Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pejzaż z szubienicą
#1
Szukałem tego na forum, jednakże niestety nikt jeszcze o tym nie pisał.

Niezmiernie podoba mi się jedna (nie tylko jedna, ale tej nie rozumiem) piosenka Kaczmarskiego. „Pejzaż z szubienicą” piosenka napisana do obrazu Breughla o tym samym tytule. Jest to moim zdaniem bardzo niezwykła piosenka.
Nie mogę jej zrozumieć, jednoznacznie zinterpretować. Bardzo proszę Was o podanie własnych interpretacji tej piosenki. Później podam swoją.
Jestem przekonany, że piosenka ta nie jest opisem obrazu Breughla. Obraz ten jest tylko pretekstem do przekazania innej treści. Każda z piosenek Jacka Kaczmarskiego będąca opisem obrazu jest doskonałym odwzorowaniem każdego szczegółu. Niemalże, słysząc słowa piosenki widzi się malowany na płótnie obraz – tak jest np. z „Krzykiem”, „Rozstrzelaniem”, „Upadekiem Ikara” czy „Autoportretem Witkacego” .
Ta piosenka natomiast jest czymś zupełnie innym (moim zdaniem oczywiście – może ktoś uważa, że jednak opisuje ona obraz). W tym wierszu (myślę, że mogę użyć tego słowa zamiennie do piosenki) Kaczmarski przedstawia jakąś opowieść, której nie można znaleźć w żadnym miejscu obrazu. Nic się nie zgadza, po za samą szubienicą, która na obrazie jest pusta. Ta piosenka opowiada jakąś historie, a może coś innego. Jednak moim zdaniem nie jest opisem obrazu.
Proszę Was bardzo o swoją jej interpretację.
Odpowiedz
#2
Drogi lotrze, przede wszystkim witaj na forum Smile . Odpowiedz na wstępie na jedno pytanie. O ile widziałeś obraz (a tak z Twoich słów wynika) powiedz co widzisz w lewej dolnej ćwiartce obrazu i jak to się ma do pierwszej część tekstu J.K., do wersu zaczynającego się od słów: "No jak ci tam na górze..." Pozdrawiam
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#3
Bardzo dziękuję za miłe przyjęcie i powitanie na forum.
Jak również za szybką odpowiedź na post – dziękuję Ci za nią.

Co widzę w dolnej lewej ćwiartce obrazu? Widzę dwie postacie. Jedna podpiera się o swoje boki. Druga natomiast wskazuje ręką w górę. Albo w stronę doliny, widnokręgu. Co może zwrócić uwagę to fakt, że ta postać wskazuje w dosyć specyficzny sposób. Nie wskazuje palcem, jak zwykła większość ludzi pokazując konkretną rzecz. Wskazuje ona całą dłonią. Tak jakby chciała objąć większy obszar. Albo może po prostu przez swoje wychowanie tak robi.

Teraz druga część pytania. Jak to ma się do słów 9 (przedostatniej zwrotki). Nie wiem. Nie widzę wyraźnego związku. Powiem szczerze, że zwróciłeś moją uwagę na pewną myśl, która mi wcześniej zupełnie nie przychodziła do głowy. Jednak inne słowa tej zwrotki: „Nie tańczysz jak należy, kołyszesz się nieśmiało!” zupełnie nie pasują do niej.

Możesz zdradzić mi co Ty widzisz w tej części obrazu i jak się to ma to słów tej zwrotki?
Odpowiedz
#4
Mam wrażenie, że oglądając obraz korzystałeś z bardzo złej jakościowo reprodukcji. Jak się bowiem dobrze przyjrzysz powinieneś zobaczyć cały korowód rozbawionych, tańczących ludzi zmierzających pod górę wśród drzew a nie tylko postacie na pierwszym planie. Stąd też Mistrz pisał o "korowodzie" postaci czyli zgodnie z tym co przedstawił Breugel na obrazie. Myślę też, że umknęła Ci postać przykucniętego człowieka (lewy dolny róg obrazu), który oddaje się po prostu fizjologicznej czynności (ta postać akurat w piosence J.K. nie jest w ogóle uwzględniona w tekście) i ilustruje modne wówczas przysłowie "srać na szubienicę", które oznacza, że nie boi się śmierci ani władzy. Ale to juz wizja samego Breugla. Piszę o tym dlatego, żeby zwrócić Twoją uwagę, jak duże znaczenie ma jakość reprodukcji z której chcesz odczytać różne szczegóły. Oczywiście najlepiej oglądać oryginał, ale o to, z wiadomych względów często trudno.
Napisałeś w swoim pierwszym poście, że niemal nic Ci się nie zgadza w tekście J.K. z tym co widnieje na obrazie. Moim zdaniem w pierwszej jego części (do fragmentu, który wcześniej podałem), zgadza się bardzo dużo tylko trzeba uruchomić swoją wyobraźnię. Po prostu poeta patrzy na całą sytuację z zupełnie innej perspektywy niż Ty jako obserwator. On, jako podmiot liryczny jest niejako wewnątrz korowodu i ożywia całą scenę dialogiem pomiędzy ludźmi a niedoszłym wisielcem, który dla obserwatora jest w korowodzie niewidoczny. Opis Mistrza jest jednak na tyle sugestywny, że zyskujemy pewność, że niechybnie tam jest. Utwór ten to przykład, jak pisał K. Gajda w swojej pracy "Jacek Kaczmarski w świecie tekstów" (przy okazji, gorąco polecam tę pozycję) "twórczej interpretacji obrazu". A polega ona na tym, że poeta na podstawie obrazu Breugla wyobraził sobie hipotetyczną sytuację, dopisał jakby dalszy ciąg do tego co nie zostało przez malarza przedstawione, po to by nadać mu nowy sens, opowiedzieć swoją własną historię. Nie każdy utwór J.K. jest zwykłym opisem obrazu i szczegółowym odwzorowaniem detali. I nawet jeśli istnieje dosyć duża szczegółowość w opisie, to poeta zawsze chce nam opowiedzieć jakąś własną historię, która często sprytnie ukrywa za sztafażem odwzorowania. Mam nadzieję, że trochę Ci pomogłem. A teraz z chęcią posłucham jaka jest Twoja interpretacja tego utworu. Taki już u nas zwyczaj, że najpierw samemu trzeba wyrazić jakiś pogląd, żeby zachęcić innych do wyrażenia swojego zdania :wink: . Pozdrawiam
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#5
lotr napisał(a):Jestem przekonany, że piosenka ta nie jest opisem obrazu Breughla. Obraz ten jest tylko pretekstem do przekazania innej treści. Każda z piosenek Jacka Kaczmarskiego będąca opisem obrazu jest doskonałym odwzorowaniem każdego szczegółu. Niemalże, słysząc słowa piosenki widzi się malowany na płótnie obraz – tak jest np. z „Krzykiem”, „Rozstrzelaniem”, „Upadekiem Ikara” czy „Autoportretem Witkacego” .
Ta piosenka natomiast jest czymś zupełnie innym (moim zdaniem oczywiście – może ktoś uważa, że jednak opisuje ona obraz). W tym wierszu (myślę, że mogę użyć tego słowa zamiennie do piosenki) Kaczmarski przedstawia jakąś opowieść, której nie można znaleźć w żadnym miejscu obrazu.
Mam wrazenie, ze kazda piosenka Jacka opisujaca obraz uzywa go jako pretekstu do przekazania "glebszej tresci" - co powiesz o Samosierze? Czy to tez opis obrazu?
Wracajac do tematu - chyba trudno o prosta interpretacje. Dla mnie ta piosenka jest symbolem zwyciestwa tego, kogo uwazano za pokonanego (patrz ostatnie zwrotki, bodajze 9 i 10)
[size=75][i]Ciągle mam czarny palec od pisania
I w oczach ciągle coś na kształt płomyka
Poetycznego...stąd mię częsciej wita
Poetą - ten, co widzi, niż co czyta.[/i][/size]
Odpowiedz
#6
adme napisał(a):Wracajac do tematu - chyba trudno o prosta interpretacje. Dla mnie ta piosenka jest symbolem zwyciestwa tego, kogo uwazano za pokonanego (patrz ostatnie zwrotki, bodajze 9 i 10)
Tu się nie mogę do końca zgodzić - zwłaszcza w kwestii ostatniej zwrotki:
"- Tu jasne są przestrzenie i widzę krągłość Ziemi,
Gdy czasem wiatr podrzuci mnie ponad czarny las,
Bez lęku tańczcie dalej w gęstwinie własnych cieni,
I tak nikt nigdy nie zobaczy was..."
Nie uważam, żeby te słowa były wyrazem zwycięstwa "wisielca" nad tłumem- wyrażają raczej przekonanie o bezkarności oprawców.
Zaryzykowałbym odniesienie do krwawej pacyfikacji protestów robotniczych (choć wiem, że tego utworu nie można odczytywać tylko na tej jednej płaszczyźnie): "wisielec" widzi piękno otaczającego go "wolnego świata", ale i jego obojętność dlatego oprawcy mogą "tańczyć bez lęku" czyli dalej "robić swoje" bez ryzyka kary.

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#7
Ale to "zwyciestwo"...moze zle slowo..."wyzszosc" dotyczy czego innego niz zwykla ziemska bezkarnosc..IMO
[size=75][i]Ciągle mam czarny palec od pisania
I w oczach ciągle coś na kształt płomyka
Poetycznego...stąd mię częsciej wita
Poetą - ten, co widzi, niż co czyta.[/i][/size]
Odpowiedz
#8
Ja puentę odbierałem zawsze bardzo ironicznie :|
IMO słowa:
"Nie tańczysz jak należy, kołyszesz się nieśmiało!
Cóż ciekawego zobaczyłeś tam?!"
są raczej sarkazmem, niż wyrazem "wyższości" czy "moralnego zwycięstwa" (choć nie wynika to z tonu głosu JK)
Tak też odbieram wersy:
"- Tu jasne są przestrzenie i widzę krągłość Ziemi,
Gdy czasem wiatr podrzuci mnie ponad czarny las,".
Ciężko mi znaleźć w tych dwóch akurat strofach "zwycięstwo" :?
Mogłabyś to wyjaśnić nieco szerzej - może wtedy zrozumiem :roll:

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#9
Masz całkowitą rację lodbrok. W przypadku tego obrazu posługiwałem się tylko i wyłącznie reprodukcją i to w dodatku bardzo słabej jakości.
Jeśli chodzi o obrazy Wróblewskiego czy Malczewskiego to widziałem oryginały i może, dlatego opis ich wydał mi się doskonałym przelaniem malarstwa na słowa. (notabede - gdzie można zobaczyć ten obraz?)

Cóż skoro takie są zwyczaje na forum to będę musiał podać swoją interpretację. Jako, że nie widziałem oryginału obrazu pewnie wykażę się ignorancją i narażę na śmieszność ze swoją interpretacją. Jednak przyszła mi ona na myśl zanim poznałem obraz.

Moim zdaniem obraz ten przedstawia ukrzyżowanie Jezusa. Mimo swojej wątłej wiedzy w tym zakresie (nieznajomość oryginału obrazu) postaram się poprzeć swoją interpretację jakimiś konkretnymi słowami piosenki.
1. Mam wrażenie, że postać wieszana dysponuje dużo większą świadomością niż tłum prowadzący ją na śmierć.
2. „Za szybko prowadzicie, tańczycie upojeni,/Już nie mam sił, by w waszym korowodzie iść!” To wygląda mi jak upadek Jezusa podczas niesienia krzyża i brak jego sił. „Nie przejmuj się człowieku, na rękach poniesiemy!” Niesienie krzyża przez Szymona
dalej: „Nie zostawimy Cię, Tyś Królem dziś!” Jezus Chrystus Król Żydowski (ICHJR)
„nie pisz, że jest królem tylko, że sam tak powiedział” słowa skierowane do Piłata, gdy wydał polecenie wypisania tabliczki nad głową Jezusa.
3. Ci którzy prowadzą postać na powieszenie zwracają się do niej „człowieku” („Nie przejmuj się człowieku, na rękach poniesiemy”). Dosyć niezwykłe, w moim przekonaniu, to jest. Jezus Chrystus syn człowieczy – bardzo często jest to podkreślane w Biblii. „Ecce homo” (o to człowiek) - Piłat o Jezusie.
4. „Stać! Puśćcie mnie na ziemię! Co tam na szczycie tkwi?” Zdrada Chrystusa. On też został zdradzony przez swoich uczniów. Postać w piosence też.
5. „To tron na Ciebie czeka!” – w tym kontekście w piosence to korona cierniowa. „Ramiona nasze niskie,” brzmi jak kpina żołnierzy rzymskich nakładający koronę cierniową i dający ocet do picia.
6. „Ja nie chcę takiej władzy, podstępni hołdownicy!/ Wasz taniec moją śmiercią, milczeniem mym wasz chór!” Szczególnie ten „chór”. Milczeniem mym wasz chór – to wygląda jak sąd nad Jezusem. W momencie sądzenie go przez faryzeuszy było mnóstwo oskarżycieli i fałszywych oskarżeń. Jezus nic nie mówił.
7. „Zatańczysz, zapanujesz nam na tej szubienicy!/Zaskrzypi nam do taktu ciężki sznur!” Radość z ukrzyżowania Jezusa. Wszyscy się bawili wtedy. Opluwali Go.
Odpowiedz
#10
Przesadzacie. To jest po prostu opis powieszenia kogoś, przecież

"- Tu jasne są przestrzenie i widzę krągłość Ziemi,
Gdy czasem wiatr podrzuci mnie ponad czarny las,
Bez lęku tańczcie dalej w gęstwinie własnych cieni,
I tak nikt nigdy nie zobaczy was..."


Jest PRZEPIĘKNYM i jednym z najlepszych tekstów Kaczmarskiego.

Kolesia powiesili - 'widzę krągłość ziemi'. Przeczytajcie to i nie szukajcie podtekstów. To po prostu jest historia 'dopowiedzniana' przez Kaczmarskiego. Idą goście i kogoś mają powiesić, wieszają - a on wygrywa, śmieje się - bo jednak jest pięknie, bo widzi krągłość ziemi, bo nikt z nich tego nie zobaczy.
nie wiem, czy jestem, czy się odbywam
Odpowiedz
#11
Armagedda napisał(a):Jest PRZEPIĘKNYM i jednym z najlepszych tekstów Kaczmarskiego.
Kolesia powiesili - 'widzę krągłość ziemi'. Przeczytajcie to i nie szukajcie podtekstów. To po prostu jest historia 'dopowiedziana' przez Kaczmarskiego. Idą goście i kogoś mają powiesić, wieszają - a on wygrywa, śmieje się - bo jednak jest pięknie, bo widzi krągłość ziemi, bo nikt z nich tego nie zobaczy.
Dzięki Tobie zaczynam rozumieć interpretację adme :wink:
Faktycznie "wieszający" nigdy nie zobaczą krągłości Ziemi :|
Zgadzam się również, że fragment jest piękny.
Jednak nadal uważam, że wersy:
"Bez lęku tańczcie dalej w gęstwinie własnych cieni,
I tak nikt nigdy nie zobaczy was..."

są wyrazem pewnego fatalizmu - przekonania "wisielca", że jego oprawców nie dosięgnie za to kara - "nikt nigdy nie zobaczy ich ani tym bardziej ich czynów"

Pozdrawiam
Zeratul

P.S. Dawno Cię tu nie było Big Grin
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#12
Zeratul napisał(a):Jednak nadal uważam, że wersy:
"Bez lęku tańczcie dalej w gęstwinie własnych cieni,
I tak nikt nigdy nie zobaczy was..."

są wyrazem pewnego fatalizmu - przekonania "wisielca", że jego oprawców nie dosięgnie za to kara - "nikt nigdy nie zobaczy ich ani tym bardziej ich czynów"
No tak, tak, oczywiście.
Zeratul napisał(a):P.S. Dawno Cię tu nie było Big Grin
no trochę, tęskniliście? Wink
nie wiem, czy jestem, czy się odbywam
Odpowiedz
#13
Gwoli wyjasnienia kwestii realizmu - w rzeczywistosci osoba wieszana traci przytomnosc praktycznie od razu, wiec nic nie zdazy zobaczyc przed smiercia. Zeby sie udusic, wystarczy ciezar ok. 8 kilogramow
[size=75][i]Ciągle mam czarny palec od pisania
I w oczach ciągle coś na kształt płomyka
Poetycznego...stąd mię częsciej wita
Poetą - ten, co widzi, niż co czyta.[/i][/size]
Odpowiedz
#14
- Tu jasne są przestrzenie i widzę krągłość Ziemi,
Gdy czasem wiatr podrzuci mnie ponad czarny las,
Bez lęku tańczcie dalej w gęstwinie własnych cieni,
I tak nikt nigdy nie zobaczy was...
lotr napisał(a):Moim zdaniem obraz ten przedstawia ukrzyżowanie Jezusa.
Coś takiego! - nigdy mi to nie przyszło do głowy, Lotr, ale... no, to całkiem ma sens, ma sens. Respect :wink: !!! :beer:
Ja to zawsze widziałem w ten sposób, też nieco "sakralnie"...

Wisielec - dostrzega "krągłość ziemi"... - Dostępuje więc poznania, które dla oprawców jest niedostępne. Jacek podkreśla tu jeszcze ten prosty fakt specyfiką sytuacji lirycznej - ich ramiona są "niskie", jest to w zasadzie jedyny epitet określający ich, poza określeniami z wersów 1-3... Widzimy ich więc automatycznie jako "niskich" - nawet nie znając reprodukcji. Za to wisielec - znajduje się "ponad" nimi - w przenośni i dosłownie. I ten wertykalizm można już interpretować bardzo różnie. Wyższość moralna - powieszony cierpi w milczeniu, skazany na śmierć ku uciesze gawiedzi - odczuwa wyższość, bo w obliczu śmierci spogląda już wyżej, w "jasne przestrzenie". Nie obchodzi go tak naprawdę, że oprawcy szydzą z niego, tak jak Chrystus rozpięty na Krzyżu był "ponad" szyderstwa, drwiny, wypił przystawioną Mu do ust czarę (czy też gąbkę) goryczy, bo był... po prostu "ponad". I wisielec odpowiada tylko, jakby z pobłażliwą ironią - bez lęku tańczcie dalej - jakby górował siłą nad tłumem, jakby mógł jej faktycznie zagrażać, rodzić wśród niego strach - i tak nikt nigdy nie zobaczy was... - a więc stwierdzenie z pogranicza kpiny, pobłażliwości - może nawet złości, ale jest to złość skierowana w ogóle wobec zła jako takiego, nie wobec konkretnych oprawców, nędznych pijaczyn, którzy mają to szczęście, że nikt nie może ukarać ich za ich żałosne, okrutne zabawy - a więc spogląda na nich trochę jak ojciec na krnąbrne dzieci, co "kota schwytały w kącie śmietnika..." :wink: A więc w każdym razie wyższość...

I wydaje się, jakby ów podmiot wiersza - dopiero powieszony zyskiwał tę wyższość nad "pijanymi wesołkami" - uprzednio przecież zwraca się do nich jak do równych sobie, teraz zaś okazuje zdecydowaną wyższość nad wesołkami. Może nawet mało powiedziane: wyższość. Może trzeba powiedzieć: moc. Bo w tym akcie powieszenia niewinnego - znamienne, że nie opisanym w wierszu, zawierającym się jakby między strofami 8. i 9. - jest IMO coś mistycznego - bo ewidentnie dochodzi tu do jakiejś paranormalnej sytuacji, jakiegoś kontaktu wisielca z sacrum. I tu rolę "sakralizacji" odgrywa dośc typowa symbolika - wspomniany już wertykalizm sytuacji, "jasne przestrzenie", jako jedyne chyba światło pojawiające się w wierszu, tak wyraznie skontrastowane z "gęstwiną cieni"... I, co najistotniejsze, następuje poznanie - może niebywałe na tamte czasy, na pewno odkrycie niecodzienne dla prostych wieśniaków z obrazu - odkrycie "krągłości ziemi"... A więc - Jacek stosuje tu, jak sądzę, synekdochę, pars pro toto - czyli: następuje poznanie ogólnych zasad funkcjonowania świata, nie tylko: ziemia jest okrągła, ale i innych, może ważniejszych, odkrywa doskonałość ziemi (w końcu kula to odwieczny symbol doskonałości, a i nieskończoności - więc znów takie romantyczno - mistyczne "dotknięcie nieskończoności", a więc coś, co przemawia za moją interpretacją tej strofy jako doświadczenia mistycznego)...

... charakterystyczne to zresztą dla Jacka, który, jak ktoś niedawno stwierdził, był człowiekiem niereligijnym (a przynajmniej nieochrzczonym) - charakterystyczne (także dla innych wielkich twórców - ateistów) to - nawet podświadome dążenie do sacrum, Tajemnicy, religijności, mistyki... drążenie - jak pisał Największy z naszych Wieszczów - tego "kobierca stworzeń", by w końcu ujrzeć "kwiaty i rysunek"... Stąd - jak mniemam - między innymi fascynacja Mistrza Tarkowskim, ale przecież nie tylko nim... Jak będzie trzeba, poszukam przykładówSmile W każdym razie: IMO - śmierć - lub stan podobny do śmierci, w którym w ostatniej strofie znajduje się podmiot (bo może już nie żyje, biologiczne dociekania nie są tu ważne, ale ciekawe, czy dałoby się rozstrzygnąć - czy nawet Jacek mógłby odpowiedzieć - czy ten człowiek jeszcze żyje, a doznaje wizji już za życia - czy jest już "po drugiej stronie", a nikt jego słów nie słyszy - zresztą nie musi, bo stwierdzenie "I tak nikt nigdy nie zobaczy was..." jest przecież skierowane tak naprawdę w powietrze, a może raczej do siebie, lub gdzieś w Górę - podobnie jak słowa Jezusa : "Wybacz im, Panie, bo nie wiedzą, co czynią"). A więc kończę zdanie :wink: Confusedtan śmierci - lub umierania - porównałbym do otwarcia tego znanego przede wszystkim z ikonografii baroku, ale przecież nie tylko "świetlistego tunelu", prowadzącego do Nieba. (vel "Tunel"). Tak czy inaczej - powtórzę - w wierszu Jacka panuje mrok - można nawet zauważyć, że od początku spaceru na górę mrok pogłębia się. Pierwsze strofy rozświetlają jeszcze bowiem "ROZPALENI wesołkowie", a nawet "SIWY DYM"... fakt, że przez parę strof brak jakichkolwiek opisów i dopiero gdzieś w środku wiersza "szczyt widać poprzez drzewa", pojawia się też pytanie: "co tam na szczycie tkwi?" - wszystko to potęguje wrażenie głębokiej ciemności, ograniczenia widoczności itd. Kolejny, nikły blask pojawia się przy monumentalnym (tym bardziej, że aliterowanym) stwierdzeniu:to tron na ciebie czeka" - ale i muzyka robi swoje, potęguje wrażenie chaosu - ewentualnie "zajaśnieć" czytelnikowi we wyobraźni mogą jeszcze tylko wytrzeszczone - ale w ciemności! - gały... Oczywiście analizuję tylko to, co w wierszu, celowo abstrahując od obrazu. I nagle ten niesłychany, oślepiający blask... Oto, moi drodzy (a trzeba zauważyć, iż się uniosłem :wink: ) jeden z tych niesłychanych momentów, gdzie objawia się nam kunszt poetycki Jacka... Patrzcie, jak Kaczmarski konstruuje przestrzeń utworu (poleciłbym porównanie z jednym z najbardziej IMO niesłychanych mistycznych wierszy Słowackiego "Gdy noc głęboka wszystko uśpi i oniemi..."). Gdzieś pomiędzy wierszami c z u j e m y to wzniesienie na ramionach na szubienicę i nagłe olśnienie blaskiem "jasnych przestrzeni" - już w górze. I naraz zmienia się wszystko - ton utworu, nawet rytm, wreszcie - spojrzenie na wesołków "z góry", a więc z wysokości szubienicy, jak na małe, nędzne istotki, pieniące się ze wściekłości, bo wisielec "nie tańczy jak należy" - koresponduje z psychologiczną zmianą, z poczuciem wyższości, własnej mocy - doznanym przez podmiot liryczny, a jednocześnie jak gdyby pokorą zachwytu nad "krągłością ziemi", ale i uniżeniem samego siebie wobec "jasnych przestrzeni" (bo mimo wszystko podmiot pozostaje w pozycji obserwatora, na to, co widzi, patrzy jeszcze "zawieszony" między Niebem a ziemią, a zatem - by użyć metafory wertykalnej - z dołu).
I cóż - we mnie ta góra, na której toczy się akcja - kojarzy się także z górą z "Boskiej Komedii" - podmiot liryczny, jak Dante - przechodzi wędrówkę z Piekła do Nieba (Czyśćca nie odnajduję w wierszu Kaczmara... chociaż mógłby się znajdować mniej więcej gdzieś tutaj:
- Ja nie chcę takiej władzy, podstępni hołdownicy!
Wasz taniec moją śmiercią, milczeniem mym wasz chór!

- Zatańczysz, zapanujesz nam na tej szubienicy!
Zaskrzypi nam do taktu ciężki sznur!

gdzie wg lotra ma miejsce zdrada Chrystusa, ale i - według mnie - zwątpienie, jakie nastąpiło podczas nocy w ogrodzie Getsemani). U Dantego Niebo - też ukazane za pomocą światła i krągłości (sfery niebieskie), znów doskonałość - i znów "mistyczny" charakter symboliki, ale i samej sytuacji opisywanej przez obu poetów (a wszak uznaje się doświadczenie opisane przez Dantego za prawdziwe przeżycie, jakiego doznał poeta).

Istnieje oczywiscie jeszcze możliwość odczytania polityczno - społecznego, w kontekście protest - songu: ta opozycja bezkarni oprawcy i ofiara, która odnosi nad nimi moralne zwycięstwo, mimo pozornej przegranej... Ale byłoby to chyba nieco płytkie... Zresztą: całkiem możliwe jest, że Kaczmar takie odczytanie miał na myśli. Ale z drugiej strony - chyba za atut niewątpliwy należy uznać tę właściwość przynajmniej znacznej większosci Jego tekstów (może pomijając te najbardziej zaangażowane, jak np. "Kołysanka", które moim zdaniem są przez to najsłabsze), że - mimo pozornego odniesienia do konkretnych realiów politycznych - dają się "zuniwersalizować". I w ogóle bywają wieloznaczne. Rzekłem.

Iiii... przepraszam za rozwlekłość i za chaotyczny styl, poniosło mnie trochę Tongue Mam nadzieję, że do rzeczy - jak nie - trudno Big Grin
A propos - właśnie stoczyłem zwycięski bój z szerszeniem... był krwawy... :jupi:

[ Dodano: 2005-08-30, 23:39 ]
Aaaa.. jeszcze jedno, zapomniałem. Czemu Jacek tworzy taką historię (ma to zresztą w zwyczaju, gdy pisze o obrazach :wink: ), podczas gdy na obrazie wisielca nie ma?

Hmm.. moim zdaniem sa 2 interpretacje: albo bardziej prozaiczna, Jacek widzi potencjalnego wisielca w tłumie i dopisuje dalszy ciąg, żeby stworzyć moralizatorską przypowieść, ukazać wyższość ofiary, okrucieństwo tłumu, jego siłę wynikającą z dominacji nad jednostką i jej wolą (bo przecież żaden z "wesołków" nie odważył się sprzeciwic woli tłumu, nie wystąpił - ich głos jest chóralny, zagłusza milczenie skazańca, ale - w domyśle - także i samych oprawców "zindywidualizowanych", jednak w utworze nie mają oni indywidualności, nie sprzeciwią się. Mniejsza zresztą)
Druga interpretacja: Jacek w genialny sposób zauważył, że pustka szubienicy może być jakimś symbolem. Nie "rozpaleni wesołkowie", tańczący wokół, są tu ważni... choć... to zapewne jakaś Breuglowska alegoria, znów coś z przysłowiami itd. Smile Mówię o tym, co mógł zobaczyć Jacek. Nie potraktował alegorycznie całości - zobaczył pustą szubienicę, jakby dziurę w obrazie. Bo w końcu wszystko inne jest - nawet jedna z postaci wskazuje palcem na szubienicę, jakby już ktoś na niej zawisł. Może to oznaczać to, o czym pisałem wyżej - przejście wisielca na tamten świat, dobitne ukazanie, że tego człowieka już "nie ma". I faktycznie, na obrazie go nie ma. Jacek (choć mogę się oczywiście mylić) idzie za ciosem - gra słowami - wisielec, którego na obrazie nie widać mówi: "nikt nigdy nie zobaczy was..." Bo wszyscy widzą to, czego nie ma - brak powieszonego - nie patrzy się natomiast na tłumek tańcujący wokół... Myślę, że nie bez znaczenia dla obrazu jest także krzyż, oraz ptaszek siedzący na szczycie szubienicy, według mnie jakby ilustrujący proces "dusza z ciała wyleciała" Smile Ale to już kwestia interpretacji samego obrazu, nie zaś tekstu Jacka. Oraz oczywiście wszystko powyżej to dosyć daleko posunięta interpretacja wiersza.
Odpowiedz
#15
ten post wyczerpuje temat, brawo michał! :brawo:
nie wiem, czy jestem, czy się odbywam
Odpowiedz
#16
Czy wyczerpuje? No dla mnie nie. Zarówno interpretacja Lotra jak i Michala jest na pewno ciekawa (przyznaję szczerze, że ten motyw z Jezusem nie przyszedł mi do głowy), ale mnie nie przekonuje. Również wątek społeczno - polityczny jest dla mnie ślepą uliczką.
Biorąc pod uwagę fakt, że utwór ten pochodzi z płyty Mury gdzie znajdują się takie piosenki jak "Ze sceny" czy "Casanova - Fellini. Scena niemiecka" uważam, że "Pejzaż z szubienicą" również wpisuje sie w ten cykl i mówi przede wszystkim o sytuacji artysty-człowieka i jego relacjach z publicznością, tłumem. Czyli jest wyrazem niepokoju samego J.K., obaw młodego twórcy o to jak może zostać potraktowany artysta i jego dzieło.
Podmiot liryczny nie chce władzy jaką daje mu tłum, nie chce tego "rzędu dusz" (to z piosenki o Dylanie). Owi "podstępni hołdownicy" to my wszyscy którzy wynosimy często artystów na piedestał by zaraz potem ich z niego strącić, bo o sukces innych bywamy zazdrośni (No, jak Ci tam, na górze? Gdzie tak wytrzeszczasz gały?Dlaczego pokazujesz złośliwy jęzor nam?) i żądamy by artyści prezentowali to co my chcemy usłyszeć, zobaczyć a nie to co oni swoją sztuką chcą nam przekazać (Nie tańczysz jak należy, kołyszesz się nieśmiało! Cóż ciekawego zobaczyłeś tam?!)
Jednocześnie finałowa zwrotka:
"Tu jasne są przestrzenie i widzę krągłość Ziemi,
Gdy czasem wiatr podrzuci mnie ponad czarny las,
Bez lęku tańczcie dalej w gęstwinie własnych cieni,
I tak nikt nigdy nie zobaczy was..."

jest dla mnie wyrazem pewnego artystycznego triumfu, bo zwykły szary człowiek nigdy nie wzniesie się na poziom artysty , pewne meandry wyobraźni będą dla niego niedostępne. Gdy do artysty przyjdzie twórcze natchnienie to żyje on w swoim własnym mistycznym świecie (Tu jasne są przestrzenie i widzę krągłość Ziemi, Gdy czasem wiatr podrzuci mnie ponad czarny las). Bo poeta ma przyrodzoną wyższość nad tłumem podczas gdy tłum , jest silny w swojej masie, czasem groźny, ale całkowicie anonimowy, a więc bezpieczny (Bez lęku tańczcie dalej w gęstwinie własnych cieni, I tak nikt nigdy nie zobaczy was...). Wszystko ma jednak w życiu swoje dobre i złe strony, bo bycie artystą to coś niewątpliwie wspaniałego ale również bolesnego, żądającego wielkich wyrzeczeń i ofiary... I przecież J.K. w rzeczywistości tego doświadczył... A oto co sam miał do powiedzenia o tym utworze:

Z rozmowy z Jolantą Piątek w cyklu audycji w radiu Wrocław - "Za dużo czerwonego", opublikowanej w miesięczniku "Odra" , 483 (II, 2002)

Dziennikarka - Ty akurat jesteś przykładem twórcy, który stale czerpie z malarstwa z elementem polonistycznego, jak ja to nazywam, spaczenia, czyli wszystko, co widzę, musi być nazwane. Zatem nazywasz to, co widzisz, ożywiasz świat namalowany, ale też projektujesz ciąg dalszy, bo np. "Pejzaż z szubienicą" - na obrazie Bruegla nie ma procesu wieszania, te ludziki tylko prowadzą skazańca, dopisałeś dalszy ciąg tego obrazu.

- Różnie z tym bywa, każdy obraz inaczej działa i niektóre z tych piosenek o obrazach są wiernym opisem tego, co jest na obrazie, nawet bardzo szczegółowym, tak jest w wypadku "Rejtana", tak jest w znacznej mierze w "Wojnie postu z karnawałem", a niektóre są tylko pretekstem do przekazania jakichś historii, nastroju, wrażeń, przemyśleń. Jeśli chodzi o "Pejzaż z szubienicą", to było to pisane w 1978 roku na zapleczu kabaretu Pietrzaka. Ja miałem wtedy przemyślenia, typowe dla początkującego artysty, że my robimy w tym kabarecie za kozły ofiarne i to, że jesteśmy, w cudzysłowie, noszeni na rękach przez publiczność, jest wywyższeniem, ale może się skończyć stryczkiem, bo płaci się za wywyższenie. Znacznie później przeczytałem u Girarda, że lud wybiera kozła ofiarnego i przystraja mu rogi w kwiaty i karmi go, i pieści, i opiekuje się nim po to, żeby go zarżnąć. Wówczas jedynie przeczuwałem te prawdy o zachowaniu tłumu i sytuacji artysty.

Pozdrawiam wszystkich
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#17
Co do "wyczerpywania tematu" to jest to raczej domeną zdania JK (w końcu chyba wiedział o czym pisze :wink: )
Co do fragmentu:
"Bez lęku tańczcie dalej w gęstwinie własnych cieni,
I tak nikt nigdy nie zobaczy was..."

to nasuwa mi się skojarzenie z:
"Gdy w ciemnościach reflektory chronią was..."
Może to jest "gęstwina cieni", w której ukryli się "pijani wesołkowie" i cała reszta ( :wink: )

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#18
Brawo, Zeratul! Strzał w dziesiątkę!

KN.
Odpowiedz
#19
Dzieki Armaggeda... Ale chyba jestem skłonny zgodzić się z tym, co napisał lodbrok (i Zeratul), no i sam JK... Choć mej (i wcześniej oczywiście Lotra) mistyczno - sakralnej interpretacji także nie mam nic do zarzucenia :lol: To tylko potwierdzenie cudownej wieloznaczności utworów naszego JK. Smile

[ Dodano: 2005-08-31, 21:16 ]
Hmmm... zadam pytanie, może głupie, natury technicznej... czmu w moim poście niektóre słowa są zaznaczone na czerwono...? :| Nie przypominam sobie, żebym ja je w taki sposob zaznaczał Big Grin
Odpowiedz
#20
Michal napisał(a):Hmmm... zadam pytanie, może głupie, natury technicznej... czmu w moim poście niektóre słowa są zaznaczone na czerwono...? :| Nie przypominam sobie, żebym ja je w taki sposob zaznaczał Big Grin
W ten sposób admini zaznaczają błędy w postach (ja też miałem wyjątkowo - zwykle staram się sprawdzać przed wysłaniem).
To taka subtelna zachęta do korzystania z opcji pisownia - wyłapuje większość błędów i literówek - polecam kliknięcie "Pisownia" przed wysłaniem (to tylko chwila dłużej a posty są znacznie czytelniejsze) Big Grin
Najlepsze jest w "zaznaczaniu" to, że trzeba to robić ręcznie (przez "Edytuj") - choć błędy można wykryć przez kliknięcie "Pisownia" (takie 'v') na górze posta.
Wykrycie błędów jest też dowodem wnikliwej lektury Twojego posta więc powinieneś się poczuć doceniony :wink:

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#21
Zacząłem czytać ten temat, gdyż jest to jeden z najwspanialszych tekstów JK, i zapaliłem się, aby wziąć udział w dyskusji ale.... w zasadzie michal, lodbrok i zeratul poruszyli chyba wszystkie wątki o jakich chciałem napisać. BRAWO Panowie Confusedpoko: :brawo:
Może dodam tylko, że pusta szubienica, lub zawieszone koło (które zazwyczaj umieszczano na wzgórzu za bramami miejskimi - np. w Toruniu było to wzniesienie "Wiesiołki"), jest obecne w wielu obrazach niderlandzkich. To swoiste "memento mori". Jeszcze w rysunkach Orłowskiego, który naśladował Salvatora Rosę - tam gdzie przedstawia "romantycznych" zbójców - gdzieś w tle majaczy taka szubienica, jakby "czekająca" na ofiarę.
Mnie w tekście JK uderzył jeden motyw - nieświadomość ofiary. O ową "krągłość Ziemi" zinterpretowałem jako dar wiedzy niedostępny dla maluczkich, którzy wierzą nadal, że Ziemia jest płaska. Ale to tylko moja wersja
pzdr - Kangur
Ty, który słuchasz jak się słucha baśni
Albo wyblakły odczytujesz napis
Nie wierzysz... Uśmiech twoją twarz rozjaśnił
Bo tyś się dawno już z tej studni napił.
Odpowiedz
#22
Witam, odkopując ten temat, chciałbym dodać mały szczegół.

Czytając ostatnio "Nie-boską komedię" Zygmunta Krasińskiego, natknąłem sie na taki, uderzający, fragment:

"*
Bór, porozwieszane płótna na drzewach - w środku łąka, na której stoi szubienica - szałasy - namioty - ognisku - beczki- tłumy ludzi.
(...)

MĄŻ
Mów ze mną jak ze znajomym, z przyjacielem nowo przybyłym. - Cóż to za taniec?

PRZECHRZTA
Taniec wolnych ludzi.

Tańcują mężczyźni i kobiety wokoło szubienicy śpiewają

CHÓR
Chleba, zarobku, drzewa na opał w zimie, odpoczynku w lecie! - Hura - hura! -
Bóg nad nami nie miał litości - hura - hura! -
Królowie nad nami nie mieli litości - hura - hura! -
Panowie nad nami nie mieli litości - hura! -
My dziś Bogu, królom i panom za służbę podziękujem- hura - hura! -

MĄŻ do Dziewczyny
Cieszy mnie; żeś tak rumiana i wesoła.

DZIEWCZYNA
A dyć tośmy długo na taki dzień czekały. - Juści, ja myłam talerze widelce szurowała ścierką, dobrego słowa nie słyszała nigdy - a dyć czas, czas, bym jadła sama - tańcowała sama - hura! -

MĄŻ
Tańcuj, obywatelko
(...) "

Co o tym sądzicie? Myśle, ze może być to świadoma inspiracja. Wszak w Nie-boskiej, chodziło o obalenie dawnego świata właśnie takimi metodami. Dawną arystokrację czekał tron... na szubienicy. Przyznam ze to rzuca zupełnie nowe światło na interpretacje tego wiersza, przynajmniej dla mnie.

Pozdrawiam
Odpowiedz
#23
Bardzo ciekawe Filipie! Przyznam się bez bicia,że przez tę lekturę nie przebrnąłem,ale aż się skuszę w końcu chyba Smile
Ja bym się jednak był przy "starej" interpretacji i inspiracji,ale to tylko "na czuja". Bo żadnych podstaw,żeby tak myśleć - nie mam.
Może kiedy wszyscy znawcy skończą się pieklić o Hyde Park,to zwrócą na to uwagę i skomentują...
Odpowiedz
#24
Alek napisał(a):Może kiedy wszyscy znawcy skończą się pieklić o Hyde Park,to zwrócą na to uwagę i skomentują...
Też mam taką nadzieję, czekam nawet z niecierpliwością. Wink

Pozdrawiam
Odpowiedz
#25
Filip P., ale to jest bardzo uniwersalne, prawie zawsze takie zamachy stanu kończą się krwawo. Wątpię by Nie boska było też inspiracją.
Odpowiedz
#26
Nie biorę pod uwagę tego że Jacek Kaczmarski nie czytał tej książki.
Rzecz w tym ze Nie-boskiej to powstanie się powiodło.
Treść tego dzieła a konkretniej trzecia i czwarta część wspaniale komponują się z utworem Jacka. Pozatym idee obu tekstów są podobne.
Odpowiedz
#27
Filip P. napisał(a):Cóż to za taniec?

PRZECHRZTA
Taniec wolnych ludzi.

Tańcują mężczyźni i kobiety wokoło szubienicy śpiewają
To dość ciekawe, choć też wątpię, żeby JK pamiętał akurat o tym fragmencie "Nieboskiej" pisząc "Pejzaż"...
Ale ciekawa byłaby interpretacja: taniec wokół szubienicy jest "tańcem wolnych ludzi"... No a powieszony, czyli niby ten, co uciskał i dławił ludność uprzednio niewolną wypowiada się w "Pejzażu"... Zresztą, zostaje nazwany "Królem" więc jest jakiś punkt wspólny... No i jego tronem, jak napisał Filip, okazuje się być szubienica... i może JK chciał ukazać niebezpieczeństwo takiej sytuacji, jej niejednoznaczność... Że takie rewolucyjne "hura, hura" to nie jest proste zwycięstwo dobra nad złem... Bo samo w sobie niesie ze sobą zło. I "bojownicy o wolność" stają się katami...
Kojarzy mi się to trochę z tym takim "kasandrycznym" motywem częstym w twórczości Jacka tego okresu ("Kasandra", "Mury") i późniejszego - jak "Karmaniola", "Arka Noego".
Nie sądzę, żeby JK inspirował się bezpośrednio Krasińskim, ale ten motyw tańca wokół szubienicy rzeczywiście wygląda jakby żywcem wyjęty z "Nieboskiej". W każdym razie: gratuluję skojarzenia, Filipie! :piwko:

Nawiasem mówiąc: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/zapowiedzi/pejzaz_z_szubienica.php">http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/ ... ienica.php</a><!-- m -->

pozdrawiam
Odpowiedz
#28
Po przeczytaniu tekstu ze strony, zgadzam się że nie było takiej inspiracji.
Ładnie jednak współbrzmią te dwa utwory.

Co do Krasińskiego to ciągle odnajduje zbiegi okoliczności.
Więc mam jeszcze jeden cytat, który pasuje do cyklu "Która skąd fraza jest ściągnięta":

Zygmunt Krasiński "Irydion"

"(...)
ELSINOE

Głosy Erebu odzywają się zewsząd - o matko moja!

CHÓR NIEWIAST

otaczając ją

Czemu drżą członki twoje pod śnieżną zasłoną, pod wstęgami z purpury, którymi obwiązujemy ci piersi? - czemu bledniesz pod wieńcem, który splotłyśmy dla ozdoby czoła twego?

IRYDION

Patrz - mdleje nieszczęśliwa!
(...)"

Może to zbyt mało, ale rzuca sie w oczy podczas czytania. Wink
Pozdrawiam
Odpowiedz
#29
jakbym Pompeję słyszał Wink
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości