Forum o Jacku Kaczmarskim
Śmiech na sali... - Wersja do druku

+- Forum o Jacku Kaczmarskim (http://kaczmarski.art.pl/forum)
+-- Dział: Sprawy techniczne (http://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=7)
+--- Dział: Uwagi o stronie i forum (http://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=16)
+--- Wątek: Śmiech na sali... (/showthread.php?tid=600)

Strony: 1 2


Śmiech na sali... - Artur - 01-07-2005

Cytat:Mam zamiar stworzyć stronę o Jacku Kaczmarskim, i pragnę zapytać czy mógłbym zaczerpnąć materiały ze strony <!-- w --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl">www.kaczmarski.art.pl</a><!-- w -->.

P. S.

Strona zapewne nie będzie często odwiedzana, więc nie będzie stanowiła
konkurencji.

Proszę o odpowiedź.
Ręce nam opadły jak to dostaliśmy. Kilka lat roboty a tu przychodzi ktoś i się pyta czy może sobie wszystko wziąć i założyć swoją stronkę. Ludzie myślcie trochę!


- KARCZMA - 01-07-2005

:-o Strona zapewne nie będzie często odwiedzana, więc nie będzie stanowiła
konkurencji.
:-o
To po co ją zakładać ? Czy macie jakąś logiczną odpowiedź ?


- spalding - 01-07-2005

o ile dobrze zrozumialem, ktos chce wlozyc troche pracy w stworzenie swojej stronki o kaczmarskim , i skorzystac z materialow zawartych tutaj Smile . godne pochwaly, ze sie zapytal a nie podprowadzil po cichu...
istnieja jeszcze ludzie (mam nadzieje), ktorzy sa w stanie stworzyc cos tylko dla siebie Smile
W koncu nikt nie powiedzial ze strona bedzie miala taki sam charakter. ja osobiscie wydrukowalem sobie jeden tekst z takim trudem stworzonej przez was strony, obiecuje ze go podre, spale i rozrzuce po polu SmileSmileSmileSmile
zreszta jestem zdania, ze jesli zamieszczone by bylo info na temat skad pochodza materialy pomogo by w rozpromowaniu tegoz serwisu !
ale to taki moje skromne...


- Artur - 01-07-2005

Ktoś przychodzi na gotowe. Równie dobrze mógł napisać "Stworzę konkurencują stronę opartą na waszej pracy". Kopiowć można, ale na swoje potrzeby a nie by wystawiać publicznie.


- Igor - 01-07-2005

To się nazywa daleko posunięta bezczelność. Może ten ktoś ma zamiar zastrzec swoją stronę i później pobierać zapłatę za korzystanie z "należących do niego" materiałów prezentowanych też na kaczmarski.art.pl... Big Grin
Dla mnie to czysta bezczelność. Poza tym po co powielać pomysł Artura?? Jeśli ma coś nowego, niech dorzuci do tej strony. Może chociaż wielbiciele JK byliby w tym kraju ponad podziałami...


- mariuszn3 - 01-07-2005

aa pewnie to jakiś nastolatek.. chce stworzyć swojego blogaska i ubarwić go osobą JK. Nie przejmował bym sie zbytnio...


- vit - 01-07-2005

Paranoja maniakalno-depresyjna... :o


- Krzysiek Stanejko - 01-08-2005

Ja tam w tym nie widze nic złego. Tzn. pod warunkiem ze koleś zassie sobie niewielkie ilości jakichś informacji albo coś w tym rodzaju. Ale jeżeli zamierzałby zerżnąć żywcem strone tylko zmienić kolory to już gorzej.


Nie do końca - Wallenrod - 01-09-2005

Cz bycie ponad podziałami rzeczywiście oznacza u was zablokowanie możwiości tworzenia innysch stron o Mistrzu w oparciu o wasze materiały?

Jeśli tak to trochę bez sensu. Macie wyłączność na toco JK stworzył, wydaję mi się że w przypadku tego co On stworzył, sam takiej nie ma.

Jakiś gość, niech będzie, że nastolatek od bloga che stworzyć coś o tym samym, Wielkim Człowieku w oparciu o wasze materiały. Według mnie powinniście to mu umożliwić. Gdyby nie zapytał i umieścił, co byście zrobili?? Człowiek zachowuję się grzecznie, pyta... czy to zasługuje na nagane i wyśmiewanie. Czy rzeczwiście jesteście/jesteś (nie wiem jak pisać) jedynymi którzy możecie prezentować rękopisy, bilety, teksty... bo chyba nie, to chyba już własność każdego z nas...

Dzięki za wspaniałą stronkę

Pozdrawiam.

PS. Rozumie, że nie powinien kopiować pracy autora, ale same materiały, teksty fotki ma jeszcze raz sam zdobywać, jaki to sens??


- vit - 01-09-2005

Sens miałoby to wtedy, gdyby zrobił taki ktoś wszystko SAM.
Na przykład samemu pospisywał teksty, pozdobywał informacje, itd., a nie korzystał z czyjejś pracy już wykonanej.
Ostatnio się dowiedziałem, że znajomy, który posiada tawernę w W-wie, nie zastrzegł rozwiązań konstrukcyjnych, które zostały wykorzystane w lokalu (bo i po co?). A rozwiązania są tam konkretne, bo knajpa jest zrobiona jako atrapa pokładu żaglowca.
A po pewnym czasie przyszło paru gości, obfotografowało wnętrze, a następnie okazało się, że mając inwestorów amerykańskich (szmal niewąski), zrobili kopię tej knajpy (równiez w W-wie), tylko z większym rozmachem (bo i więcej mieli kasy).
I nie chodzi o to, że jest konkurencja, czy coś w tym guście, tylko o wkur...nie projektantów i wykonawców, że ktoś wykorzystał ich ciężką pracę, żeby bez wysiłku zrobić identyczną rzecz. I ja ich rozumiem.
Wracając do strony, myślę, że jeśliby poprosił o pomoc merytoryczną, czy o poszczególne materiały, których nie da się inaczej zdobyć, to i owszem - czemu nie? Ale jeśli pyta ogółem o korzystanie ze strony Artura, która jest przecież było-nie-było oficjalną stroną Jacka (stroną, którą on zaakceptował i podobała mu się itd.), to po jaką cholerę ma być inna? Dla własnej satysfakcji innego twórcy? Jeśli tak, to niech sam na to zapracuje. Niech włoży w to jakąś pracę, anie wykorzystuje gotowe!
Zwłaszcza, że tu naprawdę, jeśli nie ma WSZYSTKIEGO o Jacku, to prawie wszystko.
No, więc - po co?


- sp - 01-09-2005

A ja uważam, że ujawnianie treści cudzych maili to praktyka co najmniej nieprzyjemna.


- vit - 01-09-2005

sp napisał(a):A ja uważam, że ujawnianie treści cudzych maili to praktyka co najmniej nieprzyjemna.
Bzdura!
Po pierwsze treść maila nie jest w żaden sposób osobista, a po drugie nie jest ujawnione imię, nazwisko, nick, czy jakiekolwiek dane osobowe autora tego maila.

A poza tym - obrona poprzez atak? Sp, nie zachowuj się jak Giertych albo Lepper, bardzo Cię proszę...

Miejmy odrobinę zdrowego rozsądku...


- Artur - 01-09-2005

Wallenrod napisał(a):Cz bycie ponad podziałami rzeczywiście oznacza u was zablokowanie możwiości tworzenia innysch stron o Mistrzu w oparciu o wasze materiały?
Materiały z <!-- w --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl">www.kaczmarski.art.pl</a><!-- w --> znalazły się już na trzech stronach. Ich autorzy prosząc o nie sami z siebie podali dokładnie co chcą (były to konkrtne rzeczy) i zaproponowali, że pod tymi materiałami znajdzie się informacja, że pochodzą z <!-- w --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl">www.kaczmarski.art.pl</a><!-- w -->. Na taki układ możemy iść, bo jest to jakby nie patrzec reklama. Ale jeżeli ktoś pisze, że roobi stronę o Jacku, ale materiały do niej chce wziąć od nas to zgodzić się nie możemy. On nie podał, że chce tekst tego wywiadu czy tekst tego wiersza. On sobie zbuduje stronę z tego co jest u nas...

Wallenrod napisał(a):Gdyby nie zapytał i umieścił, co byście zrobili??
Strona jest ochraniana przez BOWI. Gdyby skopiował po prostu byśmy to zgłosili a oni już by się zajeli jej zlikwidowaniem.

Wallenrod napisał(a):PS. Rozumie, że nie powinien kopiować pracy autora, ale same materiały, teksty fotki ma jeszcze raz sam zdobywać, jaki to sens??
Te teksty nie znalazły się tam same, część musieliśmy je z Anią przepisać z gazet. Zdjęcia też trzeba wgrać i dopasować do skryptu. Też to pieciu minut nie zajmuje.
Wiesz ile to godzin zajeło? Ta storona nie powstała w tydzień. To są całe miesiące pracy. To jest nasz wolny czas, który mogliśmy spędzieć zupełnie inaczej. A tu przychodzi jakiś ludek i się pyta czy moze sobie co mu się podoba zgrać i umieścić pod swoim szyldem...


- vit - 01-09-2005

"[...] Teraz, gdy stygną stosy ofiarne,
Chcesz, by to wszystko poszło na marne?!...
- Tak jest."

:|


- Igor - 01-09-2005

Ja Artura w stu procentach rozumiem i w zupełności się z nim zgadzam. Tu nie chodzi o jakąś publiczną własność, z której można do woli czerpać. Tak w pewnym sensie jest z twórczością Jacka, ale nie z materiałami, które zebrał i usystematyzował Artur z Anią i całym zespołem, który uczestniczył w tworzeniu kaczmarski.art.pl.


- Luter - 01-09-2005

Jeśli chodzi o ujawnianie cudzych mejli, to sporo osób myli to z zasadą tajemnicy korespondencji.
Tajemnica korespondencji polega na tym, że osoba, która list napisała albo otrzymała, ma prawo do poufności, jeśli tego sobie życzy. Czyli: nie mamy prawa czytać cudzych listów bez wiedzy ich autora albo adresata.

Mam natomiast prawo dać komuś do przeczytania list, który jest DO mnie albo ODE mnie adresowany i powiedzieć: "Stary, zobacz co napisałem do tej dziewczyny, którą poznałem na wakacjach we Władysławowie. Co o tym sądzisz?". Albo: "Stary, zobacz co ta laska poznana na WYbrzeżu mi napisała. I co ja mam z nią zrobić?".

Innym zagadnieniem jest sytuacja, kiedy nadawca prosi nas o dyskrecję lub zdajemy sobie sprawę, że choć nie zwerbalizował tego wprost, zależałoby mu na poufności. Ale wtedy nie mamy już do czynienia z tajemnicą korespondencji, tylko z zagadnieniem dotrzymania tajemnicy.

KN.


- vit - 01-09-2005

Po raz kolejny - tym razem w odpowiedzi na post KN:

- Tak jest!


- sp - 01-09-2005

Może faktycznie przesadziłem z moją wypowiedzią. Wybaczcie - byłem chyba w złym nastroju. Tak to już bywa czasem z człowiekiem... Smile


- piotru - 01-23-2005

Temat przeczytałem dopiero teraz. Pomimo skądinad słusznego oburzenia na chęć "przejęcia"pracy Arta i Ann, chciałbym zauważyć, że o czymś zapomniano. Każdy, kto chce cokolwiek "podebrać ze strony A&A na swoją musi czasem zapytać o to nie tylko adminów! Teksty wywiadów - cóż - nadesłali często różni czytacze strony, ale trudno tu mówić o plagiacie jakimkolwiek. Fakt, że Ann sie naprzepisywała (szkoda, że nie oddawała do korekty, bo literówek w tych wywiadach moc :lol: ) - to nic nie znaczy. Teoretycznie każdy mógł dopaść wywiad w gazecie i przepisać. Choć pewnie i tu należałoby zapytać gazetę o zgodę na publikację w necie. Nie jestem tu do końca pewien.

Inaczej już jest z wywiadami np. radiowymi. Te przecież zostały udostępnione Artowi za zgodą danego dziennikarza lub rozgłośni. Podebranie tego ze strony Arta bez zgody darczyńcy jest po prostu karalnym złodziejstwem w myśl prawa autorskiego. I nie ma znaczenia, że jakiś gościu napisze, że pobrał ze strony Arta.

A już w przypadku zdjęć to zupełnie inna bajka. Przecież my wszyscy jesteśmy ich właścicielami. Nie Art! Właśnie o zablokowanie kopiowania zdjęć ze strony "walczyłem" na privie z Artem. Bo właśnie znajdzie się nagle loluś, który to pobierze na swoją stronę. No i tu niestety Art będzie odpowiedzialny za uziemienie kolesia. A ja mogę mu wytoczyć proces sądowy i koleś przegra. Bo pewne fotografie są moje i wyraziłem zgodę na umieszczenie ich TYLKO na stronie Arta.

Nie wiem, czy wszyscy z tego zdają sobie sprawę. Chylę czoła przed tytaniczną pracą A&A :prosze: :prosze: , ale każdy, kto udostępnił na stronę własne materiały, jest po części jej twórcą.


- Artur - 01-23-2005

piotru napisał(a):Fakt, że Ann sie naprzepisywała (szkoda, że nie oddawała do korekty, bo literówek w tych wywiadach moc )
Literowki są zwykle w tym co ja robiłem jeszcze przed naszym poznaniem się, u Ann mało kiedy coś się zdarza, ale korektę właśnie robi Lodbrok, już cześć nawet jest poprawiona.
piotru napisał(a):Choć pewnie i tu należałoby zapytać gazetę o zgodę na publikację w necie. Nie jestem tu do końca pewien.
Nie do wszystkich udało się niestety dotrzeć, ale z dumą moge powiedzieć, ze sporą część dostaliśmy od właścicieli Smile


- piotru - 01-23-2005

Ty się Art nie kajaj, bo tu nie o to chodzi. Ja po prostu do czytania wywiadów kopiowałem sobie ze strony i wklejałem do Worda, coby sobie do czytania wydrukować. A Word ma taka opcję, coby podkreślał błedy literowe i ortograficzne. No, kochany. Jesli Ty takie byki walisz, to jak Ty na historię zdałeś Big Grin :wink: . Ale to żartem. Wartoby przez Worda wszystkie wywiady przepuscić, korekta w dwie godziny całosci, serio!

Co do zgody prasy na publikację wywiadów. Chwała Tobie za to! Ty publikujesz całość i jeszcze podajesz źródło. Do tego - jak podano wcześniej - strona jest oficjalną stroną JK z jego wcześniejszym błogosławieństwem, więc już to daje Ci duzy glejt. Mozna mieć rózne uwagi do strony i Ciebie, ale daj Boże na kazdej stronie www takiego Admina. :beer:


- lodbrok - 01-25-2005

piotru napisał(a):Wartoby przez Worda wszystkie wywiady przepuscić, korekta w dwie godziny całosci, serio!
Piotru z całym szacunkiem ale raczysz żartować :o. Pomysł z wordem jest oczywisty i z niego korzystam, ale cała rzecz nie jest taka prosta. Word nie zaznacza błędu jeśli jakieś słowo istnieje w języku polskim ale jest użyte np. w błędnej formie. Stąd wywiady trzeba zczytywać bardzo dokładnie. Często również brakuje pewnych słów, są błędy w nazwach własnych, interpunkcji itp. Tutaj word sprawy nie załatwi. Również układ niekórych wywiadów (głównie czatów) wymaga poprawy, żeby w miarę dobrze się to czytało. Wierz mi, że chcąc zrobić coś dobrze trzeba nad tym posiedzieć. Dwie godziny to czasami zajmuje jeden wywiad (zależy od ilości koniecznych korekt). Ostatnio nie miałem kompletnie czasu, ale jak sądzę do końca lutego wszystkie wywiady powinny być już dopracowane. Pozdrawiam


- piotru - 01-25-2005

Ok. może przesadzam, ale nie tak bardzo! Otóż jestem maksymalistą. Kiedy postanowiłem poczytać wywiady, skopiowałem je hurtem. Władowałem do Worda. Całość korekty, zeby dawało sie czytać bez duzych stresów ( tzn. wszystkiego, co Word podkreślił, czyli literówek, błędów ortograficznych, błedów formatowania - brak spacji po przecinku lub kropce itp.) razem z drukowaniem zajęlo mi circa 6-6,5 godziny, wiec nie mów loodbroku, że to taka straszna robota. Jeśli ktoś przepisywał wywiad ( Art, Ann czy ktokolwiek to był) powinien zasadniczą korektę robić " w locie". Wiem, że Word nie wszystko rozpoznaje, zwłaszcza starsze wersje. Ale potem, w trakcie czytania "mojego wydruku" nie dostrzegłem już specjalnie dużej ilości nierozpoznanych błędów.
Mam wrażenie, że sporo tekstów było skanowane, przez Fine Readera i to starszą wersję. Wtedy faktycznie - zwłaszcza z gazety - pojawia się dużo błędów. Ale znowu - to potem jest przetwarzane na Worda. Największa, tytaniczna praca to samo przepisywanie na pniu przy monitorze. To zajmuje masę czasu.
A pisząc o błędach nie miałem na myśli tego, o czym piszesz, czyli nierospoznania błędnie zastosowanej formy deklinacyjnej czy koniugacyjnej w zdaniu. Mówiłem o rażących bykach i okropnych literówach Big Grin .


- ann - 01-25-2005

Piotru - ale jest jeszcze jeden problem Wink Tekst z worda nie nadaje się do wrzucenia na stronę - potem robią się takie śmieszne znaczki - poprawianie tego to kolejne parę godzin Sad


- lodbrok - 01-26-2005

piotru napisał(a):Całość korekty, żeby dawało sie czytać bez dużych stresów ( tzn. wszystkiego, co Word podkreślił, czyli literówek, błędów ortograficznych, błedów formatowania - brak spacji po przecinku lub kropce itp.) razem z drukowaniem zajęlo mi circa 6-6,5 godziny, wiec nie mów loodbroku, że to taka straszna robota
Jak słusznie zauważyłeś "żeby dawało się czytać bez dużych stresów..." to ja się zgadzam, że mogło Ci to zająć tyle czasu ile podałeś. Jeśli jednak chciałbyś poprawić wszystkie zauważone błędy to jest to dużo bardziej pracochłonne. Założę się również ,że po mnie też jeszcze pozostaną błędy bo po prostu gdzieś mi coś umknie. Człowiek jest omylny i już.
Robota nie jest straszna choć czasami żmudna. Nie zgadzam się jednak z takim podejściem, że rzetelne poprawienie wszystkiego to kwestia paru godzin. No chyba, że ktoś jest minimalistą... Pozdrawiam


- Zeratul - 01-26-2005

ann napisał(a):Piotru - ale jest jeszcze jeden problem Wink Tekst z worda nie nadaje się do wrzucenia na stronę - potem robią się takie śmieszne znaczki - poprawianie tego to kolejne parę godzin Sad
Sam się trochę męczyłem z podobnym problemem.
Może moje rady wydadzą Ci się banalne, ale:
1. Spróbuj użyć Notatnika: można w nim w miarę szybko poprawić (przez "Zamień") błędne cudzysłowy i myślniki (to chyba najczęstszy błąd).
2. Jeśli masz jedną z najnowszych wersji Worda, to jest tam opcja zapisu pliku jako strony WWW bez "znaczków" charakterystycznych dla Office'a, z tak wygenerowanej strony można normalnie skopiować tekst (już w miarę poprawny). Ostatnio testowałem tą opcję i muszę stwierdzić, że działa całkiem nieźle.
3. W Wordzie (chyba dowolnym) wybierz opcję Zapisz jako...=>Plik tekstowy
Nawet "kropki" z wypunktowania konwertuje na gwiazdki.
Problemy moga być jedynie ze zdjęciami i tabelkami, ale te można dodać później.
Mam nadzieję, że to przyspieszy trochę pracę Big Grin

Pozdrawiam
Zeratul


- Artur - 01-26-2005

1 porada, nie jest nowiścią, Polecam textWords: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.mojasd.prv.pl/">http://www.mojasd.prv.pl/</a><!-- m --> Zmienai w wielu dokumentach a nie jedym!
2 Pozostałe musze zerknąć, czy OpenOffice to umie. Nie używam Offica Microsoftu.


- piotru - 01-26-2005

Ano właśnie. Microsoftowi można wiele zarzucić, ale...
ja każdy długi post do Was piszę w Wordzie (starym, 97) i potem wklejam na stronę albo bezpośrednio, albo przechodząc przez .txt. Nigdy nie miałem problemu. Czasem też tak robię z mailami. Może przychylniej spojrzeć na Gatesa :wink: .


Wracajac do tematu. - thomas.neverny@noos.fr - 02-11-2005

A tak swoja droga : mieliscie od tego czasu jekies dokladniejsze wiesci od tego goscia co zakladal nowa Witryne ? Napisal moze dokladniej o co mu chodzilo ? Moze to byla tylko sprawa kilku wierszy ktore chcial sobie skopiowac bez przepisywania... ? Udalo Wam sie w koncu ustalic co on konkretnie chcial ?


- Artur - 02-11-2005

nie, nic nowego nie wiemy.