzinie, którą chociaż trochę się interesują tak oczywiste rzeczy (jak to co napisałeś powyżej) pojmują - dlatego napisałem, że kwestie czysto faktograficzne można opanować w kilka godzin (no może, kilka dni).
Rozumienie historii to nie jest pierwszy krok. Rozumienie historii to jest efekt wiedzy na temat epoki - często wiedzy z więcej niż jednej dziedziny. Wiedzy nie tylko historycznej. Nade wszystko wiedzy o realiach życia w epoce.

Trochę odejdę od tematu na moment: mam dwóch znajomych. Obaj mają już pod sześćdziesiątkę. Jeden był dyrektorem gminnego banku. Drugi - skończył zawodówkę, potem dokształcał się w technikum. Koniec końców otowrzył zakład naprawy maszyn szwalniczych. Zakład ma od 1983 r. (kiedyś mówiło się na takich, jak on "prywaciarz").
Obaj znają podstawowe fakty z historii lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych - bo żyli w czasow Gierka i Jaruzela. Obaj też mają dwie zupełnie różne optyki na przełom, jaki się po 1989 roku dokonał. Obaj, bazując na swojej wiedzy, doświadczeniu, sentymentach, pamięci - oceniają zupełnie różnie histrię tamtego okresu. A Prawda? Prawda jest oczywiście po srodku. Dla dyrektora gminnego banku przełom oznaczał koniec kariery - bo wygryzła go ze stanowiska jakaś księgowa. Dla drugiego - przełom to możliwość rozwinięcia skrzydeł, koniec tasiemcowych podań o każdą część do maszyny, koniec smarowania byle dupkom, żeby umożliwili zakup paliwa.
Dwie różne optyki! Dwie różne prawdy! Dwa różne pojmowania historii.

Jaki jest wniosek z tego, co opisałem powyżej? Nauka z tego jest taka, że aby mówić, że się jakoś historię rozumie, że się ją czuje - trzeba ją albo przeżyć albo znać dość gruntownie ze źrodeł. A nade wszystko poznać różne spojrzenia na dzieje - różne relacje, różne oceny.
I to trwa latami - to nie jest kwestia kilku godzin.
A podkładem pod rozumienie historii (a nie wstępem) jest orientacja w faktografii. Poznanie tejże faktografii to tez nie temat na jeden wieczór.
Odpowiedz
#32
W piątek dostałem ów suplement. Facet przywiózł go gdzieś o 20. Kompletnie mnie zaskoczył. Teraz muszę wymienić słuchawki, bo one są bardzo kiepskiej jakości a część z utworów niewyraźnie słychać a na moim sprzęcie to już całkowicie do bani.
"Oj nie można rzeczy wielu, kiedy celem jest brak celu."
Odpowiedz
#33
thomas.neverny napisał(a):Niestety, niektore z Twoich "slowek" krepuja mnie
thomas.neverny napisał(a):I dlatego musialem troche sie zmuszac zeby Ci odpisac
Nawet to rozumiem. Chyba źle oceniłem Twoje intencje, ale też i Ty odebrałeś moje uwagi zbyt personalnie.

Pozstaram się wytłumaczyć.
Przede wszystkim chcę Cię przeprosić za ton, który dało się wyczuć z niektórych fragmentów mojego ostatniego wpisu, rzeczywiście adresowanego głównie do Ciebie.
To niezrozumienie Twojego poprzedniego listu sprawiło, że ja z kolei zbyt osobiście odpisywałem, niepotrzebnie interpretując (jak teraz widzę - błędnie) Twoje poprzednie słowa.
Przyjmij więc, proszę, te przeprosiny,a do tematu wrócimy, jeśli zechcesz trochę szerzej napisać, co miałeś na myśli (odwróciłem kota ogonem, nie? Wink ) pisząc:
thomas.neverny napisał(a):Widze ze w wielu punktach myslimy podobnie
thomas.neverny napisał(a):mam wrazenie ze w sumie sie zgadzamy, po tym co sam napisales nt uogolniania
Czy mam rozumieć, że wytłumaczyłem się dość jasno?
Ale to szczegół. Niezrozumiale (naprawdę) brzmi ta Twoja myśl:
thomas.neverny napisał(a):wszystko wzielo sie z wypowiedzi KN w radiu (choc pojawilo sie to tam w postaci anegdotycznej, po prostu KN zbudowal sobie taka konstrukcje intelektualna by moc, stanawszy obok i korzystajac ze stworzonego w ten sposob kontrastu, ladniej wygladac)
i o rozwinięcie tej myśli ja proszę z kolei Ciebie.
Pozdrawiam
Maciek
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#34
Ale czy moglbys chociaz wytlumaczyc CO zrozumiales z mojego pierwszego posta, gdy "zle oceniles moje intencje" ?
Bo ja caly czas mam pewne klopoty ze zrozumieniem Twojej odpowiedzi.

Ta informacja moglaby byc przydatna na przyszlosc. Zazwyczaj staram sie uwazac co i jak pisze, pamietac ze to ze ja wiem o co (mi) chodzi nie wystarcza i staram sie pisac tak by czytelnik rowniez zrozumial o co mi chodzi. Nie zawsze jest to latwe.

Nie wykluczam ze moja pierwsza wypowiedz mogla byc niejasna. Ale co i w ktorym miejscu pozwalalo "nadinterpretowac" ze mam niewlasciwe intencje ?
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#35
thomas.neverny napisał(a):Tez uwazam (z tego co mi sie slyszalo i z tego co sobie zapamietalem) ze JK, jako pracownik RWE, w swoich audycjach (lub w audycjach do ktorych byl zapraszany) poruszal takze tematy polityczne i ze nie mozna tego skrocic do tematow "egzystencyjnych"...
A kto "skraca" to do tematów egzystencjalnych?
Po pierwsze, nie mieszajmy autorskiej audycji Kwadrans Jacka Kaczmarskiego z audycjami typowo politycznymi, jak choćby słynne Fakty, wydarzenia , opinie, które czasami Jacek prowadził. Chodzi o to, że Kwadranse były raczej odskocznią od typowego politykowania (którego w RWE było sporo), a nie programem propagandowym. Ton tym audycjom nadawały emitowane w nich piosenki, a tych Jacek nie selekcjonował. W ciągu 10 lat pracy w RWE wyemitowane zostały chyba wszystkie istniejące wówczas utwory JK. Rzeczywiście więcej publicystyki pojawiło się pod koniec lat 80, na krótko przed Okrągłym Stołem. Wtedy też powstały z taką lubością wypominane Jackowi przez niektórych "kuplety". Tylko że ile jest tych "kupletów"? 20? 30? A przecież Kwadranse emitowane były przez prawie 10 lat, co tydzień. Twierdzenie, że działalność artystyczna Kaczmarskiego w RWE sprowadzała się do śpiewania piosenek publicystycznych jest po prostu bzdurą.

KN.
Odpowiedz
#36
KN. napisał(a):Ton tym audycjom nadawały emitowane w nich piosenki, a tych Jacek nie selekcjonował.
Co to znaczy, ze ich nie selekcjonował? Jeśli na krótko przed Okrągłym Stołem pisał "kuplety" - jak sam przyznajesz, a potem te kuplety śpiewał w Kwadransie, to nie selekcjonował? Przecież właśnie te, a nie inne piosenki śpiewał! Kuplety wybrał spośrod innych stanowiących jego bogaty dorobek.
KN. napisał(a):Twierdzenie, że działalność artystyczna Kaczmarskiego w RWE sprowadzała się do śpiewania piosenek publicystycznych jest po prostu bzdurą.
A kto mówi, że działalnośc Kaczmarskiego sprowadzała się do śpiewania piosenek publicystycznych? O ile dobrze czytam, to Thomas napisał, że Kaczmar w Kwadransach
" poruszał TAKŻE tematy polityczne i ze nie można tego skrócić do tematów "egzystencjalnych"... "
Słowo 'także" jest tu istotne.
I rzeczywiście nie można tego skrócić do tematów egzystencjalnych.
KN. napisał(a):Rzeczywiście więcej publicystyki pojawiło się pod koniec lat 80, na krótko przed Okrągłym Stołem. Wtedy też powstały z taką lubością wypominane Jackowi przez niektórych "kuplety".
"Wtedy też" pojawiały się, powiadasz? Znaczy się te 20 - 30 "kupletów" napisał na krótko przed Okrągłym Stołem? Na krótko, to znaczy, na ile? Na rok? Na dwa lata przed? Masz na myśli "Pięć sonetów o umieraniu komunizmu"?
No powiedzmy, że na dwa lata przed. Czyli w roku 1998 i 1989.
No to popatrzmy:
- w latach 1991 - 2003, to znaczy przez 12 lat swojej twórczej aktywności Kaczmarski napisał mniej więcej (dokładnie nie liczyłem) 200 tekstów (ponad 150 wyszło mi z samych oficjalnie wydanych programów + Tunel), ale do tego trzeba dodać “Kuglarzy i Wisielców”, teksty nie zawarte w programach a pisane w tym czasie, różne wiersze pisane "na okoliczność".
- Skoro tych tekstów wychodzi nam mniej więcej 200 to znaczy, że JK pisał przez 12 lat jakieś 15-16 tekstów rocznie. Jakby się przyjrzeć, to wyjdzie nam też pewnie, że taką średnią JK mial w ogóle - nie tylko w latach wymienionych powyżej.
- Wychodzi na to, że 20-30 "kupletów" pisanych w roku 1988 i 1989 to mniej więcej koło 15 rocznie. Znaczy się średnia mniej więcej ta sama (bo te kilka piosenek zupełnie niepublicystycznych, które wówczas powstały, specjalnie średniej nie zmieni).
Przez dwa lata (1988 i 1989) pisał GŁÓWNIE kuplety.Smile
Oczywiście zakładamy optymistycznie, że "na krótko" to znaczy na mniej więcej dwa lata przed Okrągłym Stołem a nie na rok na przykład.

Skłonny jestem przyznać, ze faktycznie te 20-30 "kupletów" napisał "na krótko" przed Okrągłym Stołem (bo to za pewne chodzi o owe "Pięć Sonetów".
Ale też przyznać należy, że to nie były wszystkie kuplety. Albo lepiej powiedzieć: że to nie były wszystkie piosenki publicystyczne JK emitowane na antenie RWE. Tekstów publicystycznych JK napisał dużo więcej. Wiele z nich w Radiu zaśpiewał (sam powiedziałeś, że okresie RWE JK zaśpiewał na antenie wszystko, czym dysponował na ów czas)
A cykl "90 dni spokoju"?
a cykl "Przejście Polaków przez Morze Czerwone"
a "Zbroja"?
Chcesz powiedzieć, ze w tych cyklach nie było tekstów publicystycznych? Że nie było tekstów aluzyjnych? Że w tych tekstach -sprzed 1988 i 1989 roku spiewanych w RWE - nie było komentarza do wydarzeń?
Przecież Kaczmarski między innymi dzięki tym piosenkom komentującym wydarzenia, publicystycznym i politycznym w ogóle zaczął funkcjonować jako artysta emigracyjny i pracownik RWE!!!
Owszem, może nie wszystko było wprost. Ale było bardzo czytelne.
Owszem, część z tych tekstów broni się do dziś - jako utwory egzystencjalne. Ale to nie znaczy, ze wtedy nie była to publicystyka.

I jeszcze jedno: w roku chyba 2001 JK w jednej z audycji radiowych zaśpiewał "Karę Barabasza" i "Balladę o spalonej synagodze" jako komentarz do dyskusji o mordzie w Jedwabnem. W ten sposób z utworów, które można było odczytywać, jako piosenki tzw. egzystencjalne, uczynił piosenki o wymiarze publicystycznym.
Polecam ten fakt refleksji!
KN. napisał(a):Twierdzenie, że działalność artystyczna Kaczmarskiego w RWE sprowadzała się do śpiewania piosenek publicystycznych jest po prostu bzdurą.
Nikt tak nie twierdzi! Są natomiast tacy, którzy twierdzą, ze działalność Kaczmarskiego w RWE skupiała się przede wszystkim na śpiewaniu tekstów egzystencjalnych. I takie twierdzenie to jest kolosalna bzdura!

zdrówko!

PS: Jeszcze a'propos tych kupletów. JK sam przyznaje, ze je pisał. Przyznał też rację Blumsztajnowi, który piosenki z okresu RWE tym określeniem nazwał. I co więcej, przyznał, w Pożegnaniu barda, że miał świadomść, co pisze. O czym więc mówimy? O jakim, "z lubością" wypominaniu. Nikt nikomu niczego nie wypomina. JK miał dystans do tej twórczości. Umiał się odnieść krytycznie do stwierdzenia Blumsztajna i przyznać mu rację.
Odpowiedz
#37
thomas.neverny napisał(a):Ale czy moglbys chociaz wytlumaczyc CO zrozumiales z mojego pierwszego posta
Możemy wracać do pierwszego posta, możemy. Tylko, że w ten sposób bedziemy dreptać w kółko.
Liczyłem, że zechcesz i Ty odpowiedzieć na konkretne pytania, które Ci postawiłem w ostatnim liście. Wink
Ale skoro nie raczysz... niech i tak będzie. Mam tylko nadzieję, że obaj pokonamy ułomności kontaktu wirtualnego i w końcu nasze stanowiska staną się jasne dla drugiego.
Pytasz zatem o Twój pierwszy post, na który odpowiedziałem w sposób, który Cię zmieszał, a nawet pozwolił zwątpić w sens dalszej ze mną rozmowy.
Tym razem ja mam kłopot, bo wydaje mi się, że odpisałem, co miałem na myśli pisząc o tekstach zabarwionych znaczeniami politycznymi. Jeśli to nadal było nieczytelne, to przeczytaj wypowiedź Pawła - On innymi słowy, w inny trochę sposób, napisał to, co i ja uważam. Że:
Paweł Konopacki napisał(a):Przecież Kaczmarski między innymi dzięki tym piosenkom komentującym wydarzenia, publicystycznym i politycznym w ogóle zaczął funkcjonować jako artysta emigracyjny i pracownik RWE!!!
Owszem, może nie wszystko było wprost. Ale było bardzo czytelne.
Owszem, część z tych teksów broni się do dziś - jako utowry egzystencjalne. Ale to nie znaczy, ze wtedy nie była to publicystyka.
A "pokolenie"? Ja takie (jak to starałem się opisać) pokolenie obserwuję. Ty (zdaje się - popraw mnie, jeśli się mylę) negujesz tę moją obserwację. Co tu jeszcze można dodać?

Zostają "intencje". Oceniłem je (jak to podkreślasz - mylnie, za co Cię zresztą przeprosiłem) po ostatnim akapicie, w którym obdarowałeś mnie anegdotą, która chyba miała na celu ośmieszenie mojej tezy, a teraz to już nawet nie wiem, po co ona była.

Czy to już jest czytelne? Czy zatem mogę z kolei prosić Ciebie o wyjaśnienie tego fragmentu, którym zakończyłem mój ostatni list?
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#38
MacB…

To nie jest dreptanie w kolko. Po prostu walkujemy wszystko po kolei. Zwlaszcza ze to sie troche wiaze.
Postaram sie tez zaspokoic Twoja ciekawosc aczkolwiek mam pewne watpliwosci/obawy nt Twoich niezdrowych intencji.

Obawiam sie ze wszystko bierze sie z tego ze jestem dosc wyczulony na uogolnienia wiec gdy slysze ze jakies « pokolenie » « latwiej upolitycznia » teksty JK… to sie wlaczam.
Dla mnie "pokolenie" to caly rocznik, czyli wszyscy ludzie z jakiegos tam przedzialu czasowego.

A moze dla Ciebie "pokolenie" to cos innego ? Moze w Twoim nazewnictwie "pokolenie co upolitycznia" to jakas podgrupa "pokolenia" o ktorym ja mowie ?

Nie przecze ze dla wielu ludzi JK byl przede wszystkim spiewakiem politycznym. Ale nie mam pewnosci czy mozna rozdzielac « tych dla ktorych byl raczej polityczny » od « tych dla ktorych raczej nie byl », wedlug rocznika.

Czy mamy gdzies jakas informacje ze mlodszym sluchaczom piosenki JK z polityka sie mniej kojarza ? Ja tego nigdzie nie widzialem.
Pod koniec JK raczej sie wylaczal z pisania o polityce, wiecej bylo rozwazan filozoficznych i innych. Byc moze wiec mlodze roczniki – wychowane na tworczosci z tego koncowego okresu – mniej „upolityczniaja“. Ale czy mamy jakis sposob by udowodnic te hipoteze ?

No i pewnie odzywa sie tez moj indywidualizm. Zaliczam sie chyba raczej do tych starych jeleni ale – ani dawniej, ani teraz – nie mam wrazenia ze “upolityczniam”. Owszem, niektore piosenki uwazalem i uwazam za polityczne (ach, to uczucia grozy, przy pierwszym sluchaniu “Swiadkow” czy “Mlodych Niemcow…”…). Ale tez nawet w poczatkowej tworczosci JK widze i widzialem sporo innych watkow (no politcs) : “Nie moge spac”, poemat o Dostojewskim i Petersburgu, “Wygnanie z Raju”… W kazdym razie : ja ich politycznie nie odbieram.
A jako osoba skromna nie sadze ze bylbym jakims tam wyjatkowym wyjatkiem i ze tylko mnie jedynemu sprawiedliwemu (a jakze ! : -) ) w calym moim pokoleniu sie nie kojarzy !

Podobnie wiec odbieram ponizsza wypowiedz :
“Ja jestem zbyt mlody na to zeby zientyfikowac sie z ta walka polityczna pierwszej “Solidarnosci” (…) gdybym w tym kontekscie, przez ten pryzmat, przez te soczewke patrzyl na tworczosc Jacka to ta fascynacja na pewno by nie przetrwala. Mowie to chociazby na podstawie obserwacji obecnie czy kilka lat temu rowiesnikow Jacka, ludzi ktorzy z nim czy studiowali czy spiewali (…) czy sluchali i to na nich dzialalo w ten sposob. (…) I teraz, no nie dalej jak wczoraj, na spotkaniu poswieconym pamieci Jacka padlo takie stwierdzenie ze “wlasciwie z calej tworczosci przetrwaly tylko Mury”. No, dla kogos tak… “
Potem jest mowa o rzeszach mlodych ludzi ktorzy na przelomie wieku chodzili sluchac poznego Kaczmarskiego. Ale w pierwszej czesci wypowiedzi ten (moim zdaniem : karykaturalny i chimeryczny) obrazek “rowiesnikow” zostal namalowany po to by sluzyc za tlo, za system odniesienia w jakim autor sie ustawia, samookresla sie.

Dlatego tez, gdy czytam lub slysze wszystkie te uogolnienia ze sa jakies "pokolenia" ktore „upolityczniaja“, patrza „przez pryzmat walki politycznej“ to mam klopoty ze zgodzeniem sie. Rozumiem ze czasem trzeba cos zaznaczyc pogrubiona kreska by lepiej pokazac o co chodzi ale… akurat w tym przypadku mam wrazenie ze pogrubiaja za bardzo. Tak MI sie widzi i jestem swiadomy ze to tylko moj punkt widzenia.
No a jednoczesnie mysle sobie : gdyby zamiast zwrotow typu “pokolenie” pojawil sie np taki jak “wiekszosc”, chyba bym w ogole nie reagowal I nie wlaczal sie…
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#39
thomas.neverny napisał(a):Ale nie mam pewnosci czy mozna rozdzielac « tych dla ktorych byl raczej polityczny » od « tych dla ktorych raczej nie byl », wedlug rocznika.
Absolutnie można!

Śmiem twierdzić - bazując na wspomnienach różnych ludzi, jako zasadniczym źrodle wiedzy - że grono miłośników JK można spokojnie podzielić na trzy pokolenia i wyznaczyć daty początku każdego z tych pokoleń . Oczywiście, będzie to uproszczenie, ale każda periodyzacja ma to do siebie, że uproszcza.

Każde pokolenie pojawiało się w odstępach mniej więcej dziesięcioletnich.

Pierwsze do pokolenie słuchające JK przede wszystkim przed Stanem Wojennym. To są właśnie Ci ludzie, o których MacB pisał, że mogą mieć poczucie, że JK się od nich odwrócił.

Drugie pokolenie, to pokolenie, które zaczynało swoją fascynację Kaczmarem w czasie nieobecności Jacka w kraju. Można powiedzieć: to jest pokolenie wychowane na JK pracującym w Wolnej Europie. Dla tych ludzi momentem najważniejszym, albo jednym z ważniejszych w historii fascynacji Kaczmarem, było pierwsze zobaczenie Mistrza na żywo w 1990 roku.

I trzecie pokolenie, to ludzie najmłodsi, tacy, którzy często nie mieli juz okazji usłyszeć Trio PG, ZŁ, JK na żywo. A są wśród nich i tacy, którzy samego JK nigdy na żywo nie usłyszeli.

Gdybym miał wyznaczyć ramy chronologiczne, w jakich zamyka się każde pokolenie, to podałbym daty:
dla I pokolenia:1974 - 1984 - ludzie z tego pokolenia postrzegali JK przede wszystkim politycznie. Śledzili jego karierę czasem od samego początku. No a w każdym razie byli świadkami pierwszych sukcesów JK a potem szybko postępującej kariery, wreszcie – początków emigracji. Co najważniejsze, byli świadkami pierwszych artystyczno-politycznych wyborów JK. Oni widzieli, jak Kaczmar opowiada się po stronie opozycji (jedzie na strajki, fotografuje się z Wałęsą, gra na salonach politycznych, śpiewa Epitafium dla WW w Opolu). Oni też tego JK, który opowiedział się po konkretnej stronie, słuchali w gorącym, politycznym okresie Pierwszej Solidarności i Stanu Wojennego. Dlatego tak silnie – niestety także za sprawą samego JK upolityczniali słowa piosenek Jacka. Dla nich JK był właśnie “raczej polityczny”

dla II pokolenia: 1984 – 1994. Tu - uogólniając - jest pół na pół. Ludzie Ci wychowali się na Kaczmarze występującym w RWE. Doświadczali Kaczmara, że tak powiem, wolnoeuropejskiego, czyli w dużej mierze politycznego, publicystycznego. Ale nie doświadczali presji gorącego okresu politycznego, który skłaniał ich poprzedników do często niepełnej, bo tylko politycznej interpretacji piosenek. W jakimś sensie oni pierwsi mieli komfort dostrzeżenia w piosenkach JK nie tylko, lub nie przede wszystkim publicystyki. Komfort polegał – jak powiedziałem na tym – że nie musieli zaczynać swej fascynacji w gorącym politycznym okresie.

dla III pokolenia - 1994 -2004. To jest pokolenie najmłodsze, zaczynające fascynację w czasach dla Kaczmara przełomowych. Po zakończeniu kariery w RWE JK przez pewien czas szukał swojego miejsca. I nie tylko o miejsce na świecie chodzi (choć też), ale także o miejsce dla swojej twórczości. Poszukiwał szczęścia jako prozaik. Podjął próbę pisania libretta. Na nieszczęście trafił mu sie także epizod społecznika, który próbuje młodszym od siebie Uświadomić Tolerancję. Szukał. Trochę się szamotał. Nade wszystko jednak próbował odbrązowić swój publiczny wizerunek – barda Solidarności. Cała ta szamotanina, libretta, proza, miało i jemu samemu i odbiorcom wyperswadować schemat “etosu z gitarą”. Ludziom młodym, którzy w tym okresie poznawali twórczość Kaczmara i samego Kaczmara, przyszło stawiać swoje pierwsze kroki w takiej właśnie atmosferze tworzonej przez samego JK – atmosferze walki z własnym mitem. Dla pokolenia zaczynającego fascynację w tym okresie, JK “raczej nie był polityczny”.

Tak, wiem, zamykanie w tak sztywnych ramach kolejnych pokoleń niesie ze sobą groźbę uproszczeń. Sam nie wiem, do którego bardziej należę, ale chyba do ostatniego – tego z roku mniej więcej 1994. Ja już JK nie słuchałem w RWE.
Wiem, że taka periodyzacja, jaką przeprowadziłem, to uproszczenie. Ale każdy problem, żeby go jakoś ugryźć, musi być ujęty w system reguł. Dzięki regułom, dopuszczamy możliwość istnienia wyjątków.
Odpowiedz
#40
Tez sie zgadzam ze uzywanie schematow i uproszczen jest czesto po prostu konieczne, jesli chce sie ustalic jakis ogolny kierunek. Bo "analizowanie wszystkich przypadkow" to owszem ciekawa rzecz, jednak kiedys trzeba przejsc do "syntezy".
Co nie zmienia faktu ze czesto mam obawy czy - w wyniku ciaglego operowania schematami i skrotami - nie zapominamy ze „mapa danego terytorium nie jest samym terytorium“.
A poza tym to... Bardzo ladnie, przekonujaco i subtelnie wyluszczyles cala sprawe. Dawno rownie milo nie czytalo mi sie na tym Forum.
Pozdrawiam
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#41
thomas.neverny napisał(a):To nie jest dreptanie w kolko. Po prostu walkujemy wszystko po kolei [...] No a jednoczesnie mysle sobie : gdyby zamiast zwrotow typu “pokolenie” pojawil sie np taki jak “wiekszosc”, chyba bym w ogole nie reagowal I nie wlaczal sie…
OK. A tak już na marginesie: co myślisz o przykładach, które podałem wcześniej: pokoleniu Kolumbów itp.?

Sądzę, że niepotrzebnie wywiązało się między nami (internetowymi "ja", bo w końcu nie znamy się przecież z realnego świata) jakieś napięcie każące nam się skupiać na słowach, intencjach czy domniemanych motywach rozmówcy. Dlatego już o nic Cię nie pytam, ani nie ponawiam pytań już postawionych. Zwłaszcza, że:
thomas.neverny napisał(a):mam pewne watpliwosci/obawy nt Twoich niezdrowych intencji.
Do miłego!
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#42
MacB...

Nie chce mi sie juz zasmiecac Forum.
Wyslalem ciag dalszy na "priw".

Pozdrawiam
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#43
thomas.neverny napisał(a):Nie chce mi sie juz zasmiecac Forum.
Wyslalem ciag dalszy na "priw".
Uwaga na temat zaśmiecania forum tyczyła się tylko wątku o zmianach postu Wink
Wasza (tj, Twoja, MacB i Pawła) dyskusja to tylko lekki offtopic Wink

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#44
Paweł Konopacki napisał(a):informacji dostępnych niegdyś tylko Moderatorom
Cicho, Konopie, "Nie wypowiadaj się, publicznie na temat nie Twojej prywatnej sprawy, o której w dodatku nie masz pojęcia" :rotfl:
[color=maroon][size=84][b]Krokiem adekwatnym do rozwoju zdarzeń
Idę przed siebie i marzę:)[/b][/color][/size]
Odpowiedz
#45
KN. napisał(a):Wtedy też powstały z taką lubością wypominane Jackowi przez niektórych "kuplety".
Próby wyodrębniania odniesień do rzeczywistości politycznej są z definicji rozważaniami socjologicznymi a nie literackimi i jako takie nie mogą być podstawą do wartościowania na gruncie poetyckim.
Klasyk napisał(a):[O poezji politycznej] Nie sposób uniknąć pytania o walory artystyczne tej twórczości. Pytanie to towarzyszy zresztą już samemu procesowi wyodrębniania poezji okolicznościowej od tej, której cele rozmijają się z jakimkolwiek pragmatycznym działaniem. Takie rozróżnianie jest oczywiście nieprzydatne i niepotrzebne. Powstały dzieła posiadające pełną wymowę w związku z określonym wydarzeniem politycznym, które po zdezaktualizowaniu się konkretnej sytuacji okazywały się mieć sens uniwersalny. Jeszcze więcej utworów prawdopodobnie zamierzonych jako lustra Uniwersum przestawało funkcjonować wraz ze zmianą mody, czy stylu.
Nie sposób uznać, że Karczmarski nie zgadza się z w/wym sugestią ;--)

Pisał w czasach przełomów, pisał utwory o wydźwięku politycznym, napięcia społeczno-polityczne były dla niego motywacją i inspiracją – i interesuje nas to, oczywiście (co najmniej MacB, Thomasa, Konopa, KN i mnie, nie chcę wpadać w pułapkę generalizacji ;–P ). – ale interesuje nas to jako domorosłych socjologów a nie domorosłych krytyków literackich.

Oczywiście jako domorośli krytycy literaccy w innym wątku będziemy dyskutować do upadłego o wartości artystycznej jakiegoś „Kiedy” czy „Sublokatora”. Będziemy też łączyć utwory w cykle, grupować, szukać cezur i podziałów. Ale, na litość czynników wyższych, nie będziemy łączyć ich w grupy wg klucza inspiracji politycznej a później oceniać tak utworzonej grupy narzędziami teoretycznoliterackimi. Bo, jak powiada Klasyk, takie działanie jest „oczywiście nieprzydatne i niepotrzebne”.

Z niechęcią podchodzę do sformułowań typu „polityczne rymowanki” nie dlatego, żebym pozbawiała rozmówców prawa do określania tekstów JK jako odnoszących się do polityki, albo pozbawiała prawa deprecjonowania wartości poezji JK przez obdarzenie mianem „rymowanek”, ale połączenie tego w jeden związek frazeologiczny jest przemieszaniem, imho, dwóch porządków.

Z punktu widzenia domorosłego socjologa frapujące są motywacje JK do sięgnięcia po pióro, natomiast motywacje nie powinny wpływać na ocenę wartości dzieła literackiego jeśli autor ma więcej niż osiem lat (gwoli formalności dodam, że ten postulat cytuję za pewną dobrą znajomą, którą pozdrawiam przy okazji ;–)

Interesującym jest, że w 1989 roku JK napisał aż 54 piosenki, w 1987 – 34, podczas gdy w 1986 tylko 4. I jak rok 89 możemy łatwo skojarzyć politycznie, tak dla weny z 87 musimy poszukać nieco innego klucza a dla wypadków 86 – jeszcze innego być może. Możemy też spekulować, czy napięcia społeczno-polityczne roku 1989 przekładają się na wenę poetycką pośrednio, czy bezpośrednio… Fascynujące (przynajmniej mnie :–) ale nie ma to nic wspólnego z wartością poezji.

Pozdrawiam!
Grabi

PS.
Proponowałabym administratorom, aby przenieśli posty dotyczące mizerii szkolnictwa polskiego do Hyde Parku pod jakimś chwytliwym tytułem, a posty dotyczące RWE do inspiracji bieżącymi wydarzeniami, albo poezji po prostu.
Odpowiedz
#46
Grabi napisał(a):Proponowałabym administratorom, aby przenieśli posty dotyczące mizerii szkolnictwa polskiego do Hyde Parku pod jakimś chwytliwym tytułem, a posty dotyczące RWE do inspiracji bieżącymi wydarzeniami, albo poezji po prostu.
Posty na temat szkolnictwa: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=2801">http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=2801</a><!-- m -->
Posty na temat edycji postów ( Wink ): <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=2802">http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=2802</a><!-- m -->
Starałem się w marę "bezboleśnie" podzielić coć było to trudne.
Dyskusja na temat RWE jest IMO jak najbardziej związana z tematem (w końcu inspiracją była wypowiedź KN w programie) - można by ją przenieść dla łatwiejszego znalezienia, ale nie wiem czy to ma jakiś głębszy sens Wink

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  O Jacku w TOK FM - 19 kwietnia 2014 Luter 5 2,783 04-20-2014, 03:43 PM
Ostatni post: M.S.
  5 kwietnia 2006r. - spotkanie z reportażem Strefa Piosenki 29 8,056 04-06-2006, 05:53 PM
Ostatni post: adme

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości