Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: taka sobie bajka
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
bajka

Jeż@net.pl


On znalazł ją. Ona znalazła jego. On był jeżem. Ona człowiekiem.
Cieszyła się. Od dłuższego czasu śledziła jego kroki, ale on o tym nie wiedział.
Pojawiał się znienacka w jej pokoju, zawsze zwinięty w małą, kolczastą kulkę. Lubiła, kiedy rozmawiali. Było to trudne, rozmawiać wyłącznie z kolczastą kuleczką. Nie widziała jego mordki ani oczu. Często zastanawiała się, czy ma spiczasty ryjek jak inne jeże, a może ma zadarty śmiesznie nosek, może ma jakieś blizny odniesione w walce z życiem…
Często próbowała się zbliżyć, ostrożnie wyciągała dłoń, ale zawsze trafiała na kolce. Zaczęła powoli przyzwyczajać się do dystansu, jaki ich dzielił, jaki on narzucał. Nieraz rozchylała swój pancerz, ale on tego nie widział. Zwinięty w kulkę, w innym miejscu, w innym czasie, w innej przestrzeni. Trudno było przewidzieć, kiedy się pojawi. Jak przybywał, cieszyła się, ale on nie wiedział.
Zwinięty w sobie nie widział ani jej oczu, ani jej twarzy. Czasami miała przeczucie, ze nie chce widzieć. Wtedy trochę bolało, ale liczyła się z tym. Czego się przecież można spodziewać, rozmawiając z jeżem? Chciała go oswoić, choć trochę. Kolce jednak odstraszały przed podjęciem próby. Szanowała jego niezależność i dzikość.
Bywały chwile, kiedy chował kolce, ale nie rozwijał się. To były dobre chwile.
Pewnego dnia dziewczyna zorientowała się, że przywiązała się do jeża i że gdzieś zatraciła dystans. Co za przewrotność losu, przecież on jest dzikim, niezależnym zwierzęciem, chodzącym własnymi drogami.
Wiedziała, że żyje złudzeniami, ale kurczowo się ich chwytała. Dawały jej siłę. Jeż nie wiedział, a ona wolała, żeby tak zostało.
Mijały dni i miesiące. Kiedy nie było go, irracjonalnie tęskniła.
Pewnego dnia jeż, jak zwykle okazał się nieprzewidywalny. To była noc. Dziewczyna spała. Nagle poczuła dotyk czegoś wilgotnego na policzku. Otworzyła oczy. Ujrzała jeża. Trącał ja przyjaźnie nosem. Był taki, jak go sobie wyobrażała. Miał miły, podłużny ryjek i małe, czarne oczy.
Przyzwyczajona do widoku kolców, przestraszyła się. Jeż uśmiechnął się do niej. Przestała się bać. Wyciągnęła ponownie dłoń, by sprawdzić, czy istnieje. Nie było jego kolców ani jej pancerza.
On znalazł ją. Ona znalazła jego.
Przyjemnie się czyta Smile . Może by tak dalszą część dopisać? Big Grin Ostatnio miałem ciekawą przygodę z jeżem jak kosiłem trawę. Skrył się skubaniec w dosyć wysokiej trawie no i...
mejdejo napisał(a):Przyjemnie się czyta Smile . Może by tak dalszą część dopisać? Big Grin Ostatnio miałem ciekawą przygodę z jeżem jak kosiłem trawę. Skrył się skubaniec w dosyć wysokiej trawie no i...

No i ostrzygłeś go na jeża ;( ;(
Dalszeo ciągu nie będzie, co ty byś jeszcze chciał? Wink Wink
No wiesz.. Można opisać to jak się dobierała jak "pies do jeża". Wink
Agnieszek napisał(a):No i ostrzygłeś go na jeża
nieświadomie. nie męczył się długo.
mejdejo napisał(a):No wiesz.. Można opisać to jak się dobierała jak "pies do jeża". Wink
Agnieszek napisał(a):No i ostrzygłeś go na jeża
nieświadomie. nie męczył się długo.
Do pierwszego : zbereźnik, kolczaste (kosmate) myśli chodzą ci po głowie. Wink
Do drugiego: [*]