Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
II eliminacje
#1
Witam, czy ktoś orientuje się kiedy (i gdzie!) odbędą się kolejne eliminacje do Kołobrzegu 2006? Dodam jeszcze, że najbardziej interesuje mnie Kraków i okolice Wink - ale jak będzie trzeba wybiorę się i na Wybrzeże... Pozdrawiam wszystkich.
Odpowiedz
#2
Pojutrze w Kraśniku! Jeszcze możesz zdążyć Smile . Na pewno będą też w Warszawie, zapewne w Toruniu, może w Gdańsku. Ale kiedy i co, to jeszcze nic nie wiadomo... Pozdrawiam
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#3
Eliszeba napisał(a):Witam, czy ktoś orientuje się kiedy (i gdzie!) odbędą się kolejne eliminacje do Kołobrzegu 2006? Dodam jeszcze, że najbardziej interesuje mnie Kraków i okolice Wink - ale jak będzie trzeba wybiorę się i na Wybrzeże... Pozdrawiam wszystkich.
Czy i kiedy będą eliminacje w Krakowie, tego dokładnie nie wiem, ale wiem, jak zrobić, żeby w Krakowie eliminacje zorganizowano bardzo szybko. Najlepiej zrób tak:
1. ogłoś w Internecie, że organizujesz w Krakowie I Ogólnopolski Festiwal Twórczości Jacka Kaczmarskiego 'Cztery pory niepokoju". Podaj swój nr telefonu, jako nr do organizatora Festiwalu.
2. Czekaj na telefon. Zadzwnią do Ciebie na pewno. Twój rozmówca nie znoszącym sprzeciwu tonem każe ci zmienić Twój festiwal na eliminacje do Kołobrzegu. Jak z nim chwilę zagadasz, to zorganizuje wszystko za Ciebie! I na tym koniec! Będziesz miała eliminacje do Kołobrzegu w swoim Krakowie.

A jak się postaras, to jeszcze przed rozpoczęciem imprezy wygrasz te eliminacje i zaśpiewasz w koncercie gwiazd na kołobrzeskiej plaży Wink
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#4
olaff22 napisał(a):ale wiem, jak zrobić, żeby w Krakowie eliminacje zorganizowano bardzo szybko
Nie - no jesteś jednak niesamowity! Big Grin
Wychwalali zasługi i cnoty
Podsycali pochlebstwem wady,
A ja służyć - nie mam ochoty,
Warchołowi - nikt nie da rady!
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#5
Tu masz link:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/ogloszenia/krasnik.php">http://www.kaczmarski.art.pl/ogloszenia/krasnik.php</a><!-- m -->

I tam się dowiesz więcej... Smile

pzdrwm!

Maraz
"...Gdyby piosenek słuchał świat to pewnie by się zmienił,
a mędrcy mądrzy, że aż strach milczeli zawstydzeni..."
Odpowiedz
#6
Serdeczne dzięki wszystkim Smile
Odpowiedz
#7
Olaff ma (niestety) sporo racji. Jeśli organizujesz jakiś koncert związany z Kaczmarskim, to od razu będą chcieli z tego robić eliminacje.
Tylko poczucie humoru nas może ocalić.

"Kaczmar nie wygrałby "Nadziei". Kaczmar nawet by się nie zakwalifikował ze względu na brak elementu autorskiego." - Zeratul
Odpowiedz
#8
michalf napisał(a):Jeśli organizujesz jakiś koncert
Ja chyba nie złapałem ;/ Eliszeba pytała tylko o Eliminacje, a nie pisała, że organizuje?
Zrozumiałem, że chce wystąpić.
To tak dla jasności...
"...Gdyby piosenek słuchał świat to pewnie by się zmienił,
a mędrcy mądrzy, że aż strach milczeli zawstydzeni..."
Odpowiedz
#9
Pragnę wyjaśnić jedną rzecz: organizatorzy w Kraśniku na początku chcieli zorganizować imprezę, która - jak zauważył Lodbrok w swoim poście - byłaby niemal dokładną kopią ( plagiatem) festiwalu organizowanego przez Fundację im. Jacka Kaczmarskiego. Dlatego Fundacja zaproponowała aby w Kraśniku pomysł przekształcić w eliminacje.
To wszystko.
Eliminacje do "Nadziei" odbędą się ( na przełomie lutego, marca i kwietnia 2006 r.) w Łodzi, Poznaniu, Warszawie, Gdańsku, Szczecinie i być może w Kielcach i Toruniu. O dokładnych terminach Fundacja im. Jacka Kaczmarskiego będzie informowała na bieżąco.
Michalf napisał(a):Jeśli organizujesz jakiś koncert związany z Kaczmarskim, to od razu będą chcieli z tego robić eliminacje.
ta teza jest przesadzona. Ale jeżeli już poruszyliśmy temat koncertu związanego z Kaczmarskim, to 7 listopada br. w Gdańsku odbędzie się specjalny koncert inaugurujący działalność Fundacji im. Jacka Kaczmarskiego. Będzie można usłyszeć wybór piosenek Jacka Kaczmarskiego z takich programów jak: "Raj", "Mury" i "Muzeum".
Pozdr.
Odpowiedz
#10
Coma napisał(a):Będzie można usłyszeć wybór piosenek Jacka Kaczmarskiego z takich programów jak: "Raj", "Mury" i "Muzeum"
W czyim wykonaniu?
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#11
Moja wypowiedź istotnie była przesadzona, gdyż wiąże się z osobistym doświadczeniem. Powiem tylko, że chodzi o ewentualne eliminacje toruńskie.
Tylko poczucie humoru nas może ocalić.

"Kaczmar nie wygrałby "Nadziei". Kaczmar nawet by się nie zakwalifikował ze względu na brak elementu autorskiego." - Zeratul
Odpowiedz
#12
Coma napisał(a):Pragnę wyjaśnić jedną rzecz: organizatorzy w Kraśniku na początku chcieli zorganizować imprezę, która - jak zauważył Lodbrok w swoim poście - byłaby niemal dokładną kopią (plagiatem) festiwalu organizowanego przez Fundację im. Jacka Kaczmarskiego.
I cóż by takiego złego się wtedy stało?

Każda impreza polegająca na wykonywaniu przez osoby trzecie utworów zmarłego Artysty jest - siłą rzeczy - z góry skazana na podobieństwo do innych imprez tego typu. Plagiat to przywłaszczenie cudzego utworu lub pomysłu twórczego, a przecież festiwal kołobrzeski nie zawiera żadnych elementów innowacyjnych, których wcześniej gdzieś by nie stosowano. Nazywanie planowanej w Kraśniku imprezy kopią, a tym bardziej plagiatem, jest zatem jakimś totalnym nieporozumieniem.

Wszelkie próby utrącania inicjatyw artystycznych związanych z twórczością Jacka Kaczmarskiego (choćby nawet konkurencyjnych do "Nadziei") źle służą sprawie propagowania tej twórczości . Dlatego też działania takie uważam za niedopuszczalne!

KN.
Odpowiedz
#13
KN. napisał(a):I cóż by takiego złego się wtedy stało?
Coma nie miałby nad wszystkim swej "czułej" pieczy. A to by było najgorsze zło, jakie by się mogło zdarzyć! To by był dopiero pech, nie?
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#14
olaff22 napisał(a):To by był dopiero pech...
- Warchoł! - krzyczą. Nie zaprzeczam

Czasem szczerze Cię podziwiam.

[z emotikonów zrezygnowałem - każdy może tę wypowiedź okrasić swoimi]
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#15
A swoją drogą było by miło gdyby eliminacje obyły się także w Kielcach...
Przestań potykać się z tym murem, nie widzisz, że na dobre skrzepł?
Odpowiedz
#16
MacB napisał(a):- Warchoł! - krzyczą. Nie zaprzeczam

Czasem szczerze Cię podziwiam.
A powiedz mi Maćku, tak zupełnie szczerze, czy Ciebie to nie irytuje, że takie inicjatywy, jak ta pierwotna kraśnicka są ucinane przy ziemi? Nie wkur...a Cię, że jesteśmy świadkami tworzenia się monopolu na publiczne imprezy związane z JK?
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#17
Odpowiem wprost: tak!
I irytuje, i wkurwia.
Mam jednak nadzieję, że to moje dzisiejsze "tak" nie ma podstaw w rzeczywistości. To znaczy, że oceniam po pozorach....mam taką - nomen omen - nadzieję.....
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#18
Widząc, że impreza kraśnicka wzbudziła niemałe emocje więc tym bardziej chętnie przedstawię swoją subiektywną relację z jej przebiegu, dodatkowo wzbogaconą zdjęciami, które umieszczę wkrótce na listowym serwerze. Zatem, po kolei.
Całość miała miejsce w sali widowiskowej miejscowego domu kultury, ładnej, przestronnej, z dużą widownią, choć nieco niedogrzanej na co szczególnie narzekali artyści. Impreza zaczęła się z małym opóźnieniem bo organizatorzy byli zmuszeni poczekać na spóźniającego się Z. Łapińskiego, któremu powierzyli rolę przewodniczącego jury. Tak więc wszystko rozpoczęło się prawie z godzinnym poślizgiem. Pan Zbigniew zaraz po przyjeździe wykonał miły gest w stronę występujących artystów, zbierając ich w jednym miejscu na widowni i w krótkiej przemowie zwrócił uczestnikom uwagę, żeby swojego występu nie traktowali jak wyścigu o laury a starali się po prostu zaprezentować wszystko to co najlepiej potrafią. Bo scena to miejsce wspaniałe i szczególne a nie plac wyścigów. W ogóle, ster jurorskiej władzy trzymał dosyć pewnie bo później, już w trakcie koncertu kilkakrotnie przerywał prowadzącemu koncert Jackowi Kadisowi, jego zapowiedzi, precyzując różne kwestie i dyscyplinując publiczność (tak tak np. znanemu zapewne większości Kraśnemu oberwało się za trzaskanie oparciami krzeseł). Mnie się takie jego podejście do całości podobało, bo widać było, że facet przyjechał do pracy i chce to czego się podjął wykonać rzetelnie. Być może dla niektórych takie zachowanie było nieco przesadne, ale ja nie odniosłem takiego wrażenia.
W konkursie, w kolejności wystąpili:
1.Marek Sochacki – z Sandomierza z „Lekcją historii klasycznej” i dwoma własnymi utworami (o drugi utwór został specjalnie poproszony przez Łapińskiego, co miało miejsce tylko w przypadku tego artysty).
2.Kinga Suchora – z Trzydnika Dużego (miejscowość koło Kraśnika) – zaśpiewała „Kołysankę” (tą do słów i muzyki J.K. co głośno zaznaczył Łapiński bo prowadzącemu koncert, Kołysanki się pomyliły i myślał, że chodzi o tę z Szukamy stajenki) i drugi utwór „Piosenka dla ptaka” (autorstwo mi gdzieś uciekło..).
3.Piotr Stankiewicz (znany wśród nas jako Kraśny) z Pruszkowa – zaśpiewał „Optymistyczny horoskop” i utwór autorski „Mazury zimą”.
4.Ania i Przemek Witkowscy ze Zdunów w woj. Łódzkim (znani z tegorocznego występu w Kołobrzegu) – wystąpili z „Arką Noego” i utworem o sugestywnym tytule nieznanego autorstwa (nie chcieli zdradzić tej tajemnicy) „W ścianę mózgiem”.
5.Urszula i Ewelina Olszówka z Kraśnika, zaśpiewały dwie piosenki J.K. – „Protest” (z cyklu „Pięć głosów z kraju”) i „Mury”
6.Kabaret Poezji i Satyry DoBramy ponoć z Lublina (choć wg prowadzącego z różnych stron Polski) – zaśpiewali „Blues Odyssa” i piosenkę autorską „Miejsce w niepamięci”
7.Daniel Sagan z Kraśnika – zaśpiewał „Głupiego Jasia” i „Pożegnanie z Okudżawą”
8.Leszek Sitarczyk z zespołem, z Trzydnika Dużego – zaśpiewali „Pieśń o śnie” i utwór własny ‘W smutku wielkim”
9.Marek Król z Biłgoraja – zaśpiewał „Boba Dylana” i utwór autorski „Pejzaż”
10.Grzegorz Kucharzewski z zespołem, z Sejn – zaśpiewali „Zbroję” i piosenkę własną „Jackowi Kaczmarskiemu wieniec żałobny”
11.Piotr Kajetan Matczuk (nasz Petrvs!) z Ełku – zaśpiewał „Mimochodem” i utwór autorski „Śmierć poety – Powstanie 1944”
12.Żeńskie trio Panny z mokrą głową z Sandomierza – zaśpiewały „Sen Katarzyny II” i utwór „Nadzieja” (autorstwa Marka Sochackiego)
13. Aleksandra Cmoluch z Annopola – wystąpiła ze „Źródłem” i „Kołysanką dla Bethovena” (aut. Marka Sochackiego)

Miał wystąpić również zespół Escape Menagement Group z Kraśnika oraz Mateusz Nagórski i Kuba Mędrzycki z Warszawy ale niestety nie dojechali.
Jeśli chodzi o parę słów refleksji na temat występów poszczególnych artystów to poziom prezentacji był mocno zróżnicowany. Dla niektórych po prostu występ na kraśnickiej scenie był swoistym świętem, być może jedyną w życiu okazją do publicznego zaprezentowania na scenie swoich umiejętności czy wreszcie wyrażenia swojego uwielbienia dla twórczości Jacka Kaczmarskiego. I bardzo dobrze, że takie występy miały miejsce bo impreza była bardziej klimatyczna a dla samych występujących wiązała się z wielkim emocjonalnym przeżyciem. Należy moim zdaniem te emocje i walkę z własną tremą i brakiem scenicznego obycia uszanować i docenić.
Drugą grupę, stanowili artyści, którzy nie mając jeszcze własnego repertuaru ale pewną dozę talentu i całkiem niezłe umiejętności wokalno-muzyczne, postawili na interpretację utworów J.K. tudzież innych twórców. I część z nich moim zdaniem wypadła całkiem nieźle. Wreszcie w skład trzeciej grupy artystów wchodziły osoby dla których Festiwal im. Jacka Kaczmarskiego był jedynie pretekstem do zaprezentowania własnej twórczości i i zdecydowanie lepiej w tej własnej twórczości wypadli, niż w próbach interpretacji utworów J.K. Ten może nieco sztucznie zastosowany przeze mnie podział, mam nadzieję odda jednak choć trochę ducha kraśnickiego festiwalu i pozwoli Wam mieć jakieś wyobrażenie o charakterze prezentacji.
Które z nich mnie się najbardziej podobały?
Otóż niewątpliwie, najbardziej profesjonalny poziom wykonawczy, ciekawy wokal (choć nieco jak na mój gust zbyt mocno przesiąknięty manierą M. Czyżykiewicza) i chyba najlepszy utwór własny zaprezentował Marek Król. Bardzo ciekawe utwory własne zaśpiewał na pewno Marek Sochacki ale za to „Lekcja historii klasycznej” zupełnie mu nie wyszła. Tych dwóch artystów uzyskało zresztą najwyższą ocenę w oczach jury i otrzymało dwie równorzędne drugie nagrody. Twórczość własna została tutaj zdecydowanie doceniona i generalnie z tym werdyktem jestem w stanie się zgodzić. Był on dla mnie logiczny choć serce chciało inaczej... Pierwszej nagrody nie przyznano.
Jeśli chodzi o wykonanie piosenek J.K. to znakomicie zabrzmiał „Sen Katarzyny II” wykonaniu Panien z mokrą głową a szczególnie partie solowe wykonywane przez jedną z wokalistek. Dziewczyna zrobiła to z sercem i przekonaniem a ponieważ ma fantastyczne warunki głosowe, byłem naprawdę pod wrażeniem. Materiałem na niezłą wokalistkę jest też na pewno Aleksandra Cmoluch, choć z racji jej bardzo młodego wieku trudno na razie coś konkretnego wróżyć. Ale „Źródło” w jej wykonaniu zabrzmiało przejmująco i słuchało się go z przyjemnością. Parę ciepłych słów chciałbym również poświęcić naszemu forumowemu i listowemu koledze Petrvsowi. Otóż jego występ był chyba najbardziej „elektrycznym” występem spośród wszystkich, w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa. Szczególnie w swój autorski utwór włożył tyle emocji, tyle serca i tyle samego siebie, że publiczność była autentycznie poruszona. Petrvs zapewne musi jeszcze popracować nad panowaniem nad głosem, nad techniką śpiewu i akompaniamentu, ale ma to nieokreślone i nieuchwytne coś, co pozwala skupić na nim uwagę publiczności. A z tym to trzeba się urodzić. Wielkie brawa Petrvsie, bo jak to mówią – dałeś czadu i poruszyłeś serca, czego, co sam widziałem, wiele osób Ci gratulowało. I żałuję, że jury się chyba zdrzemnęło bo zasługiwałeś co najmniej na wyróżnienie.
Jeśli o chodzi o trzecią nagrodę w festiwalu, a tym samym zdobycie nominacji do Kołobrzegu to otrzymał ją kabaret DoBramy. I moim skromnym zdaniem werdykt ten to był najsłabszy moment całej imprezy. Tak naprawdę to niewiadomo czym się kierowało jury przyznając tę nagrodę. Blues Odyssa w wykonaniu tego duetu to nie był broń boże utwór jaki znacie w wykonaniu jackowym. Ba, z tego utworu został tylko tekst, bełkotliwie i niewyraźnie melorecytowany przez „wokalistę”, który mając w dodatku wadę wymowy bełkotliwie wystękiwał go do mikrofonu. Muzyka była indywidualnym dziełem zespołu i została przerobiona całkowicie na modłę bluesową. Żałosnym pomysłem była również moim zdaniem próba pokazywania tego o czym mówi tekst poprzez wyciąganie zza pazuchy przez „wokalistę”, różnego rodzaju gadżetów takich jak książka, papierek imitujący banknot czy instrument w rodzaju marakasów, imitujący swoim grzechotliwym dźwiękiem odgłos przelewanego płynu. Wychodzi na to, że szanse w konkursie jeśli chodzi o prezentację utworu J.K. mają ci artyści, którzy przedstawią dany utwór w wersji jak najdalszej od oryginału. I nie ważny jest przy tym dobry smak, jakość wykonania, sensowność pomysłu a liczy się po prostu jak dla mnie, fałszywie pojęta oryginalność. Kto był w ubiegłym roku w Kołobrzegu i miał wątpliwości co do wersji rockowej czy „ekologicznej” interpretacji utworów J.K., może mieć wyobrażenie o czym mówię. Ale o ile tamte prezentacje miły chociaż ciekawą ideę i były nieźle zagrane, o tyle prezentacja zespołu DoBramy była po prostu nie do strawienia nawet dla człowieka, który w życiu nie słyszał o Jacku Kaczmarskim. Uważam, że w związku ze swoim występem zespół powinien zmienić nazwę na DoBani i przynajmniej od samego początku będzie wiadomo, że odbiorca nie ma na co liczyć. Jeśli chodzi o autorski utwór zespołu to nie mogę o nim nic powiedzieć bo szok po usłyszeniu pierwszego sprawił, że go w ogóle nie zapamiętałem. W każdym razie był wykonany w bardzo podobnej stylistyce.
Pozostałe nagrody w postaci wyróżnień trafiły do sióstr Olszówek z Kraśnika (to chyba typowy ukłon w stronę gospodarzy bo ta prezentacja na wyróżnienie w porównaniu do kilku innych na pewno nie zasługiwała) oraz Kingi Suchory (chyba za wzruszającą Kołysankę i za wiek – była to najmłodsza uczestniczka imprezy, chyba 11-letnia - bo również od tego występu były lepsze).
Refleksje ogólne? Otóż jeśli mam coś radzić osobom, które ewentualnie przymierzałyby się do startu w którychkolwiek z kolei eliminacjach, to po werdykcie stwierdzam, że bez własnego ciekawego utworu autorskiego, dostać się do Kołobrzegu będzie bardzo trudno. I być może jest to dobra droga bo przecież chodzi o to by promować twórców oryginalnych, ciekawych, którzy mają coś do powiedzenia własnym głosem. Jeśli ktoś nie dysponuje własnym materiałem albo jest on dość słaby, to drogą „na skróty” jest takie przedstawienie wybranego utworu J.K. by był on jak najdalszy od oryginału, jak najbardziej udziwniony i w założeniu mający wprawić w jak największe osłupienie całą publiczność....
Mówiąc poważnie, uważam, że należałoby się zastanowić czy eliminacji i popisu finałowego w Kołobrzegu nie zacząć oceniać dwutorowo, a mianowicie z jednej strony promować twórczość własną artystów i jej poziom a z drugiej nagradzać (choć jedną osobę!) za najciekawszą interpretację utworu J.K. Być może taki podział coś zmieniłby w sposobie oceniania? A może pomyśleć o nagrodzie publiczności? Przynajmniej wtedy miałaby ona okazję wysłuchać w koncercie laureatów tego wykonawcy, który najbardziej jej się podobał?
Po części konkursowej organizatorzy zaplanowali konkurs laureatów i występ gwiazd w osobach Z. Łapińskiego, Grzegorza Tomczaka i Małgorzaty Czajki. Koncert zgodnie z kraśnicką tradycją opóźnił się o 45 min., ale w sumie warto było poczekać. Rozpoczął się płynącym z głośników „Źródłem” w oryginalnym jackowym wykonaniu i prezentacją multimedialną na której zdjęcia J.K. przeplatały się z dziełami sztuki, które zainspirowały Mistrza do napisania na ten temat utworów. Było to bardzo dobre wprowadzenie w klimat koncertu, szczególnie po tak długim nań oczekiwaniu. Sam koncert mnie się osobiście podobał bo Łapiński jak zwykle czarował przy klawiaturze, Tomczak swoim ciepłym głosem robił atmosferę a Małgorzata Czajka pokazała, że jest artystką naprawdę godną uwagi i skupiającą na sobie uwagę słuchaczy (piękna „Lalka” w jej wykonaniu!). Nieco gorzej szła Łapińskiemu konferansjerka bo to on zapowiadał wszystkie utwory i prowadził dialog z publicznością (często się „zacinał’, mylił albo zapominał co miał powiedzieć). Ale jak sam przyznał nie potrafi tego robić, a Jacka nie stało.... W ogóle było widać, że bardzo przeżywa cały koncert a raz nawet bardzo wyraźnie się wzruszył. Na pewno jednak najlepiej wypada przy fortepianie. Tu moim zdaniem, nic nie stracił ze swojego mistrzostwa.
Po koncercie, na zakończenie imprezy odbyła się wystawa zatytułowana „Co się stało z naszą klasą” na której prezentowane były fotografie z lat osiemdziesiątych, kilku kraśnickich klas, których dawni uczniowie sami podkreślali, że twórczość J.K. ukształtowała ich i pozostała w ich sercach, a teraz mieli okazje by wrócić do przeszłości i odszukać się na dawnych zdjęciach, powspominać. Pomysł bardzo dobry, dodający blasku całej imprezie, połączony w dodatku z poczęstunkiem dla artystów i widzów, co ze zrozumiałych względów poprawiło wszystkim humory.
No i kwestia ostatnia o której chciałbym napisać a która zdążyła wzbudzić tak wielkie emocje. Zaznaczam, że jest to moje osobiste zdanie i nie jestem rzecznikiem niczyich interesów. Chodzi mianowicie o przemianowanie imprezy z I Festiwalu Piosenki Poetyckiej im. Jacka Kaczmarskiego „Źródło” na I Regionalne Eliminacje do Festiwalu Piosenki Poetyckiej im. Jacka Kaczmarskiego „Nadzieja”. W prowadzonej tu dyskusji użyto sformułowania, że usiłowano zniszczyć taką zmianą czyjąś inicjatywę i wszystko podporządkować jednemu obowiązującemu trendowi. Otóż co do zniszczenia owej inicjatywy to ja się z takim stwierdzeniem zgodzić nie mogę, bo przecież impreza się odbyła, w bardzo miłej zresztą i przyjaznej atmosferze, była zorganizowana z sercem i z emocjonalnym zaangażowaniem i pomimo kilku organizacyjnych potknięć na pewno można ją uznać za udaną. Jeśli natomiast w celu zmiany jej charakteru były czynione jakieś mało eleganckie naciski na organizatorów by zmienić jej nazwę i charakter to takie działanie z pewnością należy potępić. I chyba sedno problemu leży nie w tym, że takiej zmiany w ogóle dokonano, ale w sposobie prowadzonych działań. Cel bowiem nie może uświęcać środków. Jak było w rzeczywistości, wiedzą tylko bezpośrednio zainteresowani, ale skoro podniosło się tyle głosów protestu to chyba nie wszystko od początku było załatwiane tak jak powinno. Jestem daleki od oskarżania kogokolwiek, ale przykre jest trochę, że nawet przy okazji organizacji imprez poświęconych twórczości wielkiego artysty jakim był Jacek Kaczmarski, nie mogą one się odbyć bez małych organizacyjnych skandali. Jacek był bowiem dla wszystkich, nie był „czyjś”. Może czasami więc warto się zastanowić zanim jakimś pochopnym działaniem wbijemy cierń niezgody?
Jak mniemam organizatorzy chcieli początkowo zrobić małą, lokalną imprezę, żeby uczcić pamięć wielkiego poety na którego utworach się wychowali , zorganizować przy okazji wystawę o której pisałem, powspominać, dać szansę wystąpić lokalnym wykonawcom i zaprosić jakąś gwiazdę, która swoją obecnością uświetni całą imprezę. I to wszystko udało się zrealizować. Należy zatem postawić pytanie czy gdyby impreza odbyła się w swoim pierwotnym kształcie to czy wpłynęłoby to na jej charakter, poziom itd.. Albo inaczej: co zyskała lub straciła impreza, jej organizatorzy, na objęciu imprezy patronatem przez Fundację im. J. Kaczmarskiego? Otóż uważam, że paradoksalnie organizatorzy byli zadowoleni z takiego stanu rzeczy, gdyż impreza zyskała ogólnopolskiego patrona, przyjechali na nią artyści, którzy licząc na nominacje do Kołobrzegu w innym wypadku zapewne by się nie pojawili, choćby z racji odległości, a w dodatku pojawiła się szansa na cykliczność imprezy. Dla małego Kraśnika w którym na co dzień za wiele się nie dzieje to całkiem miła perspektywa. Trochę szkoda, że skoro Fundacja objęła patronat nad imprezą to żaden z jej przedstawicieli się nie pojawił, ale kładę to na karb jeszcze nie do końca „rozkręconej” jej działalności. Czyli impreza nie straciła nic a zyskała na pewno trochę splendoru.
I chyba tyle tego przydługiego wywodu. Na koniec chciałbym zacytować (zapewne nie dokładnie, ale mam nadzieję sens zostanie oddany), fragment jednego z autorskich utworów: Tak trudno zrozumieć, że szybko odchodzą poeci, tak łatwo zrozumieć, że na długo zostają ich piosenki. Niech zatem te proste słowa stanowią przesłanie dla wszystkich organizatorów imprez wykorzystujących schedę po wielkim twórcy – Jacku Kaczmarskim. Bo ta scheda jest najważniejsza, wartość jej przesłania i magia jej blasku, a nie kolejność dziedziczenia jej spadkobierców. Pozdrawiam wszystkich
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#19
Lodbroku...

Dziekuję za ten post.
Spokojny, rzetelny, wywarzony.
I treściwy.
Odpowiedz
#20
Dziękuję za miłe słowa Smile .
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#21
Dziękuję lodbroku!

Ja także pozwolę sobie wyrazić skromne zdanie. Relacji z konkursu nie będę zdawał bo mogłoby to być nieobiektywne - sam wszakże brałem w tym udział. Ale relacji z koncertu sobie nie odmówię. Dla mnie połowa piosenek wykonywanych przez p. Łapińskiego to była kompletna żenua. Zwłaszcza nasza klasa, z której nie wiedziałem czy płakać czy się śmiać. Grał to na jakimś dziwnie brzmiącym elektroniku (Yamaha jak dobrze pamiętam) i brzmiało to fatalnie tym bardziej że zmienił nawet w pewnym momencie linię melodyczną - po prostu nie rozumiem czemu to miało służyć. Tomczak też jakoś dziwacznie ją raz śpiewał raz recytował - ogólnie czuło się taki pewien niesmak... Ogólnie poziomem artystycznym Kraśnicka "Nasza klasa" nie różniła się zbytnio od "Naszej klasy" z pamiętnego koncertu 13 grudnia...Dalej - pan Łapiński zaskoczył mnie i to bardzo...niestety negatywnie. Po pierwsze - o ile w konkursie bardzo go podziwiałem za bezpośredniość i takie "ojcowskie podejście" do uczestników o tyle na koncercie było całkiem odwrotnie... Opóźnienie ogromne - publiczność musiała czekać około godziny w zimnej sali zanim się wszystko zaczęło. Po drugie - jego zapowiedzi - moim zdaniem okropnie żenujące.. Zwłaszcza ta: "Przepraszam Państwa, muszę państwa na chwilę zostawić samych bo mi się okropnie chce pić - jak widać papierosy mi nie służą.." po czym wyszedł, wrócił z butelką gazowanej i jeszcze sobie fajnie pociągnął "z gwinta" na co ja z siedzącym obok mnie Jackiem Michalczykiem o mały włos głośno nie wybuchnęliśmy śmiechem... Dalej - niezajomość prostych tekstów - w zasadzie nieco wstyd, tak mi się wydaje okropnie mylić teksty, które się śpiewało ponad 25 lat tym bardziej mając teksty przed nosem na pulpicie... No a to jak Łapiński zaśpiewał "Modlitwę o wschodzie słońca" - sorry... a może ja się czepiam?? :x W zasadzie dostrzegając pozytywy tego koncertu - bardzo dobrze wypadła Małgorzata Czajka - i jako jedyna w całym koncercie muszę przyznac że mi się podobała - jej wykonania prezentowały wysoki poziom artystyczny. Natomiast co do kunsztu pana Zbigniewa Łapińskiego - zawsze miałem go za genialnego muzyka, doskonałego pianistę... ale po sobotnim koncercie nabrałem do niego jakiejś rezerwy... I nie zgodzę się z lodbrokiem że pokazał swój kunszt pianistyczny - właśnie nic nie pokazał! Miałem okazję być we wrześniu na koncercie "Raj" - gdzie na pianinie grał H.F Tabęcki - poziom nieporównywalny...nie boję się powiedzieć: typu uczeń - nauczyciel...
Łapiński naprawdę nie pokazał tego na co go stać- nie wiem czy zauważyliście że zdecydowanie uprościł grane przez siebie piosenki - jak grał rozmowę - zmienił aranżację na zdecydowanie prostszą... Mylił się, zmieniał miejsce, widać było poza tym, że nie daje rady śpiewać... I nie wiem czy zauważyłeś lodbroku - wątpię bo siedziałeś w pierwszym rzędzie - że ludzie dość powiedziałbym oscentacyjnie zaczęli wychodzić.. Sam bym nie zauważył ale zwrócił mi na to uwagę Jacek Michalczyk - obejrzałem się i smutno mi się zrobiło... Przynajmniej 20 osób opuściło salę...chociaż może i więcej - nie chcę przesadzać z szacowaniem...Ogólnie miałem Łapińskiego za człowieka legendarnego, wielkiego i genialnego - tymczasem sobotniego wieczoru część tej legendy prysła... Nie piszę tego złośliwie bo nie mam podstaw- takie mam odczucia. Niemniej cieszę się że tam byłem - i mogłem pewne rzeczy zobaczyć na własne oczy.

Co do werdyktu jury - powiem jedno - kabaret śpiewający "Blues Odyssa" to jest profanacja twórczości JK. I dziwi mnie jak osoba pokroju Zbigniewa Łapińskiego mogła taką decyzję podjąć. I pewnie jeszcze długo się będę dziwił...

pozdrawiam wszystkich
Petrvs
Odpowiedz
#22
Z tego co widzę po waszych postach i z tego co słyszałem to chyba w tym Kraśniku niezłe przekręty były.W zasadzie nic prawie nie straciłem,prócz paru występów.A poza tym Petrvsie i Lodbroku dziękuje za szczegółowe streszczenie wydarzeń Smile Wiele się dowiedziałem co się działo 8)

pozdro
Odpowiedz
#23
lodbrok napisał(a):Kto był w ubiegłym roku w Kołobrzegu i miał wątpliwości co do wersji rockowej czy „ekologicznej” interpretacji utworów J.K., może mieć wyobrażenie o czym mówię.
Ja co prawda w ubiegłym roku nie byłem, ale mam wrażenie, że rzeczone wykonania można było usłyszeć na tegorocznej "Nadziei" :wink:
(czyli ledwie parę miesięcy temu :roll: )

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#24
Zeratul napisał(a):Ja co prawda w ubiegłym roku nie byłem, ale mam wrażenie, że rzeczone wykonania można było usłyszeć na tegorocznej "Nadziei" Wink
(czyli ledwie parę miesięcy temu Rolling Eyes )
Muszę powiedzieć że słyszałem wszystkie nagrania z "Nadziei" (tegorocznej) z nagrań, i tak tragicznego wykonania jak to Kraśnickie grupy jak to lodbrok określił "Do Bani" nie słyszałem :roll:
Odpowiedz
#25
Sorry, ale jak w Kraśniku wypadł Kraśny??
Odpowiedz
#26
Zeratul napisał(a):a co prawda w ubiegłym roku nie byłem, ale mam wrażenie, że rzeczone wykonania można było usłyszeć na tegorocznej "Nadziei" Wink
(czyli ledwie parę miesięcy temu :roll: )
Racja Zeratulu, zagalopowałem się Smile

A Tobie Petrvsie odpowiedziałem na liście. Nie będę tutaj już wklejał swojego posta, bo to byłaby przesada. O występie Kraśnego nic nie powiem Smile . Niech sam powie Big Grin . Pozdrawiam
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#27
lodbrok napisał(a):A Tobie Petrvsie odpowiedziałem na liście. Nie będę tutaj już wklejał swojego posta, bo to byłaby przesada. O występie Kraśnego nic nie powiem Smile. Niech sam powie Big Grin . Pozdrawiam
Tak i owszem... Ja również tam się przeniosłem żeby nie dublować. Czekamy zatem na relację Kraśnego na forum. A muszę powiedzieć że na czym jak na czym ale na zdjęciach to Kraśny wyszedł świetnie! :lol: Jutro jak znajdę chwilkę - wrzucę na ftpa.
pozdrawiam
PM Big Grin
Odpowiedz
#28
Moje zdjęcia już lecą Smile .
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#29
lodbrok napisał(a):1.Marek Sochacki – z Sandomierza
Czy on nie występował w Kołobrzegu?
Odpowiedz
#30
Nieee... Jesli oceniasz po zdjęciu to bardzo podobny do niego był Jacek Walczyk bodajże z Kołobrzegu
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  VII "Nadzieja" - eliminacje do konkursu ReDi 2 3,112 07-24-2010, 04:35 PM
Ostatni post: Michał Wilgocki
  Kraśnik - eliminacje do Nadziei Artur 0 1,026 09-27-2006, 06:02 PM
Ostatni post: Artur
  POZNAŃ: eliminacje do "Nadziei" Coma 2 1,640 04-07-2006, 10:09 PM
Ostatni post: MART
  Nadzieja III - eliminacje mazowieckie Luter 30 6,634 03-15-2006, 02:16 PM
Ostatni post: michalf
  nadzieja III - eliminacje Poznań yeremyash 11 3,886 02-20-2006, 04:18 PM
Ostatni post: Kate

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości