Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jaki był.....
#1
Witam wszystkich.Ja znów z zapytaniem raczej o prywatną sferę życia.Ponieważ mogę przeczytać co J.K napisał co zaśpiewał o to nie pytam choć wszystkiego jeszcze nie przeczytałem i może ktoś uzna że to ważniejsze.Mam nadzieję że napisze ktoś kto znał Jacka a nie tylko te osoby które mają wyobrażenie o Jacku i mglistą wiedzę.Interesuje mnie jaki J.K był w relacjach między ludźmi.Czy był impulsywny czy szybko sie denerwował czy wręcz odwrotnie był oazą spokoju.Czy podchodząc po koncercie do niego po autograf nawiązywała sie nić sympatii czt raczej spełniał swój obowiązek?Czy ktoś może znał go z tej strony?Przydała by sie tu jakaś opowieść o Jacku pani Alicji. :| :| :|
Odpowiedz
#2
W takiej ksiażeczce "syn marnotrawny" dodawnej do song boka możesz troche przeczytac ( co prawda nie wiele ale to coś). Poszukaj a napewno znajdziesz jakieś wspomnienia(dla chcącego nic trudnego). Kiedyś w TV Gintrowski mówił coś o Jacku... Zresztą o tym jaki był można się dowiedzieć z jego tekstów prozatorskich - trzeba tylko umieć czytać.

I tylko jedna mała prośba nie drecz ani Pani Alicji ani innych osób które znały bardzo dobrze Kaczmarskiego. Jak będą chcieli to sami powiedzą a jak nie to nie. To jest ich prywatna sprawa... ich życie i ich wspomnienia... i może nie koniecznie chcą sie nimi dzielić - a nie sadzę, żeby mieli taki obowiązek.

P.S
Jak Ty byś sie czuł gdyby ktoś wypytywał się Ciebie o to jakim człowiekiem była osoba którą kochałeś a która teraz nie żyje?? Czy nie sadzisz, że takie wspominanie ( i to jeszcze publiczne) nie jest bolesne??
Otulajać się duszy swej płaszczem
Co nie chroni przez żadnym urazem...
Odpowiedz
#3
kaja napisał(a):I tylko jedna mała prośba nie drecz ani Pani Alicji ani innych osób które znały bardzo dobrze Kaczmarskiego. Jak będą chcieli to sami powiedzą a jak nie to nie. To jest ich prywatna sprawa... ich życie i ich wspomnienia... i może nie koniecznie chcą sie nimi dzielić - a nie sadzę, żeby mieli taki obowiązek.
Obowiązku oczywiście nikt nie ma!
Z drugiej strony, nie widzę nic złego we wspomnieniach. Wspominać można a nawet należy. Przecież nie tylko o to chodzi, by pieśń nie ginęła ale także by żywa była pamięć o człowieku. Problem w tym, by zrobić to ze smakiem a to już niewielu potrafi. Pięknie Jacka wspomina Robert Siwiec. Jego tekst "jak to jest z Jackiem" możesz przeczytać na tej stronie. Polecam!
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#4
hmmm... jaki był Jacek? osobiście go nie znałem ale mam dwóch znajomych którzy go poznali. Cóż może was to rozczaruje, mnie na początku zdziwiło ale prawdą jest to że Jacek był komercjalistą tworzył dla pieniędzy a nie dla idei, fakt jest faktem że miał talent i umieł go sprzedać... Niema co się dziwić każdy musi z czegoś żyć a Jacek żył rozrzutnie, potrwfili jednego wieczoru wypić par butelek Ginu przy czym ile trzeba było zachodu żeby w ogóle dostać Gin. Faktem jest że Jacek dawał z siebi wszystko gdy grał nawet kiedy dawał koncert u znajomej w mieszkaniu gdzie (niewiadomo jak) zmieściło się ponad 30osób ale zanim rozpoczął zdiął czapke i puścił w krąg żeby ludzie wrzucili coś kasy...
Odpowiedz
#5
No tak, nie znałeś ale inni znali więc im wierzysz... A ja mam wrażenie, że po prostu przeczytałeś o tym tutaj...
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/media/artykuly/szenborn.php">http://www.kaczmarski.art.pl/media/arty ... enborn.php</a><!-- m -->

Nie bądź żałosny człowieku.
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#6
Co do wspomnien Szenborna o JK to czy prawidlowa nazwa cytowanego na tutejszej Witrynie czasopisma nie jest przypadkiem „FAKTY i MITY. Tygodnik nieklerykalny“ a nie „FAKT“ (jak wywieszono tutaj)? Szenborn jest tam zastepca Naczelnego...
Nie zebym sie podniecal tym ze „nieklerykalny“, ale chcialbym cos uscislic... Zwlaszcza ze swojego czasu pewien Geppard powolywal sie na cytat z tego „nieklerykalnego“ pisemka...

Nie za bardzo rozumiem nerwowe reakcje (pojawily sie juz wczesniej, podczas dyskusji z Geppardem) na przypomnienie ze ludzie rzucali Kaczmarowi pieniadze do kapelusza...
Nie wiem co zaproponowalibyscie JK jako sposob utrzymywania sie, zwlaszcza w czasach gdy zdarzalo mu sie dawac 2-3 koncerty na dzien, podczas ktorych – jak to przypomniano – dawal z siebie wszystko.
Nie przypuszczacie ze tez potrzebne mu byly pieniedze by cos zjesc, wypic ( o !) czy zaplacic za pociag by przyjechac koncertowac w innym miescie ?
Mial uprawiac fotosynteze, czy jak ?
A moze chodzi o to ze to mialo miejsce”takze” na koncertach w mieszkaniach ? Przeciez pierwsze lata JK jako piesniarza polegaly glownie na koncertowaniu po mieszkaniach !
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#7
thomas.neverny napisał(a):Nie za bardzo rozumiem nerwowe reakcje (pojawily sie juz wczesniej, podczas dyskusji z Geppardem) na przypomnienie ze ludzie rzucali Kaczmarowi pieniadze do kapelusza...
Nie wiem co zaproponowalibyscie JK jako sposob utrzymywania sie, zwlaszcza w czasach gdy zdarzalo mu sie dawac 2-3 koncerty na dzien, podczas ktorych – jak to przypomniano – dawal z siebie wszystko.
Nie przypuszczacie ze tez potrzebne mu byly pieniedze by cos zjesc, wypic ( o !) czy zaplacic za pociag by przyjechac koncertowac w innym miescie ?
Mial uprawiac fotosynteze, czy jak ?
A moze chodzi o to ze to mialo miejsce”takze” na koncertach w mieszkaniach ? Przeciez pierwsze lata JK jako piesniarza polegaly glownie na koncertowaniu po mieszkaniach !
Nic dodać, nic ująć... Brawo! :beer:
Bo źródło wciąż bije...
Odpowiedz
#8
Raziel napisał(a):ale prawdą jest to że Jacek był komercjalistą tworzył dla pieniędzy a nie dla idei
Thomasie, jeśli uważasz to zacytowane przez mnie zdanie z wypowiedzi Raziela za prawdziwe, to przyznaj to wprost albo poprzyj dowodami. Dla mnie to bzdura.
Nie chodzi bowiem o to, że gdzieś podczas domowych koncertów krążył kapelusz i ludzie wrzucali "co łaska". To normalna rzecz i nie widzę w tym nic złego. Artysta nie ma się czego wstydzić. Jednak artykuł Szenborna moim zdaniem wykraczał poza podanie prostej informacji, że takie fakty miały miejsce. Szenborn sugerował, że tak naprawdę dla J.K. liczyła się kasa a nie twórczość. A to moim zdaniem stwierdzenie zupełnie nieuprawnione (nie poparte dowodami) i wyrządzające Jackowi krzywdę. Chęć godnego życia z tego co jest życiową pasją to jedno a bycie "komercjalistą" i "tworzenie wyłącznie dla pieniędzy", to moim zdaniem zupełne przesunięcie akcentów.
Dodatkowo jeśli jeszcze pisze to człowiek o nicku Raziel, dla którego jest to pierwszy post na forum i ktory żywcem do swojego posta przenosi myśli z artykułu Szenborna, to wybacz, ale wiarygodnośc takiej wypowiedzi jest dla mnie równa zeru. Podejrzewam nawet jakieś celowo złośliwe działanie
Co do tego, że tekst ten pierwotnie był drukowany w pismie "Fakty i mity", to jest to prawdopodobne. Ja ten tekst mam z Angory, więc muszę sprawdzić skąd był przedruk. Swoją drogą, druga część tytułu tego piosma odzwierciedla treść tego artykułu. Istny nomen omen. Pozdrawiam
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#9
Drogi Lod…

Pozwole sobie przypomniec ze polemizujac z Razielem odwolales sie do artykulu SZENBONA («... A ja mam wrażenie, że po prostu przeczytałeś o tym tutaj... » ) i - na tamtym etapie - nie sprecyzowales ze chcesz polemizowac z jakas konkretna teza RAZIELA.

A poniewaz (jak zaznaczylem w poprzedniej wypowiedzi !!!) o artykule Szenbona juz na tym forum dyskutowano (ja sie akurat wtedy nie wlaczylem) i czesc dyskutantow wygladala na zbulwersowanych tym kapeluszem, tym razem nie wytrzymalem i sie wlaczylem.
Na tamtym etapie dyskutowalem wiec nt jednego z watkow artykulu SZENBONA. I wydaje mi sie ze zaznaczylem o co mi chodzi (kapelusz), z czym polemikuje.

Wzmianka o kapeluszu pojawia sie u Raziela i u Szembona (do ktorego nas odsylales), sadze wiec ze mialem prawo z tym dyskutowac ?

Przyznaje ze nie udalo mi sie wiecej odgadnac z Twojej pierwszej interwencji, gdzie rzuciles link na SZEMBONA plus dosc lakoniczne « Nie bądź żałosny człowieku ».

Teraz jestesmy na nowym etapie bo napisales troche wiecej o co Ci wtedy chodzilo i nawet zacytowales (teraz !) fragment z Raziela ktory Cie najbardziej poruszyl.

Zmartwisz sie pewnie, ale nie przyjmuje Twojego zaproszenia bym cos tam Ci « udowodnil » badz « przyznal » (bym sam « sie przyznal » ?) bo zaproszenie to wydaje mi sie nielogiczne jako na odpowiedz na moje wyklady o kapeluszu. No i nie chce mi sie wywarzac otwartych drzwi.

Za logiczna zas uwazam dalsza czesc Twojego posta. Kapelusz widzi nam sie podobnie, wiec nie bede walkowac tematu. Co do pochopnych osadow „naszego nowego kolegi Raziela“ to tez wydaje mi sie dziwne ale az tak bym sobie tym krwi nie psul („...eeee-tam, panie...takie tam lysiakostwo lub inne talatajstwo...“). Nie uniknie sie ryzyka ze ktos sie dolaczy i bedzie plesc farmazony czy prowokowac (alternatywa byloby zakladanie kwarantanny dla nowych czlonkow...). Nie nalezy sie tym przejmowac. Przypomnijmy tez ze plecienie farmazonow nie jest wylaczna specjalnoscia nowych czlonkow tego forum...:-)

Jesli „FAKTY i MITY“, trzeba bedzie poprawic gdzie trzeba...

Tez pozdrawiam
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#10
Może rozświetli sprawę fakt, że nie istnieje słowo "komercjalista", więc JK nie mógł być czymś, co nie istnieje.

Pozdrawiam
Odpowiedz
#11
thomas.neverny napisał(a):Przyznaje ze nie udalo mi sie wiecej odgadnac z Twojej pierwszej interwencji, gdzie rzuciles link na SZEMBONA plus dosc lakoniczne « Nie bądź żałosny człowieku ».
Rzeczywiście moja pierwsza wypowiedź była być może zbyt lapidarna żeby wysnuć z niej co mnie najbardziej poruszyło w poście Raziela. Bo oczywiście nie był to "kapelusz", co do czego jesteśmy zgodni. A do Szenborna odesłałem dlatego, że Raziel napisał:"osobiście go nie znałem ale mam dwóch znajomych którzy go poznali" co w kontekście całej jego wypowiedzi znaczyło, że to od nich ma informacje, którymi podzielił się poniżej. Tymczasem wygląda na to, że "zerżnął" je po prostu z artykułu Szenborna (no chyba, że zna go osobiście). Dałem więc link na dowód takiego postępowania. No a że w artykule Szeborna jest także o "kapeluszu" to wyszło jak wyszło.
thomas.neverny napisał(a):Zmartwisz sie pewnie, ale nie przyjmuje Twojego zaproszenia bym cos tam Ci « udowodnil » badz « przyznal » (bym sam « sie przyznal » ?) bo zaproszenie to wydaje mi sie nielogiczne jako na odpowiedz na moje wyklady o kapeluszu. No i nie chce mi sie wywarzac otwartych drzwi.
Nie zmartwię się, bo wszystko jest już jasne. Po prostu doszło do nieporozumienia, ale to już wyjaśniłem powyżej.
Mówisz, żeby się nie przejmować? Staram się, ale czasami to baaaardzo trudne. Pozdrawiam
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#12
Raziel napisał(a):tworzył dla pieniędzy a nie dla idei
Cytat:"(...)- Czy nie ma Pan wrazenia, iz pańscy odbiorcy oczekuja raczej zaangażowania w to, co sie tu dzeje, skrócenia dystsnsu do bierzacych spraw polskich? Że to, co Pan teraz śpiewa, o stsunkach międzyludzkich, o relacjach między kobieta a mężczyzną, te wszystkie bardziej filozoficzne i egzystencjonalne tematy sa mniej życzliwie odbierane?
- Możliwe, ale to jest ich problem. Jeżeli brakuje im tego w mojej twórczosci to powinni sami zacząć pisać. Bo jesli przychodzą na mój koncert, to musza słuchac tego co mnie interesuje(...)"
ekhm... czy tak powiedział by człowiek, który tworzy dla pieniędzy ??:>
Otulajać się duszy swej płaszczem
Co nie chroni przez żadnym urazem...
Odpowiedz
#13
kaja napisał(a):czy tak powiedział by człowiek, który tworzy dla pieniędzy ?
No nie, ale nie kłóci się to z tym, że żył z tego co tworzył.
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#14
Mnie nie bardzo razi to zbieranie do kapelusza czy w ogóle pobieranie pieniędzy za śpiewanie, bo to w końcu zawód. Ale kolejny raz razi mnie snobizm kaczmarofilów! Ludzie, to że ktos napisał swojego pierwsze posta na forum nie umiejsza z marszu jego inteligencji czy wiedzy, moża polemizowac z autentycznością jego słów, ale nie róbcie od razu z siebie takiej zamkniętej kasy znawców!
Odpowiedz
#15
Choć być może słowo komercjalista nie istnieje formalnie, to chyba nikt nie ma wątpliwości, że chodzi w tym słowie o osobę reprezentującą postawę zwaną komercjalizmem (czyli postawę charakteryzującą się wyłącznie nastawieniem na zysk).

O ile wiem i o ile pamiętam, Jacek nie był jakimś szczególnym komercjalistą. Nawet pytano go ponoć, czemu tak mało bierze za swoje koncerty (większość koncertów). Odpowiadał: "bo wiem, ile zarabiają ludzie w tym kraju". Na całą masę koncertów JK jeździł pociągami, sypiał w podrzędnych hotelach - pdobno dlatego, żeby nie podwyższać kosztów imprez.

Sam osobiście, z powodu braku sporządzonego w odpowiedniej chwili dokumentu, podpisywałem umowę po jednym z koncertów - w łódzkiej "Przechowalni". Umowa opiewała na niewielką kwotę - wierzcie mi. Za koncert mógł wziąć spokojnie 2-3 razy więcej.

Wiem też o koncertach dawanych absolutnie za darmo.
Odpowiedz
#16
Nawet jeśli to co z tego, ze żył z tego co tworzył? Całe szczęście nie pisał tekstów na zamówienie. Sądze, ze nie jeden artysta utrzymywał sie bądź utrzymyje z tego co tworzy( no np. taki Janusz Radek, nie orientuje sie dokładnie ale sądze, że on zarabia na tym co tworzy [ a raczej jak śpiewa] ).
Otulajać się duszy swej płaszczem
Co nie chroni przez żadnym urazem...
Odpowiedz
#17
No po prawdze to pisał na zamówienie...Tzn napisał Dwadzieścia lat później na rocznice Solidarnosci, ale wierze, ze nie za pieniadze, tzn. nie dla samej kasy...Tongue
Odpowiedz
#18
Markowa napisał(a):No po prawdze to pisał na zamówienie...
Więcej jest na "zamówienie". np "Niech" Wink. Podejrzewam, ze raczej po koleżeńsku wyglądało to zamówienie.
Odpowiedz
#19
A czy Hymn wieczoru kawalerskiego na zamówienie nie jest? Smile Wprawdzie dla kolegi, ale fakt pozostaje Smile
"In the city od blinding lights..."

--------------------------
http://www.triadapoetica.art.pl
http://www.gentlemanschoice.pl
http://www.krest.pl
Odpowiedz
#20
Hymn to raczej z potrzeby, a nie na zamówienie. Co innego komuś dedykowac utwór, a co innego napisac na czyjąś prośbę.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#21
Hmmm no w sumie....dobra przyznaje mała gafa z mojej strony Tongue
"In the city od blinding lights..."

--------------------------
http://www.triadapoetica.art.pl
http://www.gentlemanschoice.pl
http://www.krest.pl
Odpowiedz
#22
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):napisał Dwadzieścia lat później na rocznice Solidarnosci
Jakby mi ktoś wystawił taką "laurkę" w miejsce zamówionej, to nie wiem, czy bym zapłacił... :lol:
[color=maroon][size=84][b]Krokiem adekwatnym do rozwoju zdarzeń
Idę przed siebie i marzę:)[/b][/color][/size]
Odpowiedz
#23
Racja, misiek-st, ale to już zupełnie inna kwestia...
Odpowiedz
#24
Ja nie wiem, czy nie mylimy tu pojęć? Michał Anioł sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej malował na zamówienie, posągi robił na zamówienie. Mozart komponował na zamówienie i jeszcze się dobijał, żeby je dostać. Właściwie wielcy artyści nie pracowali inaczej. Owszem, piosenkę można napisać bez zamówienia, bo jej koszty materialne są znikome. Ale chodzi o koszty, a nie o zasadę. Profesjonaliści pracują za pieniądze, czystą sztuką zajmują się amatorzy. A jednak profesjonaliści dają zwykle dzieła większego formatu niż amatorzy. Jest stary przepis "jak otrzymać dzieło sztuki" - "zatrudnić artystę". Oczywiscie są mecenasi, którym nie zależy na dziele sztuki, ale na laurce. Tych artysta powinien mieć na oku i uważać w kontaktach z nimi. Są to czasem tacy, którzy już wszystko kupili, nie mają pomysłu na więcej i postanawiają nabyć "cóś ze sztuki". Ale normalny człowiekna poziomie (bo posiadanie pieniędzy nie wyklucza posiadania poziomu) nie będzie uczył Kaczmarskiego, jak napisać piosenkę, bo zda sobie sprawę ze swojej śmieszności. Więc przy takim układzie sił - co jest złego w pisaniu na zamówienie i w pisaniu zawodowym czyli za pieniądze?
Pozdrawiam
Odpowiedz
#25
zbych napisał(a):Więc przy takim układzie sił - co jest złego w pisaniu na zamówienie i w pisaniu zawodowym czyli za pieniądze?
Może nie tyle złego co właśnie istnieje ryzyko podejrzeń o ową laurkę jak piszesz. Chociaż w sumie masz rację Smile
Odpowiedz
#26
OSTATNIA WIECZERZA

MICHAŁ ANIOŁ: -Dobry wieczór, Wasza Świątobliwość.
PAPIEŻ: -Dobry wieczór, Michale Aniele. Chciałbym z tobą pogadać o tym twoim obrazie "Ostatnia Wieczerza". Nie jestem nim zachwycony.
MICHAŁ ANIOŁ: -O rany, kosztował mnie wiele pracy.
PAPIEŻ: -Wcale nie jestem nim zachwycony.
MICHAŁ ANIOŁ: -Nie podoba ci się galaretka. Dodaje trochę koloru. Aha, chodzi o kangura?
PAPIEŻ: -Jakiego kangura?
MICHAŁ ANIOŁ: -Żaden problem, zamaluję go.
PAPIEŻ: -Nie widziałem tam żadnego kangura.
MICHAŁ ANIOŁ: -Jest z tyłu. Nie ma sprawy, zamaluję go, zrobię z niego apostoła. Zgoda?
PAPIEŻ: -W tym właśnie problem.
MICHAŁ ANIOŁ: -Jaki?
PAPIEŻ: -Apostołowie.
MICHAŁ ANIOŁ: -Są za bardzo żydowscy? Judasza zrobiłem najbardziej żydowskiego.
PAPIEŻ: -Nie o to chodzi. Jest ich tam 28.
MICHAŁ ANIOŁ: -No to jeszcze jeden nie zaszkodzi, zrobię go z kangura.
PAPIEŻ: -Nie o to chodzi.
MICHAŁ ANIOŁ: -No to zamaluję kangura. Mówiąc szczerze, nie byłem z niego zadowolony.
PAPIEŻ: -Nie o to chodzi. Tam jest 28 apostołów!
MICHAŁ ANIOŁ: -Zbyt wielu?
PAPIEŻ: -No jasne, że zbyt wielu!
MICHAŁ ANIOŁ: -Chciałem oddać nastrój prawdziwej Ostatniej Wieczerzy, nie jakiejś tam ostatniej kolacyjki, ostatniego posiłku czy finałowej przekąski. Chciałem, żeby to było, kurczę, z wykopem...
PAPIEZ: -Tylko 12 apostołów uczestniczyło w Ostatniej Wieczerzy.
MICHAŁ ANIOŁ: -Może niektórzy przyszli z...
PAPIEŻ.: -Tylko 12 w sumie.
MICHAŁ ANIOŁ: -Może wpadli ich przyjaciele?
PAPIEZ: -Posłuchaj. W Ostatniej Wieczerzy uczestniczyło tylko 12 apostołów i Pan. W Biblii wyraźnie jest to napisane.
MICHAŁ ANIOŁ: -Żadnych przyjaciół?
PAPIEŻ.: -Żadnych.
MICHAŁ ANIOŁ: -Kelnerzy?
PAPIEZ: -Nie.
MICHAŁ ANIOŁ: -Kabaret!
PAPIEŻ.: -Nie!
MICHAŁ ANIOŁ: -Lubię sceny z dużym rozmachem. Mogę kilku zamalować, ale...
PAPIEZ: -Było tylko 12 apostołów.
MICHAŁ ANIOŁ: -Mam! Mam! Nazwiemy obraz "Przedostatnia Wieczerza".
PAPIEŻ.: -Co?
MICHAŁ ANIOŁ: -Musiała być i taka. Skoro była ostatnia, musiała być i przedostatnia. Tak więc będzie to ta przednajwiększa wieczerza. Biblia chyba nie mówi, ilu ludzi tam było, prawda?
PAPIEŻ: -Nie, ale...
MICHAŁ ANIOŁ: -Właśnie!
PAPIEŻ: -Słuchaj, Ostatnia Wieczerza to ważne wydarzenie w życiu naszego Pana, a przedostatnia taką nie była. Nawet jeśli był na niej zaklinacz węży i zespół rockandrollowy. Zamówiłem u ciebie "Ostatnią Wieczerzę" i życzę sobie otrzymać "Ostatnią Wieczerzę". Z 12 apostołami i jednym Chrystusem.
MICHAŁ ANIOŁ: -Jednym???
PAPIEŻ: -Tak. Jednym. Co cię opętało, że namalowałeś tam aż trzech Chrystusów?
MICHAŁ ANIOŁ: -Bo to robi wrażenie, koleś.
PAPIEŻ: -Wrażenie?
MICHAŁ ANIOŁ: -Jasne! Wspaniale wygląda! Jeden gruby idealnie równoważy dwóch szczupłych.
PAPIEŻ: -Był tylko jeden Odkupiciel!
MICHAŁ ANIOŁ: -Wiem o tym. Wszyscy o tym wiemy, ale co z moją licencją artysty?
PAPIEZ: -Chcę jednego Mesjasza!
MICHAŁ ANIOŁ: -Powiem ci, czego ty chcesz, koleś. Chcesz jakiegoś cholernego fotografa, ot co! Ja jestem artystą, do ciężkiej cholery!
PAPIEZ: -Zaraz ci powiem, czego chcę. Chcę "Ostatniej Wieczerzy" z jednym Chrystusem, 12 apostołami, bez kangurów, bez numerów na trampolinie, do południa w czwartek albo ci nie zapłacę!
MICHAŁ ANIOŁ: -Cholerny faszysta!
PAPIEŻ: -Jestem cholernym papieżem. I może nie znam się na sztuce, ale wiem, co lubię!
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#27
To jest genialny skecz, niestety, nigdy nie zrealizowany. Dodałbym tylko dla sprawiedliwości autorów, czyli Monty Pythonów.
Pozdrawiam
Odpowiedz
#28
thomas.neverny napisał(a):PAPIEZ: -Zaraz ci powiem, czego chcę. Chcę "Ostatniej Wieczerzy" z jednym Chrystusem, 12 apostołami, bez kangurów, bez numerów na trampolinie, do południa w czwartek albo ci nie zapłacę!
No i co? Nie zapłacił? Bo jakoś cicho o "ostatniej wieczerzy" Michała Anioła...

marek
Odpowiedz
#29
zbych napisał(a):Dodałbym tylko dla sprawiedliwości autorów, czyli Monty Pythonów.
Tak pomyślałem właśnie czy to nie oni. Czuć styl Smile
Odpowiedz
#30
zbych napisał(a):To jest genialny skecz, niestety, nigdy nie zrealizowany. Dodałbym tylko dla sprawiedliwości autorów, czyli Monty Pythonów.
Pozdrawiam
Ale był zagrany na żywo Live At Hollywood Bowl, Dodałbym tylko dla sprawiedliwości autorów Wink
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości