Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"W baśniach śpią prawdziwe dzieje, woda życia nie istni
#1
Witam!

Ostatnio jak sluchałem "Bajki o głupim Jasiu" nasuneło mnie się takie pytanie czy woda życia aby na pewno nie istnieje. Nie mam oczywiście zamiaru się po nią wybierać, ale zastanawiam się co JK chciał przekazać przez ten utwór.
Cytat:Widzi już na szczycie jak ze źródła
Woda Życia tryska srebrną mgłą -
A przy źródle jeden z braci mruga:
Popatrz Jasiu w dół, tam jest twój dom:
Woda istnieje, ale:
Cytat:W baśniach śpią prawdziwe dzieje;
Woda Życia nie istnieje,
Ale zawsze warto po nią iść.
Myśląc nad tym nasunął mi się taki wniosek, że Woda Życia istnieje, lecz nie jest możliwe jej zdobycie. Co JK chciał przekazać - nie mam pojęcia.

Liczę na pomoc Wink
Odpowiedz
#2
Hmm mityczna woda życia to coś po co bardziej warto iść niż to zdobyć i mieć, skąd też zapewne zakończenie utworu. Dla mnie woda życia to były zawsze szczytne ideały, których na ziemi wśród ludzi nie znajdziesz, ale zawsze warto dążyć, żeby być jak najbliższej tego satnu, wciąż się zmieniać na lepsze.
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
Odpowiedz
#3
Jest taki wiersz Konstantinosa Kawafisa, "Do Itaki". No i na przykład "Modlitwa Pana Cogito-podróżnika". Mnie się Bajka o Głupim Jasiu zawsze z nimi kojarzyła. Nie wiem jak Ci to przekazać w kilku zdaniach,ale spróbuję Smile
Wydaje mi się,że poeci chcą przekazać,że najważniejsza jest Droga,a nie Cel. Droga pozwala poznać świat,ludzi,zwyczaje,podróż poszerza horyzonty,uczy tolerancji,zrozumienia. Nawet,jeśli nie jest to droga,czy podróż w dosłowym tego słowa znaczeniu. Zdobywanie nowych doświadczeń,zmaganie się z coraz to innymi problemami,sytuacjami,pozwala nie tylko zdobyć mądrość i wiedzę,ale także lepiej poznać samego siebie. "Poznaj samego siebie" głosił napis świątyni w Delfach. To jest klucz. Do czego? Do Wody Życia,która nie istnieje,ale...
Idealnym przykładem tutaj wydaje się oczywiście Odyseja,z którą jest zresztą związany wiersz Kawafisa... A spróbuj może mejdejo znaleźć analogie pomiędzy tym wszystkim,a innym odwołaniem do mitu o Odysie - do Powtórki z Odysei,której fragment mam zresztą w podpisie Wink
Mam nadzieję,że coś zrozumiałeś z mojego chaotycznego pisania Smile
Pozdrawiam!
Odpowiedz
#4
Zrozumiałem -przynajmniej tak mi się wydaje Wink Ważniejsze niż dopięcie swego jest sposób w jaki się do tego dąży i czego się poprzez drogę do celu nauczyło (o ile się w ogóle czegoś nauczyło). Muszę przyznać, że taka interpretacja jaką przedstawiliście razem z Markową, nie wpadła mi do głowy. No i chyba moge to potraktować jako część drogi do Wody Życia, której prawdopodobnie nigdy nie zdobędę Wink
Odpowiedz
#5
Mnie ten wiersz kojarzy się z "Przesłaniem Pana Cogito", a moja interpretacja jest właściwie ta sama co moich przedmówców - ważne jest, aby do celu dążyć, nie go osiągnąć.
Swoją drogą "woda życia" może oznaczać również zbiór zasad potrzebnych do przeżycia w sposób godny swojego żywota ziemskiego, do którego dązyć trzeba. Ale jako że nie istnieje jedna tego wykładnia, Woda życia to byt nieistniejący, coś, co wymyślił poeta, aby nadać temu ładną nazwę.
[b][size=85]Dziś gra się słońcem football-match ogromny!
Bóg strzela gole - po ludzku, wspaniale!
Dziś skok na ziemię z nieba karkołomny,
Cesarskie cięcie i salto mortale![/size][/b]
Odpowiedz
#6
Wierszem o podobnym znaczeniu jest utwór Bolesława Leśmiana pt. "Dziewczyna", w którym pokazano, że dązenie do celu jest ważniejsze nież jego osiagnięcie Smile
Yet we lost though, again...
Odpowiedz
#7
Jkub napisał(a):utwór Bolesława Leśmiana pt. "Dziewczyna"
A jest to przepiękny wiersz... :Smile
Cytat:I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie.
A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?
[color=maroon][size=84][b]Krokiem adekwatnym do rozwoju zdarzeń
Idę przed siebie i marzę:)[/b][/color][/size]
Odpowiedz
#8
Jkub napisał(a):Wierszem o podobnym znaczeniu jest utwór Bolesława Leśmiana pt. "Dziewczyna", w którym pokazano, że dązenie do celu jest ważniejsze nież jego osiagnięcie
Osiecka jeszcze napisała "Gonić króliczka" Wink Może nie tak poetycko ale zawsze :rotfl:
Cytat:nie o to chodzi by złowić króliczka,
ale by gonić go
Odpowiedz
#9
Zgadzam sie ze wszystkimi (chyba nie jestem asertywny ?? Sad( ), ale zastanawialiście sie kiedyś nad tym i innymi utworami w kontekście motywu, poetyki drogi ?? Powyżej pojawiły się takie propozycje, jeśli dobrze zrozumiałem. Mnie się nasuwają jescze takie utwory jak: Blues Odyssa, 1788, Powrót, Podróże Guliwera, Tezeusz, utwory wg Cervantesa i może Rozbite oddziały ?? Jeśli nasuwa wam się coś jeszce to dopiszcie.
PS Dla wszystkich miłośników Poetyki drogi w literaturze polecam ,,Siekierezadę" Stachury
Pozdrawiam Paweł
To - jakimi słowami język twój cię stwarza,
Gdy wydajesz na ludzi wyroki portretów -
Czy chwali i obraża, czy z lękiem - obnaża -
Różni mowę trybunów od mowy poetów.
Odpowiedz
#10
Fakt, iż w każdej chwili naszego życia możemy umrzeć tłumaczy przecież wszystko najlepiej i najbardziej wyraziście.Skoro umierając, jest duża szansa, że akurat będziemy w trakcie osiągania - spełniania - realizacji---- to nasuwa się wniosek iż tak niepewny i wieloznaczny Sukces może nie następuje wówczas, kiedy już osiągnęliśmy dany cel, lecz jest stanem nieustannym póki chcemy walczyć w imię swoich ideałów, czyli podejmować wyzwania i wysiłek - nieodłączny element prawie każdego dążenia.
Dla mnie to taka oczywistość i właściwie bardzo ważny element filozofii życiowej, że z niepokojem śledziłam tą wymianę zdań, z której jasno wcale nie wynika, iż każdy ma taką swoją wodę życia do której DĄŻY. Czy ona nie istnieje? Nie zgodzę się z tym. Nie mogę. Skoro mówię tu także o moich ideałach, a one są żywe, pulsujące, porywające - czyli muszą być kwintesencją istnieia. Ta woda życia, októrej wy piszecie niczym takim się nie charakteryzuje, jest jakoś dziwnie (paradoksalnie, skoro to Woda Życia) daleka od życia człowieka, niby każdy wie, o co chodzi, ale przecież i tak się do niej ie dojdzie, czyli pozostaje w sferze lepiej lub gorzej przyswojonej abstrakcji.
A to wszystko porażająca bzdura! Jacek i wieeelu innych mądrych ludzi zauważyło, iz każde wrażliwe i szlachetne serce będzie dążyć do Idei wzniosłych pięknych i nawet jeśli obiektywnie nieosiągalnych, to.... tylko obiektywnie, ponieważ nie ma PRAWDZIWEGO dążenia bez gorącej WIARY!!!

[ Dodano: 10 Marzec 2006, 17:29 ]
i jeszcze jedno: "Dziewczyna" Leśmiana mówi o podobnej kwestii ale stosunek podmiotu jest zupełnie różny, wręcz antagonistyczny.

[ Dodano: 10 Marzec 2006, 17:33 ]
I jeszcze pragnę zwrócić uwagę na kwestię jeszcze tutaj nieporuszoną a przecież stanowiącą inny główny temat utoeru (rownorzędny): dlaczego głupi (mądry) Jaś ostatecznie "przegrywa"? Tu wzniosłe ideały, potężne pragnienia, potężniejsze od bogactw materialnych tego świata, sławy i doraźnej przyjemności a tam - dom...
ESTRAGON: Co robimy?
VLADIMIR: Czekamy na Godota.
E.: A, racja.
(cisza)
Odpowiedz
#11
Aspazja napisał(a):Jacek i wieeelu innych mądrych ludzi zauważyło, iz każde wrażliwe i szlachetne serce będzie dążyć do Idei wzniosłych pięknych i nawet jeśli obiektywnie nieosiągalnych, to.... tylko obiektywnie, ponieważ nie ma PRAWDZIWEGO dążenia bez gorącej WIARY!!!
I chyba to wynikało z powyższych wypowiedzi. Dążenie do celu, wiara w ten cel, a po drodze nauka życia, miłości, przyjaźni, dobra, to właśnie jest dążenie do idei wzniosłych i docieranie do nich właśnie przez drogę. Idea nie jest gdzieś ukryta w Sezamie czy innym skarbcu i nie można jej dostać na raz. Im jesteś dalej, tym jesteś bliżej.
Pozdrawiam
Paweł
To - jakimi słowami język twój cię stwarza,
Gdy wydajesz na ludzi wyroki portretów -
Czy chwali i obraża, czy z lękiem - obnaża -
Różni mowę trybunów od mowy poetów.
Odpowiedz
#12
Aspazja napisał(a):dlaczego głupi (mądry) Jaś ostatecznie "przegrywa"? Tu wzniosłe ideały, potężne pragnienia, potężniejsze od bogactw materialnych tego świata, sławy i doraźnej przyjemności a tam - dom...
gubi go braterska miłość? Dochodząc na szczyt widzi brata, który jakiś czas wcześniej wygonił go z domu i pomimo tego, że wyrządził mu wiele zła, Jasiu darzy taką samą miłością brata i przez to przegrywa.. Brat po raz kolejny zniszczył mu życie.. Może jest to takie przesłanie, iż nie warto odpowiadać dobrem na zło ??
Odpowiedz
#13
Nie do końca masz racje, droga Aspazjo.

Poznając Jasia nie mamy ani jednej wzmianki o jego rzekomej mądrości. On sam nie jest przekonany do tej drogi. Woda Życia, w moim odczuciu miała być tylko rekompensatą, za cierpienia, których doznawał w domu. To nie była wyprawa na zasadzie: „Wyruszam szukać szczęścia, ideału”, raczej „Wyruszam szukać sposobu życia innego niż ten, który znałem do tej pory”. Jaś zostaje wypchnięty na tą drogę, z konieczności. Znamienna jest tutaj znajomość mowy zwierząt. Mamy tu do czynienia z kimś najsłabszym, a zatem skazanym na wygnanie... Jednak nawet ktoś taki ma jakieś atrybuty coś, co może pomóc mu wytrwać, będzie go podtrzymywać na tej drodze do nieokreślonego celu.

Dopatrywanie się w głupocie mądrości nie jest chyba najlepszym wyjściem. Któż normalny pogardziłby tronem, władzą, miłością w zamian za dalszą tułaczkę? Jaś mimo wszystko ma w głowie jeden głos, nawołujący: „szukaj, szukaj, szukaj”. Jaś nie myśli sam, on moim zdaniem, nie wiedział, kiedy zakończyć poszukiwania i żadne z rozwiązań nie byłoby dla niego właściwe.

Jaś zwraca jedynie uwagę na rady węży, symbolu zła. Być może dobro, świetlistość, błyski na szczycie, były zbyt piękne, zbyt dobre, dla tego prostego, głupiego chłopaka. Zło przemówiło do niego prostym językiem, co ważniejsze nie sprzeciwiało się jego planom. Kiedy ćwierkające piękne ptaki krytykowały jego dążenie do niedorzeczności, on nie słuchał... Ale kiedy węże opowiadały mu o tym jak zdobyć wodę życia, myślał zapewne o tym, że znalazł przyjazne mu stworzenia. Jak mógł nie posłuchać przyjaciół? (Tu przypomina mi się Irydion i szatan pod postacią przyjaciela Masynissy).

W końcu Jaś widzi Wodę Życia, my słuchając wyobrażamy sobie ostatnią drogę, ostatnie metry dzielące go od tego, czego szukał. Droga ta to przejście pomiędzy upiorami i uwaga po ścieżce KAMIENISTEJ! My już teraz (Jaś nie znał jeszcze puenty) możemy zdać sobie sprawę, że w poszukiwaniu celu ominął już wszystkie możliwe ścieżki wiodące do szczęścia. Nie słuchał, głupi dobrych rad... Gdzie się skończy jego droga? Jaś nie mógł zdecydować się na nic, więcej, nie zastanawiał się nad innymi możliwościami! Miał iść, więc szedł! Gdzie doszedł?

Uwierzył w to, że wrócił do domu, do siedliska jego nieszczęść, do miejsca, w którym doznał tylu upokorzeń. Nie ma tutaj dążenia do ideału, chłopak posłany w życie, boi się wszystkiego, czego nie zna (zło znał z domu). I tak dzięki dobrym radom przyjaciół, skończył swoją wędrówkę, gdzieś na szycie wzniesienia, z dala od domu, na początku kamienistej ścieżki...

Cała nadzieja w pamięci tych, którzy nie wyruszali w tą drogę... Ci, którzy nie musieli wyruszać w taką wędrówkę, nie uwierzyli w piękny ideał Wody Życia. A co z głupim Jasiem? Pełznie, przełykając ślinę swojej naiwności, złudnego poszukiwania czegoś nieokreślonego, czym był od początku jego dom, z którego wyruszył.
Może poeta ma rację, może warto po nią iść. Jaś już wie, że wyruszając w taką drogę trzeba wiedzieć, co chce się znaleźć... Nie można dać się zamienić w kamień, dając dowód głupoty.


Pozdrawiam!
Odpowiedz
#14
tylko pozostaje zadane już pytanie dlaczego przegrywa? Czy dlatego, że było mu to po prostu pisane, jako że żył za pan brat ze złem w domu, czy dlatego, że mimo zła, którego doświadczył w domu dalej kochał swych braci i starał się im odpłacić dobrem za ich zło?
Odpowiedz
#15
Z głupoty, niezdecydowania, braku wizji przyszłości...
Odpowiedz
#16
jak dla mnie to Jasio był szalenie zawzięty i zdecydowany w tym do czego dąży. Przecież całym czasem ktoś starał się mu uświadomić, że Woda Życia nie istnieje, ale on dalej wierzył, że istnieje i chciał dopiąć celu i znaleść ją. I tu pojawia się nowy wątek w utworze, który mówi, że jak się w coś bardzo wierzy to cel można osiągnąć, no ale Jasiu na sam koniec zniszczył to do czego dążył..
Odpowiedz
#17
Ja już napisałem moją interpretacji tego wiersza, byłoby łatwiej gdybyś odniósł sie do niej, bo tak nie wiem o co dokładnie chodzi. Napisz z czym sie nie zgadzasz itd.
Odpowiedz
#18
Filip P. napisał(a):Jaś nie myśli sam, on moim zdaniem, nie wiedział, kiedy zakończyć poszukiwania i żadne z rozwiązań nie byłoby dla niego właściwe.
moim zdaniem zakończeniem dla Jasia było odnalezienie wody życia i tak na prawdę to doskonale wiedział dokąd dąży. Przecież w wierszu wiele razy jest podkreślone "a on Wodę Życia znaleść miał". Właściwym rozwiązaniem jest zatem odnalezienie wody życia.
Filip P. napisał(a):My już teraz (Jaś nie znał jeszcze puenty) możemy zdać sobie sprawę, że w poszukiwaniu celu ominął już wszystkie możliwe ścieżki wiodące do szczęścia
Ominął? Raczej przeszedł. Do tej pory szedł przez las, za słonkiem itd, a na sam koniec trafiły się mu kamienie
Filip P. napisał(a):Uwierzył w to, że wrócił do domu, do siedliska jego nieszczęść, do miejsca, w którym doznał tylu upokorzeń.
Tego nie rozumiem. Przecież Jasio docierając na szczyt nei doszedł do domu. Doszedł do celu swej wędrówki i dopiero po psłuchaniu zjawy brata zaczął powolną wędrówkę kamienia do domu.
Z resztą się zgadzam
Odpowiedz
#19
mejdejo napisał(a):moim zdaniem zakończeniem dla Jasia było odnalezienie wody życia i tak na prawdę to doskonale wiedział dokąd dąży. Przecież w wierszu wiele razy jest podkreślone "a on Wodę Życia znaleść miał". Właściwym rozwiązaniem jest zatem odnalezienie wody życia.
Zgodzisz się zapewne, że stwierdzenie "Woda Życia" jest dosyć ogólne. Pozatym podkreślenie przywołane przez Ciebie "a on Wodę Życia znaleść miał" nie jest powtarzane przez Jasia tylko narratora.
mejdejo napisał(a):Ominął? Raczej przeszedł. Do tej pory szedł przez las, za słonkiem itd, a na sam koniec trafiły się mu kamienie
Ominął czy przeszedł...hmmm? Ominął bo doskonale wiedział, że może to mieć. Gdyby przeszedł, moglibyśmy to usprawiedliwiać niewiedzą.
mejdejo napisał(a):Tego nie rozumiem. Przecież Jasio docierając na szczyt nei doszedł do domu. Doszedł do celu swej wędrówki i dopiero po psłuchaniu zjawy brata zaczął powolną wędrówkę kamienia do domu.
Chłopak szukał drogi do Wody Życia, skąd mógł wiedzieć, która z trzech ścieżek na rozstaju jest właściwa? Miał napewno coś co go prowadziło, przeświadczenie o słuszności obranej drogi. Doprowadziło go to przeświadczenie do podnurza wzniesienia, na którym Woda Życia miała swoje źródło. I kiedy zobaczył brata, gdy usłyszał o domu... wtedy głos wewnętrzny rozkazał temu odpornemu na kuszenie chłopcu spojrzeć w dół...
Nie rozumiesz?
On podświadomie szukał domu! Miał znaleźć Wodę Życia, wiec szukał jej wytrwale, nie zważał na nic. Możemy pomysleć, że nie miał wyjścia musiał ją odnaleźć. Nie przyjmując rad ptaków, opowiadających mu o władzy i pięknie dał się skusić temu, który go krzywdził. Wśród tylu cudów, omamiła go tylko perspektywa spojrzenia na dom, z którym miał zwiazane wspomnienia gorsze od trupów, upiorów, widm... Nie wydaje Ci się to zastanawiające? Dla mnie burzy spojrzenie na Jasia jak na mądrego idealistę.

[ Dodano: 11 Marzec 2006, 13:59 ]
Kamienie, to przecież tłumy głupich Jasiów, którzy szukali czegoś, sami nie wiedząc czego. Zamienienie w kamień w moim odczuciu jest tu karą za niezdecydowanie.
Odpowiedz
#20
Filip P. napisał(a):Nie przyjmując rad ptaków, opowiadających mu o władzy i pięknie dał się skusić temu, który go krzywdził. Wśród tylu cudów, omamiła go tylko perspektywa spojrzenia na dom, z którym miał zwiazane wspomnienia gorsze od trupów, upiorów, widm... Nie wydaje Ci się to zastanawiające? Dla mnie burzy spojrzenie na Jasia jak na mądrego idealistę.
Nie patrzyłem na Jasia jako na mądrego człowieka. Ale dlaczego dał się skusić? Z powodu miłości do domu rodzinnego czy z powodu wychowania w złu?
Filip P. napisał(a):Pozatym podkreślenie przywołane przez Ciebie "a on Wodę Życia znaleść miał" nie jest powtarzane przez Jasia tylko narratora.
Jaka jest różnica między tym, że mówi to narrator, a między tym, że mówi to Jasiu? Narrator relacjonuje poczynania naszego Jasia i raczej przedstawia jego poglądy, a nie swoje własne..

co do tego omijania to teraz już wiem o jakie omijanie chodzi Wink Do tej pory myślałem, że ominąć wg Ciebie znaczy przejść bokiem obok tej ścieżki i nawet na nią nie wejść.
Filip P. napisał(a):Kamienie, to przecież tłumy głupich Jasiów, którzy szukali czegoś, sami nie wiedząc czego. Zamienienie w kamień w moim odczuciu jest tu karą za niezdecydowanie.

To jest bardzo dobre spostrzeżenie. Tylko jakoś dalej nie mogę się do tego niezdecydowania przekonać, bo całym czasem twierdzę, że był zdecydowany na Wodę Życia za wszelką cenę i innego rozwiązania nie brał pod uwagę. Bez żadnego zawahania decydował pomiędzy złotem, władzą, miłością, a drogą do Wody Życia.
Odpowiedz
#21
Moim zdaniem Jaś, opętany wizją wody życia, myślał również jednak o domu.
"Stopy ścisnął swym niedobrym braciom, którzy siłą go wygnali w świat, schedę jego wezmą i zmarnują, nic powiedzieć nei mógł choćby chciał" - a więc został wygnany z domu, odebrano mu to, co mu się należało. Dlatego postanowił szukać wody życia. A gdy już niemal dotarł, zjawa brata obiecała mu widok domu, do którego chciał powrócić. Przegrał, ponieważ było coś, czego pragnął bardziej niż wody życia i pod sam koniec drogi się zawahał.
Tylko poczucie humoru nas może ocalić.

"Kaczmar nie wygrałby "Nadziei". Kaczmar nawet by się nie zakwalifikował ze względu na brak elementu autorskiego." - Zeratul
Odpowiedz
#22
mejdejo napisał(a):Bez żadnego zawahania decydował pomiędzy złotem, władzą, miłością, a drogą do Wody Życia.
Bo dom był Wodą Życia, której szukał. Nie dawał się skusić niczemu, aż ją znajdzie.
mejdejo napisał(a):Nie patrzyłem na Jasia jako na mądrego człowieka. Ale dlaczego dał się skusić? Z powodu miłości do domu rodzinnego czy z powodu wychowania w złu?
Aspazja patrzyła Smile Z powodu swojego ograniczenia, nie chciał, bał się uwierzyć tak jak pisałem, rzeczom których nie znał. Zło znał z domu, więc posłuchał węży, posłuchał brata. W tym tkwi głupota tego chłopca.
mejdejo napisał(a):Jaka jest różnica między tym, że mówi to narrator, a między tym, że mówi to Jasiu? Narrator relacjonuje poczynania naszego Jasia i raczej przedstawia jego poglądy, a nie swoje własne..
Dla mnie jest to takie spostrzeżenie na marginesie tej historyjki. Relacjonujący stara się usprawiedliwić bohatera, właśnie tym wzniosłym celem.
Odpowiedz
#23
A dleczego tak koncentrujesz się na traumatycznych przezyciach Jasia? prócz tego, że bracia wygnali go z biedy w świat nic nie ma o cierpieniach, ktos kto rozmawia z ptakami nie jest raczej zły, źli ludzie od razu połasili by siena władzę i bogactwo, aby odkuć się za swoje krzywdy. W ogóle nie rozumiem tego Twojego pomysłu na Jasia od złego dotyku itp. który do tego jest skazany na to, żeby wrócić na ta samą ścieżkę cierpień. A może to, że się skusił akurat na dom oznacza, że tam sie czuł najlepiej????
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
Odpowiedz
#24
Filip P napisał(a):Poznając Jasia nie mamy ani jednej wzmianki o jego rzekomej mądrości. On sam nie jest przekonany do tej drogi. Woda Życia, w moim odczuciu miała być tylko rekompensatą, za cierpienia, których doznawał w domu.
I dalej:
Filip P napisał(a):Wśród tylu cudów, omamiła go tylko perspektywa spojrzenia na dom, z którym miał zwiazane wspomnienia gorsze od trupów, upiorów, widm... Nie wydaje wam się to zastanawiające? Dla mnie burzy spojrzenie na Jasia jak na mądrego idealistę.
Nie należy chyba zapominać, że pojęcia "dom" nie można rozumieć jedynie jako materialnego odniesienia do budynku, ale także tradycję , źródło naszego wychowania, ostoi bezpieczeństwa (mimo wrednych braci), druga rzecz to inspiracja tego wiersza: Baśń o głupim Jasiu znana w wielu różnych wersjach, ale w każdej motywem podjęcia wędrówki po "wodę życia" jest pomoc umierającemu ojcu (rzadziej matce) więc nie dopatrywałbym się tylko osobistych korzyści, nawet tych idealistycznych.

I dalej:
Filip P napisał(a):Cała nadzieja w pamięci tych, którzy nie wyruszali w tą drogę... Ci, którzy nie musieli wyruszać w taką wędrówkę, nie uwierzyli w piękny ideał Wody Życia. A co z głupim Jasiem? Pełznie, przełykając ślinę swojej naiwności, złudnego poszukiwania czegoś nieokreślonego, czym był od początku jego dom, z którego wyruszył.
Moim zdaniem ta interpretacja jest całkowicie błędna. Osoby, które opowiedzą kiedyś Baśń o głupim Jasiu nie mają nic wspólnego z tymi, którzy pozostali i nie wierzą w "wodę życia". Tak samo naiwnośc i wiara w ideały np. dom i ludzkie dobro nie oznaczają głupoty.

A jeśli chodzi o:
Filip P napisał(a):Jaś zwraca jedynie uwagę na rady węży, symbolu zła.
Wąż jest symbolem zła w tradycji chrześcijańskiej, a w wielu innych np. w mitologii uchodzi za symbol powodzenia i szczęścia domowego. A basniom chyba bliżej do mitologii niż do Biblii.

Pozdrawiam
Paweł

PS jest to kopia mojego postu z listy, stąd te cytaty w takiej formie.
To - jakimi słowami język twój cię stwarza,
Gdy wydajesz na ludzi wyroki portretów -
Czy chwali i obraża, czy z lękiem - obnaża -
Różni mowę trybunów od mowy poetów.
Odpowiedz
#25
Przepraszam, ale to tylko moja skromna interpretacja. Przemyślałem ten wiersz dziś i starałem się napisać to co wymysliłem. Odbyłem na ten temat rozmowę z mamą, oczywiscie jak to bywa nie zgodziła się ze wszystkim, opowiedziała mi historię tego Jasia, który szedł aby uratować Ojca. Ja wcześniej nie znałem tej historii. Interpretowałem mając do dyspozycji tylko tekst...
pgawliczek napisał(a):Nie należy chyba zapominać, że pojęcia "dom" nie można rozumieć jedynie jako materialnego odniesienia do budynku, ale także tradycję , źródło naszego wychowania, ostoi bezpieczeństwa (mimo wrednych braci)
Nie zapomniałem...
pgawliczek napisał(a):Moim zdaniem ta interpretacja jest całkowicie błędna. Osoby, które opowiedzą kiedyś Baśń o głupim Jasiu nie mają nic wspólnego z tymi, którzy pozostali i nie wierzą w "wodę życia". Tak samo naiwnośc i wiara w ideały np. dom i ludzkie dobro nie oznaczają głupoty.
Więc są to osoby, które potrafiły znaleźć szczęście. Wszystko zależy jak odczytamy tą Wodę Życia. Jeśli chodzi o tą, która ratuje ojca, to nie ma tematu.
Jednak jeśli Woda Życia to szeroko pojęte szczęście to wiele osób wyrusza w drogę by go szukać.
pgawliczek napisał(a):Wąż jest symbolem zła w tradycji chrześcijańskiej, a w wielu innych np. w mitologii uchodzi za symbol powodzenia i szczęścia domowego. A basniom chyba bliżej do mitologii niż do Biblii.
Oczywiście, jednak tradycja w jakiej wychował się JK również była chrześcijańska. I jest to chyba w nas zakorzenione, że zło symbolizują węże, smoki i inne potworki.

Wszystko jednak co pisałem opiera się na moich odczuciach i obcowaniu z tekstem, tylko i wyłączniem autorstwa Kaczmarskiego.

Pozdrawiam

[ Dodano: 11 Marzec 2006, 20:20 ]
Cytat: A może to, że się skusił akurat na dom oznacza, że tam sie czuł najlepiej????
A ja napisałem, że nie?
Odpowiedz
#26
Filip P. napisał(a):
Cytat:A może to, że się skusił akurat na dom oznacza, że tam sie czuł najlepiej????
A ja napisałem, że nie?
To już nie ja napisałem.

A jeśli chodzi o rozumienie ,,wody życia" i drogi po nią to wcześniej napisałem:

Dążenie do celu, wiara w ten cel, a po drodze nauka życia, miłości, przyjaźni, dobra, to właśnie jest dążenie do idei wzniosłych i docieranie do nich właśnie przez drogę. Idea nie jest gdzieś ukryta w Sezamie czy innym skarbcu i nie można jej dostać na raz. Im jesteś dalej, tym jesteś bliżej.
Stąd też powrót Jasia też nie jest powrotem w tę samą rzeczywistość, także duchową.
Cytat:Głupi Jasiu, Głupi Jasiu,
Rozumiałeś mowę ptasią,
Ale więcej już rozumiesz dziś:
W baśniach śpią prawdziwe dzieje;
Woda Życia nie istnieje,
Ale zawsze warto po nią iść.
Pozdrawiam
Paweł
To - jakimi słowami język twój cię stwarza,
Gdy wydajesz na ludzi wyroki portretów -
Czy chwali i obraża, czy z lękiem - obnaża -
Różni mowę trybunów od mowy poetów.
Odpowiedz
#27
Drogi Filipie,
ja również nie znam sytuacjIJasia, tego konkretnego Jasia jawiącego się Kaczmarskiemu przed oczami w trakcie pisania tej piosenki. Jeśli ktoś zna tę baśń – chętnie posłucham (dyskretne mrugnięcie w stronę mamy F.Wink )
Ale, nie znając historii tego Jasia, dysponuję zarazem znajomością wielu innych podobnych jemu jednostek, które charakteryzuje szlachetność serca i czysta, nie wywyższająca się dobroć – piękno, lecz z tych „niewidocznych dla oczu”. Inną cechą owych prawych postaci jest ( i tu następuje jedyny moment, w którym [pozornie chociaż Tongue] się z tobą zgadzam Wink ) słabość – jest to jednak słabość specyficzna. Bohaterowie pokroju naszego Jasia są słabi, bowiem nie kradną, nie klamią i nie spiskują tak jak im przeciwstawieni „źli bracia”, przez co – w konfrontacji z brutalnym i zepsutym światem – przegrywają… czy jednak?
Kolejna cecha dana baśniowym pozytywom to właśnie jakis dar nadprzyrodzony otrzymany od Boga (taki bonus za dobroć serca) – Jasiu zna mowę zwierząt, młynarz miał sprytnego Kota w butach, krawiec – stoliczek, który się sam na zawołanie nakrywał. Niby biedni, pomiatani przez ludzi, ale już nie do końca…
Idźmy więc dalej. Znając już stosunek świata do tychże jednostek, zastanówmy się teraz nad stosunkiem owych niewykształconych i wykorzystywanych jednostek do tak brutalnie się z nimi obchodzącego świata? Czy za wszelkie krzywdy wyrządzone odgrażają się światu i klną na niego parszywie? Skąd! To własnie te niepozorne szewczyki, krawczyki i młynarzyli dokonują heroicznych czynów, które okazały się być niewykonalne dla wszystkich rycerzów w pięknych i lśniących zbrojach! To oni ratują królewny, zabijają smoki, pokonują czarownice!
I co się dzieje ostatecznie? Jaki morał? Że dobro zawsze zwycięża, szlachetnośc i uczciwość zawsze popłaca a prawdziwa odwaga i wszelkie cnoty oraz piękno ukryte jest głęboko w sercu i dopiero poprzez czyny a nie puste słowa można jej dowieść. Z kolei od tego zdania tylko krok do innego, argumentującego moja wiarę w mądrośc Głupiego J.
Bowiem, nawet według tak zimnego i obiektywnego rozumowania, jakim mnie/nas uraczył Filip, pisząc: „Któż normalny pogardziłby tronem, władzą, miłością..” kto ostatecznie wygrywa: „źli bracia”, kłamstwem chcący przejąć zaszczyty należne „dobremu szewczykowi” czy też właśnie ten ostatni, kiedy dostaje rękę królewny i połowę królestwa?
Ale… by do tego doszło, by zło zostało ukarane a dobro nagrodzone, prowadzi dłuuuga droga. Tę drogę, jasiową drogę, opisuje Kaczmarski. I te wszelkie królewny, trony itp., wymienione przez ciebie, drogi Filipie, to bynajmniej nie są prawdziwe dobra, godne poświęcenia swojego ideału, swojej słusznej sprawy. Wręcz przeciwnie, są to pokusy, które stanowią przeszkody na trudnej drodze Jasia. Ptaszki, oczywiście, praktycznie myslące poczciwiny, chcą Jasiowi pomóc, ale… mają ograniczony ptasi móżdżek, nie wiedzą, że uzdrowienie króla wywarem z ziarn pszenicy to nie jest realizacja siebie, swojego życia, szczególnie, że one to podpowiedziały, więc owo uzdrowienie nie byłoby nawet Jasiową zasługą.
Także,drogi F. (motyw drogi wszędzie obecny Big Grin ), może nienormalny, lecz wybitny, pogardzi nicnieznaczącymi : tronem, władzą itp. kiedy ma za zadanie odnależć Drogę Życia! Niemądry? Nie wiedziwła kiedy zakończyć wędrówkę? Moja odpowiedź : A L E Ż S K Ą D ! ! !

[ Dodano: 11 Marzec 2006, 21:55 ]
PS znowu się nadto rozpisałam... za długie - nikt nie przeczyta... :'

[ Dodano: 11 Marzec 2006, 22:05 ]
no i jeszcze, drobiazg wyczytany z filipowego postu jakoś tak troche wcześniejszego. Dotyczy końcowego etapu: węży i kamienistej drogi. Zawsze pod koniec jest najtrudniej. Kiedy już jesteśmy bliscy celu, kiedy juz prawie stajemy w światłości promieni ideału, wtedy jest najciemniej, najstraszniej, najmrocziej. Ostatnia próba. Najtrudniejsza. Kiedy wszystko sie wali i bardzo łatwo się nabrać na to, że to wszystko było nic niewarte. Zawsze tak jest! I wielu się nabiera.. Wink
A teraz interpretacja Jacka. Motyw, który normanie w baśniach się nie pojawia. Po ciemnościach, wężach... spojrzenie na dom. Inna wartośc, inna sytuacja. Dał się nabrać na ułudę domu, bo dom był dla niego najważniejszy. Bo miłość do najbliższych była silniejsza od zła, które Jasiowi wyrządzili.

[ Dodano: 11 Marzec 2006, 22:18 ]
a teraz pora na motto... na wnioski. Jacek śpiewa własciwie wprost, co jednakże nie przeszkadza Filipowi pominąć całej jego puenty. Brzmi ona, przypominam:
Cytat:Głupi Jasiu, Głupi Jasiu,
Rozumiałeś mowę ptasią,
Ale więcej już rozumiesz dziś:
W baśniach śpią prawdziwe dzieje;
Woda Życia nie istnieje,
Ale zawsze warto po nią iść.
Czyżby jasio zmądrzał? Wink w każdym razie juz wie, że Woda Życia nie istnieje - a raczej, że nie jest, nie jest osiągalna, bo dążąc do ideału, nikt go nie dotknął (nawet kochany Ikar się sparzył:/), ale... warto po nią iść. A baśnie mówią prawdę, bowiem dobro naprawdę wygrywa! Czyli, drogi F., głupota Jasia była tylko... (no niestety, ale tak jest) m e t a f o r y c z n a. To tak naprawdę on jedem był mądry, ale nie mądrościa praktyczną, zapewniającą dostatnie życie, lecz tą wzniosłą, dzięki której człowiek jest zdolny do dokonywania niemożliwości. Jasiu nie zwyciężył tak jak inni bohaterowie baśniowi, nie dostał nagrody, wracał kamieniem... ale dzieci, dalsze pokolenia, będą się uczyć na jego przykładzie jak żyć dobrze i mądzrze. I w tym jego siła, nagroda i zwycięstwo. Jego i wszystkich innych jednostek, które poświęciły sie dla IDEI.
ESTRAGON: Co robimy?
VLADIMIR: Czekamy na Godota.
E.: A, racja.
(cisza)
Odpowiedz
#28
Oto i rzeczona baśń, a nie znać jej toż to wstyd Tongue

Dawno, dawno temu, za siedmioma rzekami, za siedmioma górami, w maleńkiej wiosce, a właściwie na jej skraju, żyła sobie bardzo skromnie rodzina, rodzice w podeszłym już wieku i ich trzej synowie; Bogusław, Świętosław i Radosław. Utrzymywali się z uprawy niewielkiego kawałka ziemi. Dwaj pierwsi synowie, właściwie już dorośli, chłopaki na schwał, do żeniaczki gotowi, ale też i trochę zarozumiali, przechwalali się tylko jeden przed drugim, jacy to oni są wspaniali, mądrzy, przystojni. Do pracy brali się raczej niechętnie i za nic mieli sobie najmłodszego Radka. Tak, więc ten ostatni stał się ulubieńcem rodziców i ich największą radością. Chętnie pomagał i rozweselał starzejących się już rodziców.
Nieopodal ich domu żyła wdowa, która wychowywała piękną córkę Radunię. Wdowa mieszkała w pięknej, przestronnej chacie i utrzymywała siebie i córkę z tkactwa. A najpiękniejsze tkaniny tkała piękna Radunia. Gdy siadała do krosna, to spod jej palców wychodziło płótno tak piękne jakby wplatała w nie promienie słońca, barwy tęczy, zapach letniej łąki. Mimo, że Radunia była bardzo młoda w konkury do jej ręki zaczęli uderzać kawalerowie z całej okolicy, a wśród nich nie zabrakło oczywiście Bogusława i Świętosława. Nie była ona im jednak rada, natomiast wielką przyjaźnią darzyła Radka, z którym lubiła biegać po okolicznych lasach i łąkach, goniąc zające, wiewiórki czy sarenki. Często wspólnie ratowali zwierzęta wyciągając je z wnyków i sideł, do gniazd wkładali pisklęta, które z nich wypadły. Stąd w domu jednego czy drugiego znajdowały się ciągle różne zwierzęta, a to ptaszek z rozdartym bokiem lub złamanym skrzydełkiem, a to poraniona łasiczka, czy wiewiórka.
Razu pewnego, a było to wiosną, kiedy drzewa już się zazieleniły, a najważniejsze prace w polu mieli już za sobą, matula rozchorowała się im na dobre. Nie pomagały żadne domowe sposoby, ani sadło z bobra, ani napary z ziół przygotowywane przez matkę Raduni, ani odprawianie uroków czy czarów, które to praktyki czyniła nad staruszką przyprowadzona przez starszych synów znachorka z bagien. Tracili już nadzieję, bo matula gasła w oczach.
W tym czasie przez wieś ich wędrował starzec, który zatrzymał się pod starym, rozłożystym dębem w środku wsi i usiadłszy pod nim grać zaczął na skrzypkach. Piękna i rzewna muzyka niosła się przez wieś, toteż, kto miał, co na zbyciu przynosił starcowi, a to skibkę chleba, podpłomyk, kwartę mleka czy sera kawałek. Dziękował starzec głową kiwając i grać nie przestawał, a oni stali zasłuchani w te dźwięki. Kiedy słońce chyliło się ku zachodowi grać przestał i wtedy to rozmawiać z nim zaczęli, a że wędrował on od lat przez całą krainę tedy wiele mądrych rzeczy opowiadać im zaczął.
Na koniec patrząc na braci powiedział:
- Wasza matka jest bardzo chora, traci siły i radość, życie z niej uchodzi i żadne zioła ani czary tu nie pomogą, ale jest jeden sposób, który może ja uzdrowić.
- Jakiż to sposób? Powiedzcież nam Panie - zaczęli go prosić bracia.
- Matkę waszą uratować może tylko wasze poświęcenie, odwaga i oddanie. Czy jesteście odważni i gotowi do poświęceń? - zapytał starzec.
- A jakże, jam jest najodważniejszy - krzyknął Bogusław.
- A właśnie, że ja - dodał Świętosław. I jak koguty zaczęli się prężyć i przepychać. Wtedy do kolan starca przypadł Radek i pyta; - co nam uczynić przyjdzie by matulę radować, mówcie panie.
- Na sobotnią to górę synu iść musisz, a u jej szczytu wody zaczerpnąć z zaczarowanego źródła. Jest to woda życia i ona matkę twoją uzdrowi. A pamiętaj jeno byś się w drodze na szczyt nie obejrzał ni razu, jeśli to uczynisz w głaz się zamienisz.
To powiedziawszy starzec wstał i odszedł w noc ciemną. Cisza zapadła wśród zgromadzonych, po chwili Radek przemówił - ja pójdę.
- A starczy ci odwagi smarkaczu ? - zaśmiał się pogardliwie Bogusław.
- A nos już nauczyłeś się ucierać? - z ironią dodał Świętosław.
- Ja jestem najstarszy i najodważniejszy i dlatego ja pójdę - rzekł Bogusław - wyruszę o świcie - to mówiąc z dumą spoglądał w stronę Raduni.
W pogodne dni sobotnią górę widać było ze wzgórza za wsią, nikt tam jednak nie chodził, bo dziwną sławą góra owa była owiana. Jej szczyt często w chmury spowity znany był z tego, że w czasie burz pioruny uderzały w niego bardzo często. Mawiano, że to za sprawą złych mocy i czarownic, które tam się na sabatach spotykały.
Tak, więc obawiano się we wsi o losy Bogusława, który jak powiedział tak też uczynił, wziął konia, dzban gliniany i wyruszył po żywą wodę. Nie było go dzień, nie było dwa i trzy... Kiedy nie wrócił po tygodniu stracili nadzieję.
- Tedy ja pójdę po tę wodę - rzekł Radek.
- A gdzie ty smarku się pchasz, lepiej pod chałupą siedź i tych swoich ptaszysków pilnuj - odparł Świętosław - to ja pójdę.
I poszedł, nie było go dzień, dwa, trzy, kiedy minął tydzień przestali czekać.
Matka słabła i wypytywała o starszych synów, ale nikt nie chciał powiedzieć gdzież się oni podziali.
Widząc, że matce niewiele już życia zostało wziął Radek dwa dzbany, ucałował matkę i ojca i wyruszył w drogę, kiedy był już za wsią dogoniła go Radunia i szczęścia mu życząc płakać zaczęła. Lekko się Radkowi zrobiło na sercu, kiedy się dowiedział, że Radunia czekać go będzie i ruszył przed siebie w kierunku góry sobotniej. Szedł dzień cały aż przed zachodem słońca stanął u jej stóp. Pod młodym dębem umościł sobie posłanie i spać się położył. Przyśniła mu się w nocy Radunia, która we śnie przestrzegała go by na głosy żadne uwagi nie zwracał. Kiedy świt wstał ruszył przed siebie, przedzierał się przez gęsty las, wśród głazów o dziwnych kształtach. Domyślił się, że są to ci, którzy na szczyt wędrując niepomni przestróg obejrzeli się za siebie i w głazy się zamienili. Gdzieś tu pewnie bracia jego stać musieli. Szedł przed siebie, a z tyłu wciąż nawoływania, krzyki i szepty za sobą słyszał. Ale mimo strachu wielkiego miał przed oczami matulę chorą i piękną, twarz Raduni zatroskanej o jego los. Zanim doszedł na szczyt wichura się rozpętała, wycie wiatru było straszne, sam już nie wiedział, co w ciemnym lesie tak wyje; zwierzęta jakieś okrutne czy wiatr, aż nagle wszystko ucichło, słońce wyszło za chmur, wiatr ucichł, a przed oczami Radka ukazało się małe źródełko, z którego cieniutką strugą, pomiędzy kamieniami wił się błękitny strumyk szemrząc przyjaźnie. Padł Radek na kolana, wody się napił, zaczerpnął jej do obu dzbanów i pamiętając o matce schodzić zaczął w dół. Co chwila zatrzymywał się i z jednego z dzbanów skrapiał napotkane głazy wodą. Po jakimś czasie w dół schodzić z nimi zaczęli ludzie z głazów odczarowani pomagali mu nieść dzbany i skrapiać inne głazy. Jakaż była radość Radka, gdy udało mu się odczarować braci. W trójkę wrócili do domu i matulę uzdrowili. A wdowa tkaczka swą piękną córkę Radunię odważnemu Radkowi za żonę oddała. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
A ludzie dziewczynę wśród przekleństw gwałcili
I włosy jej ścięli, i ręce spalili.
Powołał ją Pan na gnój.
Odpowiedz
#29
No to baśń przynajmniej wyjaśniła kwestię Wody Życia Wink Już wiadomo dlaczego Jasiu bez żadnego zawahania hardo szedł po Wodę Życia. Nei chodziło mu zatem o zło, którego doświadczył, lecz o zdrowie matki.

[ Dodano: 12 Marzec 2006, 10:10 ]
Zakładając oczywiście, że Jacek znał tę baśń i opierał się po części na niej..

[ Dodano: 12 Marzec 2006, 10:54 ]
A teraz taki kontekst wiersza z całkiem innej beczki mnie się nasunął. Przecież w baśni wszystko kończy się dobrze, dlaczego zatem u JK Jasio przegrywa? Wiersz ten został napisany 9 lutego 1989 roku, tak więc przed obradami Okrągłego Stołu. Może Woda Życia to coś co przyniesie odnowę państwu i przywróci wolność?

Jasio jest zatem człowiekiem, który walczy o wolność kraju. Wyrusza z domu - i tutaj dom to mogły by być dwie rzeczy, mianowicie dom jako dom, lub dom jako ojczyzna. Nie ma to większego znaczenia co przyjmiemy za dom Gdy przyjmiemy, że dom to miejsce w ówczesnej Polsce to Jasio wyruszałby w drogę po Polsce do odnalezienia wolności, jeżeli by przyjąć dom za ojczyznę, to Jasio wyrusza za granicę po wolność. Bardziej przychylam się do domu jako domu Wink
No więc Jasio czyli patriota zostaje za swoją walkę o wolność ojczyzny i za poglądy niezgodne z resztą rodziny wygnany z domu siłą i co postanawia? Postanawia, że znajdzie lek na chorobę ojczyzny. Jasio jako bohater baśni ma nadprzyrodzone zdolności. Zna mowę zwierząt. I ptaki w tej baśni wcale nie muszą być uosobieniem dobra. Mogą być tym, za co pojmuje je cały naród - czyli pozornym dobrem. Jasio zatem ma umiejętność postrzegania rzeczywistości takiej jaką ona jest, a nie taką jaką szerzy władza komunistyczna. Ptaki zorientowawszy się, że Jasio wie co się dzieje zaczęły "oferować" mu inne rozwiązania ugodowe. A to władzę, a to miłość, a to pieniądze, byleby tylko zaprzestał wędrówki po Wodę Życia. Jasio jednak nie dał się przekupić i zrezygnował świadomie z władzy, pieniędzi i miłości. Władza widząc jaki Jasio jest uparty zaczyna się z niego śmiać, bo wie, że i tak biedaczysko Jasiu nic nie wskura. W końcu doszedł do węży - czegoś postrzeganego ówczeście przez ogół jako zło, bo ludzie, którzy sprzeciwiali się władzy byli z zasady źli. Jasiu wiedział, że Ci którzy uważani są za węże są jego sprzymierzeńcami i oni mu pomogą. Posłuchał ich zatem i szedł dalej zgodnie ze wskazówkami tyh węży. Dochodząc na szczyt Jasio - ten uparty i nieugięty patriota - przegrywa.. Dlaczego?

Jasio wychowywany był od urodzenia w swym domu. Domu, który z poglądów był domem komunistycznym. Zatem Jasio dochodząc na szczyt musiał skonfrontowac się ze swymi wspomnieniami wyniesionymi z domu.. I okazały się one silniejsze od wolności, której być może Jasio wcale nie zaznał.

"Głupi Jasiu, Głupi Jasiu,
Rozumiałeś mowę ptasią,
Ale więcej już rozumiesz dziś:
W baśniach śpią prawdziwe dzieje;
Woda Życia nie istnieje,
Ale zawsze warto po nią iść."
Narrator w wierszu jest osobą - nazwijmy ja - z tych co rządzą w komuniźmie. On uważa że ptaki to dobro, a węże to zło. Dlatego jest w wierszu tyle podkreślen co do ich intencji:
Cytat:Śmiał się w lesie szczebiot ptasi
- Prawda to, że ci rozumu brak!
Władza śmiała się z Jasia, z jego naiwności i myślenia, że może z nimi wygrać.
Cytat:Zawędrował w osypiska dzikie,
Gdzie się węże wiły mu u nóg.
Uciekłby - kto mądry - przed ich sykiem,
Tu narrator zwraca uwagę, że od węży należy się trzymać z daleka. Są oni siewcami zła w państwie komunistycznym. Syk to złowrogie przeklinanie systemu..
Cytat:Głupi Jasiu, Głupi Jasiu,
Rozumiałeś mowę ptasią,
Ale więcej już rozumiesz dziś:
W baśniach śpią prawdziwe dzieje;
Woda Życia nie istnieje,
Ale zawsze warto po nią iść.
I tu narrator tryumfuje. Śmieje się z Jasia, że przegrał z władzą. Pomimo, że Jasio potrafił odróżnić pozorne dobro od pozornego zła i tak przegrał. Woda Życia nei istnieje - wolności w komuniźmie nikt nie zazna i władza tego dopilnuje.

Taka ot interpretacja mi teraz do głowy przyszła. Być może jest kompletnie zła i niezgodna z intencją JK, lecz w utworze napisane jest:
"W baśniach śpią prawdziwe dzieje", więc może miał to być przekaz tego co działo się z ludźmi walczącymi o wolność?
Odpowiedz
#30
[W zasadzie nie mam czasu na pisanie długich postów, zwłaszcza, że nikt potem nie będzie miał czasu i ochoty ich czytać, ale zakładając, że jest to rodzaj przygotowania do czekających mnie w końcu marca zmagań i licząc na cierpliwość choćby kilku czytelników, poruszona dziwnymi pomysłami Filipa P., zabiorę głos w tej dyskusji.

Wzorem Wyki, zacznijmy od streszczenia. W jakiejś chacie, z braćmi, mieszka sobie Głupi Jasio. Głupi Jaś to postać generalnie z literatury znana, pomijając już nawet przytoczoną przez 2DH bajkę, pojawia się często np. w literaturze rosyjskiej (choć tam jest to głupi Iwan, najmłodszy brat). Nasz Jaś wyrusza po Wodę Życia – „rad nierad”, „stopy ścisnął swym niedobrym braciom którzy siłą go wysłali w świat”. Został więc wygnany, nie wyrusza ani popchnięty potrzebą poszukiwania szczytnych ideałów, ani też z głupoty, „ot tak”. Wyruszył bo go wygnano. Po co mu ta woda – o tym piosenka, na razie przynajmniej, nie mówi.
Na swojej drodze spotyka Jaś różnych „przyjaciół”. Filip podąża za tradycyjną symboliką, uznając ptaki i szczęście za symbole dobra, a węże za symbol zła. To, moim zdaniem, spore uproszczenie. Komentarze odnarratorskie – „nie chciał władzy Jasio bo był głupi”, „uciekłby kto mądry przed ich sykiem” – nie są bynajmniej przejawem tzw. liryki maski!!! Wręcz przeciwnie. Ale o konstrukcji narratora później. Otóż, nie słuchając dobrych rad ptaków, poszedł Jasio swoją drogą, za radą węży wspiął się „w górę ścieżką kamienistą”, nie zwracając, zgodnie z wężowym poleceniem, uwagi na wszelakie zmory i upiory. Pokonała go dopiero zjawa brata, wskazująca rzekomy dom czyli, teoretycznie – nic strasznego. Zamieniony w kamień, wraca powoli Jaś do domu, by na końcu, ożywiony baśnią, tam wrócić.

Narrator tego opowiadania – bo, dla porządku powiem, jest to liryka narracyjna, jest więc bohater liryczny i narrator – nie jest bynajmniej wyrazicielem opinii poety, jest natomiast wyrazicielem opinii ogólnej – z którą, jak widać, utożsamia się Filip. Uważa on – do pewnego oczywiście momentu - że rezygnacja z pokus, jakimi raczą Jasia ptaki jest głupotą, dowodem na bezmyślność bohatera. („nie chciał władzy Jasio bo był głupi”). Tymczasem ptaki, tradycyjny symbol dobra, choć zdają się chcieć szczęścia bohatera, to jednocześnie nie rozumieją, że są rzeczy ważniejsze od „zwykłego”, „materialnego”, „przyziemnego” szczęścia – „...boby się miłością, władzą upił – a on wodę życia znaleźć miał”. Zwróćmy też uwagę na to, że ptaki śmieją się z dążeń Jasia.
„Kto mądry”, zrezygnowałby bardzo wcześnie. Dałby skusić się złotym żwirom, wizjom księżniczki i królestwa. Tymczasem Jasio doszedł w „usypiska dzikie, gdzie się węże wiły mu u nóg”. Nie uciekł przed sykiem węży – czy dlatego, że są one złe i że po raz kolejny dowodzą nam głupoty Jasia? Bynajmniej! Kaczmarski symboliki węża używa tu dość przewrotnie – mądry uciekłby przed sykiem węży, ale nie dlatego, że węże są złe, a dlatego, że nie rozumie, czym są one naprawdę. A naprawdę mówią one naszemu Jasiowi, żeby szedł przed siebie i nie rozglądał się na boki. On szukał Wody Życia i one pomogły mu w tej drodze.
Strachów się nie bał, „bo nie takie strachy z domu znał”. Jakże to bolesny kontrast z tym, że tak bardzo dom ten chciał zobaczyć! Nie rozumiem, jak można twierdzić, że Jasio jest zły i głupi. Swoich złych braci kochał przecież, choć „siłą go wygnali w świat”. A przecież widział już Wodę Życia! Dlaczego twierdzicie, że jej nie ma, bądź że jego Wodą Życia był dom? Ależ nieprawda. Po prostu gdyby Jasio dotarł do tego źródła, nie byłby Głupim Jasiem, byłby absolutnie „normalny”. Byłby taki sam, jak ludzie którzy po drodze dali się zwieść złotu i księżniczkom! Dlatego dotarcie do Wody Życia jest niemożliwe.
Na koniec – jest to jednak skrócona wersja interpretacji Wink - skojarzenie literackie. Nie jestem tak ambitna jak Filip, który ostatnio czyta Krasińskiego i wszystko mu się z tym teraz kojarzy, zatrzymam się w obrębie twórczości Kaczmarskiego – no, może Brassensa -
Wy osądźcie, bo to nie żart,
Ile dzielny ten (Jasio) był wart.

[ Dodano: 12 Marzec 2006, 12:03 ]
mejdejo napisał(a):dlaczego zatem u JK Jasio przegrywa?
ale Jasio NIE przegrywa, na Boga!!!!
[size=75][i]Ciągle mam czarny palec od pisania
I w oczach ciągle coś na kształt płomyka
Poetycznego...stąd mię częsciej wita
Poetą - ten, co widzi, niż co czyta.[/i][/size]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kochanowski - opiewanie zalet sielskiego życia? pkosela 4 2,161 05-25-2009, 08:37 AM
Ostatni post: Szaro

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości