Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
fragmencik o Jacku
#31
thomas.neverny napisał(a):Ja jestem JA ! JA ! JA !
W odróżnieniu na przykład ode mnie; ja jestem kto inny.

KN.
Odpowiedz
#32
Co racja to racja. Bardzo nęcąca jest ta opcja z samochodem, ale mam za dużo uczciwości wobec siebie, żeby mówić, że "wszyscy są tacy" albo takie wygodne stwierdzenie "wyjątek potwierdza regułę"... Opisałam tylko generalną tendencję, przepraszam tych co się poczuli urażeni, a wszystkich zachęcam do "rachunku sumienia" czy wobec Ciebie, Ciebie i Ciebie moje słowa były uzasadnione.
Odpowiedz
#33
A wobec siebie? Gdzie kończy się uwielbienie a zaczyna wyznawanie? Czy ktoś kto twierdzi że nie idealizuje kogoś nie robi tego na pewno czy tylko tak myśli? Czemu narkomani są przekonani że nie są uzależnieni?
Odpowiedz
#34
No tak, ale akurat w kwestii idealizacji JK mam pewność, co do wielu innych osób i spraw nie... Byłabym bardzo naiwna gdybym mówiła, że nie jestem zupełnie subektywna.
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
Odpowiedz
#35
Być może masz rację. Ale czy nie jest trochę tak, że to Ty tak bardzo chcesz być obiektywna, patrzeć na JK trzeźwo, boisz się popaść w idealizowanie, co w konsekwencji powoduje, że... nie jesteś obiektywna?

KN.
Odpowiedz
#36
Że niby przeginam w drugą stronę? A bo ja wiem, chyba nie. Po prostu koncentruję się na jego poezji i kunszcie słowa, a życie prywatne, ehhh, już w to po prostu nie wnikam. Aha i jeszcze jedna wazna rzecz, nigdy nie twierdziłam, że jestem obiektywna, na serio i nie zamierzam tego mówić teraz.
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
Odpowiedz
#37
Paweł Konopacki napisał(a):Mamy obowiązek uszanować fakt, że ktoś widzi sprawy inaczej, niż my. Bo on nie musi widzieć ich fałyszywie. Ten ktoś nie kłamie, nie przeinacza, nie szkaluje. On po porstu patrzy z innej perspektywy.
Ja rozumiem, że ktoś może mieć inny pogląd na pojęcie patriotyzmu i szanuję to. Ale informacja podana przez autorkę w omawianym przez nas fragmencie ma wydźwięk zdecydowanie pejoratywny. Ja raczej optuję za tym co powiedział Zbych:
zbych napisał(a):To drobna złośliwość, za pomocą której Pani Wilniewczyc odkuła się za atak na jej bliższego idola. Wiemy, że JK w owych czasach był ogromnie pryncypialny, pewnie nawet bardziej niż chciał i powinien. Chlapnął z tej pozycji. Wybiła godzina zemsty. I już.
Paweł Konopacki napisał(a):Owszem, potrafił! Aczkolwiek tzw. wyklętemu artyście pasuje gęba degenrata, kobieciarza, alkoholika. W tym sensie łatwiej było mu się przyznać, niż np. politykowi. To wcale nie wymagało wielkiego charakteru. W gruncie rzeczy była to sprawa pewnej pozy.
Zgadzam się, być może była to poza charakterystyczna dla artysty. Zgadzam się również, że artyście na pewno "przyznawanie się" idzie łatwiej niż politykowi. Ale J.K. przyznał się też do paru innych mało sympatycznych rzeczy, że wyliczę tu tylko, brak odwagi cywilnej (order od Kwaśniewskiego) czy też przyznanie się do zmanipulowania przez Tymochowicza (czyli pewnej naiwności), a o takie wyznania żadnemu mężczyźnie nie jest łatwo. Moim zdaniem jego postawa życiowa i odwaga w nazywaniu rzeczy po imieniu na swój własny temat, wykracza poza tradycyjny obraz artysty kreowany przez niego samego. Przeważnie też jest tak, że to inni opowiadają o artystach pikantne historyjki a artyści taki stan rzeczy akceptują bo to idealnie wpasowuje się w ich image. W przypadku J.K. to on sam swoje postępowanie piętnuje co nie wydaje mi się zjawiskiem częstym. Artyści to bowiem często introwertycy i zarozumialcy.
Dlatego jego postawę doceniam bo sam wiem jak trudno czasem zdobyć się na dystans wobec siebie, przyznać się do jakiegoś świństwa, choćby przed samym sobą, a co dopiero publicznie. Nie uważam jednak żebym patrzył na J.K. bezkrytycznie albo stawiał go na piedestale. Dlatego nie zgadzam się Lucyno, że większość z nas jest zaślepionych (choć przyznaję, znam takich) twórczością i osobowością J.K. Sądzę, że po prostu to kim dla nas był i co stworzył, ma dla nas bardzo ważne, emocjonalne, wręcz uczuciowe znaczenie. Myślę, że szczególnie Ci którzy grają i śpiewają jego piosenki jeszcze dobitniej to czują (tak przewiduję, ale oczywiście to całkowicie subiektywna opinia), choć i ja z pozycji jedynie odbiorcy potrafię wyłapać te fluidy i pielęgnować je w sobie. To jest po prostu niesamowite. Pozdrawiam
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#38
lodbrok napisał(a):le informacja podana przez autorkę w omawianym przez nas fragmencie ma wydźwięk zdecydowanie pejoratywny.
Owszem, ma wydźwięk taki, jak mówisz! Ale między wypowiedzią peioratywną a, kłamstwem czy przeinaczeniem, spora jest różnica.
Rozmowa kolegów z Forum zmierzała powolutku w znaną aż za dobrze stronę spod znaku manipulacji, odwracania kota ogonem oraz "kotka i młotka". Inaczej mówiąc: jak nie wiadomo, jak Idola bronić, to walimy z grubej rury i wmawiamy kłamstwa oraz manipulacje. Grunt to dobrze komuś skroić surdut łgarza i krętacza.
Moim zdaniem autorka ma prawo do takich sądów, jakie przedstawiła. Są to sądy - przyjmując oczywiście pewien punkt widzenia (była o nim mowa wcześniej) - uprawnione. Autorka ma prawo - jeśli się zaakceptuje fakt, że nie wszyscy muszą mieć jednakowy światopogląd - określać JK w sposób pejoratywny (skoro tak rzeczywiście o JK myśli). Pamiętajmy, że nie użyto określeń obraźliwych, nie przekłamano faktów z życiorysu. Zaprezedntowano natomiast ocenę postępowania Kaczmara. Nigdzie nie jest powiedziane, że można oceniać JK wyłącznie pozytywnie.
lodbrok napisał(a):Zgadzam się również, że artyście na pewno "przyznawanie się" idzie łatwiej niż politykowi.
Tak tylko jeszcze dodam a'propos pozy artystycznej: moim zdaniem zakrawającym na skrajny przykład tego, co pisałem o pewnej pozie, może być Jan Himilsbach. On użył (czy też wykorzystano za jego zgodą) alkoholizmu, swojego zdegenerowania, jako wizytówki artystycznej. Weźmy ten charakterystyczny himilsbachowski głos. Czy miałby taki "wokal", gdyby nie chlał gorzały? Za pewne nie! Twarz Himilsbacha. Miałby taką, gdyby żył inaczej? Pewnie nie! Dlatego zawsze Jan Himilsbach pasował do ról podobnych do tej, z "Jana Serce" - kierownik grupy kanalarzy o wszystko mówiącej ksywie "Kieliszek" :-). Himilsbach grał kierownika gorzelni, śmieciarza, rozmaitych pijaków, cwaniaczków, degenerkę. W tym sensie, Himilsbach, grając takie role, obnażał świadomie jakąś część prawdy o samym sobie. Prawdę, do której wielu nigdy nie umiałoby się przyznać.
lodbrok napisał(a):Ale J.K. przyznał się też do paru innych mało sympatycznych rzeczy, że wyliczę tu tylko, brak odwagi cywilnej (order od Kwaśniewskiego) czy też przyznanie się do zmanipulowania przez Tymochowicza (czyli pewnej naiwności)
Owszem przyznał się! I chwała mu za to! Ale...;-) Jeśli chodzi o Tymochowicza, to jest dalej przyznanie się przychodzące w sposób - chyba? - łatwy. To jest dalej działanie wynikające z określonej pozy. Albowiem na pozę wadzącego się z Bogiem i Światem artysty, poza wódą i dupami (artysta cierpi a cierpienia swoje topi w alkoholu albo skrywa w "ramionach mężatki"), składa się także dziecinna naiwność. "Artysta, żeby być artystą musi mieć wrażliwość dziecka" - tak mniej więcej mówił JK i nie tylko on. "Nie chodzi po ziemi, współżyje z duchami" - ironizował Kaczmar. Ale słowami z "Pijanego poety" opisywał przecież do pewnego stopnia samego siebie.
Natomiast przyznanie się do braku odwagi cywilnej rzeczywiście było bezdyskusyjnie aktem odwagi. Nie mam co do tego wątpliwości.

Co do opinii Lucyny, to ma ona niewątpliwie sporo racji. Tak, wielu z nas (nie wiem, czy większość) idealizuje postać JK. Ale czego się Lucyno spodziewałaś? Że zakochani w swoim Mistrzu ludzie będą patrzyli na oblicze bożyszcza krytycznie? A Ty, jak byłaś (może jesteś nadal?) zakochana umiałaś na swego kochnego spojrzeć z dystansem?
Wielu z nas zachowuje się nadal tak, jakby zakochanie w JK nie wyewoluowało w miłość. Człek zakochany (zwłaszcza o raz pierwszy) idealizuje obiekt swych uczyć, nie dostrzega wad, ułomności.
Człowiek dojrzale miłujący kocha "nie za coś, tylko mimo wszystko". A to znaczy, że człowiek miłujący ma świadomość wszelkich negatywów kochanego i mimo to - nadal kocha.
Lucynko, pewnie jeszcze (choć pewności nie mam) zakochani dojrzeją i będą mądrze kochać. Poczekajmy.

Pozdrawiam
Odpowiedz
#39
thomas.neverny napisał(a):Podpisuje sie pod petycja Zbycha !
Ja jestem JA ! JA ! JA !
I JA też! A co?

A propos patriotyzmu. Machanie w kazdych okolicznościach sztandarem patriotyzmu trąci szowinizmem i nacjonalizmem. Czy za ludzi o watpliwej patriotycznosci tłukli Szwabów w Bitwie o Anglię albo pod Tobrukiem. Nie trzeba być w kraju, żeby walczyć za kraj lub chocby pracować dla niego. Jeśli jesteśmy wolnym krajem ( o ile jakikolwiek kraj jest w 100% wolny) to patriotą jest tak samo ten kto pracuje w kraju, jak i ten, kto promuje kraj za granicą. Myślę, że Jacek więcej zrobił dla promocji ( cóż za dziwaczne słowo) dla Polski za granicą, niz niejeden nasz ambasador. No i trza pomysleć o tym, ile jego koncerty zrobiły dla Polonii. Nie sprowadzajmy patriotyzmy do obrony granic z karabinem, albo czynów społecznych i dbania o czystość w miejscu pracy.
Odpowiedz
#40
Paweł Konopacki napisał(a):Lucynko, pewnie jeszcze (choć pewności nie mam) zakochani dojrzeją i będą mądrze kochać. Poczekajmy.
Piękny optymizm, ale ja poczekać mogę, bo przecież nikogo tu nie skreślam. Do tego wszystkiego co napisałeś Pawle dopisałabym jeszcze coś odnośnie stwierdzenia:
lodbrok napisał(a):Moim zdaniem jego postawa życiowa i odwaga w nazywaniu rzeczy po imieniu na swój własny temat, wykracza poza tradycyjny obraz artysty kreowany przez niego samego.
Z mojego punktu widzenia prawdziwa odwaga i odpowiedzialność łączy się nie tylko z poznaniem prawdy o sobie, ale również z walką z wadami. Wiem, że Kaczmar był na odwyku, ale co resztą z jego świństewek? Umiecie mi odpowiedzieć na to pytanie?
Odpowiedz
#41
Jakich świństewek? :lol:
Odpowiedz
#42
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Wiem, że Kaczmar był na odwyku, ale co resztą z jego świństewek? Umiecie mi odpowiedzieć na to pytanie?
Co z resztą jego świństewek? Świństewka popełnia każdy, nie? Czujesz, że ktoś jest władny je oceniać. Ja nie! Więc co? Świństewka są nie mniej nośnym tematem do pieśni, niż historia, czy literatura. I w gruncie rzeczy, gdy mówimy o JK (lub innym artyście) nie te świństewka są najważniejsze, ale ta pieśń, która dzięki nim powstała.
Odpowiedz
#43
Paweł Konopacki napisał(a):I w gruncie rzeczy, gdy mówimy o JK (lub innym artyście) nie te świństewka są najważniejsze, ale ta pieśń, która dzięki nim powstała.
Na przykład ta: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze_alfabetycznie/kaczmarskiego/t/testament_95.php">http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/ ... ent_95.php</a><!-- m --> Smile
Odpowiedz
#44
Może nie wyraziłam się zbyt jasno, chodziło mi o jego podejście do kobiet i związków nie tylko w sensie rozkoszy z Testamentu 95:
Cytat:Kochankom moim bez wyjątku:
Jakże do syta tym się najeść
Co końcem było od początku?
Imion rozkoszy więc nie podam,
Bo życia mało, czasu szkoda.
Odpowiedz
#45
Markowa Smile co z tego chcesz wyciągnąć? Jakie "świństewka"?
Odpowiedz
#46
Cytat:W sprawach seksu jestem zdecydowanym wyznawcą wschodnioazjatyckich wierzeń, że nie po to dano nam tę przyjemność, aby jej sobie odmawiać.

[G. Preder, Pożegnanie barda]
Odpowiedz
#47
...a tak dokladniej ?

(Diabel siedzi w szczegolach...)

:twisted:
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#48
Cytat:Słusznie się lęka Pan Ciemności,
Że ciężko będzie miał z Lachami;
W szczegółach przecież diabeł gości,
A Polak gardzi szczegółami!
:roll:
Odpowiedz
#49
Tyle, że mi ciągle chodzi o coś innego. Nie to co on z kobietami robił w łóżku, ale ogólnie, że jakoś sobie tego życia uczuciowego nie mógł ułożyć skoro miał 2 żony i przyjaciółkę. Nie był więc jednak wzorem moralności i cnót...
Odpowiedz
#50
Markowa:) napisał(a):Tyle, że mi ciągle chodzi o coś innego. Nie to co on z kobietami robił w łóżku, ale ogólnie, że jakoś sobie tego życia uczuciowego nie mógł ułożyć skoro miał 2 żony i przyjaciółkę. Nie był więc jednak wzorem moralności i cnót...
Dwie żony, Panią Alicję i jeszcze "coś niecoś" w międzyczasie... Co to znaczy, że nie mógł ułożyć swojego życia uczuciowego? W końcu wszak był z Panią Alicją szczęśliwy, nieprawdaż? A zresztą czy to, że nie był przez całe życie z jedną kobietą to jest jakiś zarzut? To chyba dosyć naturalne, że lepiej jest spróbować wody z wielu źródeł... niż ciągle pić z jednego, choćby się wyczerpywało, a woda stawała się coraz mniej smaczna, prawda?

Oczywiście, że Jacek Kaczmarski nie był wzorem cnót wszelakich, co zresztą nie powinno mieć żadnego wpływu na ocenę Jego Dzieła. Nawiasem mówiąc, nieustabilizowane życie uczuciowo-erotyczne (bo to wbrew temu co zdajesz się sugerować jest ze sobą niezwykle powiązane) nie świadczy moim zdaniem o niemoralnym postępowaniu.

Pozdrawiam
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
Odpowiedz
#51
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Nie był więc jednak wzorem moralności i cnót
Nie był... Ale to nie wynika z nieustabilizowanego życia uczuciowo - erotycznego,bo to nie musi mieć związku,jak słusznie zauważył Szymon. Wbrew pozorom Markowa,nie wszystko się na tym skupia...
Ale z jakiej paki JK ma być wzorem moralności i cnót? Był poetą,artystą,a nie księdzem. Wymień mi z trzech wielkich poetów,którzy byli grzeczni jak o. Rydzyk nakazał...
Odpowiedz
#52
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):jakoś sobie tego życia uczuciowego nie mógł ułożyć skoro miał 2 żony i przyjaciółkę
Do licha ciężkiego - a jakie to ma znaczenie? Mickiewicz miał te same, a może większe problemy z kobietami, Rimbaud zabawiał się z Verlainem w łożu, Oscara Wilde`a nawet więziono za podobne upodobania, Francois Villon dostał wyrok śmierci za rozbój, Borowski aktywnie angażował się w utrwalanie kultury socjalistycznej, Stanisław Brzozowski wsypał kolegów podczas przesłuchania w Cytadeli, Byron miał romans z przyrodnią siostrą, Czechowicza usunięto z ZNP za niemoralne prowadzenie, Leśmian spłacał długi biżuterią żony i dotacjami kochanki, Andre Malraux dostał wyrok trzech lat za próbę nielegalnego wywiezienia płaskorzeźb z Kambodży, Jan Andrzej Morsztyn został oskarżony o zdradę stanu i uznany agentem francuskim, Puszkin potępił Powstanie Listopadowe manifestując swe poparcie dla caratu... I tak można by jeszcze długo...

Więc jakie ma znaczenie, ile Jacek miał żon, przyjaźni i miłości... Dajmy juz spokój.
Odpowiedz
#53
...a Rousseau, napisawszy traktat o wychowaniu, zostawił każde ze swoich pięciorga dzieci pod drzwiami przytułku Wink

Mam wrażenie, że ci, którzy tu "wybielają" biografię JK, tak naprawde starają się właśnie dowieść, że życiorys nie jest częścią twórczości, w równym stopniu co wiersze poddawalną krytycznej ocenie. I to dotyczy zarówno życia uczuciowo-erotycznego jak i kwestii patriotyzmu, od której ta rozmowa się zaczęła. Ja odbieram te głosy w obronie Kaczmarskiego jako nawoływanie o zajmowanie się dziełem, które dla nas stworzył, a nie życiem, którego nikomu nie ofiarowywał do rozporządzenia. Oczywiście, każdy może prywatnie oceniać jakieś momenty w życiorysie Kaczmara dobrze lub źle - jak to robimy w stosunku do wielu ludzi, a miejmy nadzieję, że też w stosunku do siebie. Wydaje mi się, że jesli na forum ktoś odpiera krytykę życia JK, to dlatego, że naogół taka krytyka ma podważać wartościowość tego, co napisał. A rzecz w tym, by inspiracją dla myślącej potomności było dzieło, nie zaś w tym, by każdy mógł sobie powiedzieć "o, on śpiewał mądrze, ale żył głupio, więc nie ma co brać pod uwagę jego myśli we własnym życiu". Zresztą, czy jest jakiś moment w dziele Kaczmara, gdzie on mówi, że wyjazd z wolnej Polski byłby zdradą? Albo gdzie nakazuje "Nie cudzołóż"?
Odpowiedz
#54
s.shortcake napisał(a):Ja odbieram te głosy w obronie Kaczmarskiego jako nawoływanie o zajmowanie się dziełem, które dla nas stworzył, a nie życiem, którego nikomu nie ofiarowywał do rozporządzenia.
I tą konkluzją można by w zasadzie zakończyć tę dyskusję.
Odpowiedz
#55
Dlaczego więc w dziale życiorys najwiecej objętościowo zajmuje fragment o tym jak Jacek latał z kolegami na wódke podczas studiów?
To jest wybielanie?

Markowa nie próbuj odmawiać ludziom prawa do miłości. Kaczmarski Bogiem nie był i błądził jak każdy człowiek! Ludzie co chwile się rozchodzą, zeby zejść się z kimś innym... Nie każdy trafia na tą własciwą osobę.
Jeśli sama jesteś bez grzechu...
Odpowiedz
#56
Filip P. napisał(a):Markowa nie próbuj odmawiać ludziom prawa do miłości. Kaczmarski Bogiem nie był i błądził jak każdy człowiek! Ludzie co chwile się rozchodzą, zeby zejść się z kimś innym... Nie każdy trafia na tą własciwą osobę.
Jeśli sama jesteś bez grzechu...
I po cóż te głodne kawałki Filipie? Na prawdę nie rozumiem czemu tak żywo reagujecie na moje słowa, a de facto mówicie to samo... Jedyne przeciwko czemu protestowałam to wybielanie jego życiorysu na konto talentu artystycznego, wy dochodzicie do tego samego stwierdzenia:
s.shortcake napisał(a):Ja odbieram te głosy w obronie Kaczmarskiego jako nawoływanie o zajmowanie się dziełem, które dla nas stworzył, a nie życiem, którego nikomu nie ofiarowywał do rozporządzenia.
A jednocześnie tak naskakujecie na mnie kiedy pisze to co wszyscy wiedzą, że był alkoholikiem i kobieciarzem.
Szymon napisał(a):Nawiasem mówiąc, nieustabilizowane życie uczuciowo-erotyczne (bo to wbrew temu co zdajesz się sugerować jest ze sobą niezwykle powiązane) nie świadczy moim zdaniem o niemoralnym postępowaniu.
No a według mnie właśnie świadczy, dla mnie moralność jest jedna i według niej oceniam świat. Ktoś może postępować według własnych reguł lub w ogóle nie respektowac niczego, co nie zmienia faktu, że inni oceniają go według własnej miarki. Tak to już jest. Nawiasem mówiąc mało znam ludzi, którzy uważają nieustabilizowane życie uczuciowo-erotyczne za moralne, znam wielu, którzy tak robią, ale nie zmawiają sobie, że są "cacy".
Odpowiedz
#57
Markowa,na litość! Jeżeli ktoś nie może znaleźć "szczęścia w miłości",to znaczy,że jest niemoralny? To jest niepoważne. Abstrahuję tu już całkiem od Kaczmarskiego. Za mało o nim wiem,nie znałem go,żeby się tak autorytatywnie o nim wypowiadać,jak Ty to robisz.
Odpowiedz
#58
Markowa:) napisał(a):No a według mnie właśnie świadczy, dla mnie moralność jest jedna i według niej oceniam świat. Ktoś może postępować według własnych reguł lub w ogóle nie respektowac niczego, co nie zmienia faktu, że inni oceniają go według własnej miarki. Tak to już jest. Nawiasem mówiąc mało znam ludzi, którzy uważają nieustabilizowane życie uczuciowo-erotyczne za moralne, znam wielu, którzy tak robią, ale nie zmawiają sobie, że są "cacy".
A zatem to jak Ty w tej chwili oceniasz postępowanie JK. to jest Twoja własna miarka - ta moralność według, której T y oceniasz świat, a nie jakieś ogólneludzkie zasady w rodzaju "nie zabijaj". Cóż jest złego w nieustabilizowanym życiu erotyczno-uczuciowym...? Zaiste lepsza jest różnorodność od nudy Smile Co jest obiektywnie niemoralnego w rozstaniu się dwojga ludzi za obopólną zgodą, albo w bardzo efemerycznym (choćby i jednorazowym, wybitnie przelotnym) romansem o ile oboje właśnie Tego pragną?


A może uważasz, że

(...) świat ten, wszyscy wiedzą,
Nie dla rozkoszy stworzon -
Bo jest wieczności miedzą,
Uprzężą i obrożą.
Kieratem i wędzidłem,
Nieodkupioną męką -
Wiedz o tym, gdy w malignie
Po rozkosz sięgniesz ręką.


...

Pozdrawiam
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
Odpowiedz
#59
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Jedyne przeciwko czemu protestowałam to wybielanie jego życiorysu na konto talentu artystycznego, wy dochodzicie do tego samego stwierdzenia:
Ale gdzie widzisz wybielanie życiorysu? Stwierdzamy, że w cytowanym fragmencie są głupoty. Nie zaprzeczamy, że Jacek miał swoje słabostki czy, że nie popełniał błędów. A patrząc na Dwie Skały i Mimochodem wyjazd do Australii błędem na pewno nie był.


Off-topic przeniesiony: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?p=32818#32818">http://www.kaczmarski.art.pl/forum/view ... 2818#32818</a><!-- m -->
Odpowiedz
#60
i tutaj : <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?p=33854#33854">http://www.kaczmarski.art.pl/forum/view ... 3854#33854</a><!-- m --> , to ten o stringach, piersiach i innych fajnych sprawach. Zapraszamy!!!
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Mimochodem. Rozmowy o Jacku Kaczmarskim liptus 86 19,894 04-29-2014, 04:00 PM
Ostatni post: basiab
  Wszystko o Jacku Elzbieta 192 33,167 03-19-2010, 10:01 PM
Ostatni post: Zbrozło
  Praca maturalna o Jacku Kaczmarskim - pomoc ewa_t91 2 1,223 02-09-2010, 03:46 PM
Ostatni post: Karol
  Poezja Jacka o... Jacku rajdowiec99 16 4,149 07-20-2008, 06:50 PM
Ostatni post: adme
  O Jacku słów kilka... led 43 10,899 11-03-2006, 12:31 PM
Ostatni post: Zeratul

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości