Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Jak to się zaczęło...?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6
stepniarz napisał(a):może wyjdę na ignoranta, który średnio się zna na polityce. ale aż mnie korci pytanie: czy to brat niejakiego Jacka z obecnej nam miłościwie panującej koalicji
Dokładnie - Jarek jest bratem Jacka :Smile
Zresztą obydwu razem spotkałem ostatnio na pogrzebie Kaczmarskiego. Obojętnie co by sądzić o politycznych poglądach i postawach młodszego czy starszego z braci Kurskich (a różnią się między sobą dość znacznie :wredny: ) to nie ulega wątpliwości, że każdy z nich wielkim miłośnikiem i propagatorem twórczości JK był i jest.
stepniarz napisał(a):może wyjdę na ignoranta, który średnio się zna na polityce. ale aż mnie korci pytanie: czy to brat niejakiego Jacka z obecnej nam miłościwie panującej koalicji ??
Jeśli to nie zbieżność nazwisk, to tak.
dziękuję bardzo za konstruktywna wypowiedź. obrażać to że tak powiem każdy głupi potrafi...

[ Dodano: 6 Maj 2007, 01:32 ]
to było do Jaśka afkors
Jeżeli Cię obraziłem to przepraszam. Miałem inny zamiar.
jaki?? nie było żadnej emotki sygnalizującej że to żart albo co...
Nie było, bo uważam, że emotki nie są niezbędne, to taka "łopatologia". Ale rzeczywiście już raz się na tym "przejechałem", więc powinienem uważać... bardziej.
uważam wręcz przeciwnie. z racji, że nie widać mimiki twarzy ani tonu głosu trudno jest jednoznacznie wnioskować o emocjach, bo w głównej mierze ich nośnikiem są czynniki pozawerbalne. emotki znacznie więc ułatwiają zrozumienie intencji rozmówcy, a o to chyba chodzi...
kangur, chodziłeś do Topolówki?
No to teraz ja opowiem jak to było u mnie Big Grin Otóż swego czasu, kiedy miałem 11 lat bardzo lubiłem chodzi na wszelkiego rodzaju uroczystości, najbardziej patryiotyczne. Na jednej z takich uroczystości usłyszałem utwór który bardzo mi się spodobał, wręcz ciarki mnie przeszły- potem się dowiedziałem, że to były mury. Mało mnie interesowało czyje to jest. Pare miesięcy później ściągałem ścieżke dźwiękową z "Ogniem i mieczem", gdzieś przypadkowo pobrałem Pana Kmicia, utwór tez mi się spodobał. Jednak przełomowym wydarzeniem było Epitafium dla Wysockiego w radiu, drugi utwór który mi się śmiertelnie podobał, w którymś momęcie skojarzyłem że to śpiewa ten sam koleś co Pana Kmicia, potem w radiu dowiedziałem sie, że jest to audycja poświęcona Jackowi Kaczmarskiemu. Po tej audycji zaczołem masowo pobierać utwory Jacka.
hyszol napisał(a):Po tej audycji zaczołem masowo pobierać utwory Jacka.
nie przyznawałbym się do tego Wink
No ale obecnie mam już Syna Marnotrawngo i Suplemet, czyli można powiedzieć, ze się zlegalizowałem.
A ja przez prawie piętnaście lat mojego życia nie wiedziałem o istnieniu kogoś takiego jak Jacek Kaczmarski aż pewnego pięknego dnia pojawił się on w moim mieście rodzinnym na koncercie. Rodzice wymieniali między sobą z zachwytem jakieś niezrozumiałe dla mnie hasła typu "mury" więc poszedłem z nimi zobaczyć co to za zjawisko. Śpiewał "Dwie skały", które spodobały się średnio. Ale już kupiony po koncercie "Krzyk" spodobał się bardzo, a zdobyta jakiś czas później "Pochwała łotrostwa" też przypadła do gustu.

Dziś - choć do fanatyków nie należę - Kaczmara słucham często.
Jasny gwint napisał(a):Dziś - choć do fanatyków nie należę
To co tu na forum robisz ? Wink bo tu sami fanatycy Big Grin
tudzież wyznawcy Wink
stepniarz napisał(a):tudzież wyznawcy Wink
czyli jednak nie sami fanatycy Smile
można by polemizować, c zy wyznawca nie jest wyższą formą fanatyzmu Wink
witam (pierwszy post) i zgodnie z tematem opisuje swoje początki. pierwszą piosenka kaczmarskiego, jaką słyszałam (z resztą zupełnie przypadkiem) była obława w wykonaniu jakiegoś pana, którego nazwiska niestety nie umiem podać, z festiwalu piosenki aktorskiej. i treść i interpretacja zrobiły na mnie takie wrażenie jak chyba żaden utwór wcześniej, z reszta miałam jakieś 12 lat. później poznawałam, właściwie to poznaję, kaczmarskiego od końca- najpierw dowiedziałam się, że umarł, jakiś czas po tym przesłuchałam mimochodem, ostatnio przeczytałam plaże dla psów.
A mnie oświeciło, po pierwszym w całości (ak myślałem) "obejrzeniu ostatniego" dwonka, że jednak już ten film fidziałem, tylko że w wieku <10 lat. I to chyba był początek Smile
Mój początek był następujący: Mój były polonista był wielbicielem Kaczmarskiego. Pewnego dnia po świętach wielkanocnych (2004) spytaliśmy się pana profesora jak minęły święta. Powiedział, że okropnie. I wyjaśnił nam powód swego załamania, związanego ze śmiercią Kaczmarskiego. Opowiedział nam o nim, o twórczości, jak sam "zaczynał". Temat się nie urywał, a przez następne dwa tygodnie na polskim zaniedbując materiał szkolny, odsłuchiwaliśmy kolejne kasety z Kaczmarskim, a pan profesor opowiadał różne ciekawe historie, anegdoty, przybliżające nam wizerunek zmarłego barda. Zagubiona nastoletnia dusza jest chłona jak gąbka i chłonie co jej się poda, a że jego poezja mnie zainteresowała zdobyłem z "pewnych źródeł" kilka zbiorów (bankiet, kosmopolak, mury, muzeum, przejście polaków przez morze czerwone, raj), tak się zaczęło. No i zacząłem grać na gitarze po roku słuchania, jest w tym wielka przyjemność, gdy można słuchać tych samych piosenek wygrywanych własną ręką.
hmm...
Czyżbyśmy znali "byłego polonistę"? :Smile

Pozdrawiam (i witam na forum)
Zeratul
Zeratul napisał(a):Czyżbyśmy znali "byłego polonistę"?
Polonistą się nie bywa. Polonistą się jest.
Andrzej Waligórski napisał(a):Polonista to nie zawód tylko hobby
Polonistą być nie życzę nikomu
Polonista po godzinach nie dorobi
Choćby zabrał robotę do domu

Polonista nie wędruje po mieszkaniach
Nie odzywa się wchodząc ze dworu:
"Bardzo ładnie rozbieram zdania!
Czy jest jakieś stare zdanie do rozbioru"

Choćby szukał racji, pretekstów
I tak zawsze pozostanie na uboczu
Mniej się ceni analizę tekstu
Od banalnej analizy moczu

Cera blada, na portkach łaty
Rozmaite braki w kondycji
Oświeceniem nie oświecisz sobie chaty
Pozytywizm nie poprawi twej pozycji

Poloniście sterczą chude żebra
Jak sztachety mizernego płotu
Gdy się jeden raz u Kaśki rozebrał
To się składał z orzeczenia i z podmiotu

A jak inny znowóż zleciał z ławki
Bo był gapa wyjątkowa i niezguła
To zostały zeń cztery przydawki
Dwa zaimki i partykuła

Polonista niepoprawny romantyk
Nie największym się cieszy mirem
Ale ja mu laury i akanty
Ale ja mu kadzidło i mirrę

Ale ja go całuję w ramię
Ale ja go podziwiam i cenię
A ty przed nim na kolana chamie
Cały w złocie i w Citroenie

Bo jeżeli jesteś i ja jestem
To dlatego, że stojący na warcie
Polonista znużonym gestem
Kartki książek przewracał uparcie

Za kaizera i za Hitlera
I za cara i za sekretarzy paru
I dlatego właśnie nie umiera
Coś ważnego, co nazywa się naród

Więc zamieszczam na końcu listu
Ja - satyryk, błazen i ladaco
Zdanie proste: "Kocham polonistów."
Rozwinięcie zdania: "Bo jest za co."
Wypada dodać, że autorem powyższego jest Andrzej Waligórski.
Wydawało mi się to aż nazbyt oczywiste dSmile
fizol napisał(a):Wydawało mi się to aż nazbyt oczywiste
Myśl o innych, nie o sobie. dSmile
Simon napisał(a):Myśl o innych, nie o sobie.
Ta, jeszcze by pomyśleli, że to moje Smile
Ależ chodziło mi o "mojego byłego polonistę", przez co chciałem wyrazić, że był "moim polonistą" (uczył mnie), a nie jest już "moim polonistą"(ale już mnie nie uczy) i wyrażam głęboką nadzieję, że kontynuuje swój zawód. I użyłem jeszcze czasu przeszłego "był wielbicielem" a sądzę, że jeszcze jest. Oj, za błędy wszelakie przepraszam. Smile
Yoda napisał(a):sądzę, że jeszcze jest.
No to dawaj go na forum! Big Grin
(mam nadzieję, że za podanie danych nikt się nie obrazi Tongue) pan profesor Szymon Podwin, uczący niegdyś w 32 gimnazjum we Wrocławiu.
Yoda napisał(a):uczący niegdyś w 32 gimnazjum we Wrocławiu.
W gimnazjum uczył tylko przez rok. Big Grin
Resztę czasu spędził z licealistami.
Yoda napisał(a):użyłem jeszcze czasu przeszłego "był wielbicielem" a sądzę, że jeszcze jest.
Jest, jest. Wink
Stron: 1 2 3 4 5 6