Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Suplement" w RDC - 8 kwietnia 2006r.
#1
Witam i zainteresowanym donoszę...

W sobotę, 8 kwietnia w "Radiu dla Ciebie" - regionalnej rozgłośni Polskiego Radia w Warszawie (<!-- w --><a class="postlink" href="http://www.rdc.pl">www.rdc.pl</a><!-- w -->) - będzie gościł Krzysztof Nowak.
Cała audycja trwa od 9.00 do 15.00; spotkanie z Krzysztofem, a co za tym idzie z "Suplementem", mniej więcej od 12.00 do 13.00.
Będzie to spotkanie o charakterze BARDZO INFORMACYJNYM.
"Radia dla Ciebie" można słuchać przez internet oraz na Mazowszu. Dokładne częstotliwości na stronie <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.rdc.pl">http://www.rdc.pl</a><!-- m -->
W Warszawie 101FM.

W niedzielę, 9 kwietnia, w tej samej rozgłośni, audycja "Strefa Piosenki" (od 21.00 do 22.00) również będzie poświęcona Jackowi Kaczmarskiemu.

Polecam też "Gitarą i piórem" Janusza Deblessema w "Trójce" nocą z niedzieli na poniedziałek od 2.00 do 4.00.
Nie gwarantuję, ale spodziewam się, że spora część audycji będzie poświęcona Jackowi, podobnie jak przed dwoma tygodniami - mowa była o "Świadectwie".
Być może i w tym programie będzie gościł Krzysztof Nowak.
Tego jednak jeszcze nie wiem na 100%.

Pozdrawiam radiosłuchaczy i radiosłuchawki.
Odpowiedz
#2
a czy audycja "Strefa Piosenki" też będzie o charakterze informacyjnym, czy trochę głębszym?
Odpowiedz
#3
Tomek_Ciesla napisał(a):a czy audycja "Strefa Piosenki" też będzie o charakterze informacyjnym, czy trochę głębszym?
"głębszym" czyli jakim?
Co masz dokładnie na myśli?
Pytanie dodatkowe - czego się spodziewasz?
Odpowiedz
#4
Spodziewam się puszczenia paru psioenek Jacka, kawałków wywaidów z Kaczmarskim i omówienie życia Mistrz Wink A nadzieję mam na coś, czego jeszcze nie było w radio, czegoś co pokaże inne oblicze Kaczmarskiego... Najchętniej wysłuchałbym dyskusji na temat Kaczmarskiego miedzy paroma osobami, ale zdaje się, ze to ze względów na charakter audycji jest niemożliwe 8o W każdym razie dobrze że w radio jest więcej o Kaczmarskim niż w TV - i to się według mnie liczy najbardziej.

Pozdrawiam,
Tomek
Odpowiedz
#5
Strefa Piosenki napisał(a):spotkanie z Krzysztofem, a co za tym idzie z "Suplementem", mniej więcej od 12.00 do 13.00.
Będzie to spotkanie o charakterze BARDZO INFORMACYJNYM
Tomek_Ciesla napisał(a):nadzieję mam na coś, czego jeszcze nie było w radio, czegoś co pokaże inne oblicze kaczmarskiego... Najchętniej wysłuchałbym dyskusji na temat kaczmarskiego
Sad( wstrząsające
Odpowiedz
#6
poprawiłem błędy - literówki sie mogą zdarzyć każdemu :wstyd:

A pisałem odnośnie drugiej audycji pt "strefa piosenki, która odbędzie sie w niedziele...

Pozdrawiam,
Tomek
Odpowiedz
#7
Być może...
... dzisiejsza "Strefa Piosenki"... "wniesie coś głębszego" - piszę w cudzysłowie, ale bez ironii, być może nie...

Janusz Deblessem audycję "Gitarą i Piórem" poświęci Jackowi w noc świąteczną (16/17 kwietnia) od 2.00 do 6.00 - wyjątkowo czterogodzinne spotkanie (choć nie wiem, czy na pewno w całości poświęcone JK, zapewne jednak w sporej części).

Pozdrawiam.
Odpowiedz
#8
Strefa piosenki była ciekawa... niestety nie mogłem wysłuchać pierwszych 20 minut, ale późniejsza część była dobra... Tylko żaluję że trwało tylko godzinę, ponieważ można było dać znacznie obszerniejsze komentarze znajomych Jacka, jak i samego autora... ale rozumiem że zabrakło czasu...
Odpowiedz
#9
Audycję w RDC z 8 kwietnia umieściłem tutaj:

KN.
Odpowiedz
#10
Słucham sobie właśnie tej audycji i mam pytanie (chyba do KN).
Powiedziałeś, że w "Kwadransach..." Jacek poruszał w swoich rozważaniach przede wszystkim tematy egzystencjalne (powiedziałeś to niemalże w opozycji do tematów politycznych).
Ja te audycje słuchałem, na pewno nie tak regularnie jak Ty, niektóre tylko nagrywałem i pamięć dziś może mnie zwodzić, ale... zapamiętałem je raczej jako publicystykę i komentarz do sytuacji właśnie politycznej....no, w każdym razie - głównie.
I tu mam pytanie konkretne: czy jest jakaś szansa na posłuchanie dziś tych zapisów? Tzn. zapisów części mówionych tychże "Kwadransów..."? Jeśli dobrze Cię zrozumiałem, to przynajmniej część tych audycji jest zarejestrowana. Jakieś szanse widzisz?
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#11
MacB napisał(a):Powiedziałeś, że w "Kwadransach..." Jacek poruszał w swoich rozważaniach przede wszystkim tematy egzystencjalne (powiedziałeś to niemalże w opozycji do tematów politycznych).
Ja te audycje słuchałem, na pewno nie tak regularnie jak Ty, niektóre tylko nagrywałem i pamięć dziś może mnie zwodzić, ale... zapamiętałem je raczej jako publicystykę i komentarz do sytuacji właśnie politycznej....no, w każdym razie - głównie.
Pozwól, że użyję modnego w świecie polityków zwrotu i odpowiem, że ja te kwadranse zapamiętałem inaczej. Z pewnością sporo było publicystyki, ale wtedy zapowiedzi były bardziej lakoniczne. Zapowiedzi rozbudowane, będące same w sobie małymi dziełami sztuki, towarzyszyły kwadransom poświęconym zagadnieniom egzystencjalnym (co jest zresztą logiczne).
MacB napisał(a):I tu mam pytanie konkretne: czy jest jakaś szansa na posłuchanie dziś tych zapisów? Tzn. zapisów części mówionych tychże "Kwadransów..."? Jeśli dobrze Cię zrozumiałem, to przynajmniej część tych audycji jest zarejestrowana. Jakieś szanse widzisz?
Oczywiście, że tak - w archiwum RWE znajduje sie sporo Kwadransów. Pozostaje tylko kwestia wyciągnięcia ich stamtąd.

KN.
Odpowiedz
#12
KN. napisał(a):Pozwól, że użyję modnego w świecie polityków zwrotu i odpowiem, że ja te kwadranse zapamiętałem inaczej
Smile
Takoż napisałem, że "pamięć dziś może mnie zwodzić" i spierać się nie mam zamiaru, choć zwrot "przede wszystkim", którego użyłeś, wydaje mi się nie do końca adekwatny.
Ale dajmy spokój sporom o słowa - na tej kanwie naszła mnie refleksja, którą (choć wybiega to poza temat wątku) chciałbym się tu z Tobą (a i z innymi) podzielić.
Słusznie w omawianej audycji powiedziałeś też, że (cytuję z pamięci) "każda niezależna myśl w czasach peerelu była polityczna". Zgoda. Ale to upolitycznienie czasem było uzasadnione, a czasem wynikało właśnie z tej Twojej obserwacji.
Truizmem jest przypominanie o ciągle powszechnym w w społecznym odbiorze wizerunku Jacka Kaczmarskiego jako bojowniku, opozycjoniście, antykomuniście itd. Słusznie zauważyłeś też w rozmowie z "Panią z Radia" Wink, że Jacek był po prostu sobą, a że nie po drodze Mu było z ówczesną władzą, to tak się w te koleiny opornika i wpasował, i został wpasowany.
Mnie natomiast od jakiegoś czasu nachodzi taka myśl, że to właśnie pokolenie, które poznało Jacka przed stanem wojennym, łatwiej upolitycznia Jego teksty, niż pokolenie młodsze. Tzn. powiem to inaczej, bo poprzednie zdanie też można zaliczyć do truizmów tak oczywistych, że nie wartych wspominania.
Weźmy na przykład mnie. Dostrzegam ogrom bogactwa myśli w twórczości JK, cenię Go nie tylko jako barda, ale jako Twórcę Sztuki ponadczasowej (co powinno stać w opozycji do obrazu politycznego komentatora czasów walki Narodu z władzą), a nadal wyławiam pierwiastki....nazwijmy je: polityczne, nawet w utworach o charakterze ponadczasowym, a na pewno w temacie swym niepolitycznym. Sądzę, i właśnie tę myśl chciałbym poddać pod Wasz osąd, że odgrywa tu rolę prawo pierwszych skojarzeń. Dla młodego, zbuntowanego młodziaka jakim byłem na przełomie lat 70/80 Jacek Kaczmarski był Tym_który_walczy_pieśnią. W stanie wojennym największym dla mnie przeżyciem był koncert duetu Gintrowski Łapiński (grali wtedy "Pamiątki"), a na duchu podtrzymywały mnie ni mniej ni więcej, tylko właśnie piosenki Jacka. Po latach zacząłem dostrzegać "inną twarz" Kaczmara, zacząłem w Nim widzieć Artystę nie tylko swoich czasów, ale ten zakodowany gdzieś głęboko pierwszy obraz Poety pozostał. Ja się go już nie pozbędę.
Czy to przeszkadza? Myślę, że czasem tak. Muszę przyznać, że omawiając z Wami różne utwory Jacka (tak mało ostatnio tych rozmów, tak mało...) tu na forum, ale bardziej na Liście, zauważam, że w różnych smaczkach, słowach, zwrotach moje to wewnętrzne "ja" - to, które najlepiej pamięta obraz JK z tych pierwszych skojarzeń - dostrzega pierwiastki dające się podciągnąć pod politykę w szerokim rozumieniu tego słowa. Mało tego - to moje wewnętrzne "ja" uważa, że i sam Jacek gdzieś w środku zachował coś z tego Chłopaka_walczącego_pieśnią, że może nawet podświadomie te pierwiastki walki i buntu zawierał w swojej poezji do końca.
Czasem przybiera to postać niemalże karykaturalną (mam tu na myśli moje, a nie Kaczmara, skojarzenia). Weźmy taką "Pannę", którą (znów ukłon w stronę temtu wątku) przypomniał mi Krzysztof:
Cytat:Bezbronny Byk przy twoim boku
Pomoże kłamstwa z dumą znieść.
Bliźnięta mają Cię na oku
I Strzelec czyha na twą cześć

Jacek Kaczmarski "Panna"
Podkreślenie moje, a z czym skojarzyłem chyba jest jasne Wink
Wiem, wiem - to już paranoja Wink, ale przykład dałem pierwszy z brzegu, by zilustrować to, o czym pisałem, oczywiście ze świadomością absurdalności przykładu, bo mam świadomość, że w 1985 r. Autor nie mógł zachęcać do takich skojarzeń.

Na koniec mam tylko nadzieję, że udało mi się w słowach oddać to, co czuję, bo nie chciałbym zostać źle zrozumianym.


---------------------------------------------
P.S. Do AA - nic mi nie dała zmiana w profilu - przed utratą tekstu (dwukrotnie!!) uratowało mnie ctrl-C
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#13
Cytat:
Cytat:Bezbronny Byk przy twoim boku
Pomoże kłamstwa z dumą znieść.
Bliźnięta mają Cię na oku
I Strzelec czyha na twą cześć

Jacek Kaczmarski "Panna"
Podkreślenie moje, a z czym skojarzyłem chyba jest jasne Wink
Wiem, wiem - to już paranoja Wink , ale przykład dałem pierwszy z brzegu, by zilustrować to, o czym pisałem, oczywiście ze świadomością absurdalności przykładu, bo mam świadomość, że w 1985 r. Autor nie mógł zachęcać do takich skojarzeń.

Na koniec mam tylko nadzieję, że udało mi się w słowach oddać to, co czuję, bo nie chciałbym zostać źle zrozumianym.
Ja miałem to samo skojarzenie Big Grin nawet naśmiewałem się z kolegami że Kaczmar to prorok i jasnowidz Tongue
Odpowiedz
#14
MacB... wydaje mi sie ze powinienes wyjasnic co masz na mysli gdy piszesz o „pierwiastkach dających się podciągnąć pod politykę w szerokim rozumieniu tego słowa“ w tworczosci JK badz tez o „pokoleniu“ ktore poznalo Jacka przed stanem wojennym i „łatwiej upolitycznia Jego teksty“.
Jesli w Twojej definicji „polityki“ mieszcza sie takie rzeczy jak reakcja na niesprawiedliwosc czy rozwazania nad miejscem jednostki w swiecie, moglbym sie zgodzic.
Ale jesli ma to sie ograniczac do karykaturalnego przykladu z Bliznietami (badz do wyniku „obserwacji rowiesnikow JK“ naznaczonych pietnem pryzmatu „walki politycznej“, jak sie wlasnie dowiedzialem z radia) to watpie czy nalezy przyklejac tego typu oceny calym rocznikom.
Wydaje mi sie ze z motywacjami ludzi sluchajacych JK zawsze roznie bywalo, zarowno za czasow „wczesnego JK“ jak i „JK poznego“. W kazdym razie – nie mam pewnosci ze wszyscy (ci od pierwszego okresu) odbierali tworczosc JK „politycznie“. Moga istniec inne powody, inne kryteria. Komus moze chodzic nie tyle o teksty co o melodycznosc piosenek. Ktos inny moze miec sentyment do pewnej czesci tworczosci JK i niechec do ciagu dalszego bo "on sie potem moralnie zestanislawozauguscil" lub "on potem przestal wspolpracowac z Gintrowskim".
Nie wiem czy pamietasz, moze juz znales, ale daruje Ci w prezencie taki fajny fragmencik wypowiedzi nt sposobu odbierania JK (a bylo to jeszcze za czasow ponurych komunistycznych siepaczy...) : „ach, panie Jacku, jak ja lubie chodzic na pana koncerty, bo pan sie tak poci i charczy“ :Smile
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#15
Odpowiem obszernie, bo widzę, że (jak się zresztą obawiałem, czemu dałem wyraz) wyraziłem się skrótowo i niejasno. Ale dziś nie znajdę na to czasu. Postaram się jutro.

P.S. Cytat otrzymany w prezencie znałem Wink
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#16
Ad MacB:
Po pierwsze, moim zdaniem stawianie alternatyw publicystyka albo kwestie egzystencjalne trochę trąci absurdem. Uwikłanie człowieka w historię, która – jak wiemy – staje się co dzień, to jest jeden z ważniejszych problemów ludzkiej egzystencji.
Kwestia wrażliwości człowieka (zwłaszcza twórcy) na dziejącą sie rzeczywistość, na politykę to też jest koronny problem ludzkiej egzystencji. Nie da się do końca odzielić bierzących problemów otaczającej nas rzeczywistości od kwestii przeżywania ich przez Jednostkę, od kwestii roli, jaką Jednostka w rzeczywistości spełnia.

Po drugie, nie umniejsza wartości dzieła fakt, że można to dzieło interpretować, jako publicystyczne. Piosenka “Wojna postu z karnawałem”, jak wiemy miała w swoim czasie publicystyczny wymiar. Teraz aluzje polityczne wywietrzały, ale utwór pozostaje dalej wartościowy. Pozostaje, bo na wymiarze publicystycznym nie kończą sie możliwości interpretacji tej piosenki.

Po trzecie, piosenki pisane przed wyjazdem na Zachód (umówmy się: to była w znacznej mierze dobrowolna emigracja, przynajmniej od 83 roku. To nie była dekada wygnania. Po zniesieniu Stanu Wojennego można było do kraju wrócić.), zwłaszcza te wchodzące w skład trzech głównych programów Trio i programu “Krzyk” - są w znacznej mierze piosenkami publicystycznymi. I nie dlatego, że rzeczywistość, w jakiej funkcjonowały, nadała im sens publicstyczny. Nie dlatego, ze mimo woli autora, jakoś się ten sens polityczny pojawił. One są publicystyczne, bo z takim zamiarem były pisane!
One są publicstyczne, bo wypowiedź w sprawie wolności Jednostki – a taką wypowiedzią, ogólnie rzecz ujmując, były przecież piosenki JK - w czasach i w kraju, gdzie ta wolność jest ograniczona, to musi być absolutnie publicystyczna wypowiedź. A jednocześnie ta absolutnie publicystyczna wypowiedź nie przestaje być wypowiedzią o sprawach egzystencjalnych. No bo kwestia wolności Jednostki jest fundamentalną kwestią egzystencjalną.

Po czwarte, nie ma co na siłę i bezmyślnie odbrązawiać postaci JK – twórcy piosenek publicystycznych i politycznych. Jacek Kaczmarski był twórcą piosenek publicystycznych. A rzekłbym nawet – politycznych. Był, zwłaszcza w okresie przed emigracyjnym i emigracyjnym. I nie jest tak, że w tamtych czasach, tzn w latach osiemdziesiątych wszystko było polityczne więc i twórczość JK musiała być odbierana politycznie. To nie jest tak, ze co by się nie pisało, to i tak wszystko było można interpretować. Nie!

W znacznej mierze trzeba się było określić!!!
To była kwestia decyzji.
Można powiedzieć, to wymagało charakteru, żeby określić charakter własnej działalności.
I JK określił się!

Trzeba był zadecydować, czy się występuje w politycznym kabarecie Pietrzaka, czy się nie występuje.
Czy się gra pod bramą Stoczni – czy się nie gra.?
Czy robimy sobie zdjęcia z Wałęsą, czy nie robimy.?
Czy gramy piosenkę o Janku Wiśniewskim, czy nie gramy?
Czy jesteśmy gośćmi salonu państwa Bąkowskich, czy się nie jesteśmy
Czy wpinamy sobie znaczek Solidarności i gramy na manifestacji, czy nie wpinamy i nie gramy?
Czy pracujemy w RWE, czy nie!

Kaczmar na te pytania odpowiedział sobie w sposób świadomy.

Świadomie wybrał Pietrzaka,
Świadomie pojechał pod bramę Stoczni,
Świadomie odwiedzał salon Bąkowskich,
Świadomie zagrał w politycznym półkowniku piosenkę o Janku Wiśniewskim
Nikt go tez na siłę nie ustawił do zdjęcia z Wałęsą.
I nikt na siłę nie wpiął znaczka Solidarności.
To był jego świadomy wybór, aby tworzyć kuplety dla RWE
To był świadomy wybór, żeby nagrać “Świąteczny koncert życzeń”
To były wszystko świadome wybory. Tylko on – nikt za niego – zadecydował, żeby w czasach politycznych określić się, jako twórca związany z kręgami opozycyjnymi – jako twórca polityczny.

Byli ludzie, tacy jak np. Zbigniew Herbert, którzy przez lata tworzyli w politycznej na wskroś rzeczywistości prl-u, a jednak bardzo, bardzo długo Herbert nie pokusił się o wypowiedź, którą można było zaliczyć, jako głos w tzw. Sprawie (politycznej, społecznej). Nawet to Herbertowi zarzucano – ze uprawia asekuranctwo, że stoi z boku, ze nie chce się określić, że ucieka – jak pisze Podolska – w pięknoduchostwo. Przez długi czas Herbert nie był polityczny. A nawet w czasach, gdy się opowiedział – pisał rzeczy, których za nic nie da się zinterpretować politycznie. A jeśli nawet się da – to po prostu nie warto.

Więc można było nie być politycznym w czasach politycznych.
I można było z niebycia politycznym zrezygnować.
Można się było stać twórcą politycznym w czasach politycznych ryzykując to, co zaryzykował JK. Zaryzykował mianowicie, że jego twórczość będzie już zawsze wypisywana w nurt polityczny. Zaryzykował! Taka była cena wyboru, jakiego dokonał.
Inna sprawa, czy miał do końca świadomość ryzyka. Chyba nie? Ale – podkreślam - upolitycznienie jego piosenek w dużej mierze było jego świadomym wyborem!

I na koniec: jak wiemy, JK sam próbował - dość nieskutecznie, jak wiemy - sie odbrązowić. Celowo, czasem wręcz na siłę tworzył utowry nie zaangazowane. Twierdził, ze teraz (np. w roku 1996) zajmuje się czymś innym a utowry o charakterze politycznym, czy publicystycznym są świadectwem swojego czasu. Z drugiej strony nigdy nie wzbaraniał się przed pisaniem "Rechotów Słowackiego", "Czatów Śmiełowskich", czy utworów takich, jak "Słowo". NIe odmawiał występów dla Solidarności i dla Uni Wolności. Zawsze miał tendencję do komentowania, do politykowania, do zlekka kabareciarskiego nabijania się z tego, co działo się wkoło (słynny powrót w 1995 roku na łono Egidy).
I nie zmieniajmy tego!
Zwłaszcza na siłę!
Odpowiedz
#17
Odkąd czytam to Forum (czyli przynajmniej od roku) brakowało mi właśnie takiego głosu !
Niezwykle celne uwagi, Pawle.
Paweł Konopacki napisał(a):Byli ludzie, tacy jak np. Zbigniew Herbert, którzy przez lata tworzyli w politycznej na wskroś rzeczywistości prl-u, a jednak bardzo, bardzo długo Herbert nie pokusił się o wypowiedź, którą można było zaliczyć, jako głos w tzw. Sprawie (politycznej, społecznej). Nawet to Herbertowi zarzucano – ze uprawia asekuranctwo, że stoi z boku, ze nie chce się określić, że ucieka – jak pisze Podolska – w pięknoduchostwo. Przez długi czas Herbert nie był polityczny. A nawet w czasach, gdy się opowiedział – pisał rzeczy, których za nic nie da się zinterpretować politycznie. A jeśli nawet się da – to po prostu nie warto.

Zgadzam się. Niemniej jednak śmiem przypuszczać, że nietrudno znaleźć ludzi (z jakim środowiskiem związanych, to chyba nietrudno zgadnać), którzy Herberta uważają za bardziej zaangażowanego (i to w "złą" stronę !) od Kaczmarskiego. Tutaj należałoby dodać, że Herbert z całą pewnością nie był zaangażowany politycznie - jako twórca. A jako człowiek ? Po 1990 roku ? Protestował przeciwko temu co było bez wątpienia amoralne. Hołdował właśnie tym zasadom moralnym, które wcześniej sformułował w swojej Twórczości.
Paweł Konopacki napisał(a):To były wszystko świadome wybory. Tylko on – nikt za niego – zadecydował, żeby w czasach politycznych określić się, jako twórca związany z kręgami opozycyjnymi – jako twórca polityczny.
Niewątpliwie.
Paweł Konopacki napisał(a):Zawsze miał tendencję do komentowania, do politykowania, do zlekka kabareciarskiego nabijania się z tego, co działo się wkoło (słynny powrót w 1995 roku na łono Egidy).
I nie zmieniajmy tego!
Zwłaszcza na siłę!
Ot co !

Zapewne Twoja wypowiedź doczeka się ciętej riposty (nietrudno się domyśleć z czyjej strony)

Pozdrawiam serdecznie
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
Odpowiedz
#18
MacB napisał(a):Jacek był po prostu sobą, a że nie po drodze Mu było z ówczesną władzą, to tak się w te koleiny opornika i wpasował, i został wpasowany.
Otóż właśnie nie został wpasowany. On się znakomicie sam wpasował.
Albo lepiej powiedzieć: opowiedział się świadomiw i ewidentnie po stronie opornika.
To nie jest tak, ze nie po drodze mu było z władzą, wiec siłą rzeczy znalazł się w opozycji.
Nie trzeba było być w opozycji, zeby nie być z władzą. Można się było - co zresztą okazałoby się zbawienne dla twórczości JK - nie angazować. Ale JK angażować się chciał. To był wolny wybór a nie konieczność, czy przypadek.

I druga sprawa: to nie jest tak, ze pokolenie które znało JK z okresu poczatków jego kariery, łatwiej upolitycznia. Nie upolitycznia! To JK swoją twórczość w znacznej mierze upolitycznił (poprzez opowiedzienie się, po przez świadome i wolne przyjęcie na siebie określonej roli) a pokolenie, któe go wówczas słuchało - po prostu to upolitycznienie rozumiało.
Pokolenie dzisiejszych maturzystów po pierwsze na ogół słabo zna żcyiorys JK. Po drugie - na ogół kompletnie nie zna historii polski przełomu lat 70 i 80 (w klasach maturalnych aktualnie przeznacza się kilka ledwie godzin na całą historię po 1945 roku). Kaczmara pokolenie dzisiejszych maturzystów odbiera na płaszczyźnie głównie emocjonalnej (co widać na tym Forum, jak na dłoni).
Inaczej mówiąc: to nieświadomość historyczna i biograficzna dzisiejszych młodych odbiorców sprawia, że z twórczości JK odpada warstwa publicystyczno- polityczna, tak czytelna dla ludzi dojrzewających w czasach Straconego Teleranka. Tamto pokolenie miało historię stającą się za oknem, w sposób naturalny rozumiało kontekst piosenek JK. Dzisiaj ten kontekst jest nieczytelny dla wielu ludzi. Ale to nie znaczy, że ta twórczość nie była polityczno-publicystyczna. Była! I nie zmienia to faktu, ze w znacznej mierze była przy tym egzystencjalna.

[ Dodano: 21 Kwiecień 2006, 20:11 ]
Szymon napisał(a):Odkąd czytam to Forum (czyli przynajmniej od roku) brakowało mi właśnie takiego głosu !
hehehe :rotfl: Ja postem mniej więcej podobnej treści zainaugurowałem 4 lata temu swoją obecność na Liście. Nazywało się to "Problem Murów". Pos ten jest obecnie pieczołowicie przechowywany w Archiwum Listy (oprawny w skórę, skatalogowany, do wypożyczenia tylko na miejscu w czytelni Inkunabułów) Tongue

zdrówko!

P.

[ Dodano: 21 Kwiecień 2006, 20:16 ]
Szymon napisał(a):apewne Twoja wypowiedź doczeka się ciętej riposty (nietrudno się domyśleć z czyjej strony)
Wbrew Twojemu świętemu przekonaniu, Szymonie, ja nie wszystko, co tu piszę, piszę do KN. Są rzeczy - jak ten post - które piszę po porstu - z chęci pisania o JK Smile Pisząc, systematyzuję sobie poglądy na temat JK. Pisząc na Forum - dzielę się (zazwyczaj bez odzewu) z innymi.
Odpowiedz
#19
Paweł Konopacki napisał(a):Pokolenie dzisiejszych maturzystów po pierwsze na ogół słabo zna żcyiorys JK. Po drugie - na ogół kompletnie nie zna historii polski przełomu lat 70 i 80 (w klasach maturalnych aktualnie przeznacza się kilka ledwie godzin na całą historię po 1945 roku). Kaczmara pokolenie dzisiejszych maturzystów odbiera na płaszczyźnie głównie emocjonalnej (co widać na tym Forum, jak na dłoni).
Czyżby !! ?? :o Możesz mi wyjaśnić jak znajomość historii (przez człowieka "myślącego", a zakładam, że znakomita większość słuchaczy i czytelników wnikliwych Twórczości JK. to tacy ludzie) po 1945 roku ma się do tego czy się ją realizuje w ramach programu nauczania szkolnego czy też nie ?

[ Dodano: 21 Kwiecień 2006, 20:19 ]
Paweł Konopacki napisał(a):Wbrew Twojemu świętemu przekonaniu, Szymonie, ja nie wszystko, co tu piszę, piszę do KN. Są rzeczy - jak ten post - które piszę po porstu - z chęci pisania o JK
Nie miałem na myśli Twoich intencji Wink
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
Odpowiedz
#20
Tula napisał(a):Zeby w sobie rozwinac milosc do jakiejs dziedziny, trzeba byc jej najpierw przedstawionym. Szkola to do tego celu miejsce idealne.
Reprezentujesz idealizm edukacyjny ? Wink
Tula napisał(a):Tym wieksza szkoda, ze tak sie historie tam po lebkach traktuje...
W dwu i pół letnim liceum siłą rzeczy wszystko traktuje się po łebkach. Akurat co do "tezy", że tak właśnie jest zwłaszcza z historią, możnaby się spierać. Ja mam (to znaczy teraz już nie mam de facto, ale do Świąt miałem) pięć godzin lekcyjnych historii w tygodniu + trzy godziny fakultetu. Ja, zapewne w przeciwieństwie do Ciebie, Tulo, nie wierzę w możliwość zdobycia wiedzy w szkole. Z tego co zdążyłem zaobserwować w murach szkolnych młodzi ludzie raczej zniechęcają się do ... historii na przykład. U mnie w klasie większość osób zniechęciła się do historii dlatego, że dostawali (ich zdaniem) tak zwany "niezły wycisk" (mam nadzieję, że wybaczycie kolokwializm). Historia po 1945 roku to jest w ogóle specyficzny temat - prędzej można się nią zainteresować, słuchając relacji starszych ludzi (zresztą można mieć szczęście i posłuchać opowieści z czasów wojny polsko-radzieckiej ! ) niż ucząc się na przykład o dekolonialiźmie na lekcjach szkolnych.

A swoją drogą teza Pawła, że "pokolenie maturzystów" (rozumiem, że słuchających JK.) słabo zna historię po 1945 roku wydaje mi się mocno naciągana. I zupełnie nie rozumiem jak można taki wniosek wysnuć z forumowych dysput. Ja zaobserwowałem, że przedstawiciele "mojego" pokolenia na Tej Stronie (bo Ty, Pawle, przynależysz widocznie do innego - i nie powiedzą o nas - idą! i nie powiedzą o nas - oni! Wink ) raczej doszukują się w piosenkach JK. (czasami na siłę) podtekstów politycznych, a zwłaszcza antykomunistycznych. Mitygują ich w tej materii raczej starsi Forumowicze - choćby należący do pokolenia czterdziestolatków (ojców dziewcząt wchodzących w wiek dojrzewania) i ich o dekadę młodszych kolegów, którzy zwykli pisać, że "już od dobrych kilkunastu lat" posiadają jakieś unikalne nagranie JK. (na przykład).

Pozdrawiam serdecznie
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
Odpowiedz
#21
PK...

MacB napisal ze na razie nie ma czasu rozwinac/wyjasnic/wytlumaczyc o co mu chodzilo ale ze bedzie zie staral, bodajze kolo niedzieli. Moze dalbys mu szanse to zrobic ? Bo pewnie gdy teraz sie podlaczy to zglupieje i nie bedzie wiedzial co ma pisac, czyli czy rozwijac swoj poprzedni temat czy polemizowac z Toba. Bez wzgledu na to co wybierze, bedzie mozna mu wypominac ze nie odpowiedzial na ta druga czesc... Moze dalbys mu szanse ? Jesli o dyskusje Ci chodzi.... :/

Twoje dwa wyklady miejscami bardzo mi sie podobaly (choc zastanawialem sie co przedtem paliles lub piles... Wink ). Ale tez (tez miejscami) uwazam ze znowu masz sklonnosc do naginania faktow do swoich tez; uwazam ze w niektorych miejscach bylo to naprawde przesadzone.

Dziwie sie ze dotychczas nie zauraczyles nas recenzja z ostatniej audycji...

PZDR
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#22
Szymon
Tula Ci odpowiedziała na Twoje wątpliwości odnośnie wiedzy historycznej i edukacji szkolnej.
Szymon napisał(a):I zupełnie nie rozumiem jak można taki wniosek wysnuć z forumowych dysput.
A ja nie rozumiem, czego Ty nie rozumiesz? Jak można wysnuć wniosek na temat wiedzy forumowiczów bazując na forumowych dyskusjach?
No właśnie można dzięki temu, że w forumowych dyskusjach ludzie prezentują swoją wiedzę historyczną (na ogół mizerną).
Odpowiedz
#23
Niewierny Tomaszu!
Zgodnie z obietnicą postaram się wytłumaczyć Ci, co miałem na myśli pisząc o polityce w twórczości Jacka.

Zbyt proste byłoby zbycie Cię stwierdzeniem, że owszem - chodziło mi raczej o pierwiastki niezgody na rzeczywistość niż mnożenie przykładów modo "Panna". To była zresztą ilustracja mechanizmu pewnych skojarzeń podczas słuchania (czytania) Kaczmarskiego. I aby temat niepoważnych skojarzeń zamknąć (bo zaraz się okaże, że u Jacka wszystko mi się kojarzy tak samo jak per analogiam Jasiowi w znanym dowcipie) powtórzę, że sam określiłem tego typu zachowania jako karykaturalne, graniczące z paranoją. Żałuję nawet teraz, że w tamtą wypowiedź (wypowiedź jak najbardziej poważną) wplotłem ten nie najwyższych lotów żart. Tak więc przykład programowo był absurdalny, ale nawiązywał do nieco poważniejszej tezy.

A od czego zaczęła się polemika? Ano od stwierdzenia KN, że "Kwadranse Jacka Kaczmarskiego" przede wszystkim wypełnione były treściami egzystencjalnymi, podczas gdy ja je zapamiętałem jako publicystykę raczej na tematy bieżące. A tematem bieżącym, zarówno w RWE, jak i w ówczesnej Polsce, była polityka. A konkretnie walka z porządkiem politycznym. Z władzą. Z komuną. Whatever. A Kaczmar walczył. Walczył Słowem.
Bo (przypomnę) taka to była rzeczywistość, że władza rządziła metodą zniewolenia, co dawało efekt taki, iż każda niezależna myśl sama upolityczniała się już na wstępie. Mówił o tym Krzysztof, ja się pod tym podpisuję, a jeśli Ty, Thomasie uważasz inaczej, to chętnie posłucham i Twojego zdania. W tym znaczeniu nawet myśl czysto egzystencjalna wyrażana pieśnią przez Jacka nabierała cech "politycznej". Pytanie jest teraz o proporcje! Sądzę, że i Krzysztof, i Ty uważacie twórczość Jacka sprzed i z czasów RWE za w większości niosącą treści apolityczne, ja sądzę przeciwnie. Nie znaczy to jednak, że odbieram "wczesnemu Kaczmarskiemu" uniwersalizm w Jego tekstach. Sądzę po prostu, że chciał, by Jego pieśni, nawet te traktujące o Człowieku, Bogu, Świecie, Artyście wreszcie, mogły być głosem walki (ewentualnie tylko sprzeciwu) wobec bardzo konkretnej sytuacji stricte politycznej. Wobec rzeczywistości PRL-u i władzy w Polsce.

Ale zadałeś mi, Thomasie pytanie też inne. Nawet zrobiłeś mi zarzut z uogólnienia, na jakie sobie pozwoliłem przy okazji rozmowy o "Kwadransach..."
thomas.neverny napisał(a):powinienes wyjasnic co masz na mysli gdy piszesz o [...] "pokoleniu" ktore poznalo Jacka przed stanem wojennym i"łatwiej upolitycznia Jego teksty".
Oczywiście mogę się mylić. Oczywiście można mi postawić zarzut nadinterpretacji. Ale przeszłości to nie zmieni. Przeszłości, którą tak właśnie zapamiętałem. I napisałem to powyżej:
MacB napisał(a):[dla mnie] Jacek Kaczmarski był Tym_który_walczy_pieśnią i ten zakodowany gdzieś głęboko pierwszy obraz Poety pozostał. Ja się go już nie pozbędę.
Napisałem też, że dla mnie Kaczmar nie był tylko taki. Z czasem dostrzegłem płytkość takiego właśnie spojrzenia na Niego. Ale do dziś, w rozmowach z moimi rówieśnikami (spoza środowiska forumowo-listowego, żeby była jasność) i starszymi widzę, że oni nadal stawiają znak równości Kaczmarski = Bard Solidarności, Kaczmarski = buntownik walczący z komuną. Obrażanie się na rzeczywistość nic nie da, Thomasie Neverny. To po prostu ludzie naznaczeni piętnem pryzmatu "walki politycznej" czy się nam to podoba, czy nie.
Pozostaje kwestia niefortunnego z mojej strony uogólnienia na całe pokolenie. Nie potrafię, nie umiem, wreszcie nie chcę udowadniać tej tezy. Przyjmij, Thomasie, że się z tej tezy uogólniającej wycofuję. Ale co wtedy z polokeniem Kolumbów, z pokoleniem powstań narodowowyzwoleńczych? Przykłady można mnożyć. Tam też byli ludzie kierujący się różnymi wartościami, różnymi kryteriami. Skąd wiesz - może i wśród powstańców byli i tacy, którym miłe dla ucha były wystrzały karabinowe? Wink

Na jedną rzecz jeszcze chciałbym zwrócić uwagę. Wszystkie te moje dywagacje nie oznaczają, że w moich oczach Jacek Kaczmarski był politykierem albo pisał pod publiczkę. Wręcz przeciwnie. Sądzę, że pisał zawsze o tym, co Go bolało, co Go zajmowało, co Go zauroczyło, o czym CHCIAŁ pisać. A że zajmowała Go sytuacja Ojczyzny, że bolała Go rzeczywistość w jakiej przyszło MU żyć, to i nic dziwnego, że CHCIAŁ o tym pisać.
Jeszcze chwila, a wstąpimy znowu do tej samej rzeki i odgrzejemy niegdysiejszy problem "Murów"; Wink
Tak, tak - zauważyłem, że w temacie odezwał się Paweł Konopacki, że nawet wspomniał o tym słynnym już w środowisku sporze z KN. A że tamten spór dotyczył podobnych spraw, to i nie sposób przemilczeć go w tym wątku.
Tamto pokolenie(którego istnienie w takim znaczeniu Thomas Neverny neguje, a ja - umówmy się - tylko z niedostatków słownika użyłem raz jeszcze tego wyrazu) tak, a nie inaczej odebrało "Mury" i Pieśniarza je wykonującego. Nie chcieli wgryzać się w sens tekstu, ale - co dodaję na poparcie stanowiska Konopa - Jacek im nie pomógł. No...w każdym razie wtedy im nie pomógł. Jacek na strajkach, na wiecach, na emigracji w stanie wojennym ciągle śpiewał "wyrwij murom zęby krat, zerwij kajdany, połam bat". I oni się w tej interpretacji tylko umacniali, oni oczekiwali, że Jacek zawsze będzie sprawiał, że będą czuli siłę i czas, a tu.....zawód. I w jakimś sensie Jacek (jak ten pieśniarz z "Murów") został sam. W jakimś sensie tamta publiczność wyszła, odwróciła się. Na koncerty "Live" jeszcze przychodzili tłumnie, ale głównie by - że użyję sformułowania z bądź co bądź omawianej tu audycji - popatrzeć na faceta, który ze sceny dowala komunie. Z czasem ich zabrakło. Nie zorientowali się, że - parafrazując Gogola - sami stali się negatywnymi bohaterami Pieśni. A On
Cytat:Patrzył na równy tłumów marsz,
Milczał wsłuchany w kroków huk,
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg...
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#24
Paweł Konopacki napisał(a):No właśnie można dzięki temu, że w forumowych dyskusjach ludzie prezentują swoją wiedzę historyczną (na ogół mizerną).
Masz tendencje do generalizowania. To tak jakby napisać, że członkowie Tria Łódzko-Chojnowskiego (na ogół) nie ukończyli jeszcze studiów magisterskich. Wtedy ta część, której się udało tej sztuki dokonać mogłaby się poczuć dotknięta, nieprawdaż Wink

Czy mógłbyś w związku z powyższym podać przykłady (z Forum) wypowiedzi kogoś z "pokolenia dzisiejszych maturzystów" w której nikła znajomość powojennej historii wpływa na interpretację jakiegoś utworu JK. ?

Pozdrawiam serdecznie

P.S. Tylko mi nie odpisuj, żebym się odpieprzył wreszcie od Twoich studiów Wink
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
Odpowiedz
#25
Szymon napisał(a):Dołącz zatem do Forumowego grona nauczycieli polonistów [...] którzy nie pracują w swoim zawodzie.
Jaki pan, taki kram. Mam na myśli Patrona forum Wink
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#26
MacB napisał(a):Jaki pan, taki kram. Mam na myśli Patrona forum
Dostrzegam subtelną rożnicę między panem, a kramem - ale w sumie to słuszna uwaga Smile

Pozdrawiam !
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
Odpowiedz
#27
Szymon napisał(a):Masz tendencje do generalizowania.
Haaa, widzisz - a mnie mówili, że mam tendencję do dzielenia włosa na czworo. Widać każdy ględzi, co mu wygodnie.
Szymon napisał(a):Wtedy ta część, której się udało tej sztuki dokonać mogłaby się poczuć dotknięta, nieprawdaż
Nie! Nie prawda(ż)! Nie prawda, bo częśc Trio, która ukończyła studia nie jest żadną miara zakompleksiona i nie obrazi sie o taką pierdołę - ktora nota bene jest faktem, jest prawdą.
Szymon napisał(a):Czy mógłbyś w związku z powyższym podać przykłady (z Forum) wypowiedzi kogoś z "pokolenia dzisiejszych maturzystów" w której nikła znajomość powojennej historii wpływa na interpretację jakiegoś utworu JK. ?
Odsyłam Cię do stosownego działu "Inpisaracje historyczne" i "inspirację wydarzeniami bieżącymi", gdzie sobie możesz poczytać takie wypowiedzi.
Szymon napisał(a):Tylko mi nie odpisuj, żebym się odpieprzył wreszcie od Twoich studiów
Czepianie się moich studiów nie stanowi dla mnie żadnego problemu - dokładnie z tego samego powodu, dla którego zwrócenie uwagi na generalny poziom wykszytałcenia w TŁCh nie stanowiło by problemu dla Tomka - który skończył studia.
Odpowiedz
#28
Szymon napisał(a):Poza tym nie oszukujmy się - zdobycie wiedzy (akurat w tej dziedzinie) o podstawowych faktach z historii powojennej zajmuje kilka godzin.
Szymonie, zdobycie podstawowej wiedzy o historii powojennej Polski zajmuje może nawet mniej, niż kilka godzin. I co z tego? Tu nie chodzi o to, czy zdobędziesz wiedzę na temat podstawowych faktów w kilka godzin, czy wiedzę na temat nieco mniej podstawowych faktów - w kilkanaście godzin. Tu chodzi o to, żeby powojenną historię polski zrozumieć. Idzie o to, żeby ją choć trochę poczuć.

Bo widzisz, to jest tak, ze jak się tej historii powojennej nie rozumie, nie czuje się chociaż intuicyjnie atmosfery lat np. siedmdziesiątych czy osiemdziesiątych, to się potem na maturze pisze takie kwiatki, że Jacek Kaczmarski był długie lata gnębiony przez krwiożerczy, komunistyczny system. Albo że walka z cenzurą PRL wymagała od Kaczmara całkowitego poświęcenia. Od tych kwiatków niedaleko to kolejnego wniosku, że np. Jackowi Kaczmarskiemu pozwolono wrócić do kraju dopiero w roku 1990 albo, ze chcąc uniknąć internowania lub więzienia, uciekł w 19981 roku na Zachód (wyjazd do Francji to tylko podkładka).
Problem w tym, ze znając podstawowe fakty z życia JK oraz podstawowe fakty z powojennej historii Polski - takie wnioski można wyciągnąć. No bo była cenzura, prwada? Była! JK był po stronie opozycji? Był! Na strajkach grał? Grał! Reprezentował - jak sam mówił - "prześladowaną niezależną kulturę"? No w jakimś sensie reprezentował!
No to dalejże z niego pomnik i bohatera robić!

Ale można i na odwrót. Można powiedzieć, ze przecież JK rodzinkę miał, co w Partii była! I na salonach nie tylko opozycyjnych grywał. I jednak karierę, niby opozycyjnego pieśniarza w zapaździałym, na wskroś politycznym prl-ku jednak robił. A jak do Zakopanego przyjechał, to pierwsze kroki do Kasprowego skierował - nie na kwaterę u gaździny. I sam opowiadał, ze na bankietach partyjnych bywał, gdzie się stoły od jadła wszelkiego i napoju uginały. No to gdzie on te bankiety zaliczał? Chyba nie w Stoczni, co? Więc może jednak u Władzy miał jakieś chody? Może nie do końca on taki opozycjonista?
No to dalejże z niego zdrajcę robić!

Zmierzam do tego, że podstawowa znajomość historii może spowodowac, że się nam ta historia wyda za bardzo czarn-obiała. A z pomocą w czerniach i bielach postrzeganej historii, raczej się nie uda nadać odpowiedniego kontekstu piosenkom JK - zwłaszcza tym przedemigracyjnym.
Odpowiedz
#29
Paweł Konopacki napisał(a):Tu chodzi o to, żeby powojenną historię polski zrozumieć. Idzie o to, żeby ją choć trochę poczuć.
I właśnie dlatego taką uwagę zwracam na relacje ludzi, którzy podówczas żyli. I to najlepiej takie - z różnej perspektywy.
Paweł Konopacki napisał(a):to się potem na maturze pisze takie kwiatki, że Jacek Kaczmarski był długie lata gnębiony przez krwiożerczy, komunistyczny system.
Ale to i wszystko co piszesz poniżej to moim zdaniem - jest dosyć elementarna wiedza dla kogoś kto się historią i Kaczmarskim interesuje, choćby w umiarkowanym stopniu.
Paweł Konopacki napisał(a):Zmierzam do tego, że podstawowa znajomość historii może spowodowac, że się nam ta historia wyda za bardzo czarn-obiała. A z pomocą w czerniach i bielach postrzeganej historii, raczej się nie uda nadać odpowiedniego kontekstu piosenkom JK - zwłaszcza tym przedemigracyjnym.
Chyba inaczej pojmujemy "podstawową znajomość historii" Wink Dla mnie rozumienie historii to jest pierwszy krok i zakładam, że ludzie w miarę oczytani w dziedzinie, którą chociaż trochę się interesują tak oczywiste rzeczy (jak to co napisałeś powyżej) pojmują - dlatego napisałem, że kwestie czysto faktograficzne można opanować w kilka godzin (no może, kilka dni).

Pozdrawiam serdecznie
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
Odpowiedz
#30
Drogi MacB...

Zupelnie nie wiem co zrobic z Twoja odpowiedzia. Widze ze w wielu punktach myslimy podobnie. Niestety niektore z Twoich (a skierowanych do mnie) wypowiedzi raczej zniechecaja mnie do dyskutowania. Ale postaram sie.

Tez uwazam (z tego co mi sie slyszalo i z tego co sobie zapamietalem) ze JK, jako pracownik RWE, w swoich audycjach (lub w audycjach do ktorych byl zapraszany) poruszal takze tematy polityczne i ze nie mozna tego skrocic do tematow "egzystencyjnych"...
Mam wrazenie ze prawdziwym sednem sporu powinno byc ustalanie czy mozna przypisac calym pokoleniom sklonnosc do politycznego odczytywania JK, rzecz z ktora ja sie nie do konca zgadzam, z ktora Ty bylbys chyba (chyba szybciej niz ja) sklonny sie zgodzic a wszystko wzielo sie z wypowiedzi KN w radiu (choc pojawilo sie to tam w postaci anegdotycznej, po prostu KN zbudowal sobie taka konstrukcje intelektualna by moc, stanawszy obok i korzystajac ze stworzonego w ten sposob kontrastu, ladniej wygladac). I mam wrazenie ze w sumie sie zgadzamy, po tym co sam napisales nt uogolniania.

Niestety, niektore z Twoich "slowek" krepuja mnie - nie potrafie sie zidentyfikowac z tym co mi przypisujesz :
MacB napisał(a):zrobiłeś mi zarzut z uogólnienia, na jakie sobie pozwoliłem
Ja Cie tylko prosilem o rozwiniecie, o wytlumaczenie co masz dokladnie na mysli. Gdybym wiedzial ze juz samo pytanie bedzie odebrane jako zarzut, nie odzywalbym sie w ogole.
MacB napisał(a):]Obrażanie się na rzeczywistość nic nie da, Thomasie Neverny
Zupelnie nie wiem dlaczego oglaszasz mi ta prawde objawiona, dlaczego kierujesz to do mnie. Tez tak uwazam wiec nie bede sie spieral ale... nie wiem dlaczego kierujesz to do mnie. (Abstrakcyjny przyklad (zdaje sie ze lubisz takie) : wyobraz sobie ze w jakiejs publicznej dyskusji ja zaczne pokrzykiwac : "Kiedy sie jest w toalecie to nie nalezy brudzic murow i sufitu ale uzywac przeznaczony na to papier, drogi MacB"... Jak bys to odebral ?)
MacB napisał(a):]Tamto pokolenie(którego istnienie w takim znaczeniu Thomas Neverny neguje
Gdzie ja do diabla :evil: cos negowalem ? Wydawalo mi sie ze prosilem o wyjasnienie. Oraz podalem moje przyklady innego sposobu podejscia do JK.

Najbardziej smuci mnie to ze operujesz tzw presupozycjami. Nawet nie starasz sie udawadniac ze ja "zrobilem zarzut" badz "neguje". Nie, Ty po prostu piszesz : "zarzut" czy "neguje" jakby to bylo oczywiste, jakbym to gdzies napisal...

I dlatego musialem troche sie zmuszac zeby Ci odpisac.

Pozdrawiam
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  O Jacku w TOK FM - 19 kwietnia 2014 Luter 5 2,857 04-20-2014, 03:43 PM
Ostatni post: M.S.
  5 kwietnia 2006r. - spotkanie z reportażem Strefa Piosenki 29 8,379 04-06-2006, 05:53 PM
Ostatni post: adme

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości