Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Trzy wiersze o lekcji anatomii.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Ostatnio wyszukuję w polskiej poezji wiersze na podstawie obrazów (jeżeli ktoś zna jakieś [oprócz Kaczmara oczywiście] Smile , proszę pisać na priv).
Znalazłem między innymi to:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?p=96952#96952">http://www.kaczmarski.art.pl/forum/view ... 6952#96952</a><!-- m -->

Ale także trzy różne wiersze na podstawie "Lekcji anatomii doktora Tulpa", które poniżej zamieszczam, jako że jeden z nich jest Kaczmara - ot, tak dla porównania, na jakie sposoby można patrzeć na jeden obraz.



Stanisław Grochowiak
Lekcja anatomii (Rembrandta)

Panowie człowiek ten
Ozdobny barwą rzeczy
Dostojny niby owoc odjęty delikatnie
Uprzejmie
Poda wam
Świecenie swego wnętrza

Więc wpierw odrzućmy to
Co napęczniało na nim
Niech pan z prawicy
Zechce
Łagodnie zsupłać maskę

Ta maska jest jedwabna
Panowie spojrzą
Śmielej
Za miesiąc dwa lub rok
Stwardniałaby na kamień

Kto z panów ją obmyje
Najlepiej płukać octem
A pocałunki zdjąć
Ligniną
Nałowioną

Panowie Siatka krzywd
Obleka nawet stopy
Panowie spojrzą
Śmielej
Grubości pajęczyny

O
Proszę ją nawijać bez trwogi. Nie zerwiemy
Odważnie
Pan z prawicy
Niech cofa się stopniowo

Ten zabieg znany panom
Zapewne z prac domowych
Przy wełny nawijaniu

Panowie
Nic ponadto
I pora już spóźniona
Zapada zmierzch
Jest szaro
Za chwilę śnieg upadnie



Jacek Kaczmarski
Lekcja anatomii doktora Tulpa
(wg obrazu Rembrandta van Rijn)

Leży przed nami - wydany na nasz wzrok
Trupia zagadka, nieruchomy bramin
I patrzy jaszczurczymi powiekami
Na siedem zdumień na widok jego zwłok,
Na nasze ruchy, na chciwy gest i krok,
Karki w koronkach, kaftany z wyłogami.

Nawet nie nagi, bo nieżyjący już
Wabi źrenice nasze żabim brzuchem.
Wszystko napiętym zdaje się bezruchem
Kiedy przedramię otwiera ostry nóż
Cięciwę mięśnia naciągając wzdłuż
Choć dawno wystrzelona strzała ducha.

Stoją nade mną - Zdziwienie
Trwoga, Ciekawość, Odraza,
Tryumf życia przez okamgnienie,
Zobojętnienie i Wstręt.
W pragnieniach drżąc i zakazach
W niezrozumiałych wyrazach
Uzasadniają istnienie
Włosów, paznokci i pięt.

Tłumaczy doktor Tulp (narzędzie lśni),
Że szukamy tego, co nas trwoży w sobie -
Co wprawia w ruch i zatrzymuje obieg
Nieśmiertelności zanurzonej w krwi;
Wystygłe mięso z tych dociekań drwi
Żeśmy złodzieje zwłok na świeżym grobie.

Coś jednak mamy, czego jemu (już) brak
Co jednocześnie karmi i połyka:
Instynkty śmieszne, zachwyt fanatyka
Orkiestrą życia, co dla siebie gra
Jak długo w oku iskra drga lub łza,
Nieznana oczodołom nieboszczyka.

Chylą nade mną się - Pycha,
Chciwość, Nieczyste Ciągoty,
Zazdrość, co ledwo oddycha
Z braku Umiaru i Cnót;
Gniew w zbędne wciąga kłopoty,
Lenistwo tłumi ochoty -
Ja - tkanka krucha i licha
Już wiem, co ironia i cud.



Jacek Dehnel
Po wyjściu malarza

Cóż za gest wyważony nie znoszący sprzeciwu
wykład precyzyjny niczym werk zegarka
i żadnych zdziwień
że pod białą rękawiczką skóry
czerwona rękawiczka mięśni

lancet nożyczki nawet krochmalone koronki
wszystko to tylko figury naoliwionej retoryki

każde ciało
każde ciało
choćby było i ciałem skazańca
jest tylko skomplikowanym traktatem anatomicznym

tak mówi doktor Tulp
a siedmiu studentów
jak siedmiu braci czuwających
nadstawia uszu i kryz nadstawia
by nie uronić ni sylaby
ni najdrobniejszego trybiku wykładu

tak mówi doktor Tulp
ciało jest większą cebulą
którą trzeba obrać z kolejnych warstw
bo nie wyrośnie z niej już żaden szczypior

i tylko brwi unosi
po drugiej stronie płótna
kiedy w zakamarkach tego zimnego przestępczego ciała
oddanego wielkodusznie Miejskiej Akademii

kiedy pod chłodnym pokrowcem tkanek
kiedy pod krwistą powłoką wiedzy
odnajduje drugiego doktora Tulpa

małego
pomarszczonego
zmęczonego nie do wiary
uwikłanego w kwaśne wątpia śmierci


_____________________________________________________

I ciągle nie mogę się zdecydować, który z nich jest najlepszy... Wink
<!-- m --><a class="postlink" href="http://karczmar.gorski.it/viewtopic.php?p=1259#1259">http://karczmar.gorski.it/viewtopic.php?p=1259#1259</a><!-- m -->
Mam trzy zagadki:
1)
JK napisał(a):Na siedem zdumień na widok jego zwłok
Siedem? Nie do końca... Dlaczego?
2)
JK napisał(a):Wabi źrenice nasze żabim brzuchem.
Nie wabi. Dlaczego? To najłatwiejsza z zagadek - ma sens tylko jeśli się nie patrzy na obraz...
3) Czysto techniczna. Po czym poznać,że Lekcja nie jest wiernym obrazem sekcji?

No i może jeszcze - kto leży na stole? Na to pytanie pomoże odpowiedzieć jeden z wierszy...
Alek napisał(a):No i może jeszcze - kto leży na stole?
Aris Kindt, powieszony kilka godzin przed sekcją za rozbój z bronią w ręku (źródło: komentarz Dehnela do jego wiersza :Smile )

A właściwie: nie sam Kindt, ale jego trup.
Alek napisał(a):Siedem? Nie do końca... Dlaczego?
Czy chodzi Ci o to, że dwaj studenci po lewej stronie obrazu wcale nie wygląda na zdumionych? Tak samo student, który znajduje sie "najwyżej". Zatem są tylko 4 zdumienia Smile
Alek napisał(a):Czysto techniczna. Po czym poznać,że Lekcja nie jest wiernym obrazem sekcji?
Poniewaz sekcji nie rozpoczyna sie od ramienia.
Tak jest Elżbieto! TYle,że akurat Ty to wiesz - to nic dziwnego Tongue
reuterze - nie o to chodzi,ale piwo na zachętę Smile
To może podam resztę rozwiązań - może kogoś to zainteresuje:
1) bodajże dwie osoby zostały domalowane później
2) uczniowie patrzą w atlas.
Reszta została odgadnięta Smile
Alek napisał(a):To może podam resztę rozwiązań - może kogoś to zainteresuje:
1) bodajże dwie osoby zostały domalowane później
Istotnie wikipedia podaje taką informację, jednakże chciałbym prosić o jakieś inne źródła ( Alku, na temat wiarygodności wiki sam wiesz, jak jest... Smile .)
Tutaj na przykład czytam :
"Co do sportretowanych mężczyzn, ich nazwiska znajdują się na kartce, którą trzyma jeden z nich, stojący z tyłu."
Trudno przyjąć, że Rembrandt domalował jakieś postacie i dopisał na kartce nazwiska, czy też domalował pana z kartką, ale mogę się mylić.
Alek napisał(a):2) uczniowie patrzą w atlas.
Tutaj pozwolę sobie zauważyć, że w serii "Klasycy sztuki. Rembrandt" na stronie 40. czytam :
"Siedem postaci zgromadzonych wokół stołu, na którym przeprowadzana jest sekcja, to nie lekarze lecz urzędnicy miejscy;
ich miny wyrażają zainteresowanie naukowe zmieszane ze zrozumiałą odrazą."
bryce napisał(a):ich miny wyrażają zainteresowanie naukowe zmieszane ze zrozumiałą odrazą
No nie wiem, bryce... Nie widzę tam jakiejś szczególnej odrazy, bo i skąd miałaby być? Nawet nie wiem, czy te osoby w ogóle tam były, bo przecież nie jest to obraz sekcji... Ale może faktycznie Rembrandt chciał, żeby mieli takie wyrazy twarzy. No ja ich nie widzę. Ale wszystko to kwestia światła.
bryce napisał(a):chciałbym prosić o jakieś inne źródła
Tę ciekawostkę usłyszałem na zajęciach kiedyś od prowadzącego... Także może się okazać, że to co napisałem wyżej, to wszystko bzdury Smile Tak czy inaczej - postaram się w wolnej chwili poszukać źródeł...
bryce napisał(a):Siedem postaci zgromadzonych wokół stołu, na którym przeprowadzana jest sekcja, to nie lekarze lecz urzędnicy miejscy
Rzeczywiście, możesz mieć rację. Słowo "uczniowie" napisałem bez rozmysłu.
bryce napisał(a):chciałbym prosić o jakieś inne źródła
Póki co, nie znalazłem Smile