Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Artysci", moje trzy grosze...
#1
Proponuje zeby zaczac od poczatku, ustawiajac kazdy klocek na jego miejscu.

„Artysci“ jest jedna z piosenek napisanych w bezposredniej reakcji na wprowadzenie stanu wojennego w Polsce, za granica.
Z czasem powstal z tego program „Zbroja“.
Na poczatku koncertow JK zapowiadal ze bedzie spiewal na temat reakcji i postaw ludzkich na stan wojenny – mozna uslyszec to np na albumie nagranym w Chicago.

Wtedy piosenki mowily chyba same za siebie, ale na wszelki wypadek przyjrzymy sie blizej :
„Prosba“- o nienawisci (JK lub tzw podmiotu lirycznego) na nowe wydarzenia,
„Linoskoczek“ – o wytrwalosci (znowu JK lub tzw podmiot liryczny) w nowej, bolesnej sytuacji,
„Marsz intelektualistow“ – o postawie inteligentow popierajacych wprowadzenie stanu wojennego (podczas gdy wiekszosc znaczacej cos inteligencji wyladowala na czas nieokreslony w obozach i wiezieniach),
„Koncert fortepianowy“ – osobista wycieczka do generala,
„Przedszkole“ – o postawie (co JK dobitnie podkreslal w zapowiedziach) dzieci osob internowanych,
„Swiadectwo“ – o jeszcze innym podejsciu do tych samych wydarzen,

no i „Artysci“, zapowiadani przewaznie jako „jeszcze jedna piosenka na temat postaw“…

W koncercie z Chicago JK wyjasnia ze chodzi mu o pewna kategorie artystow, zaznaczajac iz szczegolnie uwzglednia A.Wajde... W innych wypowiedziach wyglada to podobnie : piosenka dotyczy pewnej kategorii i pewnych postaw, ale zrodlem inspiracji byl Wajda, i stad szydercza dedykacja.
Skracajac : JK mial wyraznie cos Wajdzie za zle, z ktorego to "za zle" powstala cala piosenka. Ale czy to “cos” moze byc rownie ogolne jak “fakt pozornego buntu” “pod kuratela” “peerelowskich zwierzchnikow” (jak przeczytalem gdzies wyzej) ? Ja takiej pewnosci nie mam. Za szeroka definicja.

O coz wiec moglo chodzic ?

W momencie wprowadzenia stanu wojennego Wajda byl Polsce, Kaczmarski we Francji. Gdy (po wstepnym okresie kompletnej izolacji i informacyjnego “block-out”) wladze PRL otworzyly granice i pozwolily wyjechac nielicznym szczesliwcom, Wajda byl jednym z pierwszych ktorzy mogli skorzystac z paszportu. Przylecial do Paryza gdzie, wysiadajac z samolotu, odmowil wypowiadania sie na temat tego co sie wlasnie dzialo “tam”.

Moja interpretacja “Artystow” jest nastepujaca :
JK uwazal ze tzw Artysci maja wieksze zobowiazania od szaraczkow – intelektualne ELYTY powinny pamietac o “swieceniu przykladem”, “dawaniu swiadectwa”, “byciu konsekwentnym” etc . Wybierajac zdecydowany sprzeciw i wlaczajac sie we wszystkie akcje “solidarnosci z Solidarnoscia” na Zachodzie, oczekiwal ze inni beda rownie konsekwentni, zwlaszcza jesli okazywali tyle odwagi w okresie przedgrudniowego “karnawalu”.
Przed 13 grudnia Wajda nakrecil "Czlowieka z Marmuru" z co dostal Zlota Palme w Cannes. W sierpniu 80 dojechal do strajkujacej stoczni (nota bene : przywozac z soba pewnego mlodzika z gitara…) zeby nakrecic reportaz. W sierpniu 1981, w pierwsza rocznice strajkow i umow, Wajda patronowal tzw Przegladowi Piosenki Prawdziwej w Gdansku (Przewodniczacy Rady Artystycznej).
Po 13 grudnia i po wyladowaniu w Paryzu Wajda zamilkl, choc w tym samym okresie pacyfikowano strajki (a monsieur Wajda tak ladnie filmowal tych robotnikow…), nawet slynna “brama nr 2” stoczni (utrwalona kamera przez samego pana Wajde…) zostala zgruchotana przez transporter opancerzony (scena pelna artystycznej symboliki à la Kaczmarski, niestety przez nikogo do dzisiaj nie wykorzystana….), zeby panowie z ZOMO mogli przyjsc do pracy …

Sadze ze ta piosenka byla pisana w takim kontekscie, w takim nastroju. Stad to “oni nam bili brawa zywymi rekoma chociaz cien im osiadal na glowach…ale rece umarly na lancuchach I lomach, wiec my teraz o nich ni slowa”…

Oczywiscie – Wajda dzialal na swoj sposob, JK na swoj.
Wajda mial wieksze doswiadczenie zyciowe jako starszy od JK i jako wywodzacy sie z rodziny katynskiej (w PRLu rodziny ofiar z Katynia raczej tepiono, wychodzac ze slusznego chyba zalozenia ze sa to ludzie dla rezymu straceni).
Inaczej bylo z mlodym JK, wywodzacym sie z zupelnie innego srodowiska, ktory przezywal wlasnie PO RAZ PIERWSZY i OSOBISCIE (choc Z ODDALI) kolejna narodowa kleske. I krzyczal w nieboglosy, zabijac z zimna krwia, zaciskajac drut na szyi etc (w piosence).

Pamietam fragmenty wywiadu JK dla jakiejs emigracyjnego pisma (nie ma go w zbiorach Witryny, kiedys chcialem to odszukac by podrzucic, teraz juz mi sie nie chce no bo i po co ?), cytowane na falach RWE : JK mowil o swojej FIZYCZNEJ NIENAWISCI do tego co sie stalo 13 grudnia.
I wiekszosc tamtych piosenek byla chyba pisana na taka nute, “pisana palka maczana w gazie lzawiacym”.

Zbychu, mam wrazenie ze ci “Artysci” niezle Cie irytuja. Lubie przegladac Twoje posty, ale mam wrazenie ze tym razem zdrowo sie wnerwiles :
- “Artysci” wyrazem “mlodzienczego buntu wobec swiata” ? “ktory bierze sie z pewnej naiwnosci” ? (ja mam wrazenie ze wtedy JK regularnie buntowal sie ze swiatem, sprzeczal z historia, wodzil z Bogiem (ex „Pusty Raj“) etc.... czy to nie bylaby raczej zmiana stylu – przejscie z filozofowania do walenia na odlew, rzucania nazwiskami, duszenie drutem etc ?); a i potem, zobacz np takie "20 lat pozniej" - nie jest li to smarkackie niezgadzanie ze swiatem ?
- czy TY wiesz na czym ma polegac NAIWNOSC dedykowania „Artystow“ Wajdzie ? albo naiwnosc samej piosenki ? bo ja mam klopoty z interpretacja tego stwierdzenia i prosze o pomoc tych co na ten temat rozprawiaja...
- obrazek z akowcem idacym na akcje i staruszka ktorej trzeba pomoc przejsc przez jezdnie jest moze skuteczny na poparcie Twojej argumentacji ale podejrzewam ze zdaniem JK ta Twoja staruszka zostala napadnieta przez bandziorow...
- w zapowiedzi z koncertu w Chicago JK BARDZO WYRAZNIE wyjasnia o jaka kategorie artystow mu chodzi; w innych miejscach tlumaczy ze punktem wyjscia bylo postepowanie Wajdy, ale tak w ogole to staral sie przedstawiac pewien (ogolny, zbiorowy...) typ postaw. Nie wiem dlaczego uwazasz to za metne...

Male ERRATUM : nie sadze ze JK spiewal „statuetki Czlowieka z Marmuru“; zawsze slyszalem tam „statuetki z bialego marmuru“ i sadze ze chodzi o prestizowe nagrody; wiem ze w niektorych powielaczowych spiewnikach sa „statuetki Czlowieka“ ale podejrzewam iz ludzie spisujacy tekst mieli bardzo kiepskie nagrania; ale moze ktos wie wiecej na ten temat ?

Nie wiem tez czy najtrafniejsze sa Twoje stwierdzenia o „owczesnej egzaltacji“ badz „oderwal sie od polskich realiow“ gdy piszesz o reakcjach na stan wojenny.

Nie sadze ze wtedy byla to „egzaltacja“. Sadze ze byl to zbiorowy szok. (Troche ta „egzaltacja“ kojarzy mi sie z argumentacja ze tak naprawde wystarczylo wtedy siedziec w domu i czekac az kilka lat pozniej wujek Michail podaruje nam pierestrojke, zamiast sie egzaltowac na demonstracjach i po wiezieniach... Sorry).

Co do „oderwal sie od polskich realiow w stanie wojennym“ to mam wrazenie ze pisane wtedy poza krajem teksty JK sa podobne do tych ktore pisali w tym samym czasie ludzie (znani i nieznani) w kraju. (Ciekawostka : rownie podobny jest saznisty poemat „Przywracanie porzadku“ Baranczaka, pisany w Stanach...). Ta sama forma notatek na biezaco, ten sam zapis wstrzasu, bezsilnosci, wscieklosci i rozpaczy, to same odwolywanie sie sie do kultury, historii i wszelkich wartosci wyzszych, kwestia uczestniczenia, wyboru, postaw.

No i znowu wrocilismy do postaw, czyli punktu wyjscia.

PS: Informuje ludzi zainteresowanych ta sprawa badz po prostu ludzi nie lubiacych Wajdy ze istnieje ksiazka na ten temat. Niestety, osobiscie nie mialem okazji przeczytania. Ale zauwazylem ze figuruje czasami w odwolaczach ksiazek pisanych przez historykow tego okresu. A moze jest tam cos o JK ?

Piotr Włodarski “Pan Andrzej. Kłamca, mitoman czy konformista - rzecz o towarzyszu Andrzeju Wajdzie” wydawnictwo: Włodarski, 2001, ISBN: 83-915204-0-4, liczba stron: 160
Cena rynkowa: 18 zł
"Pan Andrzej" to dość zaskakująca pozycja na naszym rynku wydawniczym. Po serii książek omawiających twórczość Andrzeja Wajdy, po zbiorach jego wypowiedzi i wywiadów, po "Autobiografii" pozycja ta próbuje zweryfikować mit Wielkiego Twórcy. Autor posługując się fragmentami wypowiedzi reżysera, jego notatkami oraz publikacjami prasowymi stara się udowodnić iż wielkość Andrzeja Wajdy budowana była przez dawnych władców PRL dla doraźnych potrzeb propagandowych. Co więcej, z cytowanych dokumentów wynika że sam reżyser zgodził się na taką grę i świadomie w niej uczestniczył. Co gorsza zaangażował do tej gry swój talent realizując tylko takie filmy jakich oczekiwali od niego władcy PRL. Kim więc był i jest Andrzej Wajda - wzorem, autorytetem, artystą czy też ofiarą polityki a może wiecznym konformistą ? Autor książki niestety nie pozostawia nam złudzeń.
Na pewno największym atutem książki są cytowane dokumenty. Niektóre z nich budzą swoistą grozę, inne odsłaniając mechanizmy rządów w PRL kompromitują nie tylko polityków ale tzw. elity artystyczne. Wszystko to prowokuje do ponowienia pytania - czy brak rozliczenia z przeszłością nadal nie jest główną przeszkodą w normalnym i zdrowym funkcjonowaniu państwa polskiego.
Odpowiedz
#2
thomas.neverny napisał(a):Male ERRATUM : nie sadze ze JK spiewal „statuetki Czlowieka z Marmuru“; zawsze slyszalem tam „statuetki z bialego marmuru“ i sadze ze chodzi o prestizowe nagrody; wiem ze w niektorych powielaczowych spiewnikach sa „statuetki Czlowieka“ ale podejrzewam iz ludzie spisujacy tekst mieli bardzo kiepskie nagrania; ale moze ktos wie wiecej na ten temat ?
Mam na którejś kasecie Artystów i jest jak wół 'Człowieka z Marmuru'.
Odpowiedz
#3
Te, Elrond... Nie badz zyla... kopsnij to nagranie...
:-)
Odpowiedz
#4
thomas.neverny napisał(a):„Przedszkole“ – o postawie (co JK dobitnie podkreslal w zapowiedziach) dzieci osob internowanych,
Thomasie, chyba chodziło Ci o utwór "Kołysanka"?

Poza tym ja się z Tobą zdecydowanie zgadzam. Dziękuję za polecenie lektury na temat Wajdy. To może być rzeczywiście ciekawe.
Jednocześnie w swoim imieniu i innych forumowiczów proszę Cię żebyś nie zniechęcał się i jeśli w swoich zbiorach znajdziesz ciekawe materiały dotyczące J.K., których nie mogliśmy dotychczas obejrzeć na stronie, podziel się nimi. Być może administracja nie działała ostatnim razem zbyt szybko, ale mam nadzieję, że to był jednostkowy wypadek przy pracy. :wink: Przy okazji mam pytanie, czy mógłbyś podać dokładną datę wywiadu z Kontaktu (1982 -Solidarność z Polską powinna mieć swój odrębny wyraz ), który dzięku Tobie znalazł się na stronie i powiedzieć coś więcej na temat wywiadu z 1985 r. z czasopisma Przekaz, który jest tam w wersji okrojonej. Czy nie ma szansy na całość? Nie chcąc dalej zaśmiecać tego wątku off topicami proszę Cię ewentualnie o kontakt na priv bo ja niestety do Ciebie kontaktu nie mam. Pozdrawiam
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#5
thomas.neverny napisał(a):Te, Elrond... Nie badz zyla... kopsnij to nagranie...
Jest problem mały. Mianowicie z przegraniem tego. Bede musiał dysk przeformatować, bo ostatnio coś mi się rypło na kompie i sie wiesza oprogramowanie do rejestrowania dźwięku :/ Ale jak zgram to wrzucem na eftepa swojego.
Odpowiedz
#6
Tych statuetek są dwie wersje - na jednych nagraniach jest nawiazanie do filmu, na drugich po prostu marmur, ale nie pomnę gdzie - jak, i która wersja jest starsza, a która młodsza. W każdym razie chyba jak to się mówi w gramatyce - "obie wersje są dopuszczalne" :lol: .
[color=maroon][size=84][b]Krokiem adekwatnym do rozwoju zdarzeń
Idę przed siebie i marzę:)[/b][/color][/size]
Odpowiedz
#7
Dokładnie, są dwie wersje, ja słyszałem tą "Statuetki z białego marmuru". Chyba dość często w poezji Jacka zdarzają się dwie wersje tego samego utwory, chyba kiedyś nawet widziałem poświęcony temat na forum.
thomas.neverny napisał(a):Te, Elrond... Nie badz zyla... kopsnij to nagranie...
Jak chcesz ja moge kopsnąć, posiadam wersję .mp3, jak chcesz napisz na priva albo na maila, moze uda sie przeslac... Ew. udostępnij serwer to po szerszej publice pójdzie Tongue

Edit: I tutaj moje małe niedociągnięcie - ja posiadam wersję "Statuetkę z białego marmuru". Domyślam się że ta Ciebie nie interesuje, gduż właśnie ją posiadasz Tongue nie doczytałem, sory jak narobiłem smaku Wink
Bo źródło wciąż bije...
Odpowiedz
#8
Thomasie, najpierw ogólne wyjaśnienie. Ja nie mówię o tych wszystkich piosenkach, które wymieniłeś, tylko o dwóch, które są dla mnie nieudane. Resztę akceptuję, choć nie chcę przez to powiedzieć, że uważam je za arcydzieła lub że je lubię bardziej od innych. Nie – po prostu z artystycznego i myślowego punktu widzenia niczego im nie zarzucam. Ja i tylko ja. Tyle.

Obraz postaw ludzkich zapisanych w „Artystach” jest także do przyjęcia – co pisałem w innym miejscu, tylko dla mnie nie do przyjęcia jest konkretna egzemplifikacja, czyli Wajda. Użycie Wajdy jako przykładu – mające w zamierzeniu JK zapewne wzmóc siłę rażenia wiersza – osłabia ją, bo wychodzi mokra petarda.

JK uważał – piszesz – że artyści mają większe zobowiązania wobec szaraczków. O sobie tego nie uważał czy też ograniczał ten sąd (wygodnie to byłoby, przyznasz, więc nie podejrzewałbym go o to) do spraw politycznych? Bo twierdził przecież, że nie chce być dla nikogo przykładem.

No i dalej następuje tradycyjne pomieszanie: postawa artysty – twórczość artysty. Wajda – piszesz ironicznie – tak pięknie filmował tych robotników, a jak przyszło co do czego, to nie chciał o nich mówić w Paryżu. Ale przecież nadal chciał filmować, prawda? Dla nich, przeciw władzy, bo nikt nie uważa, że „Danton” popierał władzę, prawda? Więc o co chodzi? Wajda to filmowiec - filmowiec, który zamierzał z filmem wrócić do Polski. Nikt nie robi JK zarzutu z faktu, że został tam, gdzie nie bili, więc dlaczego mamy zarzucać Wajdzie, że zamierzał wracać tam, gdzie bili?

I właśnie mieszanie tych dwóch porządków rzeczy w imię świętej sprawy nazywam (miałem wrażenie, że całkiem konkretnie, nie wiem, czemu masz kłopoty z odszyfrowaniem tego, jak mówisz) młodzieńczą naiwnością autora – bo pytasz mnie, co rozumiem przez naiwność, Thomasie. (W innych piosenkach bunt wcale nie wiąże się z naiwnością, a „20 lat później” jest dojrzałe, żeby za jednym zamachem odpowiedzieć Ci na zblizone pytania. Nie rozumiem, dlaczego zarzuty wobec jednej piosenki mają się automatycznie przenosić na inną choćby pokrewną tematycznie? W stanie wojennym JK używa w jednej piosence Urbana i Passenta, a w drugiej Wajdy na tych samych niemal prawach, co jest zafałszowaniem świata, przyznasz, bo to nie są tożsame osoby.)

Co do tego, że JK uważał iż staruszkę napadli bandyci – to już pociągnąłeś tak daleko moje porównanie, że się do niego w tym kształcie nie przyznaję, bo zatrąca demagogią. Ale masz rację, że „JK uważał”. Ja tak nie uważam, przy czym nie chcę przez to powiedzieć, że ZOMO nie napadało na robotników. Dodaję dla pełnej jasności, albowiem pisząc „staruszka” nie miałem na myśli „robotnik”. Miałem na myśli wymyśloną staruszkę w dniu zamachu na Kutscherę. Nikogo za jej pomoca nie pseudonimowalem.

Przy słowie „egzaltacja” pozostaję – dodając, że w czasie np. powstania styczniowego autentyczne bohaterstwo sąsiadowało z egzaltacją czystej wody i nie zmuszę się w imię poprawności politycznej do pomieszania tych pojęć. A w „oderwaniu od polskich realiów” mam na myśli to, że chyba JK nie spodziewał się po wracającym do kraju Wajdzie tego samego co po sobie, pozostającym we Francji. To de facto nie byłoby to samo, zgodzisz sie?

Gdy dwóch mówi to samo, to nie jest to samo – powiada przysłowie, więc Twoje nawiązania do innych mówiących o egzaltacji jak i ja, mam za chybione i cieszę z Twojego „sorry”.

No i powtarzam z uporem maniaka – ja mówię o nietrafnym wierszu, a nie o nietrafnych uczuciach, które przejawiali emigranci bądź JK osobiście. Uczucia są ich, nie moje. Ja mówię o ich wyrazie danym w wierszu. Uznajcież w końcu – Ty, Thomasie i inni myślący analogicznie – że to nie to samo dla mnie. Kochanowski nie szlochał pisząc „Treny”, żadna teoria literatury tego nie zakłada, bo to nonsens psychologiczny.

A tej książki nie musiałeś polecać, bo już tytuł pachnie kurestwem na miarę „Trybuny Ludu”, zresztą te zarzuty najpierw w niej się pojawiły. Wraz z uroczym argumentem (autentycznie to było w „Trybunie” z okazji Oscara oraz w kręgu reżysera Poręby to kolportowano), że Wajda kręcił takie filmy, jakich chciała od niego władza (po czym ona go cenzurowała, ograniczała ilość seansów, wymuszała złe recenzje – to już ja dodaję, nie „Trybuna”).

Poniższe zdanie też mogłeś sobie darować:
„Kim więc był i jest Andrzej Wajda - wzorem, autorytetem, artystą czy też ofiarą polityki a może wiecznym konformistą ? Autor książki niestety nie pozostawia nam złudzeń.”

Czym ono rożni się od zdań Łysiakoidów: „Kim więc był JK – alkoholikiem, dziwkarzem, antyklerykałem, rozwodnikiem czy artystą?” No przepraszam, ale to jest pierdolenie kotka za pomocą młotka i ja oczywiście też mówię Ci za ten wątek – sorry.

„Andrzej Wajda jest reżyserem najwybitniejszych w Polsce i wysoko cenionych na świecie filmów” – odpowiadam na wszelki wypadek, gdyby ktoś po tej naszej wymianie zdań nabrał wątpliwości.

JK jest najwybitniejszym polskim poetą śpiewającym.

Resztą niech się zajmuje ten chuj pisarz biografista nieznanego mi nazwiska, my chyba nie musimy babrać się w gównie?

Pozdrawiam
Odpowiedz
#9
VanThunderbolt napisał(a):Jak chcesz ja moge kopsnąć, posiadam wersję .mp3, jak chcesz napisz na priva albo na maila, moze uda sie przeslac... Ew. udostępnij serwer to po szerszej publice pójdzie
To wyślij mi na maila, wrzuci sie na serwa.
Odpowiedz
#10
Zbychu, ja tez zaczne od ogolnego oswiadczenia :
Zadales pytanie «Bo niech ktos nazwie w sposób konkretny i jasny, o co JK ma pretensje do Wajdy? » a ja staralem sie na nie odpowiedziec.

Dlatego tak ciezko nalegalem z calym tym kontekstem, dlatego wyciagnalem zawartosc programu « Zbroja », ladowanie Wajdy w Paryzu etc.
W zadnym przypadku nie chodzilo mi o przekonywanie Cie badz zniechecanie Cie do innych piosenek etc.
Staralem sie pokazac (wczuc sie ?) jak moglo to wygladac z punktu widzenia JK, w tamtej sytuacji. Moje (oparte na tekscie piosenki) wywody o panu W ktory "tak pieknie filmowal robotnikow" przed 13 grudnia mialy sluzyc do pokazania «o co JK mial pretensje do Wajdy« tak jak prosiles.
Po prostu wyobrazam sobie ze tak to wtedy wygladalo. W oczach JK.

Zapomnialem chyba podkreslic ze JK znal osobiscie Wajde. Przypuszczam ze opinia JK o W byla ciut-ciut konkretniejsza niz np moja. Ja Wajde widzialem na zywo raz w zyciu, nie gadalem z Wajda w jego samochodzie bo nie jechal ze mna do strajkujacej stoczni zebym tam spiewal, nie poprawialem dla Wajdy muzyki Cholewy pod « Janka Wisniewskiego » itd itp.
Czy dlatego tak ostra reakcja JK na W po 13ym grudnia ? Bo nie sadze ze chodzilo o "podczepianie sie do legendy Wajdy".

Mam wrazenie ze niezbyt mi sie udalo z podmiotem lirycznym (czyli te moje proby wczucia sie w JK).
A moze udalo mi sie az za dobrze, bo widze ze teraz Ty starasz sie MI wytlumaczyc ze chodzilo Ci tylko o dwie piosenki, ze nie nalezy mylic postawe artysty z jego tworczoscia, ze moze artysta JK tez powinien swiecic przykladem, ze "Danton" nie popieral wladz... Zeby zaoszczedzic Ci przekonywania osoby ktora juz jest przekonana powtorze jeszcze raz ze chodzilo mi o udzielenie Ci odpowiedzi, "w sposob konkretny i jasny".

Jesli juz chodzi O MNIE to uwazam "Dantona" za dobry film i mam nadzieje ze sie nie zestarzal (niedawno obejrzalem "Ziemie Obiecana" w nowej wersji na DVD i wszystkie postacie wydawaly mi sie dosc karykaturalne...). W dniu prapremiery w
Paryzu Wajdzie udalo sie urazic "Dantonem" takze zaproszonych francuskich socjalistow (to bylo za czasow rzadow F.Mitteranda) : odebrali film jako zaprzeczenie ich tradycji etc, byly chyba jakies demonstracyjne wychodzenia z sali ... Zabawne, nie ?
Co do samego JK to obaj wiemy ze mozna mu szybko i latwo zarzucicic sporo rzeczy, chociazby zaczynajac od tekstu "bo przeciez moze sie wydarzyc ze z ktoryms z nich powtorze blad szukajac uczuc w jego twarzy zamiast go zabic z zimna krwia" i laczac to z przyjmowaniem orderu z rak Prezydenta Wszystkich Polakow…
MOJA opinia o "Artystach" : interesujacy obrazek, dedykowanie Wajdzie mogl sobie darowac. Przypomina mi troche "Ornamentatorow" Herberta. Co by sie stalo gdyby Herbert dedykowal komus "Ornamentatorow" ?
Co mial zrobic Wajda po 13 grudnia, kiedy zamykano redakcje i zespoly filmowe, kiedy jednych wywalano z gazet radia i telewizji a inni odchodzili sami, w ramach bojkotu (nota bene : mialo to swoje pozytywne aspekty bo otworzyly sie drzwi
dla nowych talentow ( - : ) ? Czy mial zostac za granica jak Holland czy Janda ? czy mial starac sie nakrecic "Dantona" na powielaczu ? A czy jesli mial racje Wajda to nie mieli racji Holland i Janda ? Nie sadze ze da sie na to odpowiedziec.

Staralem sie tylko wykazac ze JK wtedy uznal iz nadszedl czas protestowania pelnym glosem, bicia na odlew, bojkotowania rezymu tak jak robili niektorzy w kraju.

Nie wiem dlaczego panowie Zbych i Lodbrook pisza ze ja POLECAM tamta ksiazke.
Wydaje mi sie pisalem jasno ze 1) INFORMUJE ze istnieje ksiazka w intersujacym nas temacie 2) nie mialem okazji przeczytac 3) wyglada na ksiazke dla ludzi nie lubiacych Wajdy.
Poczuwam sie tylko do jednego przeoczenia : zapomnialem wstawic cudzyslow, wklejajac informacje o ksiazce. W wyniku mojego niedopatrzenia Zbych zwrocil mi uwage ze moglem sobie darowac pewne zdanie. Zgadzam sie absolutnie : nigdy nie
pozwolilbym sobie napisac ze "autor ksiazki niestety nie pozostawia nam zludzen jesli kilka linijek wyzej napisalem ze nie mialem okazji przeczytac...
(1:1 ?)...

Na razie tyle.
Dobranoc

Lodbrook, co do reszty to zaloze nowy temat, zeby nie bylo off-topic. Ale nie wiem jeszcze kiedy... Zobacz o jakiej godzinie ja pisuje zazwyczaj...
Tak, chodzilo mi o "Kolysanke". Wot oszybka. Zrewanzuje sie przypomnieniem Ci ze JK po drucie kolczastym skakal ale dusil juz chyba zwyklym drutem. On byl wychowany w tradycji humanistycznej I na pewno nigdy nikogo by nie dusil drutemkolczastym, jak pisales. Zbyt nieestetyczne i zbyt barbarzynskie. Sadze ze jesli juz, to najsymboliczniej byloby dusic gruba struna od gitary. Lub (jeszcze lepiej) od fortepianu : petla zaciska sie przez 15-30 minut : -)
Odpowiedz
#11
thomas.neverny napisał(a):Sadze ze jesli juz, to najsymboliczniej byloby dusic gruba struna od gitary. Lub (jeszcze lepiej) od fortepianu : petla zaciska sie przez 15-30 minut : -)
To się nazywa garota! Big Grin
Na nowy temat będę czekał z niecierpliwością. Pozdrawiam Smile
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#12
Thomasie, całkowicie się z Tobą zgadzam i akceptuje, kiedy odpowiadasz mi, że sytuacja ówczesna tak wyglądała w oczach JK, powiem nawet, że gdyby się mylił w jej ocenie (nie mówię, że się mylił, mówię „gdyby”) byłoby to całkiem zrozumiałe, wziąwszy pod uwagę ciśnienie okoliczności.

Broń Boże nie chciałem Ci wykładać sytuacji twórczość – życie prywatne. Tamte zdanie były mi potrzebne, żeby jasno wyłożyć swoje zdanie.

Ja też uważam „Dantona” za dobry film (a nawet wybitny, z wybitnymi rolami), oglądam go czasami i mniemam, że się nie zestarzał. Nową wersję „Ziemi obiecanej” też oglądałem niedawno i jak dla mnie ona wciąż jest skończonym arcydziełem, a nawet odniosłem wrażenie, że dziś jest aktualniejsza niż kiedyś. (Choć zawsze będę miał pretensję do Wajdy, że przemontował starą wersję, bo jaki jest sens, żeby szlifować od nowa cenny klejnot?)
W dniach premiery „Danton” wywołał skandal jak piszesz, to fakt, ale to nie było wcale takie zabawne. Filmy Wajdy zawsze wywoływały skandale w dniach premiery – tyle że w Polsce, bo tyczyły naszej historii. Francuzi na tym przykładzie pojęli wreszcie, co znaczy dla nas Wajda – bo tym razem szargał ich historię. Do naszej nie mieli przecież osobistego stosunku, nawet gdy w „Popiołach” przewijał się cyniczny Napoleon.
Ale nie była ta ich reakcja śmieszna – bo było (jak dziś to pamiętam) nam wtedy żal, że Wajdzie nie pozwolą tak szybko zrobić podobnego filmu znów o naszej własnej historii. Będzie wszystko ugłaskane i będziemy spać na filmach partyjnych reżyserów do końca życia (bo w 82 roku nikt nie przewidywał, że komuna się skończy wraz z cenzurą).
Francuzi istotnie wychodzili z sali projekcyjnej na „Dantonie” – ale myślę, że na podobnej zasadzie, na jakiej hr. Tarnowski (jeśli nie mylę nazwiska) wyszedł oburzony z premiery „Wesela” Wyspiańskiego, sławny pułkownik Załuski piał prawie o zdradzie narodowej Wajdy w „Popiołach”, recenzja z „Popiołu i diamentu” nazywała się „Morderca z Cafe de Wąski Spodzień”, a „Człowieka z marmuru” pozwalano komentować krytycznie tylko oburzonym przodownikom pracy z lat 50. Widać fochy narodowe są niezależne od ustroju, poza tym Francuzi mogli się jeszcze oburzać, że obcy im miesza w historii (choć film był koprodukcją).

Powiedzmy sobie – odnośnie ówczesnej postawy Wajdy i JK - że każdy wrzucał tym, u których nie zamierzał zostać na stałe.
JK pisze w wywiadzie, do którego się tu odwołuję, że czuł się źle w salonach, gdzie Francuzi "przyjmowali go, karmili i poili słodyczami". I to był jego wyrzut sumienia jakby, ta piosenka. Więc może Wajda nie musiał mieć wyrzutów sumienia, bo nawrzucał Francuzom, co im się należało?
Oczywiście żartuję, ale chcę powiedzieć za pomocą tego żartu, że nie ma postaw jednoznacznych w tej sytuacji. Ale to JK takich wymagał z rewolucyjną czujnością, choć także – nie wątpię - z dobrymi intencjami, którymi jak wiadomo jest piekło wybrukowane.

Że JK znał Wajdę to mogło mieć wpływ na jego rozczarowanie i oburzenie w efekcie, ale nie powinno na utwór, bo to nie był utwór o ich znajomości. Właśnie to mi przeszkadza w „Artystach”, że JK miesza te dwa porządki rzeczy – ale o tym już pisałem.
Zgadzam się, że najbardziej śliską rzeczą jest tu dedykacja, ale nie wiem, czy wyłącznie.

Oczywiście wybory były wtedy trudne, ale przecież zdajemy sobie sprawę, że gdyby Wajda powiedział publicznie to, czego spodziewał się po nim JK, nie mógłby wrócić do Polski. A chciał, dlaczego nie mógłby chcieć? Władza – powiedzmy sobie szczerze – wolała krytyków za granicami Polski i nieprzypadkowo Michnika oraz paru innych wciąż namawiano do emigracji, oferując wolność i wszelkie udogodnienia w zamian. Nie możemy udawać, że pozostanie artysty na emigracji wprawiało władzę we wściekłość – bo nie wprawiało. Ale sądzę, że nie da się generalnie powiedzieć, czy rację mieli zostający, czy wracający. To zależy.

Na marginesie - ja nie sądziłem, że tamtą książkę polecasz. Użyłem złego wyrazu, więc jeszcze jedno sorry.

A ogólnie – wśród wierszy JK stanu wojennego (czyli powstałych wtedy) jest największy odsetek takich, które pozostawiają mnie obojętnym. Wytłumaczenia są możliwe dwa: albo ja nie mam temperamentu bojowca, albo JK nie miał temperamentu bojowca. Wydaje mi się jednak, że pryncypialna jednoznaczność nie była jego żywiołem i – jak to czasem robią pisarze w chwilach dziejowych – „przydeptywał gardziel swojej pieśni”.

Przy czym ja nie odmawiam JK prawa do artystycznej pomyłki, szarży literackiej, mądrego paszkwilu itp., a nawet wydaje mi się, że czepiając się „Artystów” robię to w dobrze pojętym interesie JK.

Pozdrawiam
Odpowiedz
#13
Drogi Zbychu...

Uwazam za bardzo pokrzepiajace ze udalo nam sie razem cos ustalic, unikajac przyklejania sobie latek, zlych zamiarow, presupozycji etc.
W sumie wiele nieporozumien zostalo unikniete bo kazdemu sie chcialo wyjasnic/sprecyzowac sens uzywanych przez siebie zwrotow, zamiast spedzac czas na tlumaczenie adwersarzowi co to on (adwersarz) tak naprawde mial na mysli piszac to czy tamto.
Ja takze podskoczylem na krzesle czytajac slowa "falszywy" czy "naiwny". Ale po sprecyzowaniu lepiej rozumiem co miales na mysli, nawet jesli nie zgadzam sie kompletnie.
Waskosc okienka przez ktore sobie gadamy komplikuje troche ta rozmowe - gdybym Ci powiedzial to samo "Zabawne, nie ?" siedzac obok, przy piwie, chyba bys sam wywnioskowal z mojego szyderczego usmiechu ze ja tez tego za zabawne nie uwazalem. A tak - moje natarczywe usmiechanie sie do ekranu skonczylo sie tylko tym ze mi windows padl...
Nasze roznice pogladow sa w sumie dosc blahe i nie widze specjalnego sensu dalej je rozstrzasac. Mialbym Ci wypominac ze masz wiekszy sentyment do Wajdy niz ja ? Ze nie zawsze myslisz dokladnie jak ja ?
Sadze ze bylby koszmarem swiat w ktorym wszyscy ludzie byliby podobni do mnie.

Gdzie dwoch mysli to samo (tj od biedy to samo), jest o jednego z duzo. Ale zanim uscisne Ci dlon i ucaluje czolko na znak zgody, pozwalam sobie wkleic tutaj maly wybor z literatury z okresu o ktorym rozmawialismy. Zaczalem to sobie spisywac, na poparcie mojej teorii o wspolnych elementach krajowej poezji i emigracyjnej tworczosci JK w tamtym okresie. Szkoda mi teraz tego wyrzucac. Moze komus sie przyda.


A wiec :



WYBOR POEZJI WOJENNEJ DLA ZWOLENNIKOW POEZJI ZIEWANEJ !


Chcialem przypomniec ze w tamtych czasach nawet zawodowym poetom w Kraju zdarzalo sie pisac dosc nienawistnie...

Wy, ktorych jedyna sila
Jest przemoc i gwalt,
Wiedzcie,
Ze tak samo cierpliwie
Jak znosimy wasza pyche,
Bezprawie i falsz,

zniesiemy was
z powierzchni ziemi.
Ryszard Krynicki, I 82


Te wasze wielkie wydarzenia,
ciosy zadane znienacka,
zwycieskie bitwy ktore toczycie z wlasnymi bracmi
(zdobyliscie juz huty I kopalnie,
rozbiliscie drzwi naszych
mieszkan, idzcie dalej, teraz
aresztujcie mysli) beda
malaly, az osiagna rozmiar
petitu w przypisach do wierszy Norwida
Adam Zagajewski


Przerwalem spokoj godziny milicyjnej,
Wyszedlem przed dom z psem.
(...)
Kolumna suk powoli wracala z Huty,
Jezdnie pokrywal lod i snieg.
Wrocilem bez przeszkod ale
Pies zmarzl, unosil jedna lape,
Przystawal i patrzyl na mnie.
Dziennik obwieszczal zarzadzenia.
Wciaz nie rozumiem mowy psow.
P.S.


Teraz troche poezji ludowej, w tematach zblizonych do tekstow JK :

(...)
w 63 zostawiali chociaz
kobiety, matki. W 81 to jak sie zdaje przesad.
Przesad klasowy. Przesad rasowy.
Do tego jeszcze przesad plciowy.
Matki od dzieci odlaczane:
"do Domu Dziecka je oddamy".
Osmio, dziesieciomisieczne odebrane.
(...)
Anonim ("Sceny z Grottgera")

Od razu czuc roznice stylu, w porownaniu z zawodowymi poetami !

A oto ludowa wersja "Koncertu fortepianowego" :

(...)
Ty diabelskie lajno, ty glupi zoldaku
Ty kurwo sprzedajna, ty ruski zupaku
Wypierdku Brezniewa, ty slepy pedale
Kurduplu tegoglowy, plugawy becwale
(...)
Ty slugo kremlowy, lokaju sowiecki
Ty zboju wojskowy, pomiocie radziecki
Ty mowco oblakany, nadety bufonie
Za narod sprzedany pieklo cie pochlonie.
Anonim, Wielkopolska


Wracajac zas do naszej dyskusji o Artystach, postawach i wyborach dorzucam jeszcze :

Nic nie jest wieczne mowi
Czlowiek musi wybierac aby zyc
Miedzy zlem wiekszym i zlem mniejszym
Luksus wyborow ostatecznych
Zostawic musi filozofom
Albo swietym

Gdy rusza pochod barbarzyncow
Nie masz wyboru musisz isc
Wraz z nimi gdyz inaczej wdepcza
Twoje cialo w miekka tkanke ziemi

Zostaniesz niemy
(...)
Leszek Szaruga


Wierzyles w sztuke poezje ze
mozna cos zmienic To byly dob-
re czasy choc wydawaly sie ostre
Jeszcze za przekonania nie grozila
kara smierci Rezim udawal dobrego
wujka ktorego mozna nabrac Wielu
naiwnych z tego korzystalo z dobra
wiara lub rezygnacja cicha Nie kazdy
poeta musi byc od razu narodowym bo-
haterem Rezim zerwal wszystkie maski
pewnej zimowej nocy tak powie kiedys
historia A przed toba ktory wierzyles
w sztuke poezje lecz nie nadawales sie
w zadnym wypadku na meczennika niewia-
domego jutra czas stanal Musisz wybrac
Mozesz cynicznie klaskac milczec dwuz-
nacznie albo stawic opor na miare sil kto
re znajdziesz w sobie Czas niezaangazowania
niedostrzegania konsekwencji epoki miedzy
bajki wloz sympatyczny pieknoduchu.
Andrzej Szmidt (pod pseudo Michal Szary) 8 I 82

I upieram sie lagodnie ze widze w tym wszystkim wiele wspolnych punktow z tym co pisal wtedy JK. I nie widze w tym wszystkim zadnego egzaltowanego oderwania od realiow. To byla reakcja na bardzo frustrujaca sytuacje. Zaryzykowalbym nawet teze ze to realia sie oderwaly od rzeczywistosci :

Siedzisz zasluchany w eter
przekrecasz galke radioodbiornika
zjawiaja sie glosy.
Slowa:
Polska, Polen, Poland.
Gdzies oddzielily sie twarze.
W jednej chwili swiat odwrocil sie od nas, i odjechal
kilkaset mil na Zachod.
W jednej chwili przenieslismy sie kilkaset wiorst
na Wschod.

(Anonim, 11.1.1982. Wiersz przypisywany Herbertowi. Mnie opisana tam osoba przypomina JK. Wtedy. Na wygnaniu.)

DOBRANOC
Odpowiedz
#14
Thomasie, z powodu ogólnej w zasadzie zgody pomiędzy nami co do pryncypiów, skupię się tylko na paru szczegółowych zagadnieniach, które chciałbym doprecyzować.

Co do mojego sentymentu do Wajdy.
Nie mam jakiegoś szczególnego stosunku – na nie lub na tak – do Wajdy jako osoby. Natomiast mam ogromny sentyment do filmów Wajdy (zwłaszcza dawniejszych) – i jeśli to miałeś na myśli, to zgadzam się całkowicie. Sądzę że miały nieprzeceniony wpływ na kształtowanie się wśród ludzi postaw sprzeciwu, a ponadto parę z nich jest skończonymi arcydziełami, które się nie starzeją. (Tak jak wpływ Sienkiewicza na historię widać tak naprawdę w tych wszystkich „Kmicicach”, „Wołodyjowskich”, „Bohunach” i podobnych pseudonimach, których pełne są cmentarze z okresu powstania warszawskiego, a nie w jego koncepcjach historiozoficznych.)

Co do zacytowanej poezji.
Jeśli chodzi o dwa pierwsze fragmenty – najlepsze wg mnie – widzę w nich raczej demonstrację godności i pogardy niż nienawiści. Tzw. pokaz wyższości moralnej i nieustraszenia (przynajmniej w deklaracjach). Pewnie, że to się nie bierze z miłości, ale jednak konkluzje są nieco inne.

Ciekawa jest też ta ludowa wersja „Koncertu fortepianowego”, jak ją nazywasz. Choć chyba bardziej pasuje do tego, o czym rozmawiałem z Lodbrokiem przy okazji tego tematu. (Tzn, do tego, co Lodbrok mi przedstawiał jako artystyczne uzasadnienie „Artystów” – szczerość, bezkompromisowość itp.) Bo ów fragment to jest z całą pewnością demonstracja bezkompromisowości, szczerych uczuć (i uzasadnionych), rozpaczy itp. – ale czy to jest poezja? To jest wiersz, bo ma rymy. To jest świadectwo epoki tak jak pamiętnik, który może napisać każdy, mniej i bardziej udolnie.

I jeszcze na koniec moje sformułowanie o „oderwaniu od realiów”. Ja to adresowałem bezpośrednio do oczekiwań JK wobec Wajdy, a nie do jego całościowej postawy wobec polskiej rzeczywistości. Tzn. miałem na myśli to, że JK obrusza się na milczenie Wajdy, nieudzielanie komentarzy politycznych itd. Te oczekiwania nazywam oderwanymi od rzeczywistości – bo załóżmy hipotetycznie, że Wajda robi to wszystko. Protestuje, demonstruje, peroruje. I co dalej mu proponujemy – po okazaniu tej idealnej postawy – co mu proponuje JK już w „konkretnej rzeczywistości”? Powrót do kraju? No chyba nie. Pozostanie we Francji? No to po co? Żeby zerwać produkcję „Dantona”, choć przyjechał tylko po to, żeby go kręcić? Czy żeby ją kontynuować, ale wtedy co z polską stroną produkcji? Czy też Wajda miał liczyć na to, że władze są dobrotliwe i mu wybaczą? JK sam nie wierzył w dobrotliwość władz zwłaszcza w owym czasie. Czy wymagał od Wajdy, żeby został większym bohaterem niż on sam? Przecież wiedział, że takich wymagań nie stawia się ludziom, którzy coś istotnego jednak robią, oni mogą je sami ewentualnie podejmować. Czy żądał gestu solidarności, który będzie jednorazowy, podczas gdy niewola mogła jeszcze trwać i trwać i potrzebna byłaby jednak dalsza praca nad świadomością narodową, którą Wajda prowadził artystycznie od 1954 roku.
Czyli jak się to wszystko miało do rzeczywistości? Właśnie tę postawę życzeniową nazwałem „oderwaniem”, a nie cokolwiek innego.
Suma sumarum JK chciał, żeby „poeta” był taki jak jego „wiersze”, bo inaczej to zdrada ideałów. Jak wiesz, Thomasie, zawsze tutaj dystansuję się od takiej postawy i mam ją za zbyt prostoduszną. (Oczywiście to może być nadzwyczaj ciekawy temat – mały artysta a jego wielka twórczość, ale niekoniecznie w takim kontekście. Znacznie bardziej intrygujaco bawił się tym np. „Amadeusz”.)
Natomiast na gruncie prywatnym – to ich sprawy, Wajdy i JK, których to spraw nie znam i nie wtrącam się.
Pozdrawiam
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Artyści Michal 63 36,520 03-07-2021, 08:32 PM
Ostatni post: Bokaronex3

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości