Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zachód słońca
#1
Zapraszam do lektury następnego opowiadanka... i podzielcie się opiniami, wrażeniami etc.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Rzeka dostojnie przepływała przez równinę, rzeźbiła swe koryto mocą swego majestatu, swej dojrzałości. Rozlewała się szeroko, spokojnie; nie musząc nic sobą udowadniać, jak dojrzała kobieta, która zna swoją wartość.
Nie była już górskim potokiem – podlotkiem – wartkim, szumiącym, jakby szepczącym: „To ja, zobaczcie mnie”; bawiącym się delikatnym pieszczeniem otoczaków, muzyką szumiących wodospadów, energiczną gonitwą tańczących zawirowań, rzeźbieniem w skałach. Czasem w swej dziecięcej złości wylewała daleko poza swoje koryto, czyniąc szkody w okolicy, jakby mówiła: „No, teraz będziecie traktować mnie poważnie”.
Potem była młoda, piękna i atrakcyjna. Kokieteryjnie mrugała powiekami fal, gdy słońce odbijało się w jej toni, błękitną wstęgą opasywała napotkane na swej drodze skaliste wzgórza, których nie mogąc szybko obalić, musiała omijać je tak, by nie tracić swego poczucia godności.
Kiedy miała jeszcze w sobie nieco młodzieńczej świeżości, cieszyła się życiem, które w niej i wokół niej się toczyło. Ryby żwawo płynęły na żer i tarło. Samiec krzyżówki dyskretnie czyścił swoje upierzenie. Trafiał się też dostojny łabędź w białym stroju jakby z innej epoki.
Później jej woda była coraz bardziej mętna. Chłonęła w siebie gorzkie doświadczenia, przemyślenia i już nie była tak otwarta i przezroczysta jak dawniej. Niechętna i zmęczona, płynęła właściwie już tylko z poczucia obowiązku, z rzadka odnajdując nowe motywacje.
Ale teraz już powoli zbliżała się do kresu, do zjednoczenia z Wielkim Morzem, do zatracenia swej inności, tożsamości i stania się tworzywem.
Jednak nie było jej do tego spieszno – jak nie jest spieszno człowiekowi do śmierci. Dlatego zwalniała biegu, rozwlekle przemierzając nizinną przestrzeń, jak ktoś, kto chce swym niespiesznym działaniem oszukać płynący czas.
Nad rzeką, właśnie tu, zbudowano Miasto. Leży ono na obydwu brzegach; jednak o ile część prawobrzeżna, północna, tętni życiem aglomeracji, to na południu dominuje dzika przyroda: łąki, mokradła i gdzieniegdzie jakiś niewielki zagajnik.
Obydwa brzegi, obydwie skrajnie różne strony miasta łączy bardzo długi most. Przejechać go samochodem – to minutka, ale piechotą... to się idzie i idzie. Zwłaszcza pierwszy raz.
Widzi się wtedy długą, jednostajną, ciemną linię żelaznej poręczy, która odgradza piechura od toni gdzieś tam na dole. Przesuwają się w oczach nitowane, grube elementy konstrukcji. Wkrótce patrząc w dal nie widzi się końca, a odwróciwszy się nie sposób ujrzeć początku.
Kiedy przebywałem w Mieście, lubiłem chodzić na most wieczorami. Wtedy zachodzące słońce odgrywało swój codzienny spektakl. Oto rozżarzona kula ognia, która pracowicie dzień cały dawała wszystkim światło i ciepło, przygasnąwszy nieco, jakby zanurzała się w wodę.
Rzecz całą najlepiej widać ze środka mostu patrząc w kierunku biegu rzeki. Trzeba się spieszyć, aby zdążyć na czas, aby najpiękniejsze momenty widowiska nie uszły naszym oczom.
Słońce, okrywszy się purpurowym rumieńcem, delikatnie opada nad horyzont. Nie potrafi ukryć swego szczęścia – wkrótce całe niebo pokrywa się różową poświatą. Zawiesza się w końcu tuż nad wodą.
Rzeka odbija jego postać, jej drżące wody napełniają się nową barwą. Chłoną ją spokojnie, ale chętnie, jakby powstrzymując swoją niecierpliwość.
Lecz rzecz się nieco rozwleka. Stoją naprzeciw siebie, jakby chciały tą zwłoką bardziej rozpalić wzajemną namiętność. Cierpliwi i niespieszni sycą się swoją obecnością, wzajem podziwiając piękno swoich ciał.
Wreszcie dotyka gorące słońce delikatnym pocałunkiem płynących wód. Już nie ma odwrotu. Gwiaździsta kula ognia coraz bardziej zatraca się w rzece, subtelnie napełniając sobą spokojny nurt. Słońce już nie tyle oświetla świat nad horyzontem, ile coraz bardziej napełnia sobą rzekę.
Potem zapada zmrok.

KONIEC
Pietrek_C
Odpowiedz
#2
Ja się nie znam na tówrczości zbytnio, ale napiszę co odczuwam. Opowiadanie przeczytało się łatwo i całkiem przyjemnie. Używałeś wielu porównań i tym podobnych rzeczy oraz ciekawego słownictwa. Sądzę, że chciałeś opisać obrazowo nadrzeczny krajobraz (bo głębszego przesłania nie widzę), ale jakoś mi się nie udało tego ujrzeć "oczyma wyobraźni". Czegoś mi tu brakuje, nie wiem czego. Tak jakby brakowało polotu, sam nie wiem. :beer: za próbę (copyrajt baj Spalding).
Bo z wolnością jest jak z kołdrą, pod którą się śpi ze wszystkimi na jednym łóżku.
Każdy chciałby mieć ją tylko dla siebie, ale jak za mocno ją pociągnie
to osobie z drugiej strony jest zimno.
Odpowiedz
#3
A mnie się podoba nawet. To nie tylko pejzaż - bardzo mi się podoba porównanie rzeki do kobiety choćby...
Szczególnie urzekła mnie pierwsza część opowiadania - udało Ci się namalować słowami piękny impresjonistyczny obraz w mojej wyobraźni.
Później go zburzyłeś trochę,bo ja wyobraziłem sobie rzeczywistość fantastyczną,może odległą w czasie,może z innego świata... A tu samochody się nagle mi pojawiły Tongue
Ale to tylko moje nic nieznaczące marudzenie - poza tym wszystko zapowiada się ciekawie Smile
Odpowiedz
#4
CeCe napisał(a):(...)Sądzę, że chciałeś opisać obrazowo nadrzeczny krajobraz (bo głębszego przesłania nie widzę), ale jakoś mi się nie udało tego ujrzeć "oczyma wyobraźni". Czegoś mi tu brakuje, nie wiem czego. Tak jakby brakowało polotu, sam nie wiem (...)
W sumie było to głównie ćwiczenie opisu; czy też takich elementów, gdzie akcja jest bardzo wolna, wręcz statyczna. Jak patrzę na to teraz to myślę, że opis rzeki jest bardziej doszlifowany, dorobiony. Końcówka moim zdaniem słabsza, ale i tak chyba najlepsza, na jaką mnie w tym momencie stać.
Mistszu napisał(a):(...)Później go zburzyłeś trochę,bo ja wyobraziłem sobie rzeczywistość fantastyczną,może odległą w czasie,może z innego świata... A tu samochody się nagle mi pojawiły (...)
To ważne co piszesz. Gdzieś czytałem bowiem, że nie powinno się pisać w sposób zmuszający czytelnika do jakichś gruntownych rewizji jego wyobrażenia osób, akcji etc. Staram się o tym pamiętać, ale jeszcze wiele się muszę nauczyć. Te opowiadania, które "puszczam" na tym forum to w zasadzie moje pierwsze próby z taką formą wypowiedzi...

Pozdrawiam...
Pietrek_C
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości