Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nie mozna rzeczy wielu kiedy celem jest brak celu
#1
Witam

Od jakiegos czasu zastanawiam sie nad sensem ostatniej zwrotki "Postmodernizmu":
Cytat:- Oj, nie wolno rzeczy wielu,
Kiedy celem jest - brak celu...
(Zwłaszcza, jeśli duszy nie ma -
I to wszystko na ten temat).
Niby wszystko napisane jasno i po polsku. Niemniej brakuje mi tu jakiejs frazy (chocby slowa) wyjasniajacego. Nie chce wnikac w sens calej piosenki, bo jest on dosc czytelny. Chodzi mi tylko i wylacznie o puente. Stoi w niej, ze gdy za cel obierzemy sobie brak celu, to to nas w jakis sposob ogranicza, szczegolnie gdy watpimy w "moce wyzsze" i wszelki zwiazany z tym spirytualizm. Pytanie brzmi: Dlaczego jestesmy ograniczani? Lub inaczej: Co nas ogranicza w takim mysleniu?

Jednym z mozliwych wyjasnien moze byc takie, iz sam fakt stawiania sobie celu (jakiegokolwiek) narzuca juz pewne ograniczenia. Bo choc cele i motywacje bywaja rozmazane do granic postmodernistycznego absurdu, jakies slady konceptu sa zachowane zawsze (nawet jesli koncept zaklada brak celowosci, bezsens - bo wtedy musimy glowic sie nad tym jak pozbawic nasze "dzielo" sladow chocby przypadkowego porzadku). Takie wyjasnienie nie tlumaczy jednak obecnego w puencie chocby tylko w domysle (przynajmniej ja to wyczuwam, na przyklad w ladunku ironi) przekonania autora, ze "robota bez sensu", bezcelowa narzuca WIEKSZE ograniczenia niz dzielo przemyslane. Nie tlumaczy tez, dlaczego sprawa naszego pogladu na dusze jest tak istotna.

Przyszla mi do glowy jeszcze jedna mysl. Byc moze chodzi tu o dusze artystyczna, pewien zmysl artystyczny, inspiracje, dzieki ktorej tworzymy dzielo z sensem. Tworzac pod wplywem inspiracji nie podlegamy wahaniom - "zrobic tak czy moze odwrotnie" - po prostu dzialamy pod wplywem owej artystycznej duszy. Postmodernista powie, ze wlasnie w tym miejscu jestesmy najbardziej ograniczani, bo jestesmy "zmuszeni" isc za glosem wewnetrznym, zamiast oddac sie pelnej wolnosci. Ale przeciez wlasnie inspiracja, zmysl artystyczny jest istota prawdziwego dziela, jego clou, wobec czego w ogole nie powinien podlegac dyskusji - czy jest potrzebny i czy w jakis sposob ogranicza. Jest po prostu cecha immanentna kazdego dziela. Gdy negujemy ta wartosc, uznajemy ja za ograniczenie, wtedy dopiero wpadamy w prawdziwe szablony. Po odrzuceniu duszy dziela zostaje bowiem tylko skorupa opisana wymiarem i kolorem, "obliczona" tylko i wylacznie na wywolanie taniego zaciekawienia widowni, i w tym "obliczaniu" tkwia prawdziwe ograniczenia.

Nic innego nie przychodzi mi poki co do glowy, za to ciekawy jestem waszych koncepcji na powyzszy temat.

pozdrawiam
Odpowiedz
#2
Cytat: Oj, nie wolno rzeczy wielu,
Kiedy celem jest - brak celu...
ja to sobie tlumaczej duzo prosciej - jesli nie stawiamy sobie zadnych celow, lub "celem jest brak celu" to po prosdtu nie nalezy robic zbyt wiele, bo jeszcze COS osiagniemy (a to w koncu mija sie z naszym celem). tak jest moja inerpretacja Big Grin
[b][size=80]"Ty przed Tobą świat,
za Tobą ja,
a za mna już nikt."[/size][/b]
Odpowiedz
#3
fizol napisał(a):ja to sobie tlumaczej duzo prosciej - jesli nie stawiamy sobie zadnych celow, lub "celem jest brak celu" to po prosdtu nie nalezy robic zbyt wiele, bo jeszcze COS osiagniemy (a to w koncu mija sie z naszym celem). tak jest moja inerpretacja Big Grin
Hmm. W utworze autor wydaje mi sie przyjmowac przesmiewcza postawe w stosunku do postmodernizmu. Ta postawa jest najbardziej widoczna wlasnie w puencie, nastepujacej po wyliczeniu troche przerysowanych i nonsensowych tez postmodernistycznych. Mozna nawet pokusic sie o stwierdzenie, ze ma za zadanie obalic owe tezy podobnie nonsensowa forma, ale juz nie nonsensowa trescia, ktorej jednakze JK kazal nam sie domyslic na podstawie tylko kilku slow kluczy. I ja staram sie ta tresc dobudowac.

Twoje tlumaczenie, w zasadzie pozbawia utwor puenty. Bo puenta ma to do siebie, ze podsumowuje wiersz jakas celna fraza. Moze byc gorzka, figlarna, zartobliwa, ale zawsze jest celna i zmusza do przemyslen. W twojej interpretacji puenta ostatniej zwrotki staje sie kontynuacja owej wyliczanki cech postmodernizmu, a wiersz, w ktorym ja doszukiwalem sie subtelnych ironii i jakiegos drugiego dna staje sie banalnym manifestem postmodernistow. Chyba, ze zle zrozumialem twoje slowa...
Odpowiedz
#4
Chodzi o samoograniczenie. Nie należy dawać sobie (przyznawać, pozwalać) nadmiernej wolności w działaniu, jeśli nie uzasadnia tego żaden cel. Brak celu (czyli jakaś tam – pozorna - wolność działania niczym nie skrępowanego) nie wzmaga dostępnej nam wolności, ale ją powinna ograniczać. „Po nic”, nawet gdyby uznało się to za zasadę życia (brak celu jako cel postępowania) – wolno mniej, a nie więcej. „Można” (w sensie technicznym, w sensie dostępnych możliwości) więcej, ale „wolno” mniej, bo nie mamy alibi (pozytywnego uzasadnienia) dla ewentualnych działań dyskusyjnych.
Nie daje nam żadnej „dodatkowej” wolności fakt, że nie ma Boga czy duszy (w przeciwieństwie do zawołania „hulaj dusza, piekła nie ma!”), bo to nie zdejmuje z człowieka odpowiedzialności, tylko przeciwnie – nakłada większą jako na jedynego odpowiedzialnego w świecie, w Kosmosie, skoro nikogo innego (czyli Boga) nie ma lub ewentualnie może nie być.
Czyli wymowa moralizatorska, w opozycji do wcześniej wymienianych „swobód ludzkich”.
Tak to rozumiem
Pozdrawiam
Odpowiedz
#5
W zasadzie nic dodac nic ujac. Uchwyce sie tylko jednego szczegolu. Mianowicie piszesz, ze:
zbych napisał(a):... „Po nic”, nawet gdyby uznało się to za zasadę życia (brak celu jako cel postępowania) – wolno mniej, a nie więcej. „Można” (w sensie technicznym, w sensie dostępnych możliwości) więcej, ale „wolno” mniej, bo nie mamy alibi (pozytywnego uzasadnienia) dla ewentualnych działań dyskusyjnych.
Czesto zdarza sie tak, ze osoba nie majaca racji, ale posiadajaca za to rzadki dar kwiecistej wymowy, pisarstwa, slowem dar przekonywania, potrafi nie tylko obronic swoje falszywe argumenty, ale jeszcze zapedzic w kozi rog dyskutanta stojacego w opozycji. Taka sytuacja jest o tyle prostsza do realizacji w szeroko rozumianej sztuce, ze dziedzina ta opiera sie w duzej mierze na wrazeniach estetycznych, czyms bardziej ulotnym i niejednoznacznym niz prawa matematyki czy logiki. Innymi slowy w sztuce znacznie latwiej jest postarac sie o pozytywne uzasadnienie i je obronic. Nie twierdze bynajmniej, ze w sztuce nie ma rzadnych kryteriow i wszystko jest kwestia gustu, ale w historii bylo kilka przypadkow "dziel wartosciowych inaczej" ktore oczarowaly swiat (a przynajmniej jego czesc).
Tak wiec roznica miedzy "Wolno" i "Mozna" jest w zasadzie rozmazana, i mimo powstawania roznych "postmodernistycznych kwiatkow", mysle ze ta nieokreslonosc jest dla sztuki czyms dobrym. W koncu to miedzy innymi dzieki niej ewoluuje i broni sie przed stagnacja.

Ale to tak na marginesie, bo te moje przemyslenia nijak maja sie do faktu, ze wymowa wiersza rzeczywiscie moze byc taka jaka przedstawiles.

pozdrawiam
Odpowiedz
#6
Nie wiem, czy Cię rozumiem, Mikaelisie, bo mówimy o dwóch rzeczach.

W wierszu JK nie jest mowa o sztuce, tylko o stylu życia, kulturze, etyce.

Ten wiersz nie zgadza się, jak mniemam, z konstatacją, że między „wolno” a „można” jest płynna granica. (Tylko „można” rozumianego jak definiowalem poprzednio, czyli w sensie – „da się”, jest to technicznie wykonalne. Np. można przejechać człowieka samochodem, da się to wykonać, jeśli się prowadzi samochód i ma się chęć oraz dowolnego człowieka w polu widzenia, ale nie wolno go przejechać.) Ten wiersz raczej moim zdaniem opowiada się po stronie jasnego rozróżnienia - zresztą tak jak w wielu wierszach JK opowiadał się po stronie wyraźnych podziałów na „jasność” i „ciemność”.

Natomiast co do różnych postmodernistycznych konceptów w sztuce – to inna sprawa.

Ale powiadasz o tym, jak piszesz, na marginesie mojego postu, więc nie wiem, czy o to Ci chodzi, o czym teraz mówię, czy też poruszasz już inny temat od poprzedniego.

Pozdrawiam
Odpowiedz
#7
zbych napisał(a):Ale powiadasz o tym, jak piszesz, na marginesie mojego postu, więc nie wiem, czy o to Ci chodzi, o czym teraz mówię, czy też poruszasz już inny temat od poprzedniego.
No wlasnie dlatego dodalem, ze ta wypowiedz jest tylko na marginesie, bo w kwestii tego jaka postawe przyjmuje JK w tym wierszu (za, przeciw a moze po srodku) calkowicie sie z toba zgadzam. Dalem temu wyraz w zasadzie juz w pierwszym poscie a takze w odpowiedzi na post Fizola.

Wiersz rzeczywiscie chyba nie jest o sztuce. Swoja koncepcje tlumaczenia wiersza odwolaniem do "duszy artystycznej", "inspiracji" napisalem, sam nie bedac do niej specjalnie przekonanym. To znaczy, nie bylem przekonany w kontekscie tego wiersza, bo ogolnie uwazam, ze jest trafna (trafiajaca do mnie a nie trafna uniwersalnie, bo to zdaje sie jest kwestia indywidualnego pojmowania). Twoj punkt widzenia jest bardziej do utworu przystajacy.

Natomiast caly moj ostatni post to byla tylko dygresja, juz znacznie luzniej z wierszem zwiazana.

pozdrawiam
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  to, co łatwiej można pisać wspak Luna 116 40,098 04-15-2014, 07:40 PM
Ostatni post: Przemek
  Zbroja, czym ona jest?? Abbaddon 15 4,471 04-20-2007, 03:19 PM
Ostatni post: thomas.neverny
  Czy jest związek... Michal892 5 2,229 12-20-2004, 06:18 PM
Ostatni post: Starszak

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości