Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Two Rocks 2013
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Chciałbym kiedyś odwiedzić Two Rocks. Przynajmniej pokręcić się po okolicy, porobić zdjęcia, poodychać australisjkim powietrzem; przespać się na plaży, chłonąć wschody i zachody słońca.
O ile wiem mniej więcej jak tam dojechać i orientuje się jak zdobyć wizę turystyczną i ile to mniej więcej kosztuje to ciekawi mnie kilka spraw.
Czy dom Jacka ktoś kupił -czy jest obecnie zamieszkany? Czy gdy zapukam do tego domu i powiem, iż wpraszam się na herbatkę to spotkam się z miłym przyjęciem czy zostanę pogoniony?
Oczywiście nie mam zamiaru nękać kogoś-o ile ktos tam obecnie mieszka-chciałbym tylko przekroczyć ten próg; pokontemplować dwie skały, zjednoczyć się z oceanem-planowałbym rozbić namiot na plaży.
Myślę o dwóch tygodniach-maksymalnie miesiącu w Australii.
Ogólnie ciekaw jestem co stało sie z tym miejscem-chciałbym zobaczyć tą upadającą fabrykę krewetek, japoński park rozrwyki, tabliczkę informującą, że nie warto się tu osiedlać.
Byłem na Fidżi i to jest inny świat, podejrzewam, że ta część Australii może przypominać Fidżi.
Jeżeli ktos był po 2004 w Two Rocks lub okolicach to prosiłbym o wypowiedzenie się i nakreślenie paru kwestii technicznych-głównie logistycznych, gdyż jak mniemam nie ma tam komunikacji publcznej i w grę wchodzi tylko wynajęcie samochodu, ewentualnie dojazd rowerem.

Niestety Australia jest bardzo drogim krajem w porównaniu do reszty Oceanii-na Fiji można wyżyć miesiąc za 300 zł polskich, natomiast ruszenie tropem Jacka na około 2tygodnie-1 miesiąc, łącznie z przelotem trudno będzie zamknąć w 3-5tyś złotych. Ale na pewno warto.
Chciałbym spędzić kilka nocy na plaży słuchając utworów Jacka a rankiem ruszyć boso po muszelki, które potem postawię sobie w salonie w domu.

Jeżeli ktos był w ostatnim czasie w Two Rocks, prosiłbym o drobne porady i impresje z wizyty. Pozdrawiam.
Bragiel napisał(a):Czy dom Jacka ktoś kupił -czy jest obecnie zamieszkany? Czy gdy zapukam do tego domu i powiem, iż wpraszam się na herbatkę to spotkam się z miłym przyjęciem czy zostanę pogoniony?

Jacek ten dom wynajmował. Czy i kto tam teraz mieszka, trudno powiedzieć.

Bragiel napisał(a):Jeżeli ktos był po 2004 w Two Rocks lub okolicach to prosiłbym o wypowiedzenie się i nakreślenie paru kwestii technicznych-głównie logistycznych, gdyż jak mniemam nie ma tam komunikacji publcznej i w grę wchodzi tylko wynajęcie samochodu, ewentualnie dojazd rowerem.

Dom ten Jacek opuścił w połowie 2001 roku.
Dzielnica Two Rocks bardzo się zmieniła w ciągu ostatnich 12 lat. Zmodernizowana, lepsza komunikacja z miastem - już nie jest to odległym miasteczkiem, tzw "zadupiem". Adres Ojca: 1 Charnwood pl. Two Rocks, można sobie zobaczyć na google maps, z tym że ten dom już zupełnie inaczej wygląda (podjazd teraz od lewej, a nie z prawej strony, jak dawniej). Z tamtego domu zostało tak naprawdę tylko to ogromne drzewo po środku ogrodu z przodu.
A gdyby ktoś był ciekaw, najpierw mieszkaliśmy pod 20 Charonia rd. Mullaloo Western Australia. Za naszych czasów dom nie był otynkowany. Brama garażowa, to dzieło rodziców. Mur też był, ale teraz został obniżony i "pocięty", przedtem obejmował cały przód posesji.
Ale ciekawi mnie czy ten dom obecnie zamieszkują zupełnie obcy ludzie czy też może ktoś związany z waszą rodziną?
Jakby nie było jest to pewien rodzaj sanktuarium-czy przynajmniej jest jakaś tabliczka informująca, iż w tym domu mieszkał największy polski poeta czy po prostu anoniomy dom, w którym mieszka ktoś kto nawet nie wie kto tam mieszkał.
Pozdrawiam.
Bragiel napisał(a):Jakby nie było jest to pewien rodzaj sanktuarium.
No ba! :D
Chłopie, to zwykła chata na wynajem. Jedni odchodzą, przychodzą następni lokatorzy. Nie ma czym się podniecać, owszem jest to ciekawostka. Ale jak już chcesz tworzyć sanktuarium, to prędzej z domu w którym się wychowywał, a nie z chatki w której dość krótko chyba mieszkał...
Tabliczki pamiątkowe się umieszcza, ale najczęściej na domach w których ktoś znany przyszedł na świat (ewentualnie odszedł), albo przez dłuższy czas żył i tworzył...
Bragiel napisał(a):-czy przynajmniej jest jakaś tabliczka informująca, iż w tym domu mieszkał największy polski poeta

Z pewnością! :D

Przemek napisał(a):Tabliczki pamiątkowe się umieszcza, ale najczęściej na domach w których ktoś znany przyszedł na świat (ewentualnie odszedł), albo przez dłuższy czas żył i tworzył...

Lub tez na szkołach, do których uczęszczał tak jak to jest choćby w przypadku liceum im.Żmichowskiej. Ale na domu, który wynajmował przez stosunkowo krótki czas? A uważasz Bragielu, że kogoś by obchodziło, że gdzieś na peryferiach Trójmiasta powiedzmy jeden z domów wynajmował jakiś australijski poeta i pieśniarz znany tak naprawdę tylko w swoim kraju? Litości.
Bragiel napisał(a):Jakby nie było jest to pewien rodzaj sanktuarium

Ta..., podobno szykuje się nawet na kwiecień jakąś ogólnonarodową pielgrzymkę!
Bragiel napisał(a):Ale ciekawi mnie czy ten dom obecnie zamieszkują zupełnie obcy ludzie czy też może ktoś związany z waszą rodziną?

Poza tym, że zgadzam się z przedmówcami (Simonem i Kubą), dodam kila słów od siebie. Otóż wydaje mi się, Bragielu, że błędnie oceniasz wagę australijskiego domu Jacka Kaczmarskiego. Naczytałeś się chyba za dużo o tym, że JK wyjechał do Australii, że tam osiadł etc. Tymczasem to trochę nie tak. W 1995 roku Jacek wraz z ówczesną żona i dzieckiem rzeczywiście wyjechał do Australii. Zamieszkali w Perth, Patrycja podała zresztą adres. W 1997 roku Jacek się rozwiódł i wynajął dom a Two Rocks. W tym domu mieszkał od mniej więcej połowy 1997 roku do połowy 2001 roku, czyli przez cztery lata. Z tym, że w Australii Jacek spędzał średnio nie więcej niż 4-6 miesięcy w roku. Resztę czasu spędzał w Polsce, gdzie grał kilkadziesiąt koncertów rocznie. Poza tym czas, kiedy nie koncertował, w dużej części spędzał z Alicją w Gdańsku (z którą wtedy był związany). W gruncie rzeczy do Two Rocks jeździł na tych kilka miesięcy w orku, żeby w ciszy i oderwaniu od spraw koncertowych popracować. W Two Rocks niemal w całości powstały dwa z trzech ostatnich programów (Między nami i Dwie Skały) i w tym sensie jest to oczywiście miejsce ważne. Mimo wszystko nie rozumiem jednak, dlaczego akurat do tego miejsca zamieszkania Jacka przywiązujesz aż taką wagę. Na Twoim miejscu pilniej odwiedziłbym Monachium (gdzie Jacek mieszkał i pracował przez dziesięć (!) lat), mieszkanie rodziców w Warszawie przy Wiejskiej tudzież dziadków przy Boya (gdzie spędził pierwszych dwadzieścia lat życia). Odwiedziłbym również dom w Gdańsku przy Letniskowej, gdzie poeta spędził ostatnie dwa i pół roku życia, a ponieważ był chory, dość rzadko go opuszczał. Jeśli już rozumujemy w tych kategoriach, to właśnie dom przy Letniskowej niewątpliwie najbardziej zasługuje na miano sanktuarium.
Ale może jakby przekopać ogródek - znalazłoby się kilka petów z DNA Jacka: idealne eksponaty do Sanktuarium-Muzeum Dziedzictwa Narodowego :P
To by były relikwie!
Ciekawe, czy szpital psychiatryczny w Monachium, w którym Ojciec był na odwyku, też powinno się jakoś oznaczyć?
Jest jeszcze mieszkanie przy Puławskiej obok nieistniejącego już kina Moskwa, no i dom w Szczawie.
A jeżeli chodzi o miejsce, które najmniej opuszczał i skoro w tych kategoriach powinno się oceniać ewentualną siedzibę sanktuarium pod wyzwaniem JK, to chyba mieszkanie pradziadków (dokładnego adresu nie pamiętam).
Niezła ta trasa pielgrzymkowa.
berseis13 napisał(a):Ciekawe, czy szpital psychiatryczny w Monachium, w którym Ojciec był na odwyku, też powinno się jakoś oznaczyć?

Jak śmiesz w ogóle o tym fakcie wspominać?! Tak pisze krew z krwi i kość z kości Dziedzictwa? Wstyd!
A Bragiel już pewnie był bliski złożenia modłów i Tobie...

Swoją drogą, Patrycja, orientujesz się może czy jeden z tych australijskich domów Jacek wynajmował od polskiej rodziny? Nie, nie chodzi mi o to, aby zgłosić ich do kanonizacji*, ale... w zależności od tego jaka odpowiedź padnie, postaram się rozwinąć, albo nie;) to pytanie.

*Bragielu, wybacz ten ohydny żart i nie pal mnie jeszcze na stosie! :/
Przede wszystkim nie róbmy sobie żartów.
Dla mnie Jacek Kaczmarski był największym poetą w tysiącletniej historii 40milionowego narodu.
I choćby ćpał, pił, bił, robił kupe i nie podcierał się ; choćby się nie mył; kradł-czegokolwiek by nie robił nie zmieni to mojej oceny.

Przypomnijmy Dunikowskiego, Baczyńskiego, Caravagia i wielu, wielu innych wybitnych ludzi sztuki, przy których Jacek był aniołkiem.
Wspomijmy choćby Mickiewicza-alkoholika i narkomana(czy mówiąc delikatniej wielbiciela opium, bo heroina jeszcze nie była dostępna); wspomnijmy Witkacego-który miał do czynienia niemal z każdym nrakotykiem dostępnym w latach 30tych; wspomnijmy Gideroycia-Niezłomnego Księcia, który również ćpał,zresztą robił to pod wpływem Witkacego; wspomnijmy Starożytnych poetów-wielokroć morderców unużanych we krwi by zakonczyć Platonem, który skazany został za demoralizację młodzieży.

Dobrzy ludzie pracują na kasie w Biedronce -genialni poeci wiodą życie awanurnicze i nie nam to oceniać. Geniusz prawie zawsze idzie wespół z szaleństwem.
Jak dla mnie Jacek Kaczmarski mógly 20 lat spędzić w psychiatryku-ale nie spędził tyle, rzecz oczywista-pozostanie największym poetą w historii Polski.

Jacka Kaczmarskiego wielbie-oczywiście nie pod względem religijnym, gdyż jestem ateistą.
Chciałbym odbyć świecką pielgrzymkę do miejsc związanych z Jackiem-w Warszawie byłem i widziałem dom na Wiejskiej i dom jego Dziadków z zewnątrz-było to w 2005 roku, nie było żadnej informacji, że mieszkał tu największy poeta naszego narodu. Ale akurat dopytałem się przypadkowych przechodniów i stanąłem przy tym domu i zamknąłem oczy. ,,To tu tworzyła się historia" pomyślałem, aczkolwiek ulica Wiejska jest strasznie szpetna ale gdy zdałem sobie sprawę, że mieszkał tu Jacek Kaczmarski, obrzydliwa ulica Wiejska zmieniła się w mojej wyobraźni w rajski ogród.

Byłem też na tej ulicy, gdzie mieszkali Dziadkowie Jacka-tylko tu miałem problem z identyfikacją tego mieszkania-postronni przechodnie nie byli w stanie wskazać mi dokładnej geolokacji tego mieszkania. Ale przystanąłem na tej ulicy i zdalem sobie sprawę, iż to właśnie tu. Parafrazując klasyka-to tu na tej ulicy wszystko się zaczęło.

Jak wspomniałem mam w planach udanie się do Two Rocks-prędzej czy później, zależy to tylko kiedy uda mi się zebrać fundusze, gdyz po dokładnej penetracji, okazuje się, że kwota 5tyś zł może okazać się niewystarczająca by dotrzeć do Two Rocks(i oczywiście wrócić). Ale kiedyś na pewno postawie gołą stopę na plaży Two Rock si będę szczęsliwy oddychając powietrzem, którym oddychał największy polski poeta.

Trochę w tym patosu, ale dlaczegóż można używać patetycznych słów w stosunku do Bacha, Chopina czy Mickiewicza i to jest w porządku -natomiast w stosunku do Jacka Kaczmarskiego, nie? Tylko dlatego, że przenióśł się w niebyt stosunkowo niedawno? Czy data śmierci jest ogranicznikiem patosu czy poziomu uwielbienia?

Moim ulubionym filozofem jest Emil Cioran. Ostatnią rzeczą jaką Cioranowi można zarzucić to patos. Napisał on jednak kiedyś coś takiego,, Byłem martwy. Bach mnie wskrzesił". Ja, Bragiel, byłem martwy, Jacek Kaczmarski mnie wskrzesił.


Rozmawiamy w 2013 roku-poczekajmy do 2113, świadkowie życia Jacka wymrą i zobaczycie, że wtedy szkoły imenia Jacka Kaczmarskiego, ulice Jacka Kaczmarskiego czy też pomniki Jacka Kaczmarskiego będą czymś najzupełniej normalnym.
Pozdrawiam.
Bragiel napisał(a):Byłem martwy. Bach mnie wskrzesił". Ja, Bragiel, byłem martwy, Jacek Kaczmarski mnie wskrzesił.

Czyliś Łazarz? Tylko dlaczego, kiedy Kaczmarski Cię wskrzeszał, darował sobie komórki mózgowe :(...?
M.S. napisał(a):
Bragiel napisał(a):Byłem martwy. Bach mnie wskrzesił". Ja, Bragiel, byłem martwy, Jacek Kaczmarski mnie wskrzesił.

Czyliś Łazarz? Tylko dlaczego, kiedy Kaczmarski Cię wskrzeszał, darował sobie komórki mózgowe :(...?
No widzisz stać Cię li-tylko na kpinę. Sprawia Ci przyjemność dokuczanie innym-to świadczy o Twojej niskiej samoocenie.
Szyderca-dla mnie najgorszy typ człowieka.
Dedykuję Ci, jako ateista, przekład z Biblii Leopolity Błogosławiony tho mąż który nie odszedł za radą przewrotnych
ani theż na drodze grzeszników nie stanął
y na stolicy pośmiewców nie siedział
i owszem w zakonie Pańskim mysl i wola iego
y będzie rozmyslał wednie iteż w nocy zakon iego
a będzie jako drzewo kthore wszczepione jest przy cieknących wodach


Pamiętaj, że gdyby większość ludzkości to byliby szydercy, bojący się ośmieszenia, mieszkalibyśmy w jaskiniach. Pozdrawiam.
Bragiel napisał(a):Błogosławiony tho mąż który nie odszedł za radą przewrotnych
ani theż na drodze grzeszników nie stanął
y na stolicy pośmiewców nie siedział
i owszem w zakonie Pańskim mysl i wola iego
y będzie rozmyslał wednie iteż w nocy zakon iego
a będzie jako drzewo kthore wszczepione jest przy cieknących wodach

Zgaduję, że to o Tobie.

Bragiel napisał(a):Pamiętaj, że gdyby większość ludzkości to byliby szydercy, bojący się ośmieszenia, mieszkalibyśmy w jaskiniach. Pozdrawiam.

A gdyby większość ludzi to byli homoseksualiści, to te jaskinie by opustoszały...

Szydzę, bo na więcej Twoje posty nie zasługują. Zastanawiam się, czy jesteś takim wyrafinowanym trollem, czy naprawdę piszesz na serio.

Bragiel napisał(a):I choćby ćpał, pił, bił, robił kupe i nie podcierał się ; choćby się nie mył; kradł-czegokolwiek by nie robił nie zmieni to mojej oceny.

Czy choćby jedna osoba na tym forum podważała jego dorobek poetycki za pomocą tych argumentów?

Bragiel napisał(a):by zakonczyć Platonem, który skazany został za demoralizację młodzieży.

Nie Platonem, nieuku, tylko Sokratesem. I nie za demoralizację (to był pretekst). Propaganda trzydziesty tyranów ma naprawdę wielką moc, skoro po dwóch i pół tysiąca lat ludzie w nią wierzą...

Reszta to zupełny bełkot, nad którym nie warto się pochylić. Twierdzisz, że przyziemne rzeczy, jak chociażby jego alkoholizm, nie mają wpływu na Twoją ocenę tej postaci (i słusznie), a z drugiej strony pochylasz się z czcią nad zupełnymi głupotami.
Bragiel napisał(a):Przede wszystkim nie róbmy sobie żartów.

Absolutnie, nie róbmy!

Bragiel napisał(a):Dla mnie Jacek Kaczmarski był największym poetą w tysiącletniej historii 40milionowego narodu.

!!!

Bragiel napisał(a):robił kupe

Coś Ty, takiemu największemu poecie i dziedzictwu narodowemu obce były tego typu czynności fizjologiczne! Po kim jak po kim, ale po Tobie, nie spodziewałbym się aż takiego bluźnierstwa, naprawdę...

Bragiel napisał(a):Geniusz prawie zawsze idzie wespół z szaleństwem.

Tak, Kaczmar to faktycznie był typowy przykład szaleńca!

Bragiel napisał(a):Chciałbym odbyć świecką pielgrzymkę do miejsc związanych z Jackiem

A jednak!

Bragiel napisał(a):w Warszawie byłem i widziałem dom na Wiejskiej i dom jego Dziadków z zewnątrz-było to w 2005 roku, nie było żadnej informacji, że mieszkał tu największy poeta naszego narodu. Ale akurat dopytałem się przypadkowych przechodniów i stanąłem przy tym domu i zamknąłem oczy. ,,To tu tworzyła się historia" pomyślałem, aczkolwiek ulica Wiejska jest strasznie szpetna ale gdy zdałem sobie sprawę, że mieszkał tu Jacek Kaczmarski, obrzydliwa ulica Wiejska zmieniła się w mojej wyobraźni w rajski ogród.

I zacząłeś na cały głos śpiewać refren "Powrotu"?

Tak poza wszystkim, to obawiam się, że w tej sytuacji(chorobowej), lista miejsc pielgrzymki powinna się mocno wydłużyć. Choćby o niezliczoną ilość miast i miasteczek, a w nich hoteli i hotelików, w których "NAJWIĘKSZY POETA 40MILIONOWEGO NARODU" spędzał czas.
Nie zapomnij także o uroczej miejscowości, która zwie się Węgrów!

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=qCTdzIcN6po">http://www.youtube.com/watch?v=qCTdzIcN6po</a><!-- m -->

Bragiel napisał(a):Byłem też na tej ulicy, gdzie mieszkali Dziadkowie Jacka-tylko tu miałem problem z identyfikacją tego mieszkania-postronni przechodnie nie byli w stanie wskazać mi dokładnej geolokacji tego mieszkania.

Co za dyletanci i prostaki!

Bragiel napisał(a):Trochę w tym patosu, ale dlaczegóż można używać patetycznych słów w stosunku do Bacha, Chopina czy Mickiewicza i to jest w porządku -natomiast w stosunku do Jacka Kaczmarskiego, nie?

Ale kto takich patetycznych słów w stosunku do wymienionych przez Ciebie artystów dziś używa? No, chyba że masz na myśli szkolne akademie?

Bragiel napisał(a):że wtedy szkoły imenia Jacka Kaczmarskiego, ulice Jacka Kaczmarskiego czy też pomniki Jacka Kaczmarskiego będą czymś najzupełniej normalnym.

Tak, myślę że za 100 lat co druga ulica będzie nosiła imię NAJWIĘKSZEGO POETY, nie mówiąc o szkołach, które także wreszcie docenią JEGO TWÓRCZOŚĆ i rząd nakaże budować je w kształcie gitary!
I co tam pomniki?! Domy też będą musiały być budowane w kształcie tego instrumentu, ba! Całe osiedla i miasta! I myślę też, że z tego zachwytu i uwielbienia, wszyscy mężczyźni będą nosili czarne skórzane kamizelki, okulary i zapuszczali zarost... Z pewnością też rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne będą miały obowiązek nałożony przez stosowną ustawę emitowania wyłącznie muzyki Jacka Kaczmarskiego, a z ulicznych szczekaczek całą dobę będą płynęły melodie naszego najukochańszego DZIEDZICTWA NARODOWEGO. Jaka szkoda, że tego nie doczekamy :( Tak, to byłby dopiero... raj!

liptus napisał(a):Tak mi się skojarzyło...

Hehe, dobre!
Żarty żartami, ale w jednym się z kolegą zgadzam: "Dla mnie Jacek Kaczmarski był największym poetą w tysiącletniej historii 40milionowego narodu."
Simon napisał(a):Żarty żartami, ale w jednym się z kolegą zgadzam: "Dla mnie Jacek Kaczmarski był największym poetą w tysiącletniej historii 40milionowego narodu."

Tylko ze względu na frazę "dla mnie" nie odniosłem się do tego.
Bragiel napisał(a):Dobrzy ludzie pracują na kasie w Biedronce
Panie Bragiel, nie wiem czy pracujesz dla Super Ekspresu, czy Faktu, ale chciałbym, żebyś wiedział, że to zdanie sprawiło, że jestem Pana ulubieńcem, a Pan moim wielbicielem!
M.S. napisał(a):Tylko ze względu na frazę "dla mnie" nie odniosłem się do tego.
Tak, ja zawsze dodaję ten zaimek.
Szydercom dedykują tekst Jacka,,Inaczej zdradzą wielbiciele
Że nie pojęli ze mnie wiele".
Osobiście mam dość na codzień szyderstwa i nie spoziewałem się, że na forum Jacka Kaczmarskiego też dominuje obśmiewanie innych, poniżanie-radość z błędów innych.
Czyste Schadenfreude-pomyliłem Platona z Sokratesem-na krzyż ze mną.

Wiem jednak, że to mimo wszystko mniejszość ale robiące wiele hałasu, mali, zakompleksienie ludzie.
Człowiek znający swoją wartość nie siada do stołu z szydercami .

Pamiętam koncerty Jacka z lat 90tych-tacy ludzie też zdarzali się na koncertach. Np. gdy Jacek się pomylił ktoś zakrzyczał,,ale debil nie pamięta swojego własnego teksktu" i część ludzi w śmiech. Ale mimo wszystko to mniejszość-podstawić nogę i cieszyć się, że ktoś upada, myli się etc. To świadczy o tych ludziach-nie o nas.

Pozdrawiam serdecznie wszyskich życzliwych ludzi.
Wyluzuj Bragiel - wszyscy tutaj to prawdziwi wielbiciele tej twórczości. Niektórzy poświęcili temu tematowi kawał życia.
A że trochę nas rozśmieszyła taka fanatyczna postawa - musisz/możesz nam wybaczyć.
Kuba Mędrzycki napisał(a):Nie zapomnij także o uroczej miejscowości, która zwie się Węgrów!

Nie zapominajmy też o Ciekotach i Przemyślu!
I Końskie też koniecznie! Tam był bardzo dobry koncert bodajże w 1993.
Simon napisał(a):Żarty żartami, ale w jednym się z kolegą zgadzam: "Dla mnie Jacek Kaczmarski był największym poetą w tysiącletniej historii 40milionowego narodu."

Dla mnie oczywiście też! Co więcej - nie tylko dla mnie, ale: Uważam że Jacek Kaczmarski był największym poetą w tysiącletniej historii 40- milionowego narodu".

berseis13 napisał(a):Ciekawe, czy szpital psychiatryczny w Monachium, w którym Ojciec był na odwyku, też powinno się jakoś oznaczyć?

A, to już pytanie do Bragiela.

Bragiel napisał(a):Trochę w tym patosu, ale dlaczegóż można używać patetycznych słów w stosunku do Bacha, Chopina czy Mickiewicza i to jest w porządku -natomiast w stosunku do Jacka Kaczmarskiego, nie?

Bragielu, wbrew pozorom w tym, co piszesz, masz sporo racji, ale formułujesz je w sposób trudny, by te Twoje racje poważnie potraktować. Niewłaściwie też, moim zdaniem, rozkładasz akcenty. Zobacz:

M.S. napisał(a):Twierdzisz, że przyziemne rzeczy, jak chociażby jego alkoholizm, nie mają wpływu na Twoją ocenę tej postaci (i słusznie), a z drugiej strony pochylasz się z czcią nad zupełnymi głupotami.

O to właśnie chodzi!

M.S. napisał(a):
Cytat:I choćby ćpał, pił, bił, robił kupe i nie podcierał się ; choćby się nie mył; kradł-czegokolwiek by nie robił nie zmieni to mojej oceny.
Czy choćby jedna osoba na tym forum podważała jego dorobek poetycki za pomocą tych argumentów?

Nikt wprost w ten sposób tego nie robił, ale zdarzały i zdarzały i zdarzają się przypadki prób wykorzystywania tego typu argumentów (prawdziwych, częściowo zmyślonych i lub zupełnie zmyślonych) do umniejszenia wartości Jacka jako człowieka i dalej jako artysty.
Bragiel - chociaż nie mam najmniejszych wątpliwości, że ktoś tak czczący Jacka nie mógł nie czytać zapisu jego rozmowy z Grażyną Preder, wydanego w formie książkowej pod nazwą "Pożegnanie Barda", to chciałbym jednak przytoczyć jej fragment, bo wydaje mi się dość istotny w tym kontekście.

JK: (...) Jedna z poznanych na emigracji Rosjanek, która uważała właśnie, że noszę w sobie ducha Wysockiego, twierdziła, że poeta musi pić, musi cierpieć, musi zginąć tragicznie, bo takie jest przeznaczenie poety. Zresztą napisałem o tym wiersz "Śmierć Jesienina". O takim chorym uwielbieniu tragizmu. Jeśli chodzi o mnie - jestem absolutnym przeciwnikiem kultowego podejścia do wszystkiego, co zrobił idol. I np. - przepraszam za autotematyzm - pragnę, aby po śmierci spalono mnie, a prochy rozsypano po świecie. Żeby nie było co czcić, gdyby to kiedyś komuś przyszło do głowy. Nie wymyślam tego z megalomanii, tylko wiem, że są tacy młodzi ludzie, którzy zbierają papierki po cukierkach czy puste pudełka po moich papierosach. Tymczasem mnie to śmieszy i drażni, bo oznacza, że oni nie znają bardziej twórczego sposobu na okazanie mi swego uznania. Tego rodzaju objawy zrozumienia można zakwestionować, ponieważ im nie wystarcza kontakt intelektualny czy emocjonalny, tylko szukają jakiegoś dopełnienia w fetyszyzmie. (...)
Stron: 1 2